cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Księża-posłowie, czyli duchowieństwo w Sejmie II RP

Andrzej Jaworski, 03.07.2018

Sala plenarna Sejmu RP w czasach II RP

Często zarzuca się Kościołowi, że miesza się do polityki i ma zbyt ścisłe związki z władzą. To jest jednak nic w porównaniu do II RP, w której księża zasiadali nawet w ławach poselskich.

Ksiądz-lewak

Jak podaje Paweł Skibiński w swojej książce Polska 1918 duchownych-posłów było (tu szacunki są różne) 33, 37 lub 41. Co ciekawe, zasiadali oni w ławach zarówno po prawej, jak i po lewej stronie, choć po tej lewej był właściwie tylko jeden taki poseł, ksiądz Eugeniusz Okoń - związany z PSL-Lewica. Była to niezwykła postać. W 1918 r. stanął on na czele wręcz bolszewickiego tworu, jakim była „Republika Tarnobrzeska”, w której chłopi przejmowali władzę i tworzyli lokalne milicje. Ksiądz Okoń występował wówczas jako trybun ludowy. Używając retoryki skrajnie populistycznej (np. obiecywał mosty tam, gdzie nie było rzeki) atakował równo zaborców i ziemiaństwo. Jego republikę spacyfikowało wojsko, a on sam trafił do więzienia. Wolność dał mu wybór na posła Sejmu Ustawodawczego.

Ksiądz Eugeniusz Okoń w trakcie posiedzenia Sejmu w 1925r.

Kościół miał same kłopoty z jego posłowaniem. W czasie swoich wystąpień ksiądz Okoń naginał Biblię do swoich autorskich tez. Zwierzchnicy zakazali mu ubiegać się o reelekcję, ten jednak wystartował i wygrał, za co został suspendowany. Dopiero porażka w wyborach w 1928 r. spowodowała, że lewacki duchowny poddał się pokucie i wrócił do normalnej pracy duszpasterskiej.

Po wszystkich stronach sporu

W parlamencie zasiadali też wyżsi hierarchowie. Do Sejmu Ustawodawczego został wybrany biskup siedlecki Henryk Przeździecki, który jednak zrzekł się mandatu, gdyż stwierdził, że obowiązki biskupie nie pozwolą mu na właściwe jego sprawowanie. Mandat z kolei przyjął arcybiskup lwowski wyznania ormiańskiego Józef Teodorowicz – bezpartyjny, lecz stale współpracujący z narodowymi konserwatystami ze Lwowa. Arcybiskup miał już za sobą doświadczenia parlamentarne. W 1911 r. zasiadał w izbie wyższej wiedeńskiego parlamentu. W 1917 r. nawoływał na jej forum do utworzenia niepodległego państwa polskiego. W 1919 r. natomiast wygłaszał homilię w czasie mszy na otwarcie polskiego Sejmu. W 1922 r. ksiądz arcybiskup został senatorem, lecz złożył mandat na polecenie Stolicy Apostolskiej.

Więcej na temat księży-posłów i innych osobliwości
początków II RP można znaleźć w książce Polska 1918

Duże skupisko księży znalazło się wśród narodowców i chadeków. Do najbardziej wpływowych przedstawicieli tych ostatnich należał ksiądz Stanisław Adamski – w trakcie powstania wielkopolskiego komisarz Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu. Zaczynał jako poseł w Sejmie Ustawodawczym, potem zasiadał w Senacie. Wycofał się z polityki w końcu lat 20. Został wtedy koordynatorem Akcji Katolickiej, a następnie biskupem katowicki.

Bardzo długo swoją karierę polityczną kontynuował ksiądz Zygmunt Kaczyński. W 1920 r. mimo że był już posłem, to wyruszył na front jako kapelan. Po zamachu majowym nie startował do parlamentu, ale nadal działał w chadeckim Stronnictwie Pracy, współtworzącym opozycyjny wobec sanacji Front Morges. Ta aktywność zaowocowała w czasie II wojny światowej teką wiceministra informacji w rządzie Władysława Sikorskiego. Po wojnie ksiądz Kaczyński wrócił do Polski i próbował odtwarzać partię chadecką. Skończyło się to dwukrotnym aresztowaniem i więzieniem, w którym został zamordowany w 1953 r.

Ksiądz Kazimierz Lutosławski

Jednym z liderów endecji był z kolei ksiądz Kazimierz Lutosławski. Słynął on z ciętego języka, płomiennych przemówień, zaciekłej obrony wpływów Kościoła i…otwartego antysemityzmu. Brał udział m.in. w nagonce na prezydenta Gabriela Narutowicza. Jednocześnie to on przygotował rotę przysięgi prezydenckiej, jak i poselskiej, oraz preambułę konstytucji marcowej.

Księży nie brakowało także po drugiej stronie politycznego sporu. Z sanacją był związany ksiądz Józef Londzina. Zaczynał on wprawdzie w 1919 r. w Narodowym Zjednoczeniu Ludowym. W tym czasie ksiądz Londzina był przede wszystkim postrzegany jako niedawny przewodniczący Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego – pierwszego polskiego organu, który przejął władzę po zaborcach. Po zamachu majowym duchowny ten dołączył do sanacji. W 1928 r. startował w wyborach z ramienia BBWR. Zmarł w 1929 r. w trakcie sprawowania mandatu poselskiego.

Z perspektywy Kościoła

Wielu księży łączyło funkcję poselskie z dalszą pracą duszpasterską. Endek, ksiądz Marceli Nowakowski jako poseł był jednocześnie proboszczem parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Hierarchowie rożnie patrzyli na aktywności poselską duchownych. Były to jeszcze czasy, gdy Stolica Apostolska nie była zwolennikiem rozdziału Kościoła od państwa, jednak z wyraźnym niesmakiem patrzano na aktywność księdza Okonia, który niejednokrotnie zbyt swobodnie wykorzystywał biblijne cytaty dla uzasadnienia swoich populistycznych tez. W Sejmie ze strony innych księży był on też izolowany.

Nie jest tajemnicą, że najżyczliwiej odnoszono się do partii chadeckich i endeckich, które wykazywały największą przychylność wobec Kościoła. Po zamachu majowym hierarchowie zazwyczaj nie występowali otwarcie przeciw władzy. Powodem tego mogła być niezwykła sympatia, jaką cieszył się u papieża Piusa XI, Józef Piłsudski. Ojciec święty w 1920 r. jako nuncjusz papieski Achille Ratti pozostał w zagrożonej przez bolszewików Warszawie i wtedy zyskał duży szacunek do Marszałka Piłsudskiego. W rezultacie endecki Kościół musiał połknąć za tego pontyfikatu dosyć gorzką pigułkę.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Pawła Skibińskiego Polska 1918





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA