cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Habsburgowie z Żywca - niedoszli królowie Polski

Szymon Zalewski, 02.07.2018

Portret dzieci arcyksięcia Stefana Karola i Marii Teresy Habsburg autorstwa Wojciecha Kossaka

Habsburgowie kilkukrotnie stawali w szranki do walki o polską koronę. Część szlachty była tym pomysłem zachwycona, cześć krzyczała, że „do gardeł naszych nie chcemy Niemca”. Ostatnia jednak próba osadzenia Habsburga na polskim tronie miał miejsce, gdy Polski nie było na mapie, a sam Habsburg nie był już Niemcem, lecz Polakiem.

Arcyksiążę chce być Polakiem

Na temat poczucia narodowego Habsburgów można zresztą prowadzić szersze dywagacje, bowiem rodzina ta w swoich dziejach zasiadała na tylu tronach, że kwestia przynależności narodowej była płynna. Podobnie chyba koncypował Karol Stefan Habsburg (1860-1933), który ogłosił w 1907 r., że on i jego rodzina są Polakami. Skąd u członka rodziny panującej taka identyfikacja z narodem podbitym?

Proces stawania się Habsburga Polakiem był stopniowy. Przełomowym momentem okazało się objęcie po zmarłym stryju, arcyksięciu Albrechcie Fryderyku (1815-1895) dóbr żywieckich. Majątek ten Habsburgowie, a konkretnie Karol Ludwik (1775-1847) kupili od rodziny Wielopolskich. Karol Stefan w odróżnieniu od poprzedników potraktował te ziemie, nie tylko jako dochodowy interes, ale też jako swój dom. Wynikało to poniekąd z faktu, że w aspiracjach narodowych Polaków dostrzegał szansę na uzyskanie dla siebie korony. Jak się jednak miało okazać nie było to celem samym w sobie.

Arcyksiążę Karol Stefan Habsburg z żoną Marią Teresą w parku zamkowym na obrazie Wojciecha Kossaka

Arcyksiążę po przejęciu Żywca wywrócił swoje życie do góry nogami. Zwolnił się ze służby w austro-węgierskiej marynarce wojennej, w której miał rangę admirała wielkiego, i przeprowadził się w Beskidy. Dobra żywieckie obejmowały ponad 50 tys. ha (głównie lasów), browar założony w 1895 r. oraz zamek, który Karol Stefan postanowił rozbudować korzystając z projektów polskich architektów Tadeusza Stryjeńskiego i Franciszka Mączyńskiego. W pomieszczeniach i korytarzach zamkowych powieszono obrazy polskich mistrzów: Fałata, Chełmońskiego, Tetmajera, Kossaka, Malczewskiego. Arcyksiążę uwielbiał również muzykę Chopina i z własnej woli szybko nauczył się polskiego. Dzieci wychował w duchu polskiego patriotyzmu, ale to akurat nie do końca mu wyszło.

Kandydat na króla

Karol Stefan słusznie przewidział, że polskie dążenie do niepodległości wcześniej czy później da o sobie znać, a w konsekwencji pojawi się szansa na objęcie kolejnego tronu przez Habsburgów (w domyśle przez niego). Gdy w 1916 r. państwa centralne zajęły obszar Kongresówki pojawiła się kwestia, co teraz z tymi Polakami począć? W Galicji jeszcze przed wojną popularna była koncepcja Austro-Węgro-Polski. Konkurentów do bycia trzecim członem było jednak więcej. Między innymi Czesi nie godzili się na takie wyróżnienie tylko dla Polaków. O wiele większe szanse realizacji miało odtworzenie Polski w ramach niemieckiej koncepcji Mitteleuropy - pasa państw zależnych politycznie i gospodarczo od Niemiec. Efektem tego był akt 5 listopada 1916 r., w którym zapowiadano odrodzenie Królestwa Polskiego. Nie wiedziano jednakże, kto ma być królem tego królestwa.

Karol Stefan Habsburg

I właśnie jako kandydata równoważącego wpływy niemiecko-austriackie wysuwano arcyksięcia Karola Stefana. Wydawać być się mogło, że było to spełnienie jego marzeń, lecz polski Habsburg nie chciał być „królem malowanym” i ku zdziwieniu Berlina i Wiednia postawił swoje warunki. Arcyksiążę chciał przede wszystkim, żeby jego kandydatura była zaakceptowana przez Polaków. Ponadto Warszawę miał opuścić niemiecki generał-gubernator, a tworzona armia polska miała być użyta jedynie do obrony granic Królestwa. Były to rzeczy, na które niemieccy i austriaccy decydenci nie mogli się zgodzić. Dlatego zaczęto szukać bardziej „przystępnego” kandydat do korony polskiej, lecz koniec wojny przekreślił wszystkie te kalkulacje.

Niepodległa Polska potraktowała żywieckiego Habsburga jako zaborcę. W 1919 r. jego dobra na 5 lat znalazły się pod państwowym zarządem. Gdy mu jej zwrócono, Karol Stefan przekazał 1/5 z nich Polskiej Akademii Umiejętności. Arcyksiążę zmarł w Żywcu 7 kwietnia 1933 r.

Habsburg nie jest Niemcem

Poza Eleonorą Marią (1886-1974), wszystkie córki Karola Stefana zostały żonami polskich arystokratów. Renata Maria (1888-1935) wyszła za mąż za księcia Hieronima Radziwiłła. Mechtylda (1891-1966) poślubiła księcia Olgierda Czartoryskiego. Z synami arcyksięcia sprawa była bardziej skomplikowana.

Karol Olbracht Habsburg

Dziedzic dóbr żywieckich, Karol Olbracht (1888-1951) okazał się wręcz modelowym przykładem polskiego patrioty. W armii austriackiej doszedł do rangi pułkownika i jako taki w 1918 r. ochotniczo zgłosił swój akces do Wojska Polskiego. Tu został najpierw dowódcą 15. brygady artylerii pomorskiej, a potem twierdzy Grudziądz oraz grupy artylerii generała Latinika. Po śmierci ojca objął żywiecki majątek. W 1939 r. ponownie zgłosił się do służby. Stan zdrowia i wiek nie pozwolił mu jednakże stanąć do walki. Po przegranej kampanii Habsburg postanowił mimo to pokazać okupantowi z kim się identyfikuje. Żołnierzy niemieckich przywitał w... polskim mundurze. W konsekwencji już w listopadzie 1939 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu w Cieszynie. Tam kategorycznie odmówił podpisania volkslist twierdząc, że „Habsburg nie jest Niemcem”.

Więzienie spowodowało u Habsburga parliż w połowie ciała i utratę widzenia w jednym oku. Potem do końca wojny przebywał w areszcie domowym. Jego żona, Alicja Ankarcrona (Szwedka, wdowa po Ludwiku Badenim) była wówczas internowana wraz z córkami w Wiśle. Współpracowała z ZWZ/AK, za co została odznaczona Krzyżem Walecznych. Natomiast syn, Karol Stefan (1921-2018) walczył w 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.

Po II wojnie światowej żywieckie majątki zostały rozparcelowane. Karolowi Olbrachtowi udało się wyjechać do Szwecji na leczenie. Tam zmarł w 1951 r. Na okoliczność pogrzebu wyjechała tam reszta jego rodziny. W 1993 r. na powrót do Polski zdecydowała się jego córka, Maria Krystyna (1923-2012). Zamieszkała w specjalnie wydzielonej przez władze miasta części jej rodzinnego zamku w Żywcu. Do końca życia angażowała się w działalność na rzecz lokalnej społeczności.

Polskim patriotą był również Leon Karol (1893-1939) – drugi syn arcyksięcia Karola Stefana, znakomity oficer kawalerii. Walczył w wojnie z Ukraińcami i bolszewikami. Otrzymał Krzyż Walecznych i Srebrny Krzyż Zasługi, a także stopień rotmistrza 17. Pułku Ułanów. Po przejściu do cywila gospodarował w swoim majątku w Bestwinie.

Ukraiński Habsburg

Zupełnie inaczej potoczyły się losy trzeciego z braci, Wilhelma (1895-1948). Nie uznawał się on za Polaka, lecz Ukraińca, którym stał się jednak dość późno, bowiem w czasie I wojny światowej. Być może wzorem ojca liczył, że ukraińskie aspiracje narodowe przyniosą mu koronę. Timothy Snyder, autor jego biografii, wskazywał z kolei, że Wilhelm w młodości zaczytywał się w „Ogniem i mieczem” Sienkiewicza i to mogło zaważyć na jego decyzji. Niemniej trzeba przyznać, że Wilhelm był wierny do śmierci tej deklaracji narodowościowej.

Wilhelm Habsburg

W czasie Wielkiej Wojny służy najpierw jako oficer 13. Pułku Ułanów, lecz gdy jego ukraińskie plany zyskały akceptację dworu został nominowany dowódcą Legionu Strzelców Siczowych. Nazywano go wówczas Wilhelmem Wyszywanym, a to ze względu, że często lubił chodzić w ukraińskich koszulach z charakterystycznymi wyszywankami. W swojej lojalności wobec Ukrainy sięgał nawet tak daleko, że popierał działania przeciwko monarchii Habsburgów.

Po unicestwieniu ukraińskich aspiracji niepodległościowych Wilhelm znalazł się w Wiedniu. Był bez grosza, gdyż ojciec wydziedziczył go „za zdradę polskości”. Brak pieniędzy dla człowieka, który prowadził niezwykle hulaszcze życie był nie lada problemem. Habsburg postanowił się ratować, jednak wstąpił na drogę nie do końca godną arystokraty. W Hiszpanii i Francji zorganizował kilka przekrętów, po których musiał salwować się ucieczką. W 1935 r. stał się orędownikiem nazizmu dostrzegając w Niemczech Hitlera szansę na stworzenie niepodległej Ukrainy. Podczas wojny, gdy jego brat był więziony przez Niemców, on przekonywał Hansa Franka do utworzenia Legionu Ukraińskiego. Cały czas utrzymywał także kontakty z banderowcami.

Po zakończeniu wojny został członkiem austriackiej, chadeckiej Partii Ludowej. W 1947 r. został porwany w Wiedniu przez sowiecki wywiad. Jedyny ukraiński Habsburg zmarł w kijowskim więzieniu 18 sierpnia 1948 r. jako „angielski szpieg”.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA