cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Stanisława Walasiewiczówna – dwie płcie polskiej mistrzyni

Krystian Skąpski, 28.10.2020

Stanisława Walasiewiczówna w 1938 roku

Stanisława Walasiewiczówna dwukrotnie stawała na podium Igrzysk Olimpijskich. Aż czterokrotnie wygrywała plebiscyt na najlepszego sportowca. Jednak jej kariera została zakwestionowana, gdy po latach ujawniona została jej tajemnica.

Czy to Bóg mi to zrobił?

Walasiewiczówna wychowywała się w Cleveland w Stanach Zjednoczonych i w tym kraju przyszło jej też spędzić większość życia. Urodziła się jednak w Polsce, dokładnie 3 kwietnia 1911 roku we wsi Wierzchownia koło Górzyna. Gdy miała kilka miesięcy rodzina wyemigrowała do USA. Na obczyźnie rodzice starali się, aby dzieci mówiły po polsku i czuły się Polakami. Początkowo jednakże Stasia myślała o startach pod flagą Stanów Zjednoczonych. Szybko bowiem objawiły się jej sportowe talenty. Walasiewiczówna grała w koszykówkę, beseball, ale najlepsza była w sprincie.

Już od najmłodszych lat było też widoczne, że fizjonomia młodej Polki nie przypomina dziewczęcej, co powodowało drwiny ze strony innych dzieci. Po latach jej szkolna koleżanka, Beverly Perret Conyers, wspominała pewną znamienną sytuację. Razu pewnego zauważyła, jak Stanisława bierze prysznic. Gdy ta zorientowała się, że Beverly widzi ją nago Polka miała powiedzieć:

Czy to Bóg mi to zrobił?

Więcej informacji o Stanisławie Walasiewiczównej i innych wybitnych
polskich sportowczyniach można znaleźć w książce Sportsmenki

W wieku 17 lat Walasiewiczówna zdobyła olimpijską kwalifikację. Wyjazd na Igrzyska Olimpijskie w Amsterdamie był jednak niemożliwy, gdyż Polka była za młoda, a poza tym nie posiadała amerykańskiego obywatelstwa. Ale zwycięstwo na tej imprezie Haliny Konopackiej w rzucie dyskiem zrobiło na Stanisławie na tyle duże wrażenie, że odezwały się w niej patriotyczne uczucia i zapragnęła występować w barwach biało-czerwonych. Wstąpiła do polonijnego „Sokoła”. Wraz z nim już rok później pojawiła się na zawodach w Poznaniu. Była to jej pierwsza wizyta w kraju od czasu wyjazdu. Na zawodach wygrała zarówno w biegach sprinterskich, jak i skoku w dal, co wzbudziło zainteresowanie lokalnych działaczy. Dostała propozycję trenowania w warszawskim klubie „Sokół-Grażyna”, z której z radością skorzystała. 

Polska mistrzyni z USA

W Polsce spędziła rok. Występowała na międzynarodowych zawodach, osiągając znakomite wyniki. Na Światowych Igrzyskach Kobiet zdobyły aż cztery medale, w tym trzy złote i jeden brązowy. Polacy ją pokochali. W 1930 roku zdobyła pierwszy tytułu „Najlepszego sportowca” w plebiscycie organizowanym przez „Przegląd Sportowy”. Miała go jeszcze zdobywać po 1932 roku aż trzy razy z rzędu. Ale mimo to Walasiewiczówna zdecydowała się na powrót do Stanów Zjednoczonych. Tam pracowała na kolei, lecz też już tu dostrzeżono jej talent i zaproponowano przyjęcie obywatelstwa amerykańskiego wraz z wystąpieniem w nadchodzących Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w barwach USA. Po długich wahaniach Walasiewiczówna wybrała jednak Polskę. W konsekwencji straciła pracę w kompanii kolejowej New York Central (wówczas olimpijczycy nie mogli utrzymywać się ze sportu), ale za to zatrudniono ją w polskim konsulacie w Nowym Jorku. I to właśnie w Stanach Zjednoczonych, a nie w Polsce Wasilewiczówna przygotowywała się do olimpiady.

W Los Angeles Stanisława nie zawiodła. W finale biegu na 100 m, mimo spóźnionego startu, nie tylko wyprzedziła wszystkie zawodniczki, ale również w czasie 11,9 sek. wyrównała rekord świata. Na tych samych Igrzyskach startowała również w rzucie dyskiem, w którym zajęła 6 miejsce. Niestety, ówczesny program imprezy nie przewidywał wtedy biegów na 200 m czy skoku w dal, w których to konkurencjach Polka też miałaby spore szanse.

Po sukcesie w Stanach Walasiewiczówna wróciła do Polski i podjęła studia w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie. Przygotowano dla niej również indywidualny program treningów, co dawało swoje rezultaty. Stanisława biła rekord za rekordem, a ten w biegu na 200 m w czasie 23,6 sek. okazał się nie do pobicia przez kolejnych blisko 30 lat, do momentu aż poprawiła go inna Polka, Irena Szewińska. 

Stanisława Walasiewiczówna z Jadwigą Wajsówną

Kolejne igrzyska nie były jednak już tak szczęśliwe dla Polki. W Berlinie w biegu na 100 m Walasiewiczówna nie zdołała obronić złotego medalu i z czasem 11,7 sek. zajęła drugie miejsce. Zwyciężyła Amerykana Helen Stephens wyprzedzając polską zawodniczkę o 0,2 sek. O porażce Stanisławy zadecydowała kontuzja, jakiej nabawiła się w czasie treningu. Przez chwilę zastanawiano się nawet, czy nadwyrężony mięsień uda pozwoli jej wystartować. Niemniej wynik faworytki przyjęto w kraju z rozczarowaniem. Do tego stopnia, że dziennikarze „Kuriera Porannego” zażądali testu płci Amerykanki. Badanie przeprowadzono. Stephens była kobietą. Podobnego testu nie przeprowadzono jednak na Walasiewiczównej, choć tu mogły być co do tego większe wątpliwości.

Po Igrzyskach w Berlinie kolejne lata zeszły Stanisławie na startach w zawodach, zdobywaniu medali i biciu kolejnych rekordów świata. Ostatnim przed wybuchem wojny był ten w biegu na 80 m (9,5 sek.) ustanowiony na stadionie Pogonie we Lwowie.

Mistrz/mistrzyni?

Walasiewiczówna okres wojny spędziła w Stanach Zjednoczonych. W tym czasie miało miejsce dość nieprzyjemnie dla niej zdarzenie. Jak wspominała jej koleżanka, lekkoatletka Jadwiga Wajsówna:

Tragiczne lata wojny, okupacji ominęły ją. Szczęściara z niej – ale i ona miała przykre momenty w swoim życiu. Opowiadała jak na mistrzostwach Ameryki jakiś widz przebiegł przez boisko i padł ugodzony dyskiem przez słynną już biegaczkę. Stasię aresztowano i zastosowano areszt bezwzględny – do wyjaśnienia sprawy.

Do Polski ponownie przybyła w 1946 roku. W tracie mistrzostw Polski w Krakowie zdobyła aż siedem złotych medali. Jednak na arenie międzynarodowej nie odnosiła już takich sukcesów. Na mistrzostwach Europy w Oslo nie dotarła na podium w żadnej konkurencji. Był to jej ostatni występ jako reprezentantki Polski. Mieszkała na stałe w USA, w rodzinnym w Cleveland, ale regularnie odwiedzała ojczyznę. Rodacy też o niej pamiętali. W 1961 roku zajęła drugie miejsce, za Januszem Kusocińskim w plebiscycie na sportowca wszech czasów.

W Stanach przedstawiała się jako Stella Walsh. W drugiej połowie lat 60. pracowała jako barmanka w Sunrise Cafe. Wtedy często wyzywała mężczyzn na pojedynki na rękę, które najczęściej wygrywała. Podobnie było z biegami z młodszymi o pokolenie studentami. Walasiewiczówna była przez krótki czas mężatką. W 1956 roku wyszła za o 12 lat młodszego byłego boksera Harry’ego Neila Olsona. Małżeństwo przetrwało jednak raptem osiem tygodni. Zginęła śmiercią tragiczną 4 grudnia 1980 roku. Została napadnięta w centrum handlowym w Cleveland. W trakcie szamotaniny z bandytami padły śmiertelne strzały.

Stanisława Walasiewiczówna podczas treningu

Po tym zdarzeniu policja przeprowadziła obowiązkową w takiej sytuacji sekcję zwłok, która dała sensacyjne wyniki. Okazało się bowiem, że mistrzyni olimpijska miała zarówno żeńskie, jak i męskie narządy płciowe, ale w obydwu przypadkach nie w pełni rozwinięte. Krzysztof Szujecki, w skądinąd w znakomitej książce Sportsmenki tak skomentował tę informację:

Stanisława Walasiewiczówna nie była bowiem mężczyzną, tylko osobą interpłciową (w przestarzałej już terminologii medycznej nazywano je hermafrodytami, czyli obojnakami). Interpłciowość to, w dużym uproszczeniu, posiadanie i męskich, i żeńskich cech płciowych – zarówno na poziomie genetycznym (chromosomy płci XX i XY), jeśli idzie o budowę wewnętrzną (narządy), jak i zewnętrzną (charakterystyczną dla kobiet i mężczyzn cech wyglądu fizycznego). Ta „międzypłciowość” dotyczy, jak się szacuje, jednej na dwa i pół tysiąca osób.

Po narodzinach Walasiewiczówna została uznana za dziewczynkę, czego świadectwem jest jej akt chrztu. Także wypowiedzi samej zawodniczki wynikało, że zawsze czuła się kobietą. Dlatego też, choć miała typowo męską urodę, co dobrze widać na wielu fotografiach, za życia nigdy nie poddawano w wątpliwości jej płci.

Wyniki sekcji szybko przedostały się do mediów. Domagano się anulowania jej tytułów mistrzowskich. Sugerowano wręcz, że była mężczyzną, który dla sławy udawał kobietę. Jednak ani Międzynarodowy Komitet Olimpijski, ani Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych nie zdecydowały się na taki krok. Jedynie przez pewien czas w oficjalnych zestawieniach przy Stanisławie Wasilewiczównie wpisywano „status płci nieokreślony”.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Krzysztofa Szujeckiego Sportsmenki.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA