cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Czy w Austrii znajduje się grób polskiego króla?

Tomasz Boruta, 03.04.2018

Opactwo w Ossiach (Wikimedia Commons)

Razu pewnego do bram klasztoru benedyktynów w Ossiach w austriackiej Karyntii zapukał pewien człowiek. Poprosił o przyjęcie do zgromadzenia. Był milczący, pokorny, posłuszny i pracowity. Nikomu nie chciał mówić, skąd przybył i jaka była jego historia. Swoją tajemnicę wyjawił dopiero na łożu śmierci. Był 3 kwietnia 1081 lub 1082 r.

Król-zabójca

„Nazywam się Bolesław, król Polski” - tak mniej więcej mogło brzmieć wyznanie umierającego benedyktyna. Na dowód swoich słów zakonnik pokazał królewski pierścień. Rzekomego monarchę miano pochować z honorami, a wieści o nim obiegły cały kraj i w końcu dotarły aż do Polski.

Bolesław Śmiały według Aleksandra Lessera

Na ziemi ojczystej król Bolesław, zwany Śmiałym lub Szczodrym, budził mieszane odczucia. Z jednej strony pamiętano jego zwycięskie wojny, odzyskanie dawnej chwały piastowskiego państwa. Z drugiej, był niezwykle okrutny. Na wiadomość, że część żon rycerstwa uczestniczącego w wyprawie kijowskiej okazała się niewierna, władca nakazał im karmić szczenięta, a dzieci z nieprawego łoża poić mlekiem suk. Największym cieniem na jego panowaniu położyło się zabójstwo biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa. Okoliczności tej zbrodni do dziś nie zostały do końca poznane. Duchowny prawdopodobnie stał na czele antykrólewskiej opozycji. Być może w sprawę spisku przeciw polskiemu monarsze byli zamieszani Czesi i Niemcy. Na to nałożył się kryzys gospodarczy związany z opłacaniem ciągłych zewnętrznych interwencji. Niemniej to mord na biskupie z 11 kwietnia 1079 r. spowodował efekt domina.

Zbrodniczy czyn Bolesława Śmiałego wielu uznało za świętokradczy. Odwróciła się od niego znaczna część możnych i rycerstwa. Prawdopodobnie władca Polski został też obłożony papieską klątwą. W konsekwencji musiał uchodzić z kraju. Schronienie znalazł na Węgrzech, u króla Władysława, który swój tron zawdzięczał w znacznej mierze Piastowi. Pojawienie się tam Bolesława mało wskazywało, aby nagle przeistoczył się on w pokornego pokutnika. Śmiały, nadal widział siebie jako dumnego króla. Uznając się za znaczniejszego, powitał na koniu przybyłego pieszo na spotkanie z nim węgierskiego władcę. Węgrzy uznali to za poważną zniewagę.

Zabójstwo św. Stanisława ze Szczepanowa. Obraz Jana Matejki

Król-pokutnik?

Z biegiem czasu jednak legenda o królu-zabójcy, który stał się pokutnikiem w benedyktyńskim klasztorze stawała się coraz popularniejsza. W XV w. ktoś z Polski skradł królewski pierścień. Wiek później sam kardynał Stanisław Hozjusz celebrował msze przy rzekomym monarszym grobie, a towarzyszący mu Walenty Kluczborski odkrył płytę nagrobną, na której znajdował wizerunek rzymskiego legionisty z wyrzeźbionym poniżej osiodłanym koniem wraz z inskrypcją: (łac.): Rex Boleslaus Polonie occisor sancti Stanislai Epi Cracoviensis (pol. Bolesław król Polski, zabójca świętego Stanisława, biskupa krakowskiego). To wszystko spopularyzowało stopniowo szerzący się kult króla-pokutnika.

Grobowiec Bolesława Śmiałego w Ossiachu na
drzeworycie z Tygodnika Ilustrowanego z 1864

Pierwsze badania jego rzekomego miejsca spoczynku przeprowadzono w 1839 r. na zlecenie hrabiego Rudolfa Guessa. Bez większych rezultatów. Dokładniejszej eksploracji dokonała grupa pod kierownictwem Karoliny Lanckorońskiej w latach 1953 i 1955. Wówczas znaleziono w nim szczątki mężczyzny, prawdopodobne pozostałości zbroi oraz kosztowności pochodzące z ziem polskich z XI w. Z tego okresu pochodziła także sama płyta nagrobna.

To jednak nie rozwiało wątpliwości pojawiających się wokół miejsca pochówku Bolesława Śmiałego. Zofia Kozłowska-Budkowa wysunęła hipotezę, że zwłoki króla-zabójcy sprowadził do kraju jeszcze Władysław Herman w 1086 r. Miały one spocząć w najbardziej honorowym miejscu kościoła benedyktynów w Tyńcu, czyli na środku świątyni – w miejscu zwyczajowo przeznaczonym dla fundatora. Badania archeologiczne potwierdziły, że pod koniec XI w. dokonano tu pochówku. Co ciekawe, szczątki spoczywały w trumnie, a w tamtym okresie było to niezwykle rzadkie. Zazwyczaj dotyczyło to sytuacji, gdy ciało zmarłego sprowadzano z daleka...

Trumna jednakże była pusta. Znaleziono w niej jedynie kilka ułamków kości. Być może po kanonizacji biskupa Stanisława w 1253 r. uznano, że morderca świętego nie może spoczywać w kościele. Grób opróżniono, zasypano ziemią i pokryto nową posadzką.

Warto nadmienić, że zła sława Bolesława Szczodrego narodziła się dopiero w XIII w. Kler nie żywił też do niego głębszej urazy z powodu zabójstwa biskupa krakowskiego. Świadczą o tym zapiski z ksiąg katedry krakowskiej i kilku klasztorów benedyktyńskich, które wspierał polski władca. W nich pod datą 3 kwietnia 1082 r. znalazła się informacja o śmierci Śmiałego z zaleceniem modlitwy za duszę „dobroczyńcy”.

Współczesny widok fragmentu płyty nagrobnej z domniemanego miejsca pochówku Bolesława Śmiałego w Ossiachu (Wikimedia Commons)

Długo też późniejszego świętego postrzegano jako zdrajcę. Narodziny jego kultu były związane z poszukiwaniem własnego patrona dla stołecznego Krakowa. Najpierw miał to być św. Florian. Próba jego spopularyzowania zakończyła się jednak porażką. W połowie XIII w. postanowiono wykorzystać zamordowanego biskupa. Proces kanonizacyjny uwieńczony w 1253 r. trwał cztery lata, choć przeciwnikiem wyniesienia na ołtarze Stanisława ze Szczepanowa był m.in. kardynał Rajnald, biskup Ostii, późniejszy papież Aleksander IV.

Istnieją też inne wersje śmierci Bolesława Szczodrego. Jedna mówi o rozszarpaniu przez myśliwskie psy. Według innej, zabito go na zlecenie węgierskich możnych. Powyższe stawia wątpliwość rozpatrywaną tu trzecią opcję, że Bolesław pielgrzymował do papieża, od którego uzyskał rozgrzeszenie i nakaz ślubów milczenia, a potem król-pokutnik trafił benedyktynów. Jednak skoro władca zabił zdrajcę, to czy czuł w takiej sytuacji wyrzuty sumienia? Możliwe jest z kolei, że pokuta nie wiązała się bezpośrednio z zabójstwem na Skałce, a całokształtem działalności. Bolesław miał prawo po wyjeździe z Polski do poczucia przegranej. Być może jej przyczyn szukał w swoich całym grzesznym życiu, za które chciał odpokutować? Być może zatem Szczodry zmarł jako benedyktyn, a po kilku latach zabrał, stamtąd ciało brata do Tyńca, Władysław Herman. Tylko w takim razie, czyje szczątki znajdują się w „królewskim” grobie w Ossiach?





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA