cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

II powstanie śląskie – powstanie inne niż wszyscy myślą

Andrzej Jaworski, 20.08.2020

Grupa powstańców z II powstania śląskiego

II powstanie śląskie w zbiorowej świadomości nie wyróżnia się specjalnie w triadzie pozostałych zrywów Górnoślązaków. W pamięci Polaków jest to kolejny wyraz walki miejscowej ludności o przyłączenie ich regionu do Polski. Koneserzy kina zapewne znają także wspaniale uwiecznione te wydarzenia w filmie Kazimierza Kutza „Sól ziemi czarnej”. Dzieło to, a zwłaszcza jego niezapomniane sceny z zakrwawionymi powstańcami w białych koszulach, utrwaliło wizerunek II powstania śląskiego jako przegranego zrywu o przyłączenie Śląska do Polski. A to przecież nie była prawda.

Powstania śląskie nie miały wiele wspólnego z tym, co sobie można wyobrazić na hasło: „polskie powstanie narodowe”. Każde z nich było inne i inny był ich cel, a także przyczyny. Przy I powstaniu główną rolę grały kwestie socjalne, na które nałożyła się także sprawa narodowa. III powstanie, jak nazwał je chociażby prof. Ryszard Kaczmarek, było czymś w rodzaju polsko-niemieckiej wojny hybrydowej. To co łączyło te dwa zrywy, to niewątpliwie chęć, przynajmniej większości powstańców, oderwania Górnego Śląska od Niemiec. W II powstaniu było jednak inaczej. Tu nie chodziło o przyłączenie regionu do odrodzonej Polski, ale o zapewnienie w miarę uczciwych warunków plebiscytu i zakończenie terroru niemieckiego.

Zobacz także:

Jak wyglądało I powstanie śląskie

W traktacie wersalskim zdecydowano o przeprowadzeniu na obszarze Górnego Śląska głosowania na temat przyszłości tego regionu. Dopiero jednak w styczniu 1920 roku na obszar plebiscytowy zaczęły przybywać oddziały Ententy, które miały nadzorować przebieg głosowania. Ale była to ciągle część państwa niemieckiego. Wycofano stąd wprawdzie wsławione pacyfikacją I powstania śląskiego jednostki Grenzschutzu, a władzę oddano Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej z gen. Henry La Rondem na czele, ale nadal byli tu niemieccy urzędnicy, a zwłaszcza niemiecka policja bezpieczeństwa Sipo, czyli Sicherheitpolizei. To z jej pomocą działały tu niemieckie bojówki, które rozbijały polskie spotkania agitacyjne czy po prostu terroryzowały propolsko nastawionych Ślązaków.

Grupa powstańców śląskich

Nie było jednak też tak, że Polacy działali całkowicie osamotnieni. Od lutego 1920 roku działał Polski Komisariat Plebiscytowy, na którego czele stał Wojciech Korfanty. To on odpowiadał za politykę polską na tym obszarze. W składzie Komisariatu znaleźli się również przywódcy Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska – Alfons Zgrzebniok i Mieczysław Paluch. Komisariat urzędował w Hotelu Lomnitz w Bytomiu. W nocy z 27 na 28 maja 1920 roku niemieckie bojówki przeprowadziły atak na budynek. W środku była wtedy niewielka grupa pracowników. W pewnym momencie zaczęło się wręcz regularne oblężenie. Tłum Niemców otoczył hotel, a w ruch poszły butelki z benzyną i kamienie. Od tragedii uchronił Polaków oddział żołnierzy francuskich, który rozpędził bojówkarzy.

Francuzi byli jedynymi, na których można było liczyć spośród sił Ententy znajdujących się na Górny Śląsku. Włosi faworyzowali Niemców, przez co przymykali oko na ich ekscesy. Podobnie mieli postępować Brytyjczycy, który dopiero szykowali do wyjazdu na polsko-niemieckie pogranicze. Z tygodnia na tydzień sytuacja była coraz bardziej napięta. Atakowano polskich działaczy, gazety czy instytucje kulturalne. Apogeum tych działań nastąpiło właśnie w sierpniu 1920 roku. Niemcy wobec postępów Armii Czerwonej w wojnie z Polską liczyli, że Rzeczypospolita za chwilę padnie. 17 sierpnia gruchnęła nawet plotka o zdobyciu Warszawy przez Rosjan. Tego też dnia w Katowicach wybuchły polsko-niemieckie zamieszki. Niemcy plądrowali polskie sklepy, doszło do starć i znów interweniowali Francuzi. Padły strzały i zabici. Rannych próbował ratować polski doktor Andrzej Mielęcki, jednak w momencie, gdy chciał udzielić pomocy niemieckim postrzelonym sam został śmiertelnie postrzelony przez niemieckich bojówkarzy.

Wydarzenia z 17 sierpnia zdeterminowały dalszy bieg wypadków. Wojciech Korfanty dał prącej do większej akcji zbrojnej POW GŚ zielone światło do ataku. Korfanty jednak nigdy nie wierzył w zbrojne odbicie Niemcom Górnego Śląska. Uważał, że przyznanie Polsce tej prowincji może nastąpić wyłącznie na drodze polityczno-dyplomatycznych wysiłków, a powstanie może być jedynie argumentem na rzecz Polski, ale nie najważniejszym. Zresztą przed rozpisanym plebiscytem tak próba zbrojnego wyzwolenia regionu byłaby wręcz szkodliwa. Walka zbrojna była zatem dla niego ostatecznością, jednal ta ostateczność nastąpiła jego zdaniem właśnie w sierpniu 1920 roku. Polacy mieli dość wielomiesięcznego terroru. Ponadto POW GŚ była lepiej przygotowana do walki niż przy poprzedni zrywie. Korfanty wyznaczył powstańcom także inny cel, niż w 1919 roku. Tym razem chodziło wymuszenie na Entencie decyzji usunięcia z obszaru plebiscytu niemieckiej policji bezpieczeństwa Sipo, by w ten sposób pozbawić niemieckie bojówki zaplecza i zakończyć antypolski terror.

Powstanie wybuchło w nocy z 19 na 20 sierpnia 1920 roku. Poprzedziło je płomienne oświadczenie Korfantego wzywające do walki i strajku generalnego, wspierającego powstańców. Za działania militarne odpowiadał porucznik Alfons Zgrzebniok. Powstańcom udało się szybko opanować miejscowości i dzielnice w całym okręgu przemysłowym, w których nie stacjonowały jednostki Sipo i Ententy. Dużym sukcesem było zerwanie niemieckiej łączności, co uniemożliwiło skuteczne zdławienie zrywu. Warto jednak poznać specyfikę tej insurekcji. Obszar plebiscytowy był wtedy pozbawiony regularnych wojsk niemieckich. Przeciwnikiem były zatem bojówki lub policja. Na wsiach, gdzie dominowała ludność polska najczęściej obywano się bez strzelaniny. W mieście przejmowano place i podwórka polskie w podobny sposób. Dopiero w rejonach z dominacją ludności niemieckiej dochodziło do potyczek. Były to jednak miejskie potyczki, ale też nie boje znane z powstania warszawskiego.

Oddział powstaców śląskich

Powstanie trwało jedynie pięć dni, a za jego sukcesem stał głównie mało ambitny, czy żeby ładniej powiedzieć, realistyczny cel, jaki była pozbycie się policji niemieckiej. Demonstracja zbrojna, jakim było II powstanie miała pokazać, że Polacy mają już dość niemieckiego terroru. Był to krzyk rozpaczy, ale taki, który mógł okazać się skuteczny, bo chciano nim wymusić rzecz realną. Już 24 sierpnia Międzysojusznicza Komisja zgodziła się z polskim postulatem i zgodzono się na stworzenie opartej na parytecie polsko-niemiecką Policję Plebiscytową, która miała zastąpić wycofywaną stąd Sipo.

II powstanie śląskie było zatem niewątpliwie powstaniem wygranym, ale jej cel był tak naprawdę minimalistyczny. Nie przesądzał o przynależności ziem do wolnego państwa polskiego, a o to głównie toczyły się nasze powstania. Nie obfitowało też w jakieś szczególnie większe starcia, co akurat nie jest zarzutem, bo już Sun Tzu przekonywał, że najlepiej osiągać swoje cele bez walki.  Ale z perspektywy też ostatecznego rozstrzygnięcia o przynależności Górnego Śląska też nie miało większego znaczenia, bo tu decydujące okazało się III powstanie. Czy zatem II powstanie śląskie to był „kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty”? Absolutnie nie! Podobnie jak przeddzień powstania styczniowego czy warszawskiego Polacy mieli wtedy dość upokorzeń i terroru. Tylko że w 1863 roku i 1944  roku powstańcy swoją walką nie mogli na dłuższą metę przerwać tego stanu, a jak historia pokazała, jedynie go potem zwiększono. Natomiast Górnoślązacy w 1920 roku swoją walką, która pokazywała, że nie godzą się na takie traktowanie, mogli przerwać terror. I tego doknali. I o to wtedy warto się było bić.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA