cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Ten drugi Witos

Michał Zoń, 16.12.2018

Andrzej Witos

Podczas jednego z posiedzeń Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego odpowiadający w nim za rolnictwo Andrzej Witos mocno krytykował sposób w jaki przeprowadzana jest reforma rolna. W pewnym momencie podeszła do niego Wanda Wasilewska i po cichu powiedziała: ciekawe jaka jest teraz pogoda w Republice Komi?

Dwa charaktery

Te słowa mogły zmrozić młodszego brata byłego polskiego premiera. Andrzej Witos doskonale znał Republikę Komi. Został tam zesłany wraz z rodziną w 1940 r. Potem przeszedł przez sowieckie więzienia, skąd wyciągnęła go właśnie Wasilewska. Szukający legitymacji społecznej komuniści potrzebowali człowieka-symbolu, który pozwoli Polakom uwierzyć, że nowa władza, to prawdziwie polska władza. Witos jako symbol ruchu ludowego, walki o prawa chłopów nadawał się do tego idealnie. Oczywiście, bardziej tu chodziło o Wincentego, ale gdy tworzono w 1943 r. Związek Polskich Patriotów, to pod ręką był tylko Andrzej. Ale w końcu Witos to Witos.

Życiorys młodszego z braci Witosów próbuje w książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków” rozszyfrować Ewa Jałochowska. Od razu widać w tych dwóch biografiach wyraźny dysonans. Starszy o cztery lata Wincenty ma ogromny pociąg do nauki. Rodzina nie ma pieniędzy na szkoły, więc sam od zera zdobywa wykształcenie. Kupuje książki, prenumeruje gazety. W wiejskiej, a następnie gminnej hierarchii pnie się coraz wyżej, aż wreszczie zostaje wybrany do austriackiego parlamentu.

Wincenty Witos przed swoim gospodarstwem w Wierzchosławicach, 1930-1935

Andrzej z kolei uczyć się nie chce. Szkół nie kończy, a pisać i czytać, nie bez oporów, nauczy się od brata. Podobnie jak on jest uparty i wrażliwy na niedole chłopską, ale mam bardziej gwałtowny charakter. Podburza sąsiadów, buntuje się przeciw panom. Przez lata ciągnie i wyciąga go z opresji Wincenty. Tworzą razem Kasę Oszczędnościową, kółko rolnicze, Dom Ludowy. Andrzej wbrew swojej woli zostaje kierownikiem młyna. Nie zna się na tym, ale jest to szansa na poprawę jego nienajlepszej sytuacji materialnej. Wincenty ma bogate gospodarstwo, tymczasem bratu pozostał nieurodzajny kawałek piasków.

Wincenty przy tym wszystkim nie poważa brata. Choć mu pomaga, to niejednokrotnie daje mu do zrozumienia, że jest durniem. Być może z tego powodu Andrzej opuszcza rodzinne Wierzhosławice i przenosi się do Jasionowa pod Lwowem. Po paru latach, w czasie wojny polsko-bolszewickiej powraca na chwilę w rodzinne strony. Wybierze się nawet do premiera, czyli swojego brata, by poinformować go o stratach, jakie doznały te okolice i , że potrzebna jest pomoc. Jednak na stałe Andrzej nigdy już nie będzie sąsiadował z Wincentym w jednej wsi.

Gorszy brat?

Niesnaski rodzinne nie są jednakże tak duże, by bracia całkowicie zerwali kontakt. Wincenty dalej próbuje popychać brata w górę. To za jego sprawą Andrzej w 1922 r. zostaje posłem na Sejm. Niedługo trzeba było czekać, by lider ludowców bardzo tego żałował. W pewnym momencie prezes PSL-Piast mówi bratu, by się wynosił z jego partii, jeżeli nadal nie będzie głosował zgodnie z nią. Andrzejowi bowiem zdarzało się nie popierać wszystkich projektów swojego ugrupowania i podnosić rękę jak np. PSL-Wyzwolenie.

Więcej na temat braci Witosów, a także innych słynnych
Polaków i ich rodzeństw można znaleźć w książce 
„W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”

W 1927 r. mandat Andrzeja wygasa, a jemu nie chce się już startować w wyborach. Po zamachu majowym podobnie jak brat staje w opozycji do sanacji. Gdy Wincentego aresztowano, to młodszy Witos wydaje się nawet zapiekłym wrogiem reżimu. Kiedy brat musi uchodzi z Polski do Czech, Andrzej stara się dla niego o amnestię. Ten nie docenia tych wysiłków i uważa Andrzeja za głupca. Wkrótce potem wpada w poważne tarapaty finansowe i musi sprzedać swoje gospodarstwo. Przeprowadza się do pobliskiego Krasnego, gdzie przychodzi mu kolejny raz zaczynać wszystko od nowa.

Tam, zdaniem Ewy Jałochowskiej, podejmuje współpracę z sanacją, co zapewnia mu urząd wójta przez kilka kadencji. Krasne nie było jednak ostatnim miejscem jego zamieszkania przed wybuchem II wojny światowej. W 1939 r. znalazł się Majorówce pod Lwowem. To stąd rok później Sowieci wywieźli go na wschód.

Z więzienia na salony

Przeskok jaki dokonał się w 1943 r. w życiu Andrzeja Witosa był niesamowity. Do tej pory gniły w więzieniach z zasądzoną karą śmierci. Nagle zrobiono z niego dygnitarza, który zostaje zaproszony na przyjęcie u Stalina. Prosty wójt wchodzi do wielkiej polityki – tak mogło się wydawać.

Początkowo komuniści mogli traktować Andrzeja jako rozwiązanie tymczasowe. W Polsce bowiem mieszkał Wincenty, którego to pozyskanie do rządu byłoby już prawdziwym sukcesem. Były premier nie chciał jednak wchodzić w układy z czerwonymi. Wymawiał się faktycznie złym stanem zdrowia. Z dezaprobatą patrzył jednak na angaż brata do PKWN. W książce „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków” Ewa Jałochowska podaje, że lider PSL-Piast miał powiedzieć, że Andrzej w rządzie to jakaś pomyłka i pożytku z niego komuniści i tak nie będą mieli. Andrzej Witos podawał jednak również własną wersję tej wypowiedzi:

Jeśli Jędrek przeprowadzi to mądrze będzie można dużo na tym zyskać.

Znając wcześniejszy stosunek Wincentego do brata, to ta wypowiedź jest raczej pobożnym życzeniem, niż autentyczny cytatem. Szczęśliwie dla czerwonych w 31 października 1945 r. Wincentemu się zmarło, co dało okazję do zrobienia z jego pogrzebu prokomunistycznej manifestacji.

Pogrzeb Wincentego Witosa, 3 listopada 1945 r.

Andrzej w nowej sytuacji postanowił jednak nie być konformistą. Pozostał tym samym upartym chłopem co wcześniej. Krytykował reformę rolną, domagał się kontroli ubeckich więzień, zaprzestania tortur, sprzeciwiał się tworzeniu kołchozów. O swoich wątpliwościach mówił nie tylko sowieckim namiestnikom, ale też miał odwagę powiedzieć to Chruszczowi i Stalinowi. Tego ostatniego przekonywał rzekomo do dokonania korekty granic z korzyścią dla Polski.

O dziwo, Stalin rozkazał Witosa nie ruszać i pomimo miejscami zajadłej krytyki bratu byłego premiera nic się nie działo. Widząc jednak swoją bezsiłę w 1950 r. Andrzej złożył mandat poselski i definitywnie wycofał się z polityki. Angażował się jeszcze w pielęgnowanie pamięci o bracie. Zmarł w 1973 r. w Łodzi. Nikt się już nim wtedy specjalnie nie interesował. Gdy rzucał legitymacją poselską było to już po sfałszowanych wyborach, wyeliminowaniu PSL Mikołajczyka i rozbiciu większości antykomunistycznego podziemia. Nazwisko Witos wśród nowych władz przestało być potrzebne.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Ewy Jałochowskiej pt. „W cieniu sławy. Zapomniane rodzeństwa sławnych Polaków”





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA