cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Sapiehowie – litewska mafia II połowy XVII wieku

Piotr Antoniewski, 07.01.2022

Portrety przedstawicieli rodu Sapiehów z galerii kodeńskiej

Ród Sapiehów rozpoczynał swoją drogę na szczyt ze skromnego pułapu klientów Radziwiłłów. Ale już po kilkudziesięciu latach nie tylko przerośli swoich patronów, a nawet stali się faktycznymi władcami Litwy. Jednak pycha połączona ze sprawowaniem władzy metodami mafijnymi doprowadziła ich do upadku.

Potęga Lwa

Początki rodu Sapiehów są niejasne. Dość powiedzieć, że uznanie ich tytułu książęcego w Rzeczpospolitej dokonało się na wątpliwych podstawach. W 1700 roku cesarz Leopold I przyznał wprawdzie tytuł książąt Rzeszy Sapiehom z linii czerejskiej, ale kiedy w 1768 roku sejm uznał tytuł książęcy tej rodziny, to oparł się nie na patencie habsburskim, lecz dostarczonej przez Sapiehów genealogii wywodzącej ich ród od Giedymina. To i tak było skromnie w porównaniu z rodzinną legendą o rzymskim protoplaście Prosperze Caesarinusie Columnie, który przybył na Litwę z Palemonem – przegranym rywalem Cezara. Były też zapędy by powiązać genealogię Sapiehów z cesarzem bizantyjskim Andronikosem I Komnenosem. Bardziej realne były już teorie o kasztelanie trockim Janie Sunigajle, który po unii horodelskie otrzymał herb Lis, którym to pieczętują się również Sapiehowie.

Lew Sapieha na obrazie z epoki

Genealodzy wskazują jednak na bojara z ziemi smoleńskiej Semena Sopihę, który za Kazimierza Jagiellończyka pełnił urząd pisarza wielkiego litewskiego. Od niego wyszły dwie główne linie rodu Sapiehów – kodeńska (którą zapoczątkował Iwan) i czejeska (którą rozpoczął Bohdan). Bracia stworzyli podstawy przyszłej potęgi. Iwan został wojewodą witebskim i podlaskim. Robił również karierę na dworze wielkiego księcia Aleksandra. Był właścicielem dóbr na Podlasiu i w ziemi wileńskiej. Natomiast Bohdan dzięki małżeństwu z Teodorą Drucką-Lubecką wszedł w posiadanie majątków w województwie witebskim. Prawdziwą potęgę stworzył jednak jego prawnuk, Lew (1557-1633), którego początki były nad wyraz skromne. Młody Sapieha służył Radziwiłłom i dzięki nim zdobył wykształcenie na uniwersytecie w Lipsku, a następnie trafił na dwór Stefana Batorego. Radziwiłłowie liczyli, że Sapieha jako przedstawiciel średniej szlachty litewskiej, zawdzięczający im niemal wszystko będzie wspierał utrzymanie radziwiłłowskich wpływów na Litwie. Lew tymczasem, dzięki swoim talentom piął się po szczeblach kariery, umacniając pozycję swojej rodziny i zostając w końcu kanclerzem wielkim litewskim.

Jako „litewski minister spraw zagranicznych” Sapieha przygotował w 1600 roku projekt unii polsko-litewsko-moskiewskiej. Jego poselstwo do Moskwy nie zakończyło się jednak sukcesem. Ale prócz kwestii wynikających z racji stanu Lew miał również prywatny cel. Unia miała pomóc Sapiehom odzyskać utracone niegdyś dobra w ziemi smoleńskiej.

Rosnąca pozycja Sapiehy pozwoliła mu stworzyć własne stronnictwo – na tyle małe, by nie móc zagrozić Radziwiłłom, ale na tyle duże, by się od nich uniezależnić. Lew zresztą długo utrzymywał z dawnymi patronami dobre relacje. Za żonę wziął sobie nawet córkę Krzysztofa „Pioruna” Radziwiłła – Halszkę. Momentem krytycznym okazało się sprzątnięcie sprzed nosa teściowi buławy wielkiej. Wtedy jednak kanclerz miał i swoich popleczników w gminie, i liczną rodzinę poobsadzaną na urzędach, a po nominacji hetmańskiej doszło do stronników Sapiehy spore grono żołnierzy, liczących, że przy sapieżyńskiej ich kariera wzrosnąć może.

Litewska hegemonia

Lew wprowadził Sapiehów do magnackiej ekstraklasy, ale to za Kazimierza Jana (1642-1720) osiągnęli hegemonię na Litwę. Był on chrześniakiem bezpotomnie zmarłego Kazimierza Leona – syna Lwa. Ojcem Kazimierza Jana był z kolei znany z kart „Potopu” Henryka Sienkiewicza Paweł Jan Sapieha (1609-1665), który zaczynał jako wręcz drobny szlachcic. Jego ojciec Jan Piotr zmarł w 1611 roku w oblężonym Kremlu, zostawiając po sobie tylko długi. Dzięki jednak wsparciu dalszej rodziny Paweł Jan został wojewodą witebskim. W trackie potopu nie poddał ani Szwedom, ani Moskwie, co po powrocie do władzy króla Jana Kazimierza pomogło mu umocnić pozycję rodu. Sapieha nie tylko przejął olbrzymie dobra, ale również wakujące po zmarłym w niesławie Januszu Radziwille urzędy hetmana wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego.

Więcej o barwnych postaciach dawnej Rzeczpospolitej można
przeczytać w książce Warchoły, Złoczyńce, Pijanice

Dzięki temu Sapiehowie znaleźli się w trójce największych rodów Litwy. Dotychczas wszechmocni Radziwiłłowie po potopie zostali poważnie osłabieni. Groźnymi konkurentami byli również Pacowie, ale za panowania Jana III Sobieskiego to Sapiehowie prześcignęli wszystkich. Kazimierz Jan również otrzymał urząd hetmana wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego. Król sądził, że dzięki temu uczyni z Sapiehów swoich stronników. Stało się zgoła inaczej.

Niedługo po otrzymaniu buławy hetman Sapieha celowo opóźniał wyruszenie swego wojska na odsiecz Wiedniowi i skupił się na plądrowaniu Słowacji i Węgier. To było jeszcze nic. Kazimierz Jan bowiem storpedował pomysł obsadzenia na tronie królewicza Jakuba i sam miał ambicje sięgnięcia po koronę, co rychło podchwycili jego poplecznicy bez wstydu tytułując go „Kazimierzem IV”. By umocnić swoją pozycję w przyszłej rywalizacji na polu elekcyjnym zaczął nawet stawać w konkury do... królowej Marysieńki.

Intrygi polityczne i pycha była niczym wobec tego, co Sapiehowie wyczyniali na Litwie. Po obsadzeniu znaczniejszych urzędów, stworzeniu dużej armii prywatnej dosłownie terroryzowali okoliczną szlachtę. Ludzie sapieżyńscy najeżdżali i zajmowali dobra, napadali na drogach i ulicach, uciekali się też do jawnych zabójstw. Posłuch wymuszali strachem i pieniędzmi. Działali jak typowa mafia, łącząc pozycję polityczną z wszechogarniającą przemocą. Wybitnie pod tym względem wyprzedzili swoich niedawnych konkurentów – Radziwiłłów i Paców. Niemały wpływ na to miało usposobienie Kazimierza Jana, który nie był tytanem intelektu.

W kwietniu 1694 roku biskup wileński Konstanty Brzostowski rzucił na Kazimierza Jana klątwę. Bezpośrednim powodem była decyzja o osadzeniu wojska w dobrach biskupich, co wiązało się z ich plądrowaniem. Hetman jednak klątwą się nie przejął, a nawet w swoim pałacu urządził zabawę w rzucanie klątwy przez Żydów ubranych w ornaty. Zresztą opłacany przez Sapiehów prymas Michał Radziejowski nie zatwierdził ekskomuniki. Nie mówiąc już o papieżu.

Herb Lis Sapiehów
(grafika:Maciej Szczepańczyk/CC BY 3.0/Wikimedia Commons)

Samowola Sapiehów dała się na tyle mocno we znaki litewskiej szlachcie, że ukształtowała się wobec nich silna opozycja. Prócz biskupa przewodził jej strażnik wielki litewski Ludwik Pociej, kanonik wileński Ludwik Ogiński oraz Michał Kazimierz Kociełło. I to właśnie z orszakiem Kociełły czeladź Sapiehów pomyliła orszak Michała Serwacego Wiśniowieckiego napadając na niego na ulicy Świętego Jana w Wilnie. Książę Wiśniowiecki został raniony, a jego pocztowi zabici. To przysporzyło Sapiehom nie tylko nowych wrogów, ale również doprowadziło do wybuchu wojny domowej.

Szlachta litewska i wojska kilku pomniejszych magnatów zebrały się przeciw hetmanowi i jego rodzinie. 18 listopada 1700 roku pod Olkiennikami doszło do decydującego starcia. Armia sapieżyńska została rozniesiona. Kazimierz Jan i jego brat, uchodzący za mózg mafijnej rodziny, podskarbi litewski Benedykt salwowali się ucieczką. Szlachta zdołała jednak dopaść koniuszego litewskiego Michała Sapiehę. Po bitwie pijani panowie bracia postanowili to właśnie na nim dokonać krwawej zemsty. Nie zważając na gwarancje bezpieczeństwa dane pojmanemu magnatowi przez biskupa Brzostowskiego i pilnujących jeńca żołnierzy Wiśniowieckiego herbowi wpadli do kościoła, w którym przebywał Sapieha i posiekali go szablami na drobne sztuki.

Mówi się, że jak historia się powtarza, to tylko jako farsa i tak było tym razem. W 1702 roku, podobnie jak 47 lat wcześniej, w granice Litwy wkroczyła armia szwedzka. Jednak teraz to Sapiehowie przyjęli protekcję króla Szwecji, licząc że z jego pomocą odzyskają dawne wpływy. I podobnie jak Janusz i Bogusław Radziwiłł mocno się zawiedli. Potęga Sapiehów została załamana. Pozycję gospodarczą w miarę udało się odbudować, ale pod względem politycznym ta rodzina już nigdy nie odzyskała dawnej hegemonii.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jacka Komudy Warchoły, Złoczyńce, Pijanice





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA