cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Środa, 28.09.2022

Adam P(oniński) – arcyzdracja, co zmarł w rynsztoku

Jakub Wojas, 17.01.2022

Adam Poniński na obrazie Jana Matejki "Reytan. Upadek Polski"

Choć konkurencja w tej dziedzinie jest całkiem spora, to w naszych dziejach trudno znaleźć większą kanalię niż Adam Poniński. Właściwie to Adam, dawniej zwany Ponińskim, bowiem za swoje czyny odebrał już za życia odpowiednią nagrodę w postaci pozbawienia nazwiska. A swój grzeszny żywot zakończył w rynsztoku.

To łajdak, jakich mało

Zapewne większość z nas kojarzy obraz Jana Matejki „Reytan. Upadek Polski”, na którym poseł województwa nowogrodzkiego Tadeusz Reytan zasłania własnym ciałem wejście do sali, gdzie ma się dokonać zatwierdzenie I rozbioru Rzeczpospolitej. Obok niego stoi, cały na czerwono, dosyć postawny jegomość z wysuniętą ręką, którą jakby nakazywał wyprowadzić niepokornego szlachcica. Jest to marszałek sejmu rozbiorowego Adam Poniński. Marszałkiem został bezprawnie, bowiem jako Koroniarz nie mógł akurat na tym sejmie przewodzić obradom, ale jako zaufany człowiek Rosji był na tym stanowisku potrzebny. To on groził, przekupywał i pilnował, by posłowie, senatorowie i król postępowali zgodnie z wolą carycy.

Reytan. Upadek Polski - obraz Jana Matejki

Poniński przyszedł na świat w Krakowie w 1732 roku. 17 stycznia tego samego roku w litewskim Wołczynie urodził się przyszły król, Stanisław Antoni (po koronacji August) Poniatowski. Losy tych dwóch panów miały się jeszcze wielokrotnie spleść i wielokrotnie też prowadzili wspólną politykę, choć motywacje mieli inne.

Ponińscy byli zamożną, wielkopolską rodziną szlachecką herbu Łodzia, ale na pewno daleko im było do czołowych rodów magnackich. Adam po raz pierwszy posłował w 1760 roku z województwa rawskiego. Wtedy uchodził za przeciwnika Familii Czartoryskich, ale już po czterech latach poparł swego równolatka, Czartoryskiego po kądzieli Stanisława Antoniego Poniatowskiego w walce o tron. Lojalność polityczna nie była jednak najmocniejszą stroną Ponińskiego, gdyż już w 1767 roku opowiedział się po stronie antykrólewskiej konfederacji radomskiej. Natomiast w następnym roku poparł politykę monarchy w sprawie antytureckiego sojuszu z Rosją, a nawet poszedł o krok dalej proponując Petersburgowi zawiązanie własnej konfederacji, która rozpocznie wojnę z Turcją o Mołdawie i przy okazji obali „miękkiego” Stanisława Augusta, nie radzącego sobie z konfederatami barskimi.

Daleko idąca służalczość wobec Rosji szybko została dostrzeżona. Poniński wyrósł na doradcę rosyjskiej ambasady w sprawie, kogo i za ile przekupić by zrealizować wyznaczony cel. Oczywiście nie czynił tego za darmo. Tylko z carskiego przedstawicielstwa pobierał co roku 2,4 tys. dukatów jurgieltu. Ale to nie było wszystko. Po niesławnym sejmie rozbiorowym, na którym rosyjskimi bagnetami i pieniędzmi doprowadził do podziału Rzeczpospolitej między sąsiadów nasz antybohater otrzymał tytuł książęcy i pensję 100 tysięcy złotych rocznie, starostwa babimojskie i międzyrzeckie. Dodatkowo od zaborców wziął około 800 tys. złotych i 300 tys. ze skarbu Korony, a jakby tego było mało chętnie przyjmował liczne łapówki od szlachty, a także mieszczan, np. od kupców chrześcijańskich w Warszawie zagarnął sporą kwotę za usunięcie kramów żydowskich z miasta, z kolei od tychże Żydów kolejną opłatę za to, by mogli handlować tuż za miejskimi murami. W stolicy Rzeczpospolitej wybudował też most na Wiśle, z którego pobierał bezprawnie myto. Obłowił się również na kasacie zakonu jezuitów, defraudując pieniądze przeznaczone na Komisję Edukacji Narodowej. Był także przeorem zakonu maltańskiego z pensją 42 tys. złotych rocznie i szefem regimentu pieszego ordynacji Ostrogskich.

Więcej o innych ciekawych postaciach I RP można dowiedzieć
się z książki Warchoły, Złoczyńce i Pijanice

Biorąc pod uwagę umiejętność pozyskiwania pieniędzy, to dzierżenie przez Adama urzędu podskarbiego wielkiego koronnego było w pełni uzasadnione. Jednak Ponińskiego pieniądze się nie trzymały. Jako znany karciarz był zadłużony na gigantyczne kwoty. W dodatku, nie szczędził na wystawne uczty, alkohol i swoje liczne utrzymanki-aktorki (bardzo lubił teatr). Czuł się królem życia. Jako człowiek rosyjskiej ambasady do zadań specjalnych, w państwie, które jest rosyjską strefą wpływów mógł uważać, że ma nawet wyższą pozycję od samego króla. U innych budził powszechny wstręt. Nie dostrzegano u niego krzty jakichkolwiek wyższych uczuć. O ile prowadzenie przez Stanisława Augusta prorosyjskiej polityki można jeszcze tłumaczyć racją stanu, to Poniński ojczyznę miał całkowicie za nic. Liczył się tylko jego prywatny interes. Nazwanie go „sprzedajną szują” byłoby tu zbyt łagodną oceną. Ale Rosjanie właśnie takiego człowieka potrzebowali – bez zasad moralnych, podatnego na pieniądze i tytuły, z chronicznymi problemami finansowymi, a jednocześnie wystarczająco wpływowego i obeznanego w polskim piekiełku, by móc zapewnić realizację interesów carycy.

Tak kończą zdrajcy

Pycha jednak poprzedza upadek. W 1785 roku ogłoszono bankructwo Ponińskiego. Rosnące długi, które były efektem dotychczasowego trybu życia hazardzisty, przerosły cały zgromadzony przez niego majątek. Wierzyciele zajęli nawet jego pensję z rosyjskiej ambasady, a on sam próbował sprzedać swój urząd podskarbiego. Dopełnieniem tego obrazka było aresztowanie, do którego doszło po rozpoczęciu obrad Sejmu Wielkiego. Adam miał odpowiadać m.in. za przekupstwo i samowolne ogłoszenie się marszałkiem sejmu rozbiorowego. Kiedy byłemu magnatowi zaczął się palić grunt pod nogami, to zagroził, że wyda wspólników swojego procederu. Wtedy padł blady strach na obóz królewski, który przecież też długo prowadził prorosyjską politykę. Jacek Komuda w książce Warchoły, złoczyńcy i pijanice sądzi, że to właśnie monarcha umożliwił arcyzdrajcy ucieczkę. Prawie się udało, ale kiedy przekraczał granicę z Prusami nałóg dał o sobie znać. Pod Toruniem Poniński wysłał sługę po gorzałkę i pierniki. Ten postój umożliwił pogoni złapanie łotra.

1 września 1790 roku sąd sejmowy pozbawił Adama Ponińskiego wszelkich urzędów, tytułów, godności, a nawet prawa do noszenia własnego nazwiska. Odtąd miał to być po prostu Adam, w dodadtku wygnaniec, gdyż musiał opuścić ojczyznę. Niedawny zausznik rosyjskich ambasadorów udał się zatem w carskim mundurze do Petersburga, jednak i tam nikomu nie był potrzebny, dlatego osiadł w Galicji. Nadzieja dla niego zaświtała, kiedy w 1792 roku Targowica przejęła władzę. Targowiczanie skasowali jego wyrok i pozwolili wrócić mu do Rzeczpospolitej, lecz także oni nie chcieli zbytnio spoufalać się z takim łajdakiem. W czasie powstania kościuszkowskiego Adam musiał ponownie uchodzić z kraju, tym razem w obawie przed zawiśnięciem na szubienicy. Co ciekawe jego syn, również Adam walczył zarówno w obronie Konstytucji 3 Maja, jak w wojsku Kościuszki.

Poniński wrócił do Polski dopiero po III rozbiorze. Był wtedy nędzarzem. Nałóg alkoholowy sprowadził go na samo dno. Żebrał chodząc po domach. Zebrane w ten sposób pieniądze przepijał razem ze zwykłymi furmanami, a jak nie zebrał to i tak pił w szynku, tyle że „na kreskę”. Zmarł 23 lipca 1798 roku w warszawskim rynsztoku – pijany wpadł do kanału z nieczystościami.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Jacka Komudy Warchoły, Złoczyńce i Pijanice





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA