cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Sobota, 04.02.2023

Dlaczego Polacy nie wykorzystali wojny krymskiej?

Jakub Wojas, 19.01.2023

Oblężenie Sewastopola. Obraz Grigoryja Fiodorowicza Szukajewa

Wydaje się, że jednym z najlepszych momentów w całym XIX wieku na odzyskanie przez Polskę niepodległości była wojna krymska. Dwa zachodnie mocarstwa – Francja i Wielka Brytania, wspomagane przez Turcję i Sardynię wdały się w wojnę z Rosją – głównym zaborcą Rzeczpospolitej. W tym czasie jednak na ziemiach polskich nie wybuchło żadne powstanie, a polskie jednostki formowane wówczas w Turcji odegrały minimalną rolę. Dlaczego tak się stało?

Niekoronowany król Polski

16 października 1853 roku Turcja wypowiedziała wojnę Rosji. Przyczyną tego była próba rozszerzenia rosyjskich wpływów nad Bosforem i na Bliskim Wschodzie. Petersburg domagał się uzyskania specjalnej pozycji opiekuna nad ludnością prawosławną w europejskiej części Imperium Osmańskiego oraz zwierzchnictwa nad miejscami kultu chrześcijańskiego w Ziemi Świętej. W obawie przed wzmocnieniem rosyjskiej potęgi w lutym 1854 roku do wojny w obronie Turcji dołączyła Francja i Wielka Brytania. Koalicja nie zamierzała jednakże wzorem Napoleona ruszać na Moskwę, ale skoncentrować swoje działania w basenie Morza Czarnego. Głównym teatrem działań zbrojnych stał się półwysep krymski. A z Krymu już całkiem niedaleko do granic dawnej Rzeczpospolitej. Po raz pierwszy od czasów napoleońskich pojawiła się poważna międzynarodowa koniunktura, która mogła doprowadzić do wskrzeszenia państwa polsko-litewskiego.

W tym czasie na ziemiach polskich nie doszło jednak do żadnego zbrojnego wystąpienia, które wsparłoby działania koalicji. W zaborze rosyjskim panował wówczas marazm. Po upadku powstania listopadowego władze carskie na tyle wzmogły terror, że na lata myśli o kolejnym zrywie zostały skutecznie wybite z głów. Choć to trudno sobie wyobrazić, to nastrojów powstańczych nie było, a szanse na wytworzenie skutecznej siatki konspiracyjnej w obliczu powszechnej kontroli były niewielkie.  

Książę Adam Jerzy Czartoryski

Polskie życie polityczne koncentrowało się zatem na emigracji, gdzie głównym ośrodkiem polskiego czynu niepodległościowego był Hotel Lambert. Stronnictwo polityczne kierowane przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego prowadziło z paryskiej siedziby rodu Czartoryskich politykę z rozmachem. Celem rodziny, wywodzącej się z tego samego pnia co Jagiellonowie było wskrzeszenie Rzeczpospolitej, która byłaby nowoczesną monarchią na wzór angielski. Dla wspierającego Hotel Lambert licznego grona konserwatystów i liberałów nie uległo wątpliwości, że władcą odrodzonej ojczyzny będzie książę Adam Jerzy, którego nieprzypadkowo zwano „niekoronowanym królem Polski”. Ten znakomity dyplomata, dawny minister spraw zagranicznych Rosji i prezes Rządu Narodowego w okresie powstania listopadowego utrzymywał w całej Europie sieć agentów i emisariuszy. Siatka Hotelu Lambert czyniła nie tylko starania na rzecz wsparcia sprawy polskiej, ale też na każdym kroku próbowała podkopać pozycję imperium rosyjskiego – uważanego za głównego wroga niepodległości Polski. Wysłannicy księcia Czartoryskiego pomagali w tworzeniu prądów narodowych i tendencji wyzwoleńczych m.in. w Bułgarii, Rumunii, Serbii, Mołdawii, Wołoszczyźnie czy na Kaukazie. Niekoronowany król liczył, że w ten sposób sprowokuje wojnę powszechną, z której wyłoni się niepodległa Rzeczpospolita. Pierwsze poważne nadzieje z tym związane przyniosła Wiosna Ludów 1848-1849. Książę oczekiwał stworzenia koalicji francusko-prusko-polskiej. Jego stronnicy formowali oddziały we Włoszech i na Węgrzech. Adam Jerzy Czartoryski próbował nawet wzniecić antyrosyjskie powstanie w Finlandii. Wszystkie te zabiegi nie przyniosły jednak większych rezultatów. Z wojną krymską miało być inaczej.

Legion Polski czy Kozaków Sułtańskich?

W Turcji od 1841 roku przedstawicielem księcia Czartoryskiego był Michał Czajkowski. Jednym z jego osiągnięć było m.in. stworzenie z polecenia niekoronowanego króla wsi Adampol, położonej około 100 kilometrów od granic ówczesnego Stambułu. Znaleźli tu schronienie weterani powstania listopadowego. W dyplomacji istnieje powiedzenie, że ambasadora należy zmienić w momencie, gdy bardziej utożsamia się z krajem, w którym gości niż z krajem pochodzenia. Do czegoś takiego mogło dojść w przypadku Michała Czajkowskiego. W okolicach roku 1850 przeszedł on bowiem na islam i przyjął imię Sadyk. Związani bardzo z wiarą katolicką Czartoryscy postanowili mu wówczas podziękować za współpracę.

Więcej o historii rodu Czartoryskich na tle dziejów Polski i Europy
można znaleźć w książce Czartoryscy, czyli wieczna pogoń

Tymczasem jeszcze przed wypowiedzeniem wojny Rosji poseł turecki w Paryżu zwrócił się do księcia Adama Jerzego z zapytaniem, czy na wypadek konfliktu zbrojnego z caratem byłaby możliwość przysłania do Turcji polskich oficerów. Na pokrycie kosztów ich podróży dyplomata przekazał 24 tysiące franków. Sprawa polska wraz z rozwojem wojny nabierała tempa. Przynajmniej tak się wydawało.

Czartoryscy rozpoczęli zabiegi nad sformowaniem polskich oddziałów przy armii tureckiej. Odnowiono kontakty z Michałem Czajkowskim – Sadykiem Paszą. Ten wywodzący się z Ukrainy szlachcic był zafascynowany kozaczyzną i już w trakcie powstania listopadowego dowodził oddziałem Kozaków. W Imperium Osmańskim również zaczął tworzyć jednostkę kozacką, tym razem Pułk Kozaków Sułtańskich. Była to jedynie w części polska formacja. Polacy dominowali w korpusie oficerskim i pierwszej sotni. Reszta to była międzynarodowa zbieranina Kozaków z Dobrudży, emigrantów rosyjskich, Bułgarów, Wołochów, Żydów i Ormian, nad którą trudno było zapanować. Czartoryscy nie do końca byli z tego zadowoleni, mimo że Sadyk Pasza deklarował, że…

Korona Polski nawet przeciw woli Polaków przypadnie rodzinie Czartoryskich.

Książę Adam był zdania, że należy formować ściśle polską jednostkę. Jednak czyniąc w tym temacie zabiegi we francuskich sferach rządowych spotykał z murem obojętności, mimo że w tym samym czasie cesarz Napoleon III starał się kokietować Polaków. W rezultacie to znów przy armii tureckiej w październiku 1854 roku rozpoczęto formowanie II Pułku Kozaków Sułtańskich, który miał już mieć bardziej jednolity narodowo charakter. Za jego organizację odpowiadał przebywający od stycznia w Turcji gen. Władysław Zamoyski, ale dowódcą początkowo miał być Witold Czartoryski. Zamoyski uważał, że skoro książę Adam Jerzy ma być królem, to również jego syn powinien zasłużyć na koronę. Ten jednak nie wierzył powodzenie całego przedsięwzięcia, a poza tym stan zdrowia uniemożliwiał mu udział w wojennych wyprawach. 

Rozpacz Polaków

Zwieńczeniem starań nad utworzeniem dużej polskiej jednostki była decyzja z 16 listopada 1855 r. o formowaniu Dywizji Kozaków Sułtańskich na żołdzie angielskim pod wodzą gen. Władysława Zamoyskiego. Dywizja miała się składać z brygady piechoty i kawalerii - łącznie 4 tys. żołnierzy. Polaków odstręczał jednak brak jasnej identyfikacji w nazwie jednostki z Rzeczpospolitą, przez co jej dowódca samowolnie dodawał do niej przedrostek „polska”.  

Wszystkie te zabiegi jednakże psuło znane również wtedy zjawisko „wojny polsko-polskiej”. Czajkowski zarzucał Zamoyskiemu, że „sprzedał się Anglikom”. W odpowiedzi Sadyk spotykał się z oskarżeniami, że jest bardziej „sułtański niż polski”. Do tego dochodziły trudności w pozyskaniu kadry i uzbrojenia dla tworzonego oddziału. Czartoryscy obawiali się ponadto, że mocarstwa mogą wykorzystać Polaków jedynie do własnych celów. Zgadzała się z tym teściowa księcia Adama Jerzego, księżna Anna Sapieha, która mówiła, że polski legion:

Niewielką pomoc przyniesie Turkom, a Polsce żadną.

Zobacz także:

 

Większość Polaków żyło jednak nadzieją, że z pomocą Imperium Osmańskiego, Wielkiej Brytanii i Francji polscy żołnierze wejdą od strony Wołoszczyzny i Krymu w dawne granice Rzeczpospolitej i zostanie wskrzeszone Królestwo Polskie pod berłem rodu Czartoryskich. Oficjalnie, 1 stycznia 1856 roku po wielu miesiącach trudnych rozmów, zabiegów o wyposażenie i uzbrojenie, a w końcu wewnętrznych tarć w obozie niepodległościowym rozpoczęto nabór do polskiej Dywizji Kozaków Sułtańskich. Ale minął ledwie miesiąc jak przyszła wiadomość o rokowaniach pokojowych, które zostały zwieńczone 30 marca 1856 roku podpisaniem traktatu pokojowego. Wymownie to podsumował w swoim „Pamiętniku” niekoronowany król Polski książę Adam Jerzy Czartoryski:

Marzec 1856 – pokój podpisany – rozpacz Polaków.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Witolda Banacha Czartoryscy, czyli wieczna pogoń.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA