cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Jak husyci zmienili Czechy i jak Czesi zmienili husytów

Jakub Wojas, 29.07.2021

Jan Hus na soborze w Konstancji - obraz Václava Brožika

Okres wojen husyckich to raczej nie najszczęśliwszy czas w dziejach Czech. Mordy, gwałty, rabunki były na porządku dziennym, ale w XIX wieku w powszechnej świadomości obraz ten zaczął się zmieniać. Husyci zaczęli być idealizowani i stali się podstawą czeskiego odrodzenia narodowego.

„Prawda zwycięży”

Wierzę […], że historia narodu nie jest przypadkowa, lecz w niej przejawia się pewien plan Opatrzności i że zatem celem historyków i filozofów każdego narodu jest ten plan światowy zrozumieć, swoje miejsce w nimi poznać i ustalić i według tego poznania, jak tylko możliwe, z najpełniejszą i najjaśniejszą świadomością postępować przy każdej pracy również politycznej.

Słowa te zaczerpnięte z książki „Kwestia czeska” napisał w 1885 roku przyszły prezydent Czechosłowacji Tomasz Garrigue Masaryk. Według niego ten „czeski plan Opatrzności” ujawnił się w XV wieku, kiedy to Jan Hus zaczął na terenie Czech głosić swoje nauki. Z czasem zyskiwały one coraz większy posłuch wśród ludu i jednoczyły nie tylko wokół idei reformy Kościoła, ale również wyparcia wpływów niemieckich z Królestwa Czech. Na przeciw tego drugiego postulatu wyszedł król Wacław IV. W 1409 roku pod naciskiem monarchy Hus został rektorem praskiego uniwersytetu. Wcześniej władca po gwałtownej dyspucie czeskich zwolenników nauk Husa i niemieckich katolików zapewnił dominację Czechów we władzach uczelni, co spowodowało, że niemieccy nauczyciele i studenci opuścili Pragę. Hus nie krył radości z takiego obrotu sprawy. W jednym z kazań mówił:

Dziękujcie Panu […], że wygnaliśmy Niemców i jesteśmy zwycięzcami.

Jan Hus

Kaznodzieja nie zdawała sobie sprawy, że to zwycięstwo będzie przyczyną jego końca. To wydarzenie znacząco wpłynęło na dalsze losy ruchu husyckiego. W świat poszła bowiem jak najgorsza opinia na temat Czech. Król szybko uległ tej międzynarodowej presji i odciął się od Husa, gdy ten zaczął publicznie krytykować sprzedaż odpustów. Lud jednak popierał postępowego duchownego.

Sprawę „heretyckiego królestwa” miał rozstrzygnąć sobór w Konstancji. Niemiecki król Zygmunt Luksemburski wystawił Husowi na to wydarzenie list żelazny, ale niewiele to pomogło. Na soborze czeskiego reformatora Kościoła zaczęli najostrzej krytykować inni czescy duchowni, a także dawna kadra praskiego uniwersytetu, która opuściła go po dekrecie Wacława. Hus po groźbą śmierci dostał propozycję odwołania głoszonych nauk, lecz czeski kaznodzieja się nie ugiął i w myśl zasady „prawda zwycięży” pozostał wierny swojej doktrynie. Za to 6 lipca 1416 roku spłonął na stosie.

Śmierć Husa nie tyle nie zakończyła problemu rozłamu w czeskim Kościele, co jeszcze bardziej go wzmogła. 30 lipca 1419 roku z okien praskiego ratusza Nowego Miasta husyci wyrzucili katolickich rajców i burmistrza. Zginęło kilkanaście osób. W wydarzeniu tym miał brać udział Jan Žižka. Już wkrótce to nazwisko będzie sławne w całej Europie. Czeski rycerz stanął na czele buntu, który wybuchł po tym jak władzę w państwie przejął Zygmunt Luksemburski. Ten sam, który nie uchronił, mimo zapewnień, Husa przed śmiercią. Husyci zjednoczyli się pod czterema artykułami wywodzonymi od nauki mistrza: swobody głoszenia Słowa Bożego, przyjmowania komunii pod postacią chleba i wina, odebrania majątku i władzy świeckiej Kościołowi oraz karania grzechów śmiertelnych przez władze świecką bez względu na stan. Złożona głównie z osób z nizin społecznych armia okazała się nadzwyczaj skuteczna. Nie dość, że nie potrafiły z nią sobie poradzić kolejne krucjaty, to wojska Žižki i jego następcy Prokopa Wielkiego najeżdżały sąsiednie prowincje pustosząc je niemiłosiernie.

Bitwa między husytami a krzyżowcami na obrazie z epoki

Wojna z husytami trwała bardzo długo. Przełomem okazał się dopiero sobór w Bazylei w 1434 roku. Wtedy część husytów doszła do porozumienia z katolikami. Z czterech głównych postulatów udało się przeforsować jedynie komunię pod dwoma postaciami. Nie wszystkich to satysfakcjonowało. W 1434 roku radykalna część ruchu husyckiego starła się z koalicją katolików i umiarkowanych husytów. W przegranej przez radykałów bitwie pod Lipanami zginął Prokop Wielki. 

Był to symboliczny koniec wojen husyckich, ale nie koniec zamętu w Czechach. W 1437 roku zmarł król Zygmunt Luksemburski. Doszło do podwójnej elekcji. W czasie pierwszej wybrano Albrechta Habsburga, a w czasie drugiej Kazimierza Jagiellończyka. Rywalizację tę wygrał Habsburg, ale niedługo cieszył się tronem. Zmarł na czerwonkę w czasie wyprawy na Turków dwa lata później. By uniknąć kolejnej wojny o tron szlachta, rycerstwo i miasta królewskie stworzyły landfryd, które miały pilnować pokoju.

Wtedy na scenie dziejów pojawił się kolejny husyta - Jerzy z Podbiebradów. Jako przywódca wschodnioczeskiego landfrydu, w 1448 roku zajął Pragę. Uznał wprawdzie władzę syna zmarłego króla Albrechta – Władysława Pogrobowca, ale po dokonanym pokazie siły stał się zarządcą królestwa, co pomogło mu zyskać spore grono popleczników. W efekcie po śmierci Pogrobowca (w czym, jak spekulowano pomógł mu jego zarządca) 2 marca 1458 roku na sejmie czeskim zagłosowało za wyborem na króla Jerzego z Podiebradów, którego Czesi zapamiętali jako „króla-husytę”. Jego panowanie było ostatnim akordem średniowiecznej husyckiej epopei. Po nim tron praski przejął Władysław Jagiellończyk. Ale husyci mieli o sobie jeszcze przypomnieć.

„Naród Husa”

W czasie Wiosny Ludów na ulicach czeskich śpiewano taką oto pieśń:

Kto jest Czechem sercem duchem,

nie tylko ustami i uchem,

temu Hus i Žižka w pamięci

bardziej niźli święci.

Odkrywający od 1848 roku na nowo swój język i kulturę Czesi sięgali do czasów husyckich szukając tam swoich bohaterów, przy okazji idealizując ich i te niewesołe przecież czasy. Nie wszystkim to się podobało. W listopadzie 1889 roku w czeskim sejmie krajowym rozgorzała gorąca dyskusja na temat tego, czy na tablicy w Muzeum Królestwa Czeskiego powinno się znaleźć nazwisko Jana Husa. Przywódca partii konserwatywnej książę Karel IV Schwarzenberg grzmiał:

To na nauki Husa spada wina za wojny husyckie, za wojnę trzydziestoletnią, za te katastrofalne wojny religijne i rozboje, za te nieszczęścia, które w wyniku tych sporów i wojen spadły na nasz naród (…) to nie wina Husa, ale też to wina jego nauk, a temu zaprzeczyć nie można: że husyckie nauki są niczym innym niż komunizmem XV stulecia, co jest kwestią mniej znaną. Panowie, nie waham się powiedzieć, że nie mogę się zgodzić z tym, na co wy wskazujecie: że husyci byli dumą naszego narodu (…). Między husytami na początku tego ruchu było wielu godnych szacunku charakterów, ale niestety szybko przerodzili się w czeredę rabusiów i podpalaczy.

Książka Praga. Czeskie ścieżki wielu może zaskoczyć.
Pokazuje ona bowiem jak przemyślanym i wymyślonym
na nowo konstruktem są współczesne Czechy i Czesi.
I jak wiele można się o tym dowiedzieć wędrując po czeskiej stolicy.

Był to jednak głos wołającego na puszczy. Husyci do roli patronów ruchu niepodległościowego nadawali się idealnie. Walczyli z Niemcami, można było ich przeciwstawić katolickiej dominacji monarchii Habsburgów, poza tym w większości pochodzili z ludu, a to właśnie na ludzie, a nie na zniemczonej szlachcie opierało się czeskie odrodzenie narodowe.

Husycka retoryka budziła niepokój Wiednia i Watykanu, ale otwarty zakaz upamiętnienia husytów mógł tylko rozzłościć Czechów, bowiem kult Husa, Jerzego z Podiebradów  i jego kompanów trafił pod strzechy. Czesi masowo kupowali obrazy upamiętniające „wielkie chwile narodu czeskiego”. Sceny z koronacji „husyckiego króla” wisiały nawet w karczmach.

Miłośnikiem husytów był także wspomniany na początku pierwszy prezydent Czechosłowacji i ojciec niepodległości tego państwa Tomasz Masaryk. 6 lipca 1915 roku, w rocznicę śmierci Husa, wygłosił przemówienie:

Każdy Czech znający dzieje swojego narodu musi się zdecydować, czy jest za reformacją, czy za kontrreformacją, za ideą czeską – albo za ideą Austrii, organu europejskiej kontrreformacji i reakcji.

Masaryk przeciwstawił Czechów katolicyzmowi, mimo że większość jego rodaków było tego wyznania. Jednak w Czechach, inaczej niż w Polsce, ruchowi niepodległościowemu było nie po drodze z proaustriackim klerem. W miarę narastania nastrojów separatystycznych spadało zaufanie do Kościoła. Sam Masaryk był zagorzałym antyklerykałem. Gdy w 1918 roku doszło do powstania Czechosłowacji przez Czechy przeszła fala dewastacji pomników świętego Jana Nepomucena. Uważano, że kult tego czeskiego duchownego narzucono tylko po to, aby obniżyć popularność Jana Husa. Ale ucierpiały również inne obiekty sakralne. W Pradze doszło m.in. do zniszczenia kolumny Najświętszej Marii Panny.

Nowe władze zabrały się też za reformę kalendarza świąt. Dniami wolnymi przestało być Trzech Król, Boże Ciało i Jana Nepomucena. 6 lipca pojawiło się za to święto pamięci Jana Husa. Nic sobie przy tym nie robiono z uczuć katolików i zastrzeżeń Watykanu. Podczas pierwszych obchodów, 6 lipca 1925 roku Praga zapełniła się flagami z symbolem husytyzmu – czerwonym pucharem. Taki sam sztandar wywiesił na Hradczanach prezydent Masaryk. Wisiał tam jednak krótko, gdyż urzędnicy zaczęli apelować do głowy państwa, by już bardziej nie zadrażniać i tak napiętych stosunków ze Stolicą Apostolską.

Czesi uwierzyli w husycki mit. Dewizą narodową stało się hasło Husa „Prawda zwycięży”. W miastach nie brakowało transparentów z napisem „naród Husa”. Bardziej bystrzy obserwatorzy wprawdzie dostrzegali, że współczesnym Czechom bliżej do przykładnych poddanych Franciszka Józefa niż potomków Jana Žižki, ale to nie zmieniło ogólnospołecznych nastrojów. A te były wyraźnie antyklerykalne, co było zbieżne z „husyckim dziedzictwem”. Powstał nawet Kościół Czechosłowacki, który uznawał się za kontynuację tamtego ruch. Nie stał się jednak dominatem w Czechach. Czesi zrażeni do Kościoła katolickiego odchodzili bardziej w stronę ateizmu lub wiary niezinstytucjonalizowanej.  

Po II wojnie światowej po symbole husyckie chętnie sięgali też komuniści. Jako reprezentujący lud, walczący z Kościołem i Niemcami husyci nadawali się idealnie do komunistycznej propagandy. Jedynie konserwatystom w starym stylu nie w smak była husycka mitologia, zwłaszcza, że jej zwolennicy nie kryli drzemiącego w niej potencjału rewolucyjnego. Przedwojenna posłanka czechosłowackiej partii narodowych socjalistów Frana Zeminova stwierdziła, że nowe święta to…

...krok by większość mieszkańców kraju faktycznie stała w obozie postępu, a później stanie się to, co jest naszym programem: padł Wiedeń, padnie też Rzym.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Mariusza Surosza Praga. Czeskie ścieżki





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA