cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Czy Józef Piłsudski i Roman Dmowski naprawdę się nie lubili?

Michał Zoń, 30.05.2018

Roman Dmowski i Józef Piłsudski

Józef Piłsudski i Roman Dmowski są postaciami, które nawet teraz oddziałują na polską politykę. Ich spór kładzie się cieniem na całe dzieje Polski w XX w. i stanowi jeden z fundamentalnych sporów o wizję państwa w naszej historii. Jednakże, czy prywatnie ich relacje również były tak złe?

Dwie wielkie osobowości

Odpowiedź na to pytanie, wbrew pozorom, nie może być jednoznaczna. Obydwaj panowie byli ludźmi o silnych osobowościach, nielubiących sprzeciwu i mających wielu osobistych wrogów. W życiu Józefa Piłsudskiego występuje aż nadto dużo postaci, z którymi Komendant się wadził, a nawet zwalczał. Tak się złożyło, że były to osoby, które na pewnym etapie jego życia przez pewien czas z nim współpracowały. Od „dziwek” Marszałek wyzywał np. Stanisława Szeptyckiego. Po 1926 r. zastopował kariery Władysława Sikorskiego, a Włodzimierz Zagórski i Tadeusz Rozwadowski padli ofiarą prześladowań.

Dmowski nie ma na swoim koncie takich wendett, ale też nie miał do nich zbytnio okazji. W II RP, poza krótkim okresem szefowania polskiej dyplomacji, nie zajmował eksponowanych stanowisk. Po odzyskaniu niepodległości wprawdzie podporządkował się ostatecznie władzom Piłsudskiego, a nawet reprezentował Polskę na konferencji w Wersalu, lecz np. w krytycznych dniach sierpnia 1920 r., gdy bolszewicy zbliżali się do stolicy, endecki przywódca opuścił Warszawę i udał się do Wielkopolski.

Roman Dmowski

To co dzieliło Piłsudskiego i Dmowskiego, to przede wszystkim polityka. Ich wspólnym mianownikiem było chyba jedynie dobro Polski, ale o to, jak o nie zadbać zgody między nimi nie było. Już na początku działalności politycznej różniła ich postawa w dążeniu do niepodległości. Piłsudski ujmował się tutaj za walką zbrojną. Próbował na własną rękę osłabić przede wszystkim Rosję, którą uważał za najgroźniejszego z zaborców. Z tego też względu prowadził działalność spiskowo-terrorystyczną w ramach Polskiej Partii Socjalistycznej, a także współpracował z państwami wrogimi Imperium Romanowów, czyli np. Japonią.

Józef Piłsudski

I właśnie na japońskiej ziemi doszło do pierwszego poważnego politycznego starcia między Piłsudskim i Dmowskim. Obydwaj panowie spotkali się przypadkowo na tokijskiej ulicy. Zdarzenie musiało to być osobliwe – dwóch białych Europejczyków, do tego Polacy i polityczni adwersarze, w środku japońskiej metropolii. Cóż za przypadek.

Przyszły Komendant przybył do Japonii namawiać tutejsze władze do wspierania działań dywersyjnych w Królestwie Polskim i budowy polskich formacji zbrojnych przy boku armii japońskiej. Przywódca Narodowej Demokracji dążył z kolei do storpedowania tych planów (co się udało). Dmowski uważał bowiem, że na razie nierealne jest wybicie się Polski na niepodległości i należy bardziej dążyć do zawarcia jakiejś ugody z Rosją, a następnie w ramach tego państwa zyskania jak najszerszej autonomii dla Polaków.

W Tokio obydwaj panowie rozmawiali przez ok. dziewięć godzin. Było to ich pierwsze i ostatnie tak długie spotkanie. Później ich kontakty miały charakter przeważnie korespondencyjny i zdecydowanie bardziej oficjalny.

Trzeba zachowywać klasę

Z czasem obydwaj wyrośli na liderów dwóch przeciwstawnych obozów politycznych. W trakcie I wojny światowej Piłsudski związał się z państwami centralnymi, a Dmowski nadal trzymał się Rosji. W 1918 r. byli jednak już właściwie po jednej stronie. Dmowski jako przywódca Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, a Piłsudski jako więzień Niemców, który demonstracyjnie zerwał z nimi sojusz. Po odrodzeniu Polski objawiły się jednakże kolejne różnice. Panów dzieliła wizja tego jak Polska ma wyglądać. Dla Piłsudskiego miało to być państwo możliwie jak najbardziej zbliżone do przedrozbiorowej Rzeczpospolitej – federacja przynajmniej polsko-litewska w ścisłym sojuszu z Ukrainą. Taki twór, zdaniem Komendanta, mógł jedynie zapewnić nam właściwą pozycję w Europie i zabezpieczenie od Rosji. Dmowski chciał państwa jednolitego narodowego, unitarnego i okrojonego na wschodzie na rzecz granicy przesuniętej bardziej na zachód.

Józef Piłsudski dokonuje przeglądu żołnierzy

W tym czasie Dmowski uważał Piłsudskiego za politycznego awanturnika, który może spowodować izolację Polski na arenie międzynarodowej i zerwać sojusz z Ententą, poprzez swoją nieodpowiedzialną politykę na Wschodzie. Po powrocie do Warszawy w maju 1920 r. obydwaj panowie znów się spotkali. Świadkowie przyznają, że ich rozmowa miała raczej szorstki charakter. Piłsudski wrócił wówczas ze zdobytego Kijowa i naród faktycznie nosił go na rękach. Dmowski nie wierzył natomiast w trwałość tego zwycięstwa i tej polityki. Kolejne miesiące to apogeum sporu tych dwóch osobowości, lecz odbywał się on z zachowaniem pewnych zasad. 19 lipca 1920 r. na jednym z posiedzeń Rady Obrony Państwa Piłsudskiego ponownie zaatakowano obwiniając za wywołanie awantury wschodniej. Komendant wówczas zagroził swoją dymisją, na co Dmowski rzekł:

Tego pan nie może zrobić. Pan nas w tę sytuację wprowadził i pan nas z niej musi wyprowadzić.

Niedługo później przywódca endecji sam ustąpił z zasiadania w Radzie i wyjechał do Poznania.

Mimo kompletnej rozbieżności w poglądach z Naczelnikiem Państwa Roman Dmowski jeszcze w 1919 r. zgodził się przewodniczyć polskiej delegacji w Wersalu i współuczestniczył w formowaniu koalicyjnego rządu Ignacego Paderewskiego. O Piłsudskim starał się wypowiadać zawsze taktownie jak na dżentelmena przystało. W 1903 r. w Przeglądzie Wszechpolskim pisał (pisownia oryginalna):

wśród wybitniejszych przedstawicieli socyalizmu na naszym gruncie znamy jednego, który niewątpliwie do tej kategoryi należy. Jest nim p. Pilsudzki, znany od niedawna szerszemu ogółowi, jako bohater sensacyjnej ucieczki z Petersburga w towarzystwie lekarza, którego opiece w szpitalu powierzyła go rosyjska policya. Uważalibyśmy to sobie za wielkie ubliżenie, gdybyśmy mu dlatego, że jest naszym przeciwnikiem politycznym, nie przyznali wyjątkowych przymiotów moralnych, jakimi jest niewątpliwie obdarzony. W społeczeństwie naszem, w którem tęgie charaktery nieczęsto jeszcze się spotyka, w którem zdolność stałego poświęcania się i wytrwałej, nie cofającej się przed największem niebezpieczeństwem działalności dla idei jest ogromną rzadkością, tego rodzaju postać musi być uważana za wyjątkową.

W podobnym tonie Dmowski wypowiadał się w momencie śmieci Marszałka w 1935 r.

Roman Dmowski (z lewej) w czasie uroczystości  związanych z formowaniem Armii Polskiej we Francji

Takt wobec swojego adwersarza zachowywał również Józef Piłsudski, znany przecież ze swojego ciętego języka. Trudno znaleźć cytaty, w których Komendant obrzucałby bluzgami Romana Dmowskiego (co w odniesieniu do swoich współpracowników zdarzało mu się często). Wręcz przeciwnie. 21 grudnia 1918 r. pisał do niego (pisownia oryginalna):

Drogi Panie Romanie,

Wysyłając do Paryża delegację, która ma się porozumieć z Komitetem paryskim w sprawie wspólnego działania wobec aljantów, proszę Pana, aby zechciał Pan wszystko uczynić dla ułatwienia rokowań. Niech mi Pan wierzy, że nade wszystko życzę sobie uniknięcia podwójnego przedstawicielstwa Polski wobec aljantów: tylko jedno wspólne przedstawicielstwo może sprawić że nasze żądania zostaną wysłuchane. Troska o tę jedność jest przyczyną że nie spieszyłem się z przystąpieniem do tej sprawy.

Opierając się na naszej starej znajomości, mam nadzieję że w tym wypadku i w chwili tak poważnej, conajmniej kilku ludzi - jeśli, niestety, nie cała Polska - potrafi wznieść ponad interesy partji, klik i grup. Chciałbym bardzo widzieć Pana między tymi ludźmi.

Proszę przyjąć zapewninia mego wysokiego szacunku.

Józef Piłsudski

W innym miejscu Piłsudski stwierdził, że…

Dmowski to jedyny polityk, z którym warto dyskutować.

Poszło o kobietę?

Na koniec sprawa, która ma być niby koronnym dowodem nienawiści, jaka rzekomo panowała między obydwoma politykami, czyli rywalizacja o kobietę. Pod koniec XIX w. zarówno Piłsudski, jak i Dmowski smalili cholewki do „Pięknej Pani”, jak nazywano w Wilnie Marię z Koplewskich Juszkiewiczową. Panowie właśnie wówczas spotkali się po raz pierwszy. Obaj „startowali” do jednej niewiasty, obaj rozpoczynali też działalność polityczną.

Maria Juszkiewiczowa

Zmagania o serce damy wygrał Piłsudski, który w 1899 r. poślubił „Piękną Panią”. To dla niej przyszły Komendant zmienił wyznanie na ewangelickie, a ona dla niego odrzuciła oświadczyny Dmowskiego. Małżeństwo jednak nie było szczęśliwe. Znajomi Piłsudskiego twierdzili, że bardziej potrzebował on kogoś „kto mu ugotuje i posprząta”, niż żony z prawdziwego zdarzenia. Kilka lat później „Ziuk” nawiąże romans z „towarzyszką Olą”, czyli Aleksandrą Szczerbińską, która zostanie najpierw jego konkubiną, a po śmierci Marii w 1921 r. (nie chciała się zgodzić na rozwód) kolejną żoną Piłsudskiego. Dmowski natomiast po zawodzie miłosnym nigdy później się nie ożenił.

Czy jednak to zdarzenie miało jakikolwiek wpływ na późniejszy stosunek przywódcy endecji do Piłsudskiego? Czy miał żal za to jak postąpił z miłością jego życia? Jeśli nawet to nie objawiał tego w kontaktach z Piłsudskim. Dzieliła ich polityka i tylko na tym tle objawiał się ich spór. Nie było jednak w nim zajadłości i nienawiści, którą cechuje życie polityczne także dzisiejszej Polski. W jedynym z wywiadów po śmierci Marszałka Roman Dmowski stwierdził:

Wbrew temu co wielu myśli - stosunki osobiste z Piłsudskim zawsze miałem dobre. Przede wszystkim nigdy nie oczerniałem Piłsudskiego - a przed wojną było to na porządku dziennym.

Można powiedzieć, że obydwaj panowie się różnili, ale różnili się pięknie.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA