cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Adam Mickiewicz i Ksawera Deybel - destrukcyjny romans wieszcza

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk, 23.04.2022

Adam Mickiewicz

U schyłku 1841 roku w Paryżu pojawiła się kolejna kobieta mająca odegrać ogromną rolę zarówno w sekcie, jak i w życiu najważniejszego wyznawcy Towiańskiego, Adama Mickiewicza. Była nią Ksawera Deybel. Biografowie poety zrobili wiele, by usunąć ją z jego życia – problemem nie była dla nich przynależność wieszcza do sekty, lecz fakt, że Mickiewicz przez całą dekadę mieszkał pod jednym dachem z żoną i kochanką, a do tego płodził im na zmianę dzieci. Żałować można tylko potomstwa poety (tego legalnego i z nieprawego łoża), które wychowywało się w rodzinie dysfunkcyjnej o wyraźnych cechach patologicznych.

Ksawera (właściwie Anna) Deybel urodziła się około 1818 roku w Wilnie, jej rodzice byli właścicielami pensji dla dziewcząt. W młodych latach zapewne widywała czasami Mickiewicza – jego przyjaciel, Tomasz Zan, pracował tam bowiem jako nauczyciel. Zresztą poeta niemal stale był obecny w życiu Ksawery, gdyż przez pewien czas uczyła też śpiewu dzieci Maryli Puttkamerowej, kochanki i wielkiej miłości Mickiewicza. Później znalazła się w Petersburgu, gdzie poznała Malewskich, i to zapewne oni polecili dziewczynę Celinie Mickiewiczowej poszukującej guwernantki dla swoich dzieci. Wyjazd do Paryża miał być dla Deybelówny również okazją do podniesienia kwalifikacji wokalnych.

Ksawera Deybel

Nad Sekwaną Ksawera stała się fanatyczną wyznawczynią nauki Towiańskiego. Zachwyt mistrza wzbudzały jej stany ekstatyczne, podczas których widywała „około głowy Towiańskiego gwiazd dwanaście”. Zdecydowanie przodowała w tym wśród braci, albowiem Ferdynand Gutt widział gwiazd zaledwie „siedem, a Mickiewicz trzy czy podobno już tylko jedną”. Liczba gwiazd widzianych wokół głowy mistrza odgrywała ogromną rolę, znacznie większą niż popisy Gutta, który „miewał konwulsje na dwanaście tempów i polował na fruwającego ducha (…)”.

Zachowało się zdjęcie Ksawery Deybel – była kobietą o przeciętnej urodzie, nie dorównywała pod tym względem Celinie, a jej niski wzrost musiał od razu zwracać uwagę. Można tak wywnioskować z Chóru duchów izraelskich Juliusza Słowackiego (chociaż poeta także do wysokich nie należał):

Panna Dejbelka osoba niewielka! ta chodzi i zwodzi bez węża, gdy Pan Bóg spuści męża.

Ksawera posiadała jednak to coś, czego zdjęcie sprzed półtora wieku nie mogło przekazać: bliżej nieokreśloną emanację kobiecości, seksapil, który powodował, że mężczyźni tracili dla niej rozsądek. Jedną z cech jej aparycji było nieprawdopodobne, przeszywające rozmówcę spojrzenie. Zofia Szymanowska (przyrodnia siostra Celiny) wspominała, że „wzrok tej kobiety, utkwiony (…) z siłą tak przenikającą” wzbudzał poważny niepokój. Podobno nawet sam mistrz nie mógł wytrzymać spojrzenia swojej wyznawczyni i polecił, by podczas audiencji zasłaniała oczy. Ale to, co jednych przerażało, innych (oczywiście mężczyzn) doprowadzało do zmysłowego szaleństwa. Każdy kontakt z dziewczyną miał podtekst erotyczny, gdyż panna Deybel emanowała aurą seksualnej dostępności. W zamkniętym środowisku zdominowanym przez samotnych mężczyzn miało to ogromne znaczenie...

Ksawera uchodziła za osobę o dużym temperamencie i niektórzy z towiańczyków zostali jej partnerami seksualnymi. Jej wiernym wielbicielem był Stefan Zan przez wiele lat bezskutecznie starający się o rękę kochanki. Jednak największą rolę w jej życiu intymnym odegrał „brat wieszcz”. Adam przecież „przepadał za plemieniem niewieścim” i nie zwykł przepuszczać podobnych okazji.

Więcej historii związanych z polskimi mistykami można znaleźć
w książce Mistycy, prorocy, szarlatani.

Związkowi poety i guwernantki patronował sam mistrz. W małżeństwie Mickiewiczów nie działo się wówczas najlepiej, a prorok uznał, że jego najważniejszy wyznawca powinien odczuwać komfort erotyczny. Nie na darmo zauważył (w rozmowie z Sewerynem Goszczyńskim), że „nikt tak nie gardzi Adamem jak Celina, bo go zna lepiej niż kto inny. Używa go tylko za narzędzie swojej dumy, swego górowania”. A Ksawera miała być w domu „brata wieszcza” zarówno kochanką, jak i agentką, kontrolerem oraz emisariuszem Sprawy. Towiański głosił czasami oryginalne poglądy na temat wierności małżeńskiej – uważał bowiem, że dla dobra ruchu należy ignorować sprawy bez znaczenia. Ciekawą ilustracją przekonań mistrza jest wypowiedź jednej z adeptek ruchu – Zofii Komierowskiej:

Mówiąc o małżeństwie moim, powiedział mi, że z powodu zbyt wielkiej różnicy wieku między nami [małżonkami] uwalnia mnie zupełnie od wierności małżeńskiej, której zresztą ani Bóg, ani Kościół od nikogo nie wymaga [podkreślenie – S.K.]; mam tylko uważać, aby duch tego, który zajmie w moim sercu miejsce męża, był czysty i wolny; co powiedziawszy, zrobił znak krzyża świętego na moim czole (…) i gorący pocałunek na twarzy mojej składając (…).

Panna Deybel otrzymała medalik Koła trzy miesiące wcześniej niż Celina, a do tego zajmowała też wyższą pozycję w hierarchii sekty. Celinę uważano za „stary Izrael”, natomiast Ksawerę za „księżniczkę izraelską”. Warto zapamiętać te dwa określenia, a także „mebel”, jak zaraz po ślubie mąż określał Celinę w listach do przyjaciół. W tym czasie Adam wygłaszał zastanawiające poglądy na temat rozwiązywania problemów małżeńskich. Czy wpływ na ich ewolucję miały konflikty z Celiną? Niewykluczone

Pułkownik Kamiński [Michał Kamieński – S.K.] dziwne miewał halucynacje, które sprowadzał natchnieniami umysłu swego, pobożnymi pieśniami. Miał zwyczaj, a raczej postanowił sobie, dwie godziny dnia każdego wyśpiewywać Psalmy Dawida, każąc żonie towarzyszyć sobie na fortepianie. Wyobraził sobie, że przód, nim był pułkownikiem Kamińskim, przepędził jedno życie na oborze i spełniał funkcje krowy. Toteż głos jego był tak ryczący, że żona wzbraniała się mu towarzyszyć mu fortepianem. Mąż sprowadził Mickiewicza, a mistrz powagą swoją wręczył Kamińskiemu laskę grubą, mówiąc: »Daję ci moc nieposłuszną żonę do uległości tym kijem przyprowadzić«. Były płacze w domu i aż krewny żony, p. Jakub Malinowski, musiał łagodnie pomiarkować męża.

Ciekawe, czy podobne metody „brat wieszcz” stosował wobec własnej małżonki…

Początkowo Celina była zadowolona z zatrudnienia panny Deybel. Pisała do siostry, że „Xawera jest dla niej wielką pomocą”, i najwyraźniej nie dostrzegała romansu męża z guwernantką. Biorąc pod uwagę, że mieszkali w trójkę (plus dzieci) pod jednym dachem i obracali się w niewielkim środowisku towiańczyków, gdzie trudno było utrzymać coś w tajemnicy, wydaje się to bardzo dziwne.

Celina Mickiewicz

Prawda może się okazać jednak o wiele bardziej szokująca: wydaje się, że Celina początkowo akceptowała romans męża z „księżniczką izraelską”. Była bowiem całkowicie podporządkowana Towiańskiemu, uważając, że zawdzięcza mu uzdrowienie. Skoro mistrz popierał romans „brata wieszcza” z siostrą Deybel, to wierna wyznawczyni Sprawy musiała się z tym pogodzić. Poza tym Celina wierzyła, że odepchnięcie jej przez proroka spowoduje natychmiastowy nawrót choroby.

Mimo niewielu zachowanych źródeł można domniemywać, że związek poety z Ksawerą nie przebiegał bezproblemowo. Dziewczynę adorowali (a właściwie napastowali) inni towiańczycy, sam mistrz ubolewał, że jego szwagier, zapominając o własnej żonie, „duchem u nóg jej leżał”.

Czy jego zabiegi przyniosły efekty – nie wiadomo, ale Ksawera na pewno nie odrzuciła Seweryna Pilchowskiego (urodziła mu dziecko). Czy wówczas trwał również jej związek z wieszczem? Czy może Adam i Seweryn byli kochankami panny Deybel jednocześnie? Dokładnych faktów zapewne nigdy nie ustalimy, ale intymne życie „księżniczki izraelskiej” wpłynęło na fatalną opinię o towianizmie wśród współczesnych. Zapewne stąd brały się rewelacje o wspólnocie żon czy przydzielaniu braciom kobiet przez mistrza. W rzeczywistości chodziło bowiem o kilku mężczyzn rywalizujących o względy jednej kobiety. Ale wśród tych mężczyzn był przecież „brat wieszcz” – najwybitniejszy polski poeta. Problemy z Pilchowskim nie ograniczały się wyłącznie do rywalizacji o wdzięki siostry Deybel.

Brat Seweryn postanowił zająć miejsce Mickiewicza w Kole i przekonał do tego wielu współwyznawców (nawet Stefana Zana). Wyzwał również poetę na pojedynek – najwierniejsi uczniowie proroka mieli rozwiązać konflikt w sposób właściwy dla polskiej szlachty: nie rywalizacją na klątwy czy uroki, tylko zwykłą, ręczną robotą. Zapewne nie chodziło w tym sporze wyłącznie o przewodnictwo religijne, gdyż na konflikt nałożyła się sprawa „księżniczki izraelskiej”. Mickiewicz wyzwanie przyjął, a Celina zażądała dla siebie roli sekundanta! Najwyraźniej okazywała już wówczas zazdrość o siostrę Deybel.

Było to chyba jedyne wyzwanie w życiu Adama, które zakończyło się pojedynkiem. Z enigmatycznych źródeł wynika, że w tym czasie Mickiewicz przechodził tajemniczą chorobę połączoną z krwawieniami (hemoroidy?). Mógł to być właśnie efekt rany odniesionej w walce z Pilchowskim, chociaż ostatecznej pewności nigdy mieć nie będziemy.

Artykuł jest fragmentem książki Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka Mistycy, prorocy, szarlatani. Tytuł artykuły nadany przez redakcję.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA