cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Ile faszyzmu w faszyzmie? Śmiałe początki włoskiego państwa totalnego

Dawid Stasiak, Michał Leda, Cezary Namirski, 19.09.2018

Benito Mussolini pozdrawia tłum salutem rzymski, 1925 r.

W komunistycznej propagandzie już od lat 20-tych zaczęto używać terminu faszyzm jako określenia dyskredytującego adwersarzy politycznych. Dostało się wszystkim, na czele z prawicą i Kościołem katolickim. Nie oszczędzono nawet socjaldemokratów, których najtwardsi komuniści tamtych czasów nazywali „socjal-faszystami”. Na lewicy przypinanie łatki „faszyzmu” pozostało modne do dzisiaj. Zapewne nawet Stalin nie przewidział tak wysokiej skuteczności swojej propagandy. Czym naprawdę był faszyzm i jak wypadał na tle pozostałych totalitaryzmów europejskich możemy przekonać się dopiero po głębszej analizie zjawiska, ze szczególnych uwzględnieniem Włoch.

W 1944 r. George Orwell, będący socjalistą, w niniejszy sposób skomentował nagminne na lewicy stosowanie terminu „faszyzm”:

Słowo „faszyzm” - będące w powszechnym użytku – pozbawione jest niemal zupełnie znaczenia. Słyszałem, jak „faszyzmem” nazywano: rolników, sklepikarzy, Kredyt Społeczny, kary cielesne w szkołach, polowanie na lisa, walki byków, Komitet 1922, Komitet 1941, Kiplinga, Gandhiego, Czan-Kai-Szeka, homoseksualizm, audycje radiowe Priestleya, schroniska młodzieżowe, astrologię, kobiety, psy – i nie pamiętam co jeszcze.

Faszyzm dostrzegano wszędzie i we wszystkim. Celowali w tym szczególnie lewicowi dziennikarze i intelektualiści. Jak było naprawdę?

Nie ma wątpliwości, że termin ten był mocno nadużywany, jednakże w Europie doby międzywojennej i na świecie pojawiły się liczne ruch faszystowskie i quasi-faszystowskie. Od Irlandii, przez Hiszpanię, Francję i Austrię, a także Polskę aż po Włochy. Musimy jednak pamiętać, że wspomniane organizacje były szeroko akceptowanym i normalnym zjawiskiem w swoich czasach, podobnie jak komunizm albo anarchizm. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że ideologie te (razem z nazizmem) stały się przyczyną ogólnoświatowej tragedii. Natomiast faszyzm był spośród nich najmniej krwiożerczą ideologią, a państwo przez nią stworzone najmniej opresyjnie. Nie oznacza to, że państwo na niej ufundowane, jak wielu dziś uważa patrząc na ówczesne Włochy, było wielką operetką. Gdy chciało, potrafiło być niezwykle skuteczne. Zakrawa na paradoks, że to właśnie faszyzm (a nie np. komunizm) stał się synonimem wszelkiego zła. Niestety historię piszą zwycięzcy, a jednym z nich był Związek Radziecki.

Faszyzm, czyli co?

Według definicji ze słownika wyrazów obcych Władysława Kopalińskiego faszyzm to: „forma totalitarnej dyktatury nacjonalistycznej, wprowadzona w 1922 r. we Włoszech przez Benito Mussoliniego (1883- 1945); w znaczeniu rozszerzonym stosuje się do podobnych systemów i ruchów polit. w innych krajach np. w Niemczech hitlerowskich (1933–45), Hiszpanii pod rządami gen. Franco, Portugalii Salazara itd.”. Tyle teoria.

W praktyce rzecz jest dużo bardziej skomplikowana. Wśród historyków, filozofów i prawników do dzisiaj trwają spory, czy faszyzm w swojej najczystszej włoskiej postaci wypracował nową i spójną doktrynę, filozofię, system prawny i ekonomiczny. Sama przytoczona powyżej definicja również pozostawia wiele do życzenia, wrzucając do jednego worka włoski faszyzm i systemy funkcjonujące na Półwyspie Iberyjskim. Jeśli chcemy przekonać się czym był faszyzm naprawdę, spojrzyjmy na praktykę jedynego naprawdę faszystowskiego i w pełni niezależnego państwa, czyli Włoch. Jak mówił sam Mussolini: faszyzm to działanie!

Pozorna siła

Benito Mussolini doszedł do władzy w 1922 r. Początkowo rządził w szerokiej koalicji z innymi partiami. Jednak dopiero w latach 1925–1926 po wprowadzeniu „ustaw ultrafaszystowskich” Włochy stały się państwem totalitarnym. Były nim do 1943 r. (do 1945 r. na północy utrzymała się tzw. „Republika Salò”, ale była ona marionetką w rękach Niemców). Przez 21 lat faszyzm miał swoje państwo i to nie byle jakie, bo Włochy były zaliczane do rzędu mocarstw światowych (chociaż jako najsłabsze z nich).

Benito Mussolini podczas Marszu na Rzym

Mussolini zaczął swoje rządy od exposé, które obecnie uznalibyśmy zapewne za „specyficzne”. Powiedział on:

Mając trzysta tysięcy faszystów mogłem ukarać tych wszystkich, którzy zniesławili i próbowali oczernić faszyzm. Na tym ciemnym i szarym półokręgu (Izbie Deputowanych) mogłem założyć wojskowy biwak. Mogłem zlikwidować parlament i utworzyć rząd wyłącznie z faszystów. Mogłem, ale nie chciałem, przynajmniej na razie.

 Nawiązywało ono wyraźnie do sposobu, w jaki utworzył swój pierwszy gabinet w wyniku tzw. „Marszu na Rzym”. Nowy rząd uzyskał wotum zaufania. Aż 316 parlamentarzystów głosowało „za”, a jedynie 116 „przeciw”. Mogłoby się wydawać, że taki wynik był oczywisty, ponieważ faszyści użyli siły, aby zdobyć władzę. To tylko pozory, podobnie jak butne przemówienie nowego szefa rządu. W tym czasie Partito Nazionale Fascista (PNF, Narodowa Partia Faszystowska) była tak naprawdę słaba. Wystarczył jeden rozkaz króla i armia razem z policją rozpędziłyby faszystów, a parlamentarzyści nawet nie musieliby głosować nad wotum zaufania dla Benita Mussoliniego. Jednak po latach chaosu zdecydowany rząd był nadzieją na normalizację stosunków społecznych i to właśnie dlatego zagłosowano na nowy gabinet (zainteresowanych sytuacją, która doprowadziła do przejęcia przez faszystów władzy odsyłam do innych źródeł np. książki Philippe Foro, „Włochy faszystowskie”). Dowodem na zaufanie jakie powszechnie pokładano w nowym rządzie było przyznanie mu nadzwyczajnych uprawnień do końca 1923 r. To utorowało faszyzmowi drogę. Na marginesie dodajmy, że rząd w swoich początkowych posunięciach sprzyjał wolności gospodarczej, co wzmocniło państwo, a klasie średniej i przemysłowcom dało nadzieję na odsunięcie „komunistycznego widma”, jakie ciążyło nad krajem od zakończenia Wielkiej Wojny.

Prawo i pięść

Cechą charakterystyczną życia politycznego tamtych czasów była wszechobecna przemoc. Po to „uniwersalne” narzędzie sięgali dosłownie wszyscy. Faszyści nie byli wyjątkiem. Po zdobyciu władzy, celem uspokojenia sytuacji, PNF postanowiła… nadal sięgać po przemoc. Najbardziej znanym ekscesem bojówek faszystowskich, squadristi, było morderstwo dokonane w 1924 r na Giacomo Matteottim, popularnym socjalistycznym deputowanym. Co interesujące, Mussolini nigdy nie pochwalał publicznie aktów brutalności dokonywanych przez swoich ludzi, choć jednocześnie ich nie potępiał. Widział za to potrzebę „profesjonalizacji” aparatu represji. Tym samym od 1923 r. zaczęto tworzyć MVSN (Milizia Volontaria per la Sicurezza Nazionale, Ochotnicza Milicja Bezpieczeństwa Narodowego).  Była to milicja partyjna, która stała się organem bezpieczeństwa i weszła w rolę uprzednio funkcjonujących, amatorskich bojówek. Kluczowym i godnym podkreślenia jest fakt, że od tego momentu zaczęło się „dublowanie” instytucji państwowych przez te faszystowskie i nadawanie tym drugim oficjalnego statutu. MVSN była niezależna od armii i policji, a początkowo w skład jej roty przysięgi nie wchodziła osoba króla, a jedynie Duce (Benita Mussoliniego). Wspomniana „podwójność instytucji” będzie cechą charakterystyczną całego systemu i jeszcze do niej wrócimy.

Mussolini wraz ze swoim gabinetem przeprowadził szereg reform gospodarczych, administracyjnych oraz rozpoczął faszyzację młodzieży z pomącą tzw. reformy Gentilego. Pomimo dużego przyrostu członków PNF i pozytywnego odbioru sytuacji w kraju przez społeczeństwo, do całkowitego przejęcia władzy było jeszcze daleko.

Oddział MVSN

Nadszedł rok 1924. Faszyści rządzą, ale w koalicji. W dodatku stanowili w Izbie Deputowanych znikomą mniejszość. Środkiem zaradczym, pozwalającym na całkowite przejęcie władzy niemal natychmiast, miała być „ordynacja Acerbo” (od nazwiska Giacomo Acerbo, który był jej autorem). Według niej partia, która uzyskała co najmniej 25 % głosów, miała otrzymać 2/3 miejsc w Izbie Deputowanych. Ponadto przed wyborami 1924 r. „zmontowano” szeroką koalicję pod nazwą il Listone. Elekcja przyniosła miażdżące zwycięstwo - 356 mandatów przypadło koalicji (plus 19 parlamentarzystów, którzy przyłączyli się później), w tym 275 osób pochodziło z PNF. Skłócona opozycja otrzymała 136 miejsc.

Pomimo sukcesu, kryzys był blisko. Wspomniany wcześniej Giacomo Matteotti, po wygłoszeniu bardzo niepochlebnego przemówienia w nowym parlamencie, został zamordowany przez squadristi. Do dzisiaj pozostaje kwestią sporną na ile Mussolini wiedział o planowanym zamachu, ale jedno jest pewne - nie on go zlecił. Bez względu na to rozpętała się burza. W prasie na PNF sypały się gromy, ludzie wyrażali niezadowolenie, a sami funkcjonariusze partyjni jakby nagle zaczęli wstydzić się swoich mundurów partyjnych. Na domiar złego opozycja postanowiła opuścić parlament nawiązując do „secesji awentyńskiej” z czasów republiki rzymskiej. Wydawało się, że to już koniec, ale nic bardziej mylnego!

Mussolini miał co najmniej kilka asów w rękawie, a jego adwersarze poza symbolicznymi gestami nie umieli zdobyć się na konkretne działania. Po pierwsze faszyści mieli większość w Izbie, a odejście opozycji tylko ułatwiło procedowanie. Szef rządu cieszył się poparciem króla, a partia (PNF) po chwilowym zawahaniu wykazała się wiernością wobec swojego wodza. Z drugiej strony opozycja była skłócona (jak miała dogadać się chadecja z komunistami?!), nie posiadała siły i poparcia społecznego do odwrócenia sytuacji politycznej.  Jej losy były przesądzone, a Mussoliniego od zdobycia całkowitej władzy dzielił już tylko krok.

Na drodze do pełni władzy

Symbolicznie tym krokiem było przemówienie szefa rządu z 31 stycznia 1925 r. Otwarcie zapowiedział  wprowadzenie rządów autorytarnych, a także „uspokojenie” opozycji, co było równoznaczne z jej faktycznym zniszczeniem. Natomiast pierwszą rzeczą, której podjął się Mussolini po przemówieniu, było uporządkowanie sytuacji na własnym zapleczu i powściągnięcie rozszalałych squadri. Jego głównym oponentem wewnątrzpartyjnym, opowiadającym się za chaotycznym i brutalnym działaniem bojówek, był Roberto Farinacci. Duce będący wiernym czytelnikiem Machiavelliego postanowił wciągnąć go (Farinacciego) do swojej gry. Zamiast doprowadzić do konfrontacji mianował go „osobą nr 2” w partii i powierzył uspokojenie squadristi. Gdy wykonał już zadanie, został usunięty ze stanowiska.

Benito Mussolini podczas jednego z faszystowskich wieców

Następnie zajęto się opozycją. Rozpoczęto od tej najbardziej radykalnej, faktycznie zagrażającej porządkowi publicznemu, czyli komunistów. Potem przyszedł czas na socjalistów, którym zakazano działalności po tym jak jeden z ich deputowanych miał planować zamach na Mussoliniego. Warto dodać, że to tylko zwiększyło osobistą popularność wodza faszyzmu. Liberałów i chadeków pozostawiono na koniec. Główną metodą uciszania i niszczenia opozycji było zakazywanie jej działalności w świetle prawa połączone, z jak już wcześniej zaznaczyłem – wszechobecną, przemocą. Napaści na biura partyjne, redakcje albo działaczy były normą. Zwykle kończyło się na groźbach, dewastacji, pobiciach i zmuszaniu do emigracji, ale czasem oponentów mordowano (najczęściej śmierć następowała w wyniku pobicia). Często stosowaną metodą była manganello e olio di ricina, czyli „pałka i olej z rycyny” polegająca na biciu i wlewaniu do gardła nieszczęśnikowi oleju rycynowego (który działa przeczyszczająco). Potem zaczęto stosować inne metody, takie jak zamykanie w więzieniach albo zsyłanie do wiosek położonych na południu Włoch lub na Wyspy Liparyjskie. Należy jednak zaznaczyć, że ci którzy trafiali do więzień zwykle przeżywali ten okres, co nie było tak oczywiste w innych systemach totalitarnych (za przykład niech posłuży bezpartyjny komunista – Altiero Spinelli, który w trakcie pobytu w więzieniu napisał „Manifest z Ventotene” będący dla wielu polityków swoistą „instrukcją integracji europejskiej”, po wyjściu z więzienia był zaangażowany w tworzenie Unii Europejskiej).

Pamiętano również o mediach. Ustawą o prawie prasowym doprowadzono do zamknięcia wielu tytułów, a wiele innych przejęto. Faszystowski ustawodawca zastosował bardzo proste metody, aby osiągnąć wspomniany cel. Każdy dziennikarz musiał zapisać się do partii i należeć do zrzeszenia przez nią kontrolowanego, a gazety nie mogły wychodzić bez zgody lokalnych władz. Te ostatnie z kolei coraz bardziej przechodziły w ręce faszystów po wprowadzeniu ustawy dotyczącej samorządów, faktycznie znoszącej ich niezależność. Ponadto, rozwiązano dużą liczbę stowarzyszeń na czele z masonerią, którą traktowano jako konkurencję wobec PNF. Mussolini, nie bez racji, podejrzewał, że może nastąpić „masonizacja” partii, gdyż już wtedy wielu członków PNF należało do lóż masońskich, na czele z prominentnymi działaczami partyjnymi.

Ostatnim akordem wprowadzania ustroju totalitarnego była ustawa z 24 grudnia 1925 r. Od tego momentu Szef Rządu (nie nazywany już Prezesem Rady Ministrów!) miał politycznie odpowiadać jedynie przed królem, a nie parlamentem. W rzeczywistości oznaczało to przejęcie pełni władzy. W następnym roku zakazano działalności wszystkim partiom poza PNF, lecz była to już jedynie naturalna konsekwencja powyżej opisanego procesu.

CDN...

Artykuł powstał w ramach grupy Congregatio Ordinis Veteris





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA