cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Włodzimierz Krzyżanowski –bohater wojny secesyjnej rodem z Wielkopolski

Maciej Brzeziński, 19.06.2018

Generał Włodzimierz Krzyżanowski

Włodzimierz Krzyżanowski, potomek starej rodziny szlacheckiej z wielkopolskiego Rożnowa, a prywatnie kuzyn Fryderyka Chopina, został jednym z bohaterów amerykańskiej wojny secesyjnej. W amerykańskich podręcznikach historii wymieniany jest dziś w jednym szeregu z Tadeuszem Kościuszką i Kazimierzem Pułaskim.

Można chyba powiedzieć bez większej przesady, że Włodzimierz Krzyżanowski miał wojnę we krwi. Jego ojciec Stanisław oraz stryjowie: Bonawentura i Bogumił, byli oficerami w armii księcia Józefa Poniatowskiego i zdobywali doświadczenie wojenne pod rozkazami „boga wojny”, cesarza Napoleona. Z kolei we wsi Rożnowo w obecnym powiecie obornickim, w której 8 lipca 1824 roku przyszedł na świat nasz bohater, dwieście lat wcześniej urodził się niejaki Mikołaj Skrzetuski, który stał się pierwowzorem Jana Skrzetuskiego, jednego z głównych postaci sienkiewiczowskiej Trylogii, bohatera spod Zbaraża. Duch Skrzetuskiego musiał chyba wstąpić w małego Włodzimierza, czego dowodem były jego czyny podczas amerykańskiej wojny domowej. Trzeba jeszcze dodać, że Włodzimierz był kuzynem Fryderyka Chopina, bowiem siostra Stanisława Krzyżanowskiego, ojca Włodzimierza, była matką wielkiego kompozytora.

Z Rożnowa do Nowego Jorku

Jak już wspomniałem, Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowski przyszedł na świat w sporym dworku w Rożnowie, ale nie dane mu było zbyt długo cieszyć się urokami wiejskiego życia. Ojciec nie radził sobie w interesach i majątek popadł z długi. Po śmierci ojca w 1828 roku, rodzina była zmuszona sprzedać rodzinną majętność. Matka wraz z rodzeństwem Włodzimierza przeniosła się do Warszawy, natomiast nasz bohater został oddany pod opiekę krewnych w Poznaniu. Niewiele wiadomo o młodości przyszłego generała. Jedyne, co jest pewne to to, że ukończył słynne gimnazjum św. Marii Magdaleny i związał się z polskim ruchem spiskowym, przygotowującym trójzaborowe powstanie na rok 1846. Jak wiadomo, spisek został wykryty, a przywódcy aresztowani. Pewnie Krzyżanowski też znalazłyby się w Cytadeli, gdyby nie uciekł w obawie przed aresztowaniem do Hamburga. Tam długo miejsca nie zagrzał, pieniądze szybko się skończyły, a młody Włodzimierz nie mając nic do stracenia, wsiadł na statek do Ameryki. Jak sam wspominał po latach, płynął tam bez projektów, bez planów, bez zasobów pieniężnych, bez wiadomości specjalnych do kraju zupełnie nieznanego.

Obraz przedstawiający Nowy Jork ok. 1850 r.

Pierwsze lata za oceanem nie były łatwe dla młodego Polaka. W ciągu dnia pracował jako robotnik, a wieczorami uczył się, aż wreszcie zdobył uprawnienia geodety i znalazł pracę przy rozbudowie linii kolejowych w Wirginii. Wkrótce los się do niego uśmiechną, ożenił się bowiem z córką generała Burnetta, Caroline i wraz z nią przeniósł się do Waszyngtonu w 1854 roku. Dołączył tu do rodzinnego biznesu swej żony i dorobił się niezłego majątku. Zajął się także polityką i związał z Partią Republikańską. Jak większość imigrantów z Europy, Krzyżanowski brzydził się niewolnictwem, które istniało w południowych stanach USA. Kiedy w 1860 roku wybory prezydenckie wygrał Abraham Lincoln, kandydat Partii Republikańskiej, a więc i Krzyżanowskiego, kraj stanął na krawędzi wojny domowej, która przyszła do historii jako Wojna Secesyjna lub Amerykańska Wojna Domowa.

W ogniu wojny domowej

Amerykańska Wojna Domowa była najkrwawszym konfliktem w dziejach USA, a także największą wojną pomiędzy kampaniami napoleońskimi, a I wojną światową. Wbrew temu co powszechnie się sądzi, nie była to wojna wyłącznie o wyzwolenie czarnych niewolników z Południa, choć niewolnictwo było główną kością niezgody pomiędzy stanami południowymi a północnymi. Praktycznie od samego początku istnienia Stanów Zjednoczonych, dały się zauważyć różnice pomiędzy Północą a Południem. Stany północne coraz bardziej się uprzemysławiały, a przez to z otwartym ramionami przyjmowali imigrantów z Europy, jako siłę roboczą w fabrykach i kadrę inżynierską. Południe było regionem wyraźnie rolniczym, w którym dominowała produkcja bawełny, tytoniu, ryżu i konopi, a na plantacjach pracowali niewolnicy. Mieszkańcy stanów południowych byli konserwatywni i z niechęcią odnosili się do imigrantów z Europy, za to na północy dominował liberalizm. Plantatorzy z Południa żyli jak europejska arystokracja, a przywiązanie do tradycyjnych, południowych wartości i dotychczasowego stylu życia, było większe, niż lojalność wobec Stanów Zjednoczonych.

Którz z nas nie oglądał słynnego filmu Przeminęło z wiatrem (1939) lub świetnego serialu Północ-Południe (1985-86)? Na to wszystko nakładały się interesy ekonomiczne. Północ, chcąc chronić się przed konkurencją ze strony lepszych gatunkowo i tańszych produktów przemysłowych z Europy, nakładała wysokie cła zaporowe. Kraje europejskie z kolei, w odwecie, nakładały cła na amerykańską bawełnę, co uderzało w gospodarkę Południa, nastawioną na eksport tego produktu. Pamiętajmy także o tym, że ówczesne Stany Zjednoczone przypominały raczej dzisiejszą Szwajcarię, gdzie najpierw było się obywatelem danego stanu, a dopiero później Stanów Zjednoczonych. Słynny generał Robert E. Lee, naczelny dowódca wojsk Południa (Skonfederowanych Stanów Ameryki) był przeciwny secesji i uważał niewolnictwo za zło moralne, ale gdy jego rodzinna Wirginia ogłosiła wystąpienie z Unii, on zrobił to również.

Abraham Lincoln

Tak więc w połowie XIX wieku można mówić o dwóch regionach Ameryki, które różniły się diametralnie. Mężowie stanu robili wszystko, aby utrzymać jedność kraju, ale kiedy po wojnie z Meksykiem 1846-48 terytorium USA znacznie się powiększyło, a prócz tego pionierze wyruszający na „dziki zachód” zdobywali nowe tereny dla Stanów Zjednoczonych, kosztem Indian, przez kraj przetaczała się gorąca dyskusja, czy na nowy terytoriach dopuścić niewolnictwo, czy też go zakazać? Południowcy opowiadali się za jego dopuszczeniem, a politycy z Północy za zakazem. Obywatele z Południa obawiali się, że wkrótce „jankesi” będą im dyktować, jak mają żyć. Przysłowiową iskrą na proch był wybór republikańskiego prezydenta Abrahama Lincolna, który był przeciwny niewolnictwu, choć, wbrew późniejszej legendzie, wcale nie śpieszył się do jego zniesienia, ważniejsze było zachowanie jedności kraju. Południe jednak odebrało to jako policzek. Nie trzeba było długo czekać, a w końcu Karolina Południowa, a po niej: Missisipi, Floryda, Alabama, Georgia, Luizjana, Teksas, Wirginia, Arkansas, Karolina Północna i Tennessee, wystąpiły z Unii.  Powstały Skonfederowane Stany Ameryki z Jeffersonem Davisem, jako tymczasowym prezydentem na czele. Lincoln nie uznał secesji i zapowiedział walkę o utrzymanie Unii wszelkimi dostępnymi środkami. Nikt już nie miał wątpliwości, że wojna jest nieunikniona.

Przewaga była po stronie Północy (Unii), która dysponowała przemysłem i miała większe możliwości mobilizacyjne. Z drugiej jednak strony, żołnierze Unii byli gorzej wyszkoleni i wywodzili się głównie spośród imigrantów, stąd obawiano się, że nie będą walczyć z pełnym poświęceniem. Postawa naszego bohatera całkowicie temu zaprzeczyła. Armia Konfederacji z kolei składała się głównie z farmerów, obeznanych z bronią, koniem i trudami wojennymi, a ponadto ich morale było wysokie. Kwiat amerykańskiej generalicji, na czele ze wspomnianym generałem Lee, walczył po stronie Konfederacji. Nic więc dziwnego, że wojna trwała cztery lata i zginęło w niej ponad 600 tys. żołnierzy. Konflikt rozpoczął się 12 kwietnia 1861 roku, ostrzelaniem przez konfederatów Fortu Sumter w Karolinie Południowej, obsadzonym przez siły Unii.

Krzyżanowski zakłada błękitny mundur

Po ogłoszeniu zaciągu ochotników do walki o Unię przez prezydenta Lincolna, Krzyżanowski natychmiast zaciągnął się, a nawet poszedł o krok dalej i zaczął tworzyć formacje wojskowe złożone z imigrantów. Szybko też awansował. Zaciągnął się jako szeregowiec, a już kilka miesięcy później został pułkownikiem. W sierpniu 1861 roku przeniósł się do Nowej Jorku, gdzie dokończył tworzenie 58. Ochotniczego Pułku Piechoty, złożonego z Polaków, Niemców, Włochów, Węgrów itd. Po przeszkoleniu, formacja wyruszyła na front wiosną 1862 roku. 8 czerwca tego samego roku, Krzyżanowski przeszedł swój chrzest bojowy. Miało to miejsce w bitwie pod Cross Keys w dolinie Shenandoah. Unia przegrała tę bitwę, głównie wskutek błędów dowództwa, a ponadto siłami Konfederacji dowodził jeden z jej najlepszych dowódców, gen. Thomas „Stonewall” Jackson.

Pomimo klęski, Krzyżanowski wykazał się w tej bitwie, osłaniając artylerię podczas odwrotu. Następna bitwa, w której brał udział, przeszła do historii jako II bitwa nad Bull Run i rozegrała się w dniach 28-30 sierpnia 1862 roku. Ta bitwa również zakończyła się klęską wojsk Północy w starciu z południowcami, dowodzonymi przez samego generała Lee. W Krzyżanowskim odezwała się krew husarzy i szwoleżerów. Dzielne stawał w boju, nie unikając walki, a nawet poniósł obrażenia, kiedy przygniótł go padający koń. Zwrócił na siebie uwagę Lincolna i dowództwa. Prezydent awansował go na generała, ale awans przepadł w senacie. Ponoć powód był bardzo prozaiczny – senatorowie mieli problem w wymówieniem nazwiska „Krzyżanowski”. Ale co się odwlecze, to nie uciecze.

Od Chancellorsville do Gettysburga

1 maja 1863 roku licząca 130 tys. żołnierzy armia Unii pod dowództwem gen. Josepha Hookera stanęła naprzeciw o wiele mniejszej armii konfederackiej, dowodzonej przez gen. Lee i „Stonewalla” Jacksona. Hooker zlekceważył konfederatów, ufny w swoją przewagę liczebną. Lee zaś nakazał obejść trzydziestu tysiącom żołnierzy pod dowództwem Jacksona, armię Unii i uderzyć z flanki. 2 maja na zaskoczonych żołnierzy Północy, uderzyli niespodziewanie konfederaci.

Bitwa o Chancellorsville 

Pod bronią znajdował się tylko niewielki oddział dowodzony przez Krzyżanowskiego. Dzielny Polak stanął do nierównej walki i robił co mógł, związując część nieprzyjacielskich sił, a jeden z towarzyszy broni Krzyżanowskiego, pułkownik Charles Doerflinger, tak pisał o naszym bohaterze w swoich wspomnieniach: Jak przystało na Polaka, Krzyżanowski wydawał rozkazy pędząc na grzbiecie swego czarnego rumaka i nie zważając na grad ołowiu wokół. Oddziały dowodzone przez Krzyżanowskiego poniosły ciężkie straty. Bohaterstwo Polaka i jego ludzi na niewiele się zdało. Bitwa trwała do 6 maja i zakończyła się sromotną klęską Północy. Wina Hookera była oczywista, ale prasa obarczyła winą za klęskę… oddziały imigrantów. Na szczęście, wielu generałów wzięło w obroną formacje imigranckie, a Hooker wkrótce stracił dowództwo.

Zwycięski Lee wkroczył do Pensylwanii. Wydawało się, że nic już nie powstrzyma zwycięskiego pochodu konfederatów i stany południowe uzyskają niepodległość. Jednakże przeciwko nim wyruszyła stutysięczna armia Unii pod dowództwem gen. George’a Meada. Obie armie spotkały się pod Gettysburgiem. Bitwa rozegrała się w dniach 1-3 lipca 1863 roku i zakończyła całkowitą klęską Południa. Była to największa bitwa tej wojny, a jednocześnie jej punkt zwrotny. Krzyżanowski ze swoimi ludźmi obsadził jedno z newralgicznych punktów podczas tej bitwy, a mianowicie słynne Wzgórze Cmentarne. Straty w szeregach oddziału Krzyżanowskiego sięgnęły 50%. Wreszcie Polak wziął udział w bitwie, zakończonej zwycięstwem Północy.

Bitwa pod Gettysburgiem

Po Gettysburgu zakończył się heroiczny okres w życiu Krzyżanowskiego. Jego oddziały zostały skierowane do ochrony strategicznie ważnej linii kolejowej Chatanooga-Neshville. Pełnił też różne funkcje w administracji wojskowej. Pod koniec wojny przyszedł wreszcie awans na generała, tym razem senat go zatwierdził. Wojna skończyła się w 9 kwietnia 1865 roku kapitulacją generała Lee pod Appomattox w Virginii oraz generała Josepha Johnsona 13 maja tego samego roku w Durham. Ostatni oddziały Konfederacji poddały się wkrótce potem. Prezydent Lincoln, który w 1864 roku został wybrany na drugą kadencję, nie doczekał jednak końca wojny. 14 kwietnia 1865 roku został śmiertelnie postrzelony w Teatrze Forda w Waszyngtonie przez zwolennika Konfederacji, aktora Johna Wilkesa Bootha.

Po wojnie

Generał nie wrócił już po wojnie do firmy kupieckiej rodziny żony. Znalazł zatrudnienie w Departamencie Skarbu i z jego ramienia nadzorował sprawę kupna Alaski od Rosji. USA kupiły ją za 7,2 mln. dolarów. Wielu amerykańskich polityków uważało, że Stany zrobiły kiepski interes, kupując słabo zaludnioną i jałową ziemię, która krajowi do niczego się nie przyda. Wkrótce jednak zmienili zdanie, kiedy odkryto tam złoto. Przy tej okazji narodziła się piękna, acz nieprawdziwa legenda o Krzyżanowskim, jako pierwszym gubernatorze Alaski. Krzyżanowski odwiedził Alaską tylko raz, w 1873 roku i nigdy nie pełnił funkcji jej gubernatora.

Rok później zwolniono go z pracy w Departamencie Stanu. Wyjechał wówczas do Kalifornii, działając w środowisku amerykańskiej polonii. Warto wspomnieć, że pomagał przy organizowania występów Heleny Modrzejewskiej. W 1878 roku ponownie przyjęto go do pracy w Departamencie Stanu i wysłano do Aspinwall na Przesmyku Panamskim w charakterze inspektora celnego, ale po jakimś czasie wrócił do Nowej Jorku. Zmarł 31 stycznia 1887 w Nowym Jorku. Został pochowany na cmentarzy Greenwood na Brooklynie. 13 października 1937 roku w 50. rocznicę śmierci, ciało generała spoczęło na Narodowym Cmentarzu w Arlington.

Włodzimierz Krzyżanowski był jednym z wielu Polaków zasłużonych dla Stanów Zjednoczonych. Co prawda, za oceanem spędził większość życia, ale fakt, że urodził się w Wielkopolsce i przez jakiś czas mieszkał w Poznaniu, stanowi fakt godny podkreślenia i zapamiętania.

 

Artykuł ukazał się wcześniej na blogu Poznańskie Historie.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA