cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Niedziela, 14.07.2024

Czy wschodnie narody chciały niepodległej Polski? Problem polskiej niepodległości ze wschodniej perspektywy

Blanka Ciborowska, 01.06.2023

Kartka imieninowa z ok. 1910 r.

Wielu spośród XIX-wiecznych polskich działaczy niepodległościowych wierzyło, iż dla sprawy polskiej ważna jest nie tylko interwencja rozgrywających europejską polityką mocarstw, ale także poparcie zagranicznych rewolucjonistów, demokratów, innych narodów walczących o swoją niepodległość, wolność czy zjednoczenie. Zwłaszcza patrioci związani z lewicą kładli nacisk na braterstwo ludów wojujących ,,za naszą i waszą wolność" i to właśnie w europejskich liberałach upatrywali się głównego wsparcia dla swoich dążeń. Tego rodzaju sojuszników Polacy szukali zarówno wśród uczestników Wiosny Ludów, ojców włoskiego Risorgimento, bonapartystów, paryskich komunardów, opozycji i opinii społecznej z państw Europy Zachodniej, jak i w ludziach szeroko pojętego Wschodu – rewolucjonistach rosyjskich, bojownikach o wolność Kaukazu, muzułmanach, innych Słowianach i mieszkańcach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym tworzących swoją nowoczesną tożsamość narodach dawnej Rzeczypospolitej. Ziemie te miały dla Polaków niebagatelne znaczenie – dziś rzadko pamięta się jednak o relacjach Polska-Wschód w kontekście niepodległościowych dążeń. Warto zatem zastanowić się, jak widziano Polaków nad Dnieprem, Wołgą, na Kaukazie czy nad Bosforem.

Kwestie narodowe na Kresach

Tak zwane Ziemie Zabrane (tereny dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, należące niegdyś do Rzeczypospolitej i włączone po 1815 roku bezpośrednio do Imperium Rosyjskiego), były uważane przez polskie elity za integralną część Polski i tereny, które bezsprzecznie będą musiały znaleźć się w graniach odrodzonej Ojczyzny. Niechęć cara do włączenia tych ziem do Królestwa Polskiego była jedną z przyczyn narodzenia się opozycji w latach 20., a w efekcie wybuchu powstania listopadowego; z kolei powstańcy styczniowi dążyli do utworzenia federacyjnej Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Wiek XIX okazał się jednak okresem gwałtownych przemian społecznych i narodowościowych oraz narodzin ruchów ruskich (ukraińskich), następnie litewskich i, najpóźniej, białoruskich. O ile szlachta i większość mieszczan, w tym inteligencji, poczuwała się do polskości – tak obca była ona większości chłopstwa, różniącego się od polskiej ludności językiem, a często także wyznaniem religijnym. Przez długi czas problem ten był ignorowany przez polskich patriotów, wierzących, że żmudzki czy wołyński chłop stanie się częścią politycznego narodu polskiego. Późno spostrzegli, że ów Żmudzin lub Wołynianin, to już Litwin i Ukrainiec, którego pozyskał inny od polskiego ruch narodowy. Z pewnością na to ,,przegranie" kwestii kresowej miały wpływ ogromne represje kulturowe, polityczne i gospodarcze, które dotykały pierwiastka polskiego na tych terenach – konfiskaty majątków, wyroki śmierci dla polskich patriotów, zsyłki na Sybir, pobór do carskiej armii, rusyfikacja administracji i szkolnictwa, prześladowanie Kościoła Rzymskokatolickiego i Unickiego...

Na początku XIX wieku niemal wszyscy uznawali Litwę i Ruś za bezsprzecznie polskie, jednakże niecałe 100 lat później Polacy stanowili na Kresach dawnej Rzeczypospolitej jedynie 7,8% (między Bugiem a Niemnem i Dnieprem a Dźwiną było to jednak ponad 10%; ,,wyspami" polskości były ponadto okolice szlacheckie i wiele miast). Przykładowo, Polakami było 48% ludności guberni wileńskiej, jednak guberni mohylewskiej - zaledwie 3,3%. Na ziemiach białoruskich ludność prawosławna (a więc zwykle niepolska) stanowiła 70%, a na ukraińskich – 85%. Choć liczebnie Polacy byli mniejszością, dominowali wśród inteligencji i warstw posiadających, a więc najbardziej świadomych. Kwestia powrotu do granic z 1772 pozostawała zatem bardzo problematyczna. Jak rozwijały się wschodniosłowiańskie i bałtyckie ruchy narodowe, i jaki miały stosunek do ruchu polskiego?

Mapa narodowościowa ziem I Rzeczpospolitej z 1919 r.

Narodziny ruchu ukraińskiego w Imperium Rosyjskim

Krystalizowanie się nowoczesnej tożsamości ,,ruskiej", zyskującej z czasem nazwę ukraińskiej, możemy zaobserwować od początku XIX wieku. To właśnie w epoce romantyzmu zaczął kształtować się literacki język ukraiński, m.in. za sprawą narodowego poety Ukraińców, Tarasa Szewczenki. Początkowo niewielki ruch, ograniczający się do garstki inteligencji, zaczął zyskiwać coraz większe znaczenie i docierać do stanowiących jego główny cel mas chłopskich. Im bliżej końca wieku, tym bardziej klarowną stawała się koncepcja politycznego narodu ukraińskiego. Rosjanie, lansujący koncepcję trójjednego narodu rosyjskiego (składającego się z Wielkorusów, Małorusów i Białorusów), nazywali ziemie ukraińskie Małorosją, a jej mieszkańców – mniej uświadomioną, stojącą na niższym poziomie rozwoju grupą ludności rosyjskiej. Koncepcja ukraińskiej odrębności uderzała w podstawy carskiego imperium, co ściągało liczne represje na tamtejszych działaczy, kulturę, język (w 1863 zabroniono druków w języku ukraińskim z wyłączeniem poezji; w 1876, w tzw. ukazie emskim, zakazano jakichkolwiek publikacji po ukraińsku, a także zlikwidowano wszystkie ukraińskie organizacje i instytucje, nawet naukowe). Ruch ukraiński w Imperium Rosyjskim stał się zatem polityczną konspiracją. Mimo wspólnego zagrożenie rusyfikacją, żyjący obok siebie Polacy i Ukraińcy nie mogli na ogół zjednoczyć się w walce z caratem, zaś rozdźwięk między katolickim dworem a prawosławną wsią był często wykorzystywany przez władze rosyjskie.

Konflikt o Galicję

Nieco większymi prawami cieszyli się Rusini w austriackiej Galicji. To właśnie w Cesarstwie Austrii po raz pierwszy ujawnił się antagonizm polsko-ukraiński, podsycany przez zaborczą administrację. Z inspiracji antypolskiego gubernatora Stadiona, w okresie Wiosny Ludów powstała Hołowna Rada Ruska, która w swojej petycji prosiła cesarza nie tylko o język ruski w szkołach czy dopuszczenie Rusinów do sprawowania urzędów, ale także ,,ochronę przed Polakami" i oficjalny podział Galicji na część polską i ruską. Polacy po raz pierwszy zetknęli się wówczas z takimi koncepcjami i powszechne stały się poglądy, jakoby ,,Stadion wymyślił Ukraińców".

Problem ten powrócił na Zjeździe Słowiańskim w Pradze (2 –12 czerwca 1848). Iwan Borysykewycz nazwał wówczas Rusinów ,,narodem od 400 lat przez Polskę uciskanym". W sekcji polsko-ruskiej długo toczyły się burzliwe obrady – Polacy uznawali wszakże odrębność Rusinów i gotowi byli nadać im swobody polityczne i kulturowe, nie godząc się jednak na podział Galicji i chcąc połączyć dwa narody ścisłym sojuszem. Ani projekty polskie, ani ruskie, nie zostały finalnie zrealizowane – Wiosna Ludów stała się jednak początkiem rywalizacji dwóch ruchów narodowych, koncepcji wieloetnicznej Rzeczypospolitej z marzeniami o narodowym państwie ukraińskim.

Mimo wszystkich antagonizmów warto pamiętać także o ludziach, którzy dążyli do pogodzenia dwóch narodów i zjednoczenia ich w walce ze wspólnym wrogiem. Ze strony polskiej byli to m.in. Leon Sapieha, Jerzy Lubomirski, Adam Jerzy Czartoryski, a także ziemianie identyfikujący się jako ,,gente Rutheni, natione Poloni", wydający pismo ,,Dnewnyk Ruski". Wśród Rusinów znaleźć takowych można np. wśród członków organizacji Sobór Ruski, opozycyjnej wobec Hołownej Rady, jednoczącej duchowieństwo unickie i ukraińską inteligencję o propolskim nastawieniu.

Trudne braterstwo polsko-ukraińskie

15 lat po Wiośnie Ludów nadeszło kolejne wydarzenie, które, zdawałoby się, powinno zjednoczyć Polaków i Ukraińców – powstanie styczniowe. Znane są wszakże projekty Rzeczypospolitej Trojga Narodów, a ruski Archanioł był jednym z elementów powstańczego herbu. To na kijowskim uniwersytecie narodził się Związek Trojnicki, jedna z pierwszych polskich organizacji spiskowych. Jednym z jej członków i bardzo wymownym przykładem polsko-ukraińskiego konfliktu był Wołodymyr Antonowycz (Włodzimierz Antonowicz) – katolik i polski szlachcic, który przeszedł następnie na prawosławie, zerwał z polskością, odmówił udziału w powstaniu i zaangażował się w ukraiński ruch narodowy. W ogóle działacze ukraińscy odżegnywali się z reguły od związków z Polakami i dalekie były im koncepcje wskrzeszenia Rzeczypospolitej. Prawosławną ludność chłopską Rosjanie tłumnie angażowali w walkę z ruchem powstańczym na tych terenach – znany jest np. incydent we wsi Sołowijówka z maja 1863, gdzie ruscy chłopi dokonali linczu na 21 powstańczych agitatorach, którzy chcieli zapoznać ich ze Złotą Hramotą – dekretem uwłaszczeniowym dla ludności ukraińskiej (12 zginęło w walce z chłopami, pozostali zostali wydani Rosjanom). Występowały przypadki Ukraińców walczących u boku Polaków – nie byli to jednak w większości narodowi działacze, a pochodzący z Ukrainy żołnierze carskiej armii, z różnych powodów dopuszczający się dezercji do szeregów powstańczych, lub związani z opozycyjną konspiracją wśród oficerów (np. Andrij Potebnia, członek Koła Oficerów Polskich w Petersburgu, organizator zamachu na namiestnika Królestwa Polskiego Karla Lüdersa;  walczył następnie w oddziale Mariana Langiewicza i poległ 5 marca 1863 roku pod Skałą).

Im bliżej XX wieku, tym antagonizmy te będą tylko silniejsze – zwłaszcza w Galicji, w której toczył się spór o Lwów czy język szkolnictwa. Prawosławni chłopi i nieliczna inteligencja będą w większości niechętni polskości, utożsamianej ze szlacheckością.

Litwin – czyli kto?

Termin ,,Litwin" miał w historii różnorakie znaczenie. Na północno-wschodnich Kresach dawnej Rzeczypospolitej w I połowie XIX wieku używany był głównie w kontekście historyczno-terytorialnym, jako określenie mieszkańca dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, który językowo, politycznie, tożsamościowo, a często nawet etnicznie – był Polakiem. Litwa była dla takiego człowieka ojczyzną ściślejszą, zaś szerszą – Polska; widział tereny te jako integralną część dawnej Rzeczypospolitej. Niekiedy czuł on swego rodzaju odrębność od tzw. Korony i dążył do utrzymania administracyjnej niezależności, tak, jak zresztą wyglądało to w Rzeczypospolitej sprzed Konstytucji 3 maja – wciąż poczuwał się jednakże do związków z polskością i widział Litwę jako, choćby i autonomiczną, prowincję polską. Litewskość w innym rozumieniu – etnicznym, językowym, kulturowym – zachowało chłopstwo. Posługiwało się inną mową od polskiej szlachty czy mieszczaństwa, nie uległo polonizacji na tak szeroką skalę, jednocześnie nie stało na tak wysokim poziomie rozwoju kulturowego, by formować własny ruch narodowy czy koncepcje niezależnej państwowości. Różnice między ziemianami i inteligencją a włościanami były mniej widoczne niż na Ukrainie także ze względu na religię – litewski chłop wyznawał katolicyzm. Na długi czas zaniechano w zasadzie tworzenia literatury w języku litewskim – na początku XIX wieku zaczęły powstawać pierwsze elementarze czy zapisy pieśni ludowych,  nie doczekali się jednak Litwini wieszcza na miarę Szewczenki. Po powstaniu listopadowym akcję nauczania ludności wiejskiej w języku litewskim prowadziło duchowieństwo katolickie; miała ona na celu ochronę chłopów przed ekspansją prawosławia i rusyfikacją.

Od współpracy do antagonizmu

Litewscy chłopi posiadają także swoją kartę w historii polskich powstań – w 1831 roku to głównie oni tworzyli ruch partyzancki na tych terenach (ich oddziałem dowodziła m.in. słynna Emilia Plater), w 1863 roku partie żmudzkich chłopów udało się sformować np. Zygmuntowi Sierakowskiemu i księdzu Antoniemu Mackiewiczowi . Co dość paradoksalne, na Litwie udział w powstaniach, bądź co bądź, niepolskich chłopów, bywał znacznie większy niż w Królestwie. Ludność ta nie była jednakże jeszcze świadoma narodowo, trudno uznać ją za ruch polityczny – ich walka przeciwko caratowi była raczej skutkiem powstańczej agitacji.

Widok kościoła OO Misjonarzy i Wizytek w Wilnie. Obraz Józefa Marszewskiego

Litewskość, początkowo wspierana przez Polaków jako przeciwwaga dla rosyjskości, po pewnym czasie obróciła się jednak przeciwko nim. Stało się to wtedy, gdy z litewskiego ludu zaczęła wyodrębniać się grupa inteligencji, niepoczuwającej się do związków z dawną Rzecząpospolitą i widzącą w polskiej kulturze zagrożenie dla swojego bytu narodowego. Proces ten zbiegł się w czasie z upadkiem kolejnych powstań i prowadzoną przez Rosjan depolonizacją Ziem Zabranych. Co interesujące, znamy także przykłady Polaków, którzy zaangażowali się w nowolitewski ruch narodowy, takich jak Mikalojus Konstantinas Čiurlionis – najsłynniejszy kompozytor litewski. Muzyk przez większość życia mówił jedynie po polsku, a za Litwina uznał się dopiero w wieku 30 lat.

Rozwój litewskości w duchu antypolskim. Próby pojednania

Tak zwani Nowolitwini widzieli Litwę jako jednonarodowe państwo o etnicznych, bałtyckich granicach, zrywając z dziedzictwem wielokulturowego WKL czy związkami ze Słowiańszczyzną (,,Litwa dla Litwinów"). Uważali, że epoka niepodległej Litwy skończyła się w momencie zawarcia unii z Polską. Za prawdziwie litewską tradycję państwowości uznawano Litwę średniowieczną, a za narodowego bohatera – wielkiego księcia Witolda, przeciwstawiając go ,,zdrajcy" Jagielle. W swojej publicystyce wyrażali obawę przed polonizacją, a pamięć stosunków feudalnych (a więc służby ,,polskim panom") starali się wykorzystać do wzbudzenia w ludności chłopskiej niechęci do polskości. Politycznym manifestem litewskich działaczy było pismo ,,Aušra", propagujące nie tylko pracę organiczną, walkę o zachowanie swojej odrębności i kultury, ale także nienawiść do Polaków i polskiego Kościoła Katolickiego. Polacy uznawali je za niemiecką bądź rosyjską prowokację i długo bagatelizowali ruch litewski, który jednak z roku na rok rósł w siłę. Konflikt ten podsycało nacjonalistyczne duchowieństwo litewskie, m.in. odmawiające nabożeństw w języku polskim. Działacze jak poeta Józef Albin Herbaczewski, tworzący w dwóch językach i optujący zarówno za niepodległością Litwy, jak i pojednaniem z Polakami – nie byli powszechnym zjawiskiem.

Litewskie odrodzenie narodowe Rosjanie początkowo chcieli wykorzystać w walce ze wciąż licznym na tych ziemiach żywiołem polskim. Kiedy jednak zorientowali się, że ruch ten odcina się od ,,ruskości" WKL i wysnuwa postulaty niezależnej Litwy, zaczęli represjonować tamtejszych działaczy (zakazano m.in. druku alfabetem łacińskim, delegalizując de facto litewskie piśmiennictwo). Mimo to Litwini tak obawiali się polskiej dominacji, że byli skłonni nawet do ugody z zaborcami, jeśli ta byłaby skierowana przeciwko Polakom (np. grupa związana z pismem ,,Aušra" kontaktowała się w jej sprawie z generał-gubernatorem Josifem Hurką).

Na początku XX wieku kompromis między wizją Litwy jako polskiej prowincji a nowolitwinizmem starali się wypracować federaliści (widzący wolną Litwę w ścisłym związku z Polską; koncepcje takie propagował później Józef Piłsudski) oraz krajowcy. Ci ostatni identyfikowali się jako mieszkańcy WKL o polskiej tożsamości kulturowej, dążący do odbudowy historycznej Litwy i pojednania zamieszkujący ją narodów (niektórzy wysnuwali program wierności nowemu państwu litewskiemu i niedążenia do unii z Polską, przy jednoczesnym zachowaniu własnej polskiej tożsamości). Pozostawali jednak niezrozumiani zarówno przez ruch polski, jak i nacjonalistów litewskich.

Odrodzenie narodowe Białorusinów. Chłopi i poezja

Podobnie jak na ziemiach ukraińskich i litewskich, na Białorusi wszelki żywioł niepolski utożsamiany był z chłopskością. Włościanie – posługujący się gwarami wschodniosłowiańskimi, ,,ruskimi", wyznania prawosławnego lub grekokatolickiego (unickiego) – żyli w tradycyjnych strukturach, odpornych na zewnętrzne wpływy kulturowe i polityczne. Przez długi czas nie można w zasadzie mówić o żadnych elitach białoruskich ani nawet białoruskiej tożsamości narodowej – chłopi określali się w większości jako ,,tutejsi" i nie mieli politycznych aspiracji, zaś ,,warstwy wyższe" były całkowicie spolonizowane. Filozofia romantyczna przyniosła zainteresowanie folklorem i ludnością wiejską, które, rzecz jasna, nie ominęło białoruskich Kresów. To dzięki polskim literatom tworzących na tych ziemiach, lud białoruski zyskał swój głos w kulturze wysokiej. Język i zwyczaje kresowego chłopstwa badali m.in przyjaciele Adama Mickiewicza z czasów filomackich – Tomasz Zan i Jan Czeczot. Ten ostatni opublikował w kilku zbiorach ,,Piosenki wieśniacze znad Niemna i Dźwiny", jeden z pierwszych utworów w języku białoruskim (choć sam Czeczot nigdy nie użył tej nazwy, określając mowę okolicznych chłopów jako sławiano-krewicką). Przez długi czas literatura białoruska – wraz z pierwszymi koncepcjami Białorusinów jako narodu – tworzona była przez szlachtę, określającą się jako ,,gente Rutheni, naione Poloni", tworzącą w dwóch językach i łączącą swoisty lokalny patriotyzm i miłość do kultury ludu z polską tożsamością, a często także udziałem w polskim ruchu niepodległościowym. Działacze ci walczyli o prawa chłopstwa i chcieli bronić go przed rusyfikacją. Wierzyli, że wspierając ich rodzimą kulturę, łatwiej pozyskają ich dla walki o polską niepodległość i kresowa szlachta nie powinna dążyć do przymusowej polonizacji ludu, ale utworzyć z niego niejako bratni, sprzymierzony naród. Do takich piewców białoruskości zaliczamy m.in. wybitnych poetów – Wincentego Dunin-Marcinkiewicza i Franciszka Bahuszewicza.

Powstanie 1863 r. – kamień milowy w dziejach Białorusi

Przełomowym momentem dla ruchu białoruskiego było powstanie styczniowe. Związany jest z nim duchowy ojciec narodu – Wincenty Konstanty Kalinowski. Pochodzący z polskiej rodziny szlacheckiej, zaangażował się w ruch antycarski jeszcze podczas studiów w Petersburgu. Od 1862 roku wydawał adresowane do chłopów pismo ,,Mużyckaja Prauda", jako pierwszy stosując język białoruski nie tylko w literaturze pięknej, ale także w politycznych manifestach. Wyznawał ideały demokratyczne i postulat odbudowy Rzeczypospolitej łączył z projektami radykalnych reform społecznych. Opowiadał się za autonomią Białorusinów w ramach polsko-litewsko-ruskiej federacji oraz obroną chłopstwa przed ekspansją prawosławia i kultury rosyjskiej. W okresie powstania był komisarzem województwa grodzieńskiego i pełnomocnikiem Rządu Narodowego na Litwie, przywódcą tamtejszych ,,czerwonych". Nie tylko wydawał patriotyczne pisma, ale także odpowiadał niemalże za całość powstańczej organizacji na tych ziemiach. W swoich odezwach wzywał chłopów do walki z caratem, wytrwania przy religii katolickiej i własnej mowie, oraz posłuszeństwa polskiemu Rządowi. Jakkolwiek podkreślał odrębność Białorusi, starał się budzić w ludzie świadomość narodową połączoną z propolskim nastawieniem i braterstwem w walce przeciwko Rosjanom.

Konstanty Kalinowski

W 1864, w okresie terroru Michaiła Murawjowa, Kalinowski został zdradzony przez jednego ze swoich współpracowników i znalazł się w carskim więzieniu. Podczas przesłuchań nie wydał nikogo. Gdy podkreślił swój związek z białoruskim ludem, przewidzianą dla żołnierzy karę rozstrzelania zamieniono mu na powieszenie, uważane za bardziej hańbiące. Egzekucję wykonano 22 marca na Rynku Łukiskim w Wilnie. Gdy odczytywano jego wyrok, tytułując go przy tym szlachcicem – wykrzyknął, że nie ma już szlachty i wszyscy ludzie są równi. Miał wówczas jedynie 26 lat. W napisanych przed śmiercią (po białorusku) ,,Listach spod szubienicy" – swoim politycznym testamencie – mówił ,,chłopskiemu narodowi", że ten będzie szczęśliwy dopiero wtedy, gdy ,,nie będzie nad nim Moskala". Miejsce jego pochówku nie było znane aż do 2017 roku. Dziś białoruska opozycja uznaje go za swojego duchowego patrona.

Polacy i Białorusini – antagonizm, braterstwo, bierność?

Czy idee Kalinowskiego trafiały do ludności wiejskiej? Stosunek chłopów do działań powstańczych w latach 1863-1864 pozostawał bardzo ambiwalentny (co nie było zjawiskiem typowym tylko dla Białorusi, lecz dla całości ziem polskich, również Kongresówki – należy pamiętać, że uświadamianie narodowe chłopstwa było długim, stopniowym procesem, trwającym jeszcze w XX wieku). Duża część włościan zachowywała bierność wobec walk, a nawet przejawiała wrogość wobec ,,pańskiego" zrywu. Władze rosyjskie usiłowały agitować ich antypolsko (na Kresach mogły posłużyć się do tego dodatkowo różnicami językowymi, kulturowymi i religijnymi) i korzystając z pamięci stosunków feudalnych, odciągać chłopów od ruchu niepodległościowego. Znane są (wielokrotnie potępiane przez Kalinowskiego) przykłady powoływanych przez władze carskie straży wiejskich, zajmujących się tropieniem powstańców i budzących panikę w okolicznych dworach. W niektórych rejonach udawało się jednak zaangażować chłopów w insurekcję, nierzadko powstańcy mogli liczyć na wsparcie z ich strony. Trudno zatem jednoznacznie ocenić te stosunki. Pewne jest jednak, że po latach postać komisarza Kalinowskiego, przyjaciela chłopów, swojskiego ,,Kastusia" powieszonego przez rząd carski – stała się czynnikiem jednoczącym lud w walce przeciwko ,,Moskalom".

Niekiedy Polak był w tej walce postrzegany jako najbliższy sojusznik, niekiedy jako element obcy i daleki białoruskości  – nie odbierano go jednak jako głównego wroga, nie nawoływano na masową skalę do walki z polską kulturą czy fizycznej eksterminacji Polaków. W historii relacji polsko-białoruskich można znaleźć ciemne karty czy rozbieżności, takie jak publicystyka Wacława Łastowskiego, upatrującego przyczyn upadku białoruskiego ducha w polonizacji Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz ekspansji katolicyzmu. Antagonizm między działaczami polskimi a białoruskimi nie był jednak nigdy tak intensywny, jak w przypadku Ukraińców i Litwinów – oba narody uznają wiele postaci za swoich wspólnych bohaterów (np. Kalinowski, Kościuszko, Mickiewicz), w przeszłości współpracowały w imię wspólnych ideałów, zaś doświadczenia z wieku XIX nie zaowocowały w następnym stuleciu wojnami czy nienawiścią etniczną. Kultura białoruska ma w sobie najwięcej wpływów polskich i jest niejako duchowym spadkobiercą Wielkiego Księstwa Litewskiego, a więc członu Rzeczypospolitej. U kolebki białoruskiego odrodzenia narodowego stało zainteresowanie Polaków tamtejszym folklorem i koncepcje wspólnej walki z caratem – i mimo wszelkich późniejszych komplikacji, początek ten przesądził o bliskości dwóch narodów.

Faktem jest, że ruch białoruski pozostawał przez lata słabszy od litewskiego czy ukraińskiego. Jeszcze na początku XX wieku wskaźnik analfabetyzmu wynosił na Białorusi 77%, zaś likwidacja Kościoła unickiego i niedobór białoruskiego szkolnictwa wpłynęły na niewielką liczebność tamtejszej inteligencji. Nadinterpretacją byłoby twierdzenie, że każdy białoruski chłop chciał wzorem Kalinowskiego walczyć o ,,wolność i prawdę", a wizje niepodległej Białorusi były powszechne w społeczeństwie północno-zachodnich guberni. Koncepcje białoruskiego narodu, a tym bardziej państwa, kształtowały się bardzo stopniowo i początkowo uznawały je dość wąskie grupy społeczeństwa. Większe znacznie polityczne zyskał naród białoruski dopiero w roku 1906, wraz z ukazaniem się pisma ,,Nasza Niwa". Propagowało ono koncepcję niepodległego państwa białoruskiego, jednak dalekie było polonofobii, a wiele związanych z nim twórców – takich jak klasyk literatury białoruskojęzycznej, Janka Kupała – poczuwało się do silnych związków z kulturą polską i wielokrotnie wyrażało swój szacunek do zachodnich sąsiadów. Organizacje białoruskie wspierało częstokroć polskie ziemiaństwo, widząc w nim ostrze w walce przeciwko caratowi. Przykłady sojuszy, również tych militarnych, można zauważyć w I połowie XX wieku, gdy zarówno Polacy, jak i Białorusini podjęli się zadania utworzenia własnego państwa – niech będzie nim choćby udział oddziałów Stanisława Bułak-Bałachowicza w wojnie polsko-bolszewickiej.

,,Słowiański spór, domowe, stare powaśnienie…”

Ze zrozumiałych powodów największym wrogiem polskich dążeń niepodległościowych pozostawała Rosja. Reżim carski z całą bezwzględnością zwalczał wolnościowe spiski i organizacje, brutalnie pacyfikował powstania, więził, zsyłał i mordował polskich patriotów. Odmienną kwestią pozostaje jednak poparcie dla tych działań w społeczeństwie rosyjskim i stosunek rodzących się ruchów rewolucyjnych (np. dekabrystów czy narodników) do sprawy polskiej.

Historiografia epoki PRL starała się przedstawiać XIX-wieczne bunty polskie jako walkę demokratów z reakcyjnym rządem carskim, toczoną w ścisłej współpracy z rosyjskim narodem. Twierdzenia te były sporą nadinterpretacją, by nie powiedzieć – mitem, mającym sankcjonować ,,braterstwo" polsko-sowieckie. Polski ruch miał zabarwienie przede wszystkim narodowe, jego celem nie była (poza pojedynczymi działaczami) internacjonalistyczna rewolucja, walkę toczono nie tylko z carem, ale i z szeroko pojętą Rosją. Nie można jednak powiedzieć, by współpraca ta w ogóle nie istniała – przeciwnie, miała miejsce i to wcale nie na małą skalę, a obie strony wiązały z nią duże (choć finalnie zawiedzione) nadzieje. Analizując stosunek XIX-wiecznych Rosjan do sprawy polskiej, możemy zauważyć dwie postawy (co ciekawe, nieraz reprezentowane przez te same osoby, zmieniające swój pogląd na Polaków wraz z wybuchem kolejnych powstań) – nienawiść, pogardę, lęk oraz braterstwo, szacunek lub niemal fascynację. Pierwsza, naturalnie, była powszechna – druga nie była jednakże rzeczą niespotykaną; Polacy również w Rosji mieli swoich sojuszników.

Carska propaganda podsycała szowinizm w społeczeństwie rosyjskim, m.in. za sprawą prasy, takiej jak ,,Moskowskije Wiedmosti" redagowane przez nacjonalistę i ,,polakożercę" Michaiła Katkowa (warto zaznaczyć, iż ów dziennikarz początkowo był bardzo przychylny Polakom; jego stosunek zmienił się wraz z powstaniem styczniowym, gdy zaczął zauważać w narodzie polskim nośnik idei rewolucyjnych, groźnych dla Imperium). Nie ulegał jej tylko nieświadomy lud czy armia; podobne postawy prezentowała także część elit, także liberalnych. W 1831 roku nawet niektórzy spośród dekabrystów (np. Aleksandr Bestużew) potępili polskie powstanie, natomiast Aleksandr Puszkin – wybitny poeta o poglądach, do niedawna, antycarskich, przyjaciel Adama Mickiewicza – napisał wiersze ,,Oszczercom Rosji" i ,,Rocznica Borodina", wiele mówiące o przyczynach rosyjskiej polonofobii. Przez całe stulecie Rosjanie czuli, że ruch polski uderza w podstawy ich Imperium i kolejne wystąpienia zwiększały poczucie lęku, a w efekcie – nastroje i działania antypolskie.

Polacy i Rosjanie – czy tylko wrogowie?

Istniały jednak wcale nierzadkie przypadki solidaryzowania się z Polakami. Zwłaszcza w okresie międzypowstaniowym, najsilniej podczas odwilży posewastopolskiej, można było zauważyć na rosyjskich salonach zainteresowanie polską kulturą i potępianie carskiego aparatu ucisku. Również po upadku powstania styczniowego z nastrojami szowinistycznymi kontrastowało współczucie dla represjonowanych Polaków – w dużych miastach istniały nawet specjalne komitety Rosjanek, zajmujących się pomocą polskim zesłańcom politycznym. Wiele przebywających na Sybirze Polaków zaczęło integrować się z lokalną ludnością i tworzyć tamtejszą elitę intelektualną – wszakże było wśród nich wielu lekarzy, nauczycieli, prawników, inżynierów, artystów, badaczy kultury i przyrody. Duża część mieszkańców zauralskiej Rosji wyrażała się o Polakach z dużą sympatią i szacunkiem, podkreślając ich wkład w cywilizacyjny rozwój tych ziem; nierzadko starali się ulżyć zesłańcom w ich ciężkim losie. Zdarzały się zarówno przypadki niechęci i pogardy, jak i życzliwości – stosunek zarówno ludu, jak i warstw wyższych, pozostawał bardzo ambiwalentny i trudny do jednoznacznego scharakteryzowania.

Jako symbole współpracy polsko-rosyjskiej należy wymienić m.in. postaci:

  • Aleksandra Hercena (1812-1870). Ojciec narodnictwa, wybitny prozaik i wieloletni emigrant przez lata pozostawał wielkim sojusznikiem Polaków. W słynnym piśmie ,,Kołokoł" wraz z Nikołajem Ogariowem występował w obronie polskich dążeń niepodległościowych; znany jest zwłaszcza z życzliwej oceny powstania styczniowego (Hercen nie wierzył w zwycięstwo, podkreślał jednak moralną słuszność zrywu). Przed jego wybuchem wielokrotnie spotykał się w Londynie z członkami Komitetu Centralnego Narodowego, na łamach tworzonej przez siebie prasy solidaryzował się z ruchem polskim i popularyzował go za granicą, prywatnie przyjaźnił się z wieloma Polakami (głównie z ich pomocą utworzył Wolną Drukarnię Rosyjską).

  • Michaiła Bakunina (1814-1876). Narodnik, słowianofil i ojciec rosyjskiego anarchizmu był jednym z największych orędowników sprawy polskiej. Dał temu wyraz nie tylko w swoich pismach i odezwach, ale także w konkretnych działaniach – usiłował wziąć udział w powstaniu wielkopolskim podczas Wiosny Ludów, współorganizował Zjazd Słowiański w Pradze, przed wybuchem powstania styczniowego wraz z Hercenem utrzymywał kontakty z KCN, zaś po nocy styczniowej bezskutecznie próbował dostać się do Polski i wesprzeć insurgentów (wziął nawet udział w słynnej wyprawie morskiej Teofila Łapińskiego). Związków z Polakami nie brakowało także w jego życiu prywatnym – ożenił się z Antoniną Kwiatkowską, Polką i katoliczką.

  • Piotra Ławrowa (1823-1900). Członek ,,Ziemli i Woli" oraz komunard paryski, autor słynnych ,,Listów historycznych", zwolennik metod terrorystycznych, jeden z najważniejszych myślicieli narodnickich, żonaty był z Polką Anną Czaplicką. Za jej pośrednictwem poznał poetę Cypriana Kamila Norwida, z którym przez lata utrzymywał serdeczną korespondencję. W jego otoczeniu znajdowało się wiele Polaków (przyjaźnił się m.in. z Walerym Wróblewskim), sam występował przeciwko polityce rusyfikacyjnej i uznawał moralne prawo Polski do odzyskania niepodległości.

 

Narodnicy i socjaliści rosyjscy a sprawa polska

Ruch narodników zaczął przeżywać rozkwit w latach 80. XIX wieku. Wówczas zaangażowało się w jego działalność wiele Polaków – warto wspomnieć, iż zabójcą cara Aleksandra II był członek ,,Narodnoj Woli" Ignacy Hryniewiecki. Wielu Polaków ,,chodziło w lud" wraz z Rosjanami, by uświadamiać chłopów o przewinieniach carskiego rządu.

U progu XX wieku, gdy narodnicy zaczęli przekształcać się w socjalistów i ruch spiskowy – zapowiadający późniejsze nastroje bolszewickie – znacznie się zradykalizował, relacje polsko-rosyjskie stały się jeszcze bardziej skomplikowane. Polscy działacze socjalistyczni kontynuujący myśl Ludwika Waryńskiego i tzw. programu brukselskiego (np. związani z Socjaldemokracją Królestwa Polskiego i Litwy) dążyli do współpracy z socjalistami rosyjskimi, wiedzeni hasłami ponadnarodowej rewolucji, pomijając sprawę polskiej niepodległości. Z kolei niepodległościowa lewica – taka jak Polska Partia Socjalistyczna, znajdująca się pod wpływem Józefa Piłsudskiego – nie przekreślała możliwości współpracy z Rosjanami, jednakże jako warunek takowej stawiali uznanie prawa Polaków do utworzenia własnego, w pełni niezależnego państwa w przedrozbiorowych graniach oraz wyłączność PPS do reprezentowania interesów polskich, również na Kresach. Rosyjscy rewolucjoniści na czele z leninowską Socjaldemokratyczną Partią Robotniczej Rosji nie chcieli zezwolić zwłaszcza na dominację PPS na Litwie, Białorusi i Ukrainie – kością niezgody, jak przez wieki polsko-rosyjskich relacji, pozostawały zatem ziemie wschodnie. Im bliżej I wojny światowej – tak decydującej dla losów Polski – tym rosyjski ruch rewolucyjni stawał się sprawie polskiej coraz bardziej obcy.

Aresztowanie agitatora. Obraz Ilji Riepina

Odrębną kwestię stanowi orientacja prorosyjska wśród endeków, skupionych wokół Romana Dmowskiego – należy jednak pamiętać, iż byli oni zwolennikami metod legalnych i szukali drogi do porozumienia z caratem, nie planowali polsko-rosyjskiej rewolucji; jest to zatem zupełnie inne zjawisko, niebędące przedmiotem artykułu.

Polacy a wyznawcy islamu

Mimo burzliwych relacji z wyznawcami islamu na przestrzeni wieków, mieszkańcy niedawnego ,,przedmurza chrześcijaństwa" częstokroć szukali poparcia dla sprawy polskiej na Bliskim Wschodzie czy wśród muzułmańskich ludów zamieszkujących Imperium Rosyjskie, zwłaszcza Kaukaz, na którym przyszło służyć wielu Polakom wcielanym do carskiej armii, zarówno karnie, jak i w drodze corocznego poboru (w XVIII i XIX wieku Rosjanie prowadzili podbój tych ziem, co wywołało gwałtowny sprzeciw ich mieszkańców  – w latach 1817-1864 toczyło się powstanie górali z Czeczeni i Dagestanu, zaś między 1763 a 1864 rokiem – tzw. wojny czerkierskie, zakończone ludobójstwem na tym narodzie; w latach 1828-1859 istniał teokratyczny Imamat Kaukaski pod władzą słynnego Szamila). Służba Polaków na Kaukazie obrosła w wiele legend. Według rozpowszechnianych opowieści, nie mogli oni pogodzić się z koniecznością służby carowi i zniewalania innego narodu, i mieli masowo uciekać w szeregi kaukaskich powstańców. Kwestią wykorzystania dezerterów przeciwko Rosjanom zainteresował się książę Adam Jerzy Czartoryski. Liczył, że z polskich dezerterów uda się utworzyć armię liczącą 18 000 żołnierzy, którzy u boku kaukaskich górali, wspierani przez Wielką Brytanię, Turcję i Persję, zagrożą Mikołajowi I. Z tego powodu Hotel Lambert, zaangażowany w politykę wschodnią, zaczął wysyłać na te ziemie licznych emisariuszy, a także upowszechniać w emigracyjnej prasie informacje, jakoby niemal każdy Polak planował dezercję z rosyjskiej armii, a w otoczeniu Szamila było już wielu naszych rodaków. Historie o bohaterskich Polakach u boku walczących z Rosją muzułmanów rozbudzały wyobraźnię rodaków, znajdujących się pod wpływem kultury romantycznej, wysoko ceniącej zarówno orient, jak i ideę walki ,,za wolność naszą i waszą". Czy były jednak prawdziwe?

W istocie ucieczki zdarzały się, ale nie były masowym zjawiskiem. W 1833 roku, a więc niedługo po powstaniu listopadowym, próbę ucieczki podjęły 123 osoby, czyli 1,2% ogółu Polaków służących na Kaukazie; z biegiem lat współczynnik ten tylko malał. Miały na to wpływ nie tylko ciężkie warunki terenowe i brutalne kary stosowane w carskim wojsku wobec schwytanych dezerterów, ale także stosunek samych powstańców. Polaków zwykle nie traktowali oni jako sprzymierzeńców, ale jako dobrowolnie oddających się w niewolę. Często odnosili się do nich z dużą wrogością (jako do niewyznających islamu), a nawet sprzedawali na tureckich czy perskich bazarach. Z muzułmańskiej niewoli droga do Ojczyzny była w zasadzie zamknięta; żołnierze Szamila, przekonani, że prowadzą świętą wojnę z ,,giaurami" , nie byli zainteresowani powoływaniem polskich jednostek. Przykłady konkretnych Polaków przeżywających przygody na Kaukazie nie powinny stanowić dowodu na rzekomą powszechność zjawiska.

Jako ważny sojusznik jawiło się także Imperium Osmańskie – zaciekły wróg Rosji, który nigdy nie uznał rozbiorów Rzeczypospolitej. Już w II połowie XVIII wieku zauważono ścisłą korelację pomiędzy wydarzeniami w Polsce i w Turcji – w latach 1768-74 toczyła się wojna turecko-rosyjska, nazywana ,,polską", mająca na celu wsparcie konfederatów barskich; uczestniczył w niej także legion polski pod wodzą Kazimierza Pułaskiego. Po upadku kolejnych powstań Imperium Osmańskie stało się azylem dla polskich emigrantów. Wielu spośród nich odegrało ważną rolę w dziejach państwa, jak Józef Bem, słynny bohater powstania listopadowego i rewolucji węgierskiej, pracujący m.in. nad reorganizacją armii tureckiej, czy Michał Czajkowski, znany pisarz, emigrant po powstaniu 1831, który jako szef agencji Hotelu Lambert wywierał duży wpływ na rząd w Konstantynopolu oraz sąsiednie narody. Obaj działacze przyjęli islam (w środowisku polskich emigrantów na Bliskim Wschodzie nie było to rzeczą bezprecedensową). Wzbudzali głęboką podejrzliwość mocarstw zaborczych, które wielokrotnie zabiegały o wydalenie ich z Turcji (podejrzewane są nawet o otrucie Bema), a także starały się maksymalnie ograniczyć ich rolę w Imperium. Niestety, niejednokrotnie uległo ono tym naciskom; w XIX wieku nie było już zdolne prowadzić w pełni samodzielnej polityki.

Wizja sojuszu z Turcją pojawiła się także podczas wojny krymskiej (1853-56). Stronę turecką wsparł I Pułk Kozaków Sułtańskich pod wodzą Czajkowskiego, podobną jednostkę usiłowali również utworzyć Józef Wysocki i Zygmunt Miłkowski; emigrację polską osłabiały jednak wewnętrzne konflikty, a mocarstwa zachodnie nie były wówczas zainteresowane sprawą polską. Mimo wszystkich polsko-tureckich sentymentów i wspólnego zagrożenia w postaci Rosji, ich wola przekreślała możliwość owocnej współpracy. Imperium Osmańskie pozostawało życzliwe polskim emigrantom tak długo, jak ich działania nie spotykały się z dezaprobatą i interwencją najpotężniejszych państw europejskich.

Uwaga Hotelu Lambert koncentrowała się także na Persji czy Afganistanie, będących terenem rywalizacji rosyjsko-angielskiej. Usiłował on także zaangażować Polaków w toczącą się w latach 30. wojnę turecko-egipską. W większości te zabiegi nie przynosiły jednak zamierzonych efektów, głównie ze względu na postawę kolonialnych mocarstw, determinujących bliskowschodnią politykę.

Jako ciekawostkę o stosunku muzułmanów do polskiej niepodległości, można przytoczyć przykład polskich Tatarów. Od lat zamieszkujący ziemie Rzeczypospolitej i cieszący się w niej licznymi przywilejami, prezentowali postawę wierności wobec Polski, nie aspirowali do utworzenia własnego państwa, w większości posiadali podwójną bądź nawet potrójną (polsko-tatarską lub polsko-litewsko-tatarską) tożsamość narodową. Ruchy tatarskie były ściśle związane z ruchem polskim, muzułmanie z terenów dawnego WKL brali aktywnych udział w narodowowyzwoleńczych powstaniach (np. oddział Józefa Bielaka podczas insurekcji kościuszkowskiej) czy walkach o niepodległość podczas I wojny światowej, zaś represjami byli dotknięci niemal w równym stopniu, jak Polacy.

Między nami, Słowianami…

Wiek XIX stanowił przełomowy moment dla większości narodów słowiańskich , zwłaszcza tych ,,młodych", które dopiero na fali romantyzmu i wystąpień rewolucyjnych sformułowały tezy swojej odrębności i zaczęły aspirować do stworzenia własnych państw. Istotną rolę w stuleciu odegrał również ruch panslawistyczny, dążący do zjednoczenia Słowian. Jego ojczyzny były Czechy, jednakże najważniejszego ośrodka Słowiańszczyzny upatrywał się on w Rosji, widząc w Europie Zachodniej (zwłaszcza Niemczech) zagrożenie dla ducha słowiańskiego, zaś w osobie cara – gwarancję jego zachowania. Imperium Rosyjskie szybko zaczęło popierać podobne idee, widząc w nich szanse na prowadzenie dalszej ekspansji. Ze zrozumiałych przyczyn panslawizm, cieszący się ogromną popularnością w większości słowiańskich społeczeństw, wzbudzał niechęć w Polakach żyjących w carskiej niewoli. Stosunek do Rosji stał się kością niezgody pomiędzy ruchem polskim a ruchami czeskimi czy bałkańskimi.

Dyplomacja Hotelu Lambert, sympatyzująca z Imperium Osmańskim, starała się wywierać jak największy wpływ na żyjących w jego graniach Słowian. Działanie te miały na celu oddalenie tych narodów od Rosji, która to starała się stwarzać pozory ich orędowniczki, wykorzystując ideologię panslawizmu i wspólną religię – prawosławie. Jednym z polskich działaczy zaangażowanych w sprawę Słowian tureckich był znany już nam Michał Czajkowski, broniący w Konstantynopolu praw Bułgarów czy walczący o utrzymanie Aleksandra Karadjordjewića na tronie serbskim. Wierzył on, że zachęcając sułtana do jak najlepszego traktowania Słowian, zminimalizuje wpływy rosyjskie i austriackie na Bałkanach. Choć znaczenie tych mocarstw pozostawało niebagatelne, działania Hotelu Lambert przysporzyły Polakom wielu sojuszników wśród słowiańskich mieszkańców Turcji.

Zjazd Słowiański w Pradze według nieznanego artysty

Sprawa polska była jednym z głównych tematów podjętych na wspomnianym wcześniej Zjeździe Słowiańskim w Pradze. Polacy, wiedzeni romantycznymi koncepcjami solidarności narodów, byli jednymi z głównych inicjatorów tego przedsięwzięcia; dodatkowy impuls do jego rozpoczęcia stanowiła groźba wcielania Wielkiego Księstwa Poznańskiego do Prus i antypolskie tyrady w sejmie frankfurckim. Szybko uwidoczniła się jednak rozbieżność interesów poszczególnych narodów słowiańskich. Poza opisanym konfliktem polsko-ruskim oraz krytyką panslawizmu (drażniącą zwłaszcza działaczy czeskich, oskarżających Polaków o rozbijanie słowiańskiej jedności), Polaków dzieliła z pozostałymi Słowianami kwestia węgierska – niemal wszystkie nacje monarchii habsburskiej były nastawione antymadziarsko, podczas gdy Polacy byli Węgrom bardzo przychylni. Dalecy byli także od rodzącej się orientacji austrofilskiej. Podczas gdy pozostałe narody słowiańskie, obawiając się dominacji pruskiej, opowiadały się za utrzymaniem silnego państwa austriackiego (niezjednoczonego z pozostałymi krajami niemieckimi) i przekształcenie go w federacyjną monarchię zamieszkiwaną między innymi przez Słowian – dla Polaków najważniejsza była sprawa własnej niepodległości, dążyli do oderwania Galicji od Cesarstwa. Rozbieżności te wynikały z zupełnie innych doświadczeń historycznych Polaków i młodych narodów słowiańskich, a także poczucia zagrożenia z zupełnie innych stron (Rosji i Austrii, a nie Węgrów). Zjazd Słowiański, zamiast braterstwa, uwidocznił wewnętrzne spory oraz odmienność wartości i celów ruchu polskiego względem czeskiego, ruskiego, słoweńskiego czy chorwackiego. Mimo to stronie polskiej udało się zrealizować część swoich postulatów – protestowano przeciwko podziałowi Wielkiego Księstwa Poznańskiego, germanizacji Pomorza, Prus Wschodnich i Śląska, akt rozbiorów uznano za hańbę i zbrodnię (choć jednocześnie milczeniem pomijano kwestie odpowiedzialności Austrii i Rosji oraz odbudowy Rzeczypospolitej).

W II połowie XIX wieku, po powstaniu styczniowym, polskie dążenia niepodległościowe stanowiły inspirację dla nowopowstałych ruchów czeskich, słowackich, chorwackich czy bułgarskich. Powstanie, poza wzbudzeniem wielkiej sympatii dla walczących Polaków, zachęciło słowiańskich działaczy do śmielszego formułowania swoich postulatów, sprzeciwienia się rosyjskiemu panslawizmowi, liberalizacji w łonie ich organizacji. Jeszcze wcześniej w powstańczych szeregach można było spotkać ochotników z innych państw słowiańskich.

Wpływy polskiego ruchu niepodległościowego na niesłowiańskie narody Europy Środkowo-Wschodniej

,,Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki" – głosi popularne powiedzenie. Nie jest ono mitem. Choć Polacy i Węgrzy należą do zupełnie odrębnych rodzin językowych i etnicznych, mają podobną kulturę i doświadczenia historyczne – Węgrzy, podobnie jak Polacy, pozbawieni byli niepodległości, mając jednocześnie silne poczucie własnej odrębności i pamięć o chlubnych tradycjach dawnej państwowości. Powszechnie znane są życiorysy Józefa Bema, (po dziś dzień zwanym na Węgrzech ,,Bem Apo" – Ojczulkiem Bemem), Józefa Wysockiego czy Henryka Dembińskiego, dowodzących węgierskim powstaniem podczas Wiosny Ludów. Polacy zasilili wówczas powstańczą armię olbrzymim kontyngentem (rzadziej pamięta się jednak o tym, że byli zaangażowani po obu stronach konfliktu – ciekawy przykład może stanowić ostatni dyktator powstania styczniowego, Romuald Traugutt, który w 1848-49 roku walczył przeciwko Madziarom w armii carskiego generała Paskiewicza; sytuacje takie naturalnie nie wynikały jednak z wrogości polskiego ruchu, a z (najczęściej przymusowej) służby Polaków w wojskach zaborczych). Węgierscy ochotnicy także wspierali polskie zrywy, zwłaszcza ten w 1863 roku; całe społeczeństwo pałało ogromnym entuzjazmem dla sprawy polskiej niepodległości; polskie dążenia posiadają nawet swój oddźwięk w węgierskiej literaturze (np. wiersze Józefa Arany). Lajos Kossuth, węgierski mąż stanu i duchowy przywódca narodu w XIX wieku, był jednym z największych zagranicznych sojuszników kwestii polskiej. Przykład walczących Polaków umacniał duchowo Węgrów, jednoczył ich w opozycji przeciwko rządowi wiedeńskiemu.

Rumunia przyjmowała wielu polskich emigrantów popowstaniowych, społeczeństwo młodego państwa wspierało polskie dążenia, zaś polski ruch rewolucyjny wpływał na zachodzące w nim przemiany społeczne, m.in. kształt reformy uwłaszczeniowej.

Wydarzenia w Polsce wpłynęły na sytuację Wielkiego Księstwa Fińskiego, również znajdującego się pod carskim panowaniem – w dobie powstania styczniowego Finowie odzyskali własny parlament i swobody konstytucyjne, wzrosło znaczenie języka fińskiego. Mimo że Finowie nie organizowali antycarskich spisków i powstań, przykład Polski umocnił ich ruch narodowy (tzw. fennomanów), pośrednio inspirował do walki o swoje swobody, choćby drogą dyplomatyczną.

Sympatię dla Polaków można było zaobserwować także w krajach nadbałtyckich. Łotysze i Estończycy inspirowali się Polakami zwłaszcza w kwestiach społeczno-gospodarczych; kształt reformy uwłaszczeniowej z 1864 roku spotkał się z olbrzymim odzewem, na który miało wpływ niezadowolenie chłopów z carskiego ukazu z 1861 roku.

Sytuacja w naszym kraju – leżącym w geograficznym centrum Europy, a także na swoistym pograniczu kręgów kulturowych – od zawsze rozwijała się pod wpływem czynników zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu. Na kontakty Polaków z przedstawicielami wschodnioeuropejskich i bliskowschodnich narodowości rzutował fakt, iż w przeważającej większości również byli oni pozbawieni niepodległego lub w pełni samodzielnego państwa i poddawani obcemu aparatowi ucisku. Paralelność naszego politycznego położenia determinowała dużą bliższą współpracę i większe wzajemne zrozumienie niż w przypadku większości krajów Europy Zachodniej. Pomoc, którą udzielali sobie Polacy i cudzoziemcy, stanowiła dla obu stron znaczące wsparcie moralne, relacje te zwiększały świadomość polityczną społeczeństw, kształtowały ich narodową kulturę, nie pozostając także bez wpływu na politykę. Dlatego też, aby w istocie zrozumieć zarówno polski, jak i zagraniczne ruchy narodowe,  motywacje działaczy, wreszcie i dzisiejsze relacje Polaków z poszczególnymi narodowościami – należy osadzić nasze dzieje w szerokim, międzynarodowym kontekście.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA