cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Wołoska wyprawa hetmana Zamoyskiego

Antoni Bzowski, 06.12.2017

Obraz Józef Brandta "Bogurodzica"

Zasiadający na tronie hospodarstwa wołoskiego Michał Waleczny w latach 1593-1600 przejął władzę również nad Mołdawią i Siedmiogrodem. Pozostał już tylko krok do powołania wspólnego państwa, które w znacznej mierze odpowiadałoby terytorium obecnej Rumunii. Działania ambitnego władcy były jednak nie w smak potężnej Rzeczpospolitej.

Przeciw ambitnemu hospodarowi

Zgodnie z zamysłem kanclerza Jana Zamoyskiego obszar trzech hospodarstw miał być strefą wpływów polskich bądź polsko-tureckich. Z kolei silne państwo zamiast trzech słabych komplikowało całą sytuację. Tym bardziej, że hospodar miał też w planie odebranie Polsce Pokucia. Zdążył już zresztą pozbawić tronu osadzonego w Jassach protegowanego Zamoyskiego hospodara Jeremiego Mohyłę. W tej sytuacji postanowiono w końcu ukrócić zapędy ambitnego Wołocha i przywrócić w Mołdawii propolskie porządki.

1 września 1600 r. do walki ruszyła armia pod wodzą kreatora polskiej polityki wobec księstw naddunajskich, hetmana Jana Zamoyskiego. W wyprawie brał także udział hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, który z sukcesem uczestniczył z kanclerzem w walkach w Mołdawii w 1595 r. Tym razem przy nich znalazł się również przyszły zwycięzca spod Chocimia, Jan Karol Chodkiewicz. Wojska koronne wspomagały też oddziały prywatne i Kozacy Zaporoscy hetmana Samuela Koszki. Łącznie dawało to ok. 15 tys. żołnierzy.

Portret Jana Zamoyskiego, miedzioryt Dominika Custosa z około 1600 r.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności przeciwko Walecznemu wybuchło w tym samym czasie powstanie w Siedmiogrodzie pod wodzą Georga Basty. Znacząco to pogorszyło sytuację hospodara, który postanowił unikać walnego starcia z Zamoyskim. Do tego dążył jednak kanclerz. Po nie napotkaniu oporu w Mołdawii hetman skierował się na Bukareszt i dopiero 16 października natrafił na niewielkie oddziały przeciwnika, które bez problemu rozbił pod Naeni.

Trzy dni później wojska Zamoyskiego zlokalizowały w końcu główne siły hospodarskie. Znajdowały się one niedaleko miejscowości Buków nad rzeką Teleżyną. Hetman postanowił stoczyć tam bitwę.

Bój pod Bukowem

Michał Waleczny część swoich żołnierzy ukrył po lasach i brodach licząc na wprowadzenie sił polskich w pułapkę. Zamoyski dzięki sprawnemu wywiadowi poznał jednak ustawienie wojsk hospodara. Bitwę rozpoczął o poranku 20 października silny, dwugodzinny ostrzał artyleryjski Polaków na ukrytego w lesie wroga. Szczęście nie opuszczało Zamoyskiego. Do obozu polsko-kozackiego przybyło bowiem dwóch dezerterów z oddziałów przeciwnika z wiadomościami o bitewnych planach hospodara.

Po ostrzale do ataku na las ruszyli Kozacy i polska piechota. Ci ostatni zabezpieczyli też możliwość przeprawy dla jazdy. Następnie piechurzy kozaccy i polscy zaatakowali odpowiednio lewe i prawe skrzydło wroga. Obydwa natarcia zakończyły się sukcesem i to pomimo, że do walki przeciw piechocie kozackiej Waleczny wysłał swoją kawalerię.

Husarz na czele oddziałów. Obraz Józefa Brandta

Sukces ten pozwoliły na wejście do akcji polskiej jeździe, na czele z husarią. Lecz skrzydlaci jeźdźcy nie ruszyli nawet do ataku, gdy siły Michała Walecznego zaczęły… uciekać. Widok polskiej jazdy i natarcia piechoty spowodowały przerażenie w szeregach armii hospodarskiej. Jedną z przyczyny takiej reakcji było to, że wojsko Walcznego było zlepkiem z armii trzech krajów, których żołnierze wcześniej nie zawsze się lubili i tym samym ich motywacja do walki o wspólne państwo nie była zbyt wysoka.

Szarża husarii pod wodzą Mikołaja Uhrowieckiego na prawe skrzydło była jedynie dopełnieniem dzieła zwycięstwa. Polacy wkroczyli do obozu przeciwnika. Kilkunastotysięczna armia Walecznego poszła w rozsypkę, a sam hospodar salwował się ucieczką do Ploeszti. Był to faktyczny koniec jego marzeń o wielkim państwie naddunajskim. Jego ambitne plany legły w gruzach w wyjątkowo żałosny sposób. 

Ostateczny cios

Klęska Michała Walecznego otworzyła nowe pole do ekspansji dla Rzeczpospolitej. Na tron mołdawski wrócił Jeremi Mohyła, z kolei na tronie wołoskim obsadzono jego brata Szymona. Nominacje te zaakceptowała też Turcja, która już od dłuższego czasu zmagała się z Michałem Walecznym. Ten jednak nie dawał za wygraną i postanowił odbić tron wołoski.

Michał Waleczny na miedziorycie z ok. 1601 r.

Szymon Mohyła miał do dyspozycji pozostawionych mu do obrony żołnierzy polskich. Było to 950 husarzy i 500 piechurów pod dowództwem starosty kamienieckiego Jana Potockiego. Do tego doszły dwie chorągwie (z czego wiadomo, że jedna kozacka) i kilka pomniejszych oddziałów, co dawało ok. 2500 żołnierzy.

Do decydującego starcia doszło 25 listopada 1600 r. pod Curtea de Argeş. Przeciwko siłom Rzeczpospolitej stanęło ok. 4000 Wołochów Walecznego, którego akurat w tym miejscu nie było. Przebywał ok. 14 km na południe, gdzie prowadził kolejną grupę swoich żołnierzy w liczbie 3000. Dlatego pod Curtea de Argeş wojskami wołoskim dawnego hospodara dowodził Udera Băleni. Chciał on wpuścić wojska Potockiego do miasta i zaatakować je następnie z trzech stron. Starosta nie dał się jednak przechytrzyć. Obszedł ze swymi żołnierzami gród, a następnie pod miastem w czterech szarżach husarii rozbił przeciwnikach. Armia Udery w popłochu uciekły.

Na wieść o klęsce Waleczny nawet nie próbował starcia z siłami Rzeczpospolitej. Zdał sobie sprawę, że Wołoszczyzna jest już stracona. Zbieg do Wiednia, gdzie zaczął zabiegać o poparcie w walce o Siedmiogród. Tam jednak po krótkotrwałej współpracy z Habsburgami został zabity na ich zlecenie przez siepaczy Georga Basty 9 sierpnia 1601 r. w obozie pod Turdą.

Jan Zamoyski tym samym mógł się cieszyć kolejnym zwycięstwem i to zarówno militarnym, jak i politycznym, które odniósł na chwałę Rzeczpospolitej.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA