Czyje jest Wilno?
22.04.2026 17:28:55
czytaj więcej
Jak wieszano zdrajców w trakcie powstania kościuszkowskiego?
Wieszanie zdrajców. Obraz Jana Piotra Norblina
9 maja 1794 roku trzy szubienice stanęły na rynku Starego Miasta, a jedna na Krakowskim Przedmieściu. Pospieszenie zwołany sąd kryminalny skazał na śmierć za zdradę targowiczan: hetmanów Piotra Ożarowskiego, Józefa Zabiełłę, marszałka Rady Nieustającej Józefa Ankwicza i biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego. Wyrok wykonano natychmiastowo. Od wszczęcia procesu do egzekucji minęło raptem cztery godziny.
Ale wydarzenia warszawskie poprzedziła egzekucja w Wilnie. Powstanie w Wielkim Księstwie, jak to zwykle bywa, miało swoją specyfikę. Najpierw wybuchło ono w Szawlach na Żmudzi 16 kwietnia 1794 roku. Wkrótce potem opanowano już całą Żmudź. Do walki ruszyły armia i szlachta.
Co znamienne, akty powstańcze na Litwie drukowano również w języku miejscowych chłopów, czyli po litewsku. Prawdopodobnie wtedy pojawiło się też tłumaczenie na litewski Konstytucji 3 Maja. Było to największe docenienie tego języka w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Przypomnijmy, że do 1696 roku językiem urzędowym Wielkiego Księstwa Litewskiego był ruski, a nie litewski. Ale po II rozbiorze większość pozostałego terytorium Litwy stanowiły obszary z przewagą języka litewskiego wśród ludu. To też spowodowało, że zaczęto bardziej zwracać uwagę na ten język, by dotrzeć do miejscowych chłopów.
Paradoksalnie była to niewielka, ale jednak cegiełka, która prowadziła do wyemancypowania się Litwinów z narodu polskiego.
W nocy z 22 na 23 kwietnia wraz z mieszkańcami — inaczej niż w Warszawie — przy niewielkim rozlewie krwi zdobyto Wilno. Ale radykalny charakter insurekcji objawił się równie szybko.
25 kwietnia przed litewskim sądem kryminalnym stanął hetman wielki litewski Szymon Kossakowski. Swoją drogą bardzo ciekawa postać. W młodości, w czasie konfederacji barskiej, robił — niczym Kmicic — zagony na pozycje rosyjskie na Smoleńszczyźnie; nazywano go litewskim Pułaskim, a dwadzieścia lat później był głównym przywódcą konfederacji targowickiej.
Zdobycie Wilna przez powstańców kompletnie go zaskoczyło. Gdy wtargnięto do jego mieszkania, był w negliżu. Zasłonięty jedynie żółtym szlafrokiem skrył się za kominem, ale go odnaleziono i w tym stanie od razu przewieziono do Arsenału, gdzie miał czekać na proces. To była formalność.
Uznanego za zdrajcę skazano na śmierć i konfiskatę mienia. Dochodziła godzina 14, 25 kwietnia 1794 roku, gdy hetman wielki litewski Szymon Kossakowski został w tym żółtym szlafroku wywleczony na wileński rynek, gdzie przed ratuszem stanęła szubienica.
Kossakowski zawisł na niej, z pobliskiego kościoła św. Kazimierza królewicza biły dzwony, a tłum wiwatował:
Niech żyje Rzeczpospolita!
Piękna scena. Ale show must go on. Dowódcą sił powstańczych na Litwie został gen. Jakub Jasiński. Imię w tym wypadku znaczące, bo stał się on najsłynniejszym polsko-litewskim jakobinem.
Ci francuscy wzięli swoją nazwę od klasztoru św. Jakuba, w którego refektarzu się spotykali. Gloryfikowali terror wobec wszystkich tych, którzy nie popierali rewolucji — podobnie jak nasi jakobini.
24 kwietnia zaprzysiężono Akt Powstania Narodu Litewskiego, w którym znalazły się znamienne słowa:
Kto nie jest z nami, naszym jest nieprzyjacielem.
Z kolei w wydanym przez Jasińskiego Uniwersale Powstania Narodu Litewskiego znalazły się np. odwołania do rewolucji francuskiej.
Sam Jasiński jest bardzo ciekawą postacią. Ten mój imiennik był przed insurekcją członkiem Komisji Wojskowej Wielkiego Księstwa Litewskiego z nominacji konfederacji targowickiej. Ucztował z samym Szymonem Kossakowskim, ale jednocześnie był jedną z najważniejszych postaci konspiracji powstańczej i to on odpowiadał za opanowanie Wilna. Potem domagał się krwawych rozliczeń ze zdrajcami.
Na stanowisku dowódcy wojsk litewskich utrzymał się miesiąc, po czym został zastąpiony przez Kościuszkę Michałem Wielhorskim, ale Jasiński nadal odgrywał ważną rolę.
Gdy we wrześniu 1794 roku Kościuszko zablokował egzekucję targowiczanina, biskupa Wojciecha Skarszewskiego, to Hugo Kołłątaj rzekomo chciał zastąpić Kościuszkę właśnie Jasińskim.
Potem, gdy Rosjanie już szykowali się do zdobycia Warszawy, roił plany o wymordowaniu rosyjskich jeńców, by nie doszło do żadnej ugody z Rosją.
Gen. Jakub Jasiński poległ wkrótce potem w obronie Pragi 4 listopada 1794 roku.
W każdym razie jakobini stali się najradykalniejszym skrzydłem insurekcji, domagającym się nadania jej jednoznacznie rewolucyjnego charakteru, z nadaniem pełni praw wszystkim stanom i rozliczeniem zdrajców, co ludowi bardzo się podobało.
Na Litwie utworzono też osobne władze: Radę Najwyższą Rządową Litewską (czasem dodawano jeszcze przymiotnik „Tymczasową”). Ale Kościuszko, mimo że Litwin, wolał wszystko scentralizować. I w końcu maja Radę Najwyższą zastąpiła Centralna Deputacja Wielkiego Księstwa Litewskiego, podporządkowana Radzie Najwyższej Narodowej, która urzędowała w Warszawie.
Akces do niej chciał zgłosić król, ale grzecznie mu odmówiono. Jednocześnie Kościuszko chronił Stanisława Augusta, by nie stał się ofiarą tłumu. W końcu monarcha też był targowiczaninem, ale co ważniejsze, propaganda przedpowstaniowa próbowała przedstawić go jako głównego winowajcę klęski z 1792 roku.
Jak było wspomniane, Kościuszko próbował unikać skojarzeń z rewolucją francuską — nie chciał królobójstwa, bo wiedział, że to pogorszy sytuację międzynarodową wokół powstania. Niestety to, co się już wydarzyło, dało zaborcom zarówno pretekst, jak i przechyliło szalę za opcją, by zakończyć projekt „Polska” raz na zawsze.
Kiedy powstanie przeorganizowywało swoje władze, Aleksandr Bezborodko — szara eminencja dworu Katarzyny II — przeforsował pomysł kolejnego rozbioru Rzeczypospolitej.
Rosja walczy wtedy z Turcją i musi skorzystać z pomocy Prus, by spacyfikować Rzeczpospolitą. No i Austria, która nie wzięła udziału w II rozbiorze, tym razem pragnie odebrać część ziem polskich, a nawet litewskich.
Wojska austriackie wchodzą w granice Rzeczypospolitej, ale nie atakują powstańców. W obliczu inwazji pruskiej Kościuszko jest nawet gotów oddać im w depozyt Kraków — choć dopiero wtedy, gdy dowodzący garnizonem krakowskim gen. Ignacy Wieniawski nie miałby już możliwości dalszej obrony przed Prusakami.
Koniec końców Austriacy zbyt długo zwlekają z zajęciem Krakowa, a Wieniawski, nie stawiając oporu, 15 czerwca — na naszą zgubę — oddaje miasto Prusakom.
Wtedy to zrabowano skarbiec wawelski, wywożąc z niego insygnia koronacyjne, które już nigdy nie miały tam wrócić. Gen. Wieniawski został potem oskarżony i skazany na śmierć za zdradę. Wyrok wykonano in effigie, czyli wieszając portret skazanego, ponieważ zdążył on zbiec za granicę.
6 czerwca 1794 roku połączone siły rosyjsko-pruskie gromią wojska Kościuszki pod Szczekocinami. W bitwie ginie Wojciech Głowacki. 8 czerwca pod Chełmem baty dostaje gen. Józef Zajączek.
Południe kraju zostało stracone, a klęski na froncie sprowokowały kolejne wystąpienia ludności. Poszukiwano winnych takiego stanu rzeczy.
W nocy z 27 na 28 czerwca w Warszawie stanęły nowe szubienice. Wybrano dwa nieprzypadkowe miejsca: Plac Zamkowy i plac przed Pałacem Prymasowskim. Tym razem obyło się bez sądu.
Tłum wywlekł z celi biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, kasztelana przemyskiego Antoniego Czerwińskiego, instygatora koronnego Mateusza Roguskiego oraz byłego dyplomatę Karola Boscampa-Lasopolskiego. Wszystkich powieszono.
Massalskiego nawet na sznurze konopnym zabranym przechodzącemu chłopu. Ale niektórym się udało. Marszałka wielkiego koronnego Fryderyka Moszyńskiego uratował prezydent Zakrzewski.
Władze powstańcze nie były w stanie opanować sytuacji, a wojsko i milicja nie chciały zapobiec samosądom. Dopiero interwencja Naczelnika uspokoiła sytuację.
Aresztowano 800 osób. Sto z nich stanęło przed sądem, ale rzeczywisty prowodyr zajść, Kazimierz Konopka, uratował skórę dzięki wstawiennictwu Kołłątaja. Inny lider samosądów, Jan Dembowski, przesiedział tylko pół roku w więzieniu.
Ksiądz Józef Majer, który również miał duży wkład w te wydarzenia, także się wywinął.
Kto się zatem nie wywinął? Wojskowy Józef Piotrowski został uznany za głównego sprawcę zajść. Poza tym powieszono pastucha, przekupnia, konowała i mularza — kozły ofiarne.
Powyższy tekst to fragement audycji z cyklu Opowieści Rzeczpospolitańskich. Całość audycji dostępna tutaj:
Inne z kategorii Opowieści Rzeczpospolitańskie
Czyje jest Wilno?
22.04.2026 17:28:55
czytaj więcej
Dlaczego Piastów nie szanowano?
18.03.2026 19:55:52
czytaj więcej
Dlaczego Polacy nie chcieli Habsburgów?
26.02.2026 02:10:23
czytaj więcej


Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy! Dodaj komentarz