cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Przemysł II - król-marionetka?

Łukasz Marczyk, 08.02.2022

Śmierć Przemysława (zamordowanie króla polskiego) - obraz Wojciecha Gersona

Być może ze względu na swoje krótkie panowanie, Przemysł II należy do najbardziej nieznanych polskich królów. Tymczasem jego życie kryje sporo zagadek. Nie wiadomo, czy zabił on własną żonę; kto jego zamordował i czy ten król Polski nie był li tylko marionetką w rękach innego człowieka.

Młody gniewny

W niedzielę 14 października 1257 r., gdy w poznańskiej katedrze odbywało się nabożeństwo ku czci świętego Kaklista, dotarła do duchownych radosna nowina. Księżna Elżbieta Śląska, żona zmarłego przed czterema miesiącami księcia wielkopolskiego Przemysła powiła syna. Na tę wiadomość w świątyni odśpiewano uroczyste „Te Deum Laudamus”. Zdawano sobie bowiem sprawę, że oto narodził się nowy władca jednej z najważniejszych dzielnic rozdrobnionej Polski. Niewielu jednak podejrzewało, że to przyszły król.

Przemysł II według Jana Matejki

Pogrobowiec Przemysła I dostał imię po ojcu. Już w wieku 8 lat stracił również matkę, a opiekę nad nim zaczął sprawować stryj, książę kaliski Bolesław Pobożny. Los chyba po raz pierwszy tak szczęśliwie pokierował przyszłym królem. Książę Bolesław bowiem na tle innych piastowskich dzielnicowych władców potrafił patrzeć dalej niż tylko na uzyskanie doraźnych korzyści. Był związany z księciem krakowskim Bolesławem Wstydliwym. Zawarł również sojusz z księciem pomorskim Mścisławem. To pod jego okiem Przemysł poznawał arkana oręża (uczestniczył w walkach z Brandenburgią w 1272 r.) i polityki. Młody Piast nie do końca był jednak pojętnym uczniem.

Bolesław nie posiadał syna, dlatego cała dzielnica po jego śmierci miała przypaść Przemysłowi, który po ojcu od 1273 r. władał dzielnicą poznańską. Jednak już ok. 1274 r. młody książę podejmował próby usamodzielnienia się. Wiadomo, że był wówczas nawet więziony w Gnieźnie, a dwa lata później wbrew woli stryja, zawarł sojusz z księciem wrocławskim Henrykiem Probusem i wdał się w lokalne rozgrywki Piastów. Skończyło się to dla niego niewolą w 1277 r., kiedy razem z Henrykiem głogowczykiem próbował uwolnić uwięzionego przez Bolesława Rogatkę Probusa. Cztery lata później to z kolei sam książę wrocławski przetrzymywał w lochu Przemysła, aby wymusić na nim oddanie ziem rudzkiej. Pasmo złych wydarzeń dopełnił bunt możnych z 1284 r. W tym czasie nasz bohater wydaje się typowym Piastem okresu rozbicia – raptowny, krótkowzroczny, bez większy ambicji politycznych. Lecz już niedługo miała nastąpić jego gwałtowna przemiana.

Marionetka arcybiskupa Jakuba?

By ją zrozumieć musimy nieco się cofnąć. Jest rok 1273. Przemysł z woli stryja, ale nie bez własnych chęci, pojął za żonę księżniczkę meklemburską Ludgardę. Jak zapisano w „Kronice wielkopolskiej”, „spodobała mu się jej osoba”. Małżeństwo przetrwało jednak jedynie 10 lat, a zakończyło się w dosyć tajemniczych okolicznościach.

14 grudnia 1283 r. Ludgarda nagle zmarła. Miała 23 lata, nie chorowała, a po całym państwie zaczęły krążyć niepokojące plotki. Jan Długosz nie pozostawiał już wątpliwości na temat losu księżnej:

Lecz i pieśni śpiewane powszechnie świadczyły, że księżna Lukerda, kiedy przeczuwała, iż mąż przeznaczył ją na śmierć, ze łzami w oczach błagała go, by nie pozwalał odbierać życia żonie i niewinnej kobiecie, ale pomny na cześć dla Boga i honor zarówno małżeński, jak i książęcy, pozwolił ją odprowadzić choćby w jednej koszuli do ojcowskiego domu, a zniesie spokojnie każdy, nawet nędzny los, byleby ją tylko pozostawiono przy życiu. Książę Przemysł był przekonany, że jego występek jest nieznany i że należy go pokryć wiecznym milczeniem jako dokonany skrycie przez kilka wtajemniczonych osób. Bóg jednak sprawił, iż słyszał, jak ku jego hańbie śpiewano  o nim powszechnie pieśń ludową, która, jak wiadomo, dochowała się do naszych czasów i obecnie śpiewają ją na widowiskach...

Arcybiskup Jakub Świnka

Powodem zamordowania, dotąd rzekomo ukochanej, żony miał być ciągły brak potomka. Być może Piast obawiał się też oskarżeń o impotencję, których doświadczył swego czasu Leszek Czarny. Być może był przekonany o bezpłodności swej małżonki i z uwagi na dobro rodu postanowił ją usunąć. Nawet przychylny władcy Wielkopolski „Rocznik kaliski” wymownie pisał o śmierci księżnej, że „nikt nie potrafił stwierdzić, jaką zmarła śmiercią”. Z kolei od połowy XIV w. wprost oskarżano Przemysła o zabicie Ludgardy.

I tutaj może zaczynać się wielka tajemnica panowania Przemysła II. Kościół powinien bowiem w takiej sytuacji ciskać gromy na władcę, lecz nic takiego się nie stało. Ważniesze okazały się inne rzeczy. Rozproszenie i podział diecezji, pogłębiająca się decentralizacja państwa połączona z mieszaniem się różnych wpływów obcych mocarstw skutecznie utrudniała funkcjonowanie polskiego duchowieństwa. A tak szczęśliwie się dla Przemysła i całej Polski złożyło, że w 1283 r. arcybiskupem gnieźnieńskim został Jakub Świnka. Był to wybitny mąż stanu i wielki orędownik oraz inicjator dzieła zjednoczenia.

Zdaniem Benedykta Zientary, Świnka wiedział, co Przemysł uczynił ze swoją żoną. Nie obłożył go jednak klątwą, nie nakazał publicznej pokuty, nie interweniował w tej sprawie u papieża. Wręcz przeciwnie. Mniej więcej po śmierci Ludgardy zaczyna się ściślejsza współpraca duchownego i księcia wielkopolskiego. Czy zatem arcybiskup szantażował młodego Piasta ujawnieniem prawdy o śmierci księżnej? W zamian władca Wielkopolski miałby wykonywać polecenia duchownego.

Prawdopodobnie to Świnka doprowadził do pojednania Przemysła z Henrykiem Probusem. Zdając sobie sprawę, że ten ostatni ma większe szanse na koronę arcybiskup gnieźnieński przedstawił mu projekt zjednoczenia ziem polskich. Szansa na jego urzeczywistnienie nadarzyła się już w następnym roku, po śmierci Leszka Czarnego, księcia krakowskiego. Henryk opanował Kraków i był już o krok od koronacji, gdy w 1290 r. zmarł. Najprawdopodobniej został otruty. Od tego momentu Świnka zaczął stawiać na Przemysła.

Król Polski czy Wielkopolski?

Dzięki wcześniejszemu pojednaniu z księciem wrocławskim władca Wielkopolski odziedziczył po jego śmierci tron krakowski. Krótko się nim cieszył, gdyż stosunkowo łatwo dał go sobie odebrać przez Władysława Łokietka. Przytomnie jednak przed wyjazdem zabrał z wawelskiego skarbca insygnia koronacyjne.

Z samą dzielnicą wielkopolską Przemysł nie mógł wprawdzie wiele zdziałać, lecz w 1294 po śmierci Mściwoja II, który nie zostawił potomka, na mocy układu z 1282 r. ziemie przyszłego króla powiększyły się o Pomorze Gdańskie. W tym czasie usilne starania o zgodę na koronację czynił nieoceniony Jakub Świnka. Jego zabiegi zostały zwieńczone 26 czerwca 1295 r. uroczystą koronacją w gnieźnieńskie katedrze.

Jednak z uwagi, że monarcha władał niewielkim powierzchniowo państwem, to poddawano w wątpliwość, czy Przemysł jest królem całej Polski. Kronika zbrasławska określała go królem Kalisza. W II RP Stanisław Kutrzeba wysuwał hipotezę, że Przemysł  koronował się jedynie na króla Wielkopolski. Niemniej jego późniejsze działania świadczyły, że jego ambicje sięgały dalej. Na królewskiej pieczęci znalazł się orzeł. Choć wielkopolscy Piastowie posługiwali się gryfem, to orzeł był popularniejszy w pozostałych dzielnicach. Na pieczęci znalazła się ponadto inskrypcja: „Reddidit ipse pronis victricia signa Polonis” („Sam wszechpotężny zwrócił Polakom ich zwycięskie znaki).

Państwo Przemysła wskazywało też na potencjalny kierunek zjednoczenia. Bez wątpienia ciążyło ono wyraźnie ku północy. Gdyby przetrwało w tej formie, to zapewne byłoby skupione na kontaktach z krajami północnymi i handlu morskim. Ale koronacja Przemysła poważnie zaniepokoiła sąsiednią Brandenburgię...

Kto zabił?

Ostatnia tajemnica panowania Przemysła II wiąże się z jego śmiercią. Absurdów w tej historii jest sporo. Gdybym prowadził śledztwo w tej sprawie, to podejrzewałbym, że ofiara sama chciała zostać zgładzona. W rzeczywistości jednak król nie miał zostać zamordowany. Był to po prostu wypadek przy pracy.

Działo się to w Zapusty, 7 lutego 1296 r. Przemysł II, od kilku miesięcy król Polski, spędzał ostatnie dni karnawału w Rogoźnie. Było to miasto małe, nieobwarowane, na pewno nie mogące zapewnić bezpieczeństwa władcy. 35 km dalej, na Noteci biegła granica z Brandenburgią. Państwo to od wielu już lat toczyło boje z Piastami wielkopolskimi, a po czerwcowej koronacji kolejnym frontem rywalizacji stało się Pomorze.

Na Zapustach, jak to na Zapustach, rycerstwo włącznie z samym Przemysłem, który w młodości nie stronił od „bitki i popitki”, mocno się opiło. Ranek 8 lutego był dla nich jednak wyjątkowo bolesny. Do komnaty, w której spali wpadła grupa zbrojnych. Kiedy król i jego ludzie spostrzegli, co się dzieje pochwycili broń i zaczęli się bronić. Władca sam położył kilku napastników, lecz strzały i uderzenia wielu rycerzy naraz spowodowały, że „omdlał i padł na ziemię mnogimi okryty ranami”.

Śmierć Przemysła II w Rogoźnie. Obraz Jana Matejki

Z pochwyconym monarchą porywacze ruszyli w stronę Czarnkowa. Po przejechaniu kilku kilometrów spostrzegli, że Przemysł kona. Liczne rany doprowadziły do znacznego upustu krwi i agonii. Dlatego nie zastanawiając się długo porwanego zabito w okolicach wsi Sierniki, w miejscu nazywanym dziś Porąbki. Ciało polskiego króla odnalazła tam pogoń, ścigająca porywaczy. Kilka dni później Przemysła II pochowano z honorami w poznańskiej katedrze.

Pierwszymi podejrzanymi w tej sprawie byli (i są) oczywiście Brandenburczycy. Mieli się oni obawiać, że wzmocniony królewską koroną Przemysł już niedługo sięgnie po ich ziemie, które niegdyś należały do Polski. Za tą hipotezą sprawców zamachu stała również bliskość zdarzeń, jakie miały miejsce. Rogoźno leżało niedaleko od granicy z Brandenburgią. Spora część źródeł, także niemieckich, właśnie margrabiów wskazuje jako winnych śmierci polskiego monarchy.

Są jednakże okoliczności, które nieco niweczą ten obraz. Brandenburgią władali wówczas margrabiowie Otto IV ze Strzałą, Otto VII i Jan. Ci dwaj ostatni byli siostrzeńcami Przemysła. Z kolei polski król po śmierci swojej drugiej żony Ryksy, córki zdetronizowanego króla Szwecji Waldemara I, pojął za żonę Małgorzatę, córkę margrabiego Albrechta. Mariaż ten miał ustabilizować stosunki z Brandenburgią.

Prawdopodobnie jednak sąsiedzkie państwo wolało lepsze zabezpieczenie. Brandenburczykom zapewne nie zależało na zabiciu Przemysła, lecz jedynie wymuszeniu na nim cesji Pomorza Gdańskiego. Przypomnijmy, że takich praktyk wielkopolski książę doświadczył już wcześniej, gdy Henryk Probus wymusił na nim wspomniane zrzeczenie się ziemi rudzkiej. Wychodzi na to, że śmierć króla był wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.

Średniowieczne kroniki wskazują różnych wykonawców tej zbrodni. Rocznik klasztoru cystersów w Kołbaczu wspomina o rycerzu Kaszubie, będącym na brandenburskiej służbie. Niektóre dokumenty z Czech i Rusi wspominają o Polakach. Może tu chodzić o rody Zarembów i Nałęczów, które miały wcześniejsze porachunki z Przemysłem. Tajemnicą okryty jest związek ze zbrodnią żony króla, Małgorzaty. Po śmierci męża powróciła ona do rodzinnego domu zabierając ze sobą swoją pasierbicę - Ryksę Elżbietę, która poślubiła następnie Wacława II, króla Czech, a od 1300 r. króla Polski, którego koronował… Jakub Świnka.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA