cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami podmiotów. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w naszej Polityce prywatności dostępnej na stronach Serwisu.

Władysław Gomułka - od zera do bohatera i z powrotem

Łukasz Gajda, 20.12.2017

Władysław Gomułka na wiecu w 1956 r.

Gdy 20 grudnia 1970 r. Władysław Gomułka żegnał się ze stanowiskiem I sekretarza PZPR był chyba najbardziej znienawidzoną postacią ówczesnej Polski. Jego rezygnacja oficjalnie podyktowana powodami zdrowotnymi była tak naprawdę reakcją na krwawe stłumienie protestów na Wybrzeżu. Sam Gomułka pewnie nie przewidywał, że tak żałośnie skończy.

Tym bardziej, że gdy obejmował władzę cieszył się popularnością, której nie powstydził się Józef Piłsudski. W październiku 1956 r. naród niemal nosił towarzysza Wiesława na rękach. Na wiecach, na których przemawiał przychodziło ponad 100 tys. ludzi. Powstawały nawet wiersze na jego cześć, do pisania których, w odróżnieniu od czasów stalinowskich, nikt nie przymuszał.

Każde Twe słowo mądre i uczciwe,

Nieprzystrojone w tony błyskotliwe…

Jesteś rzecznikiem pracy i wolności,

Jesteś skupieniem powszechnej radości…

Niech Ci Bóg daje, po Twej pracy znoju,

Byś był dla świata symbolem pokoju…

Władysław Gomułka na trybunie

Ten utwór napisała jedna z pensjonariuszek domu starców prowadzonego przez siostry zakonne. Jakże inaczej kreślił jego obraz już w 1964 r. Janusz Szpotański w operze satyrycznej „Cisi i gęgacze”, gdzie Gomułka był przedstawiony jako przygłupi Gnom.

Władysław Gomułka miał w swoim życiu wiele szczęścia, którego nie potrafił do końca wykorzystać. Przed wojną był zwykłym prowincjonalnym działaczem komunistycznym z Podkarpacia, z życiorysem niczym się niewyróżniającym od innych towarzyszy z KPP – ucieczki przed policją, wyjazd do ZSRR „po nauki”, epizod w więzieniu. Po wrześniu 1939 r. z własnej woli wyjechał na obszar kontrolowany przez ZSRR. Drugie spotkanie z Krajem Rad było dla niego rozczarowujące. Nie za bardzo się z nim liczono, jak pisał później:

Ze Związkiem Radzieckim łączyły mnie nadal uczucia przyjaźni, lecz od komunistów radzieckich […] wszystko mnie odpychało, miałem o nich jak najgorsze wspomnienia.

Wiosną 1942 r., nie mając już środków do życia, 37-letni Gomułka wrócił do rodzinnego Krosna. Włączył się niedługo potem w pracę partyjną i nagle uśmiech losu. Już 23 listopada 1943 r. został przywódcą Polskiej Partii Robotniczej. Był to dość niespodziewany skutek tarć wewnątrz partii, który wywyższył Gomułkę do politycznej ekstraklasy.

Po wojnie jako przedstawiciel nowego porządku chyba najdobitniej wyraził swoje i swojego środowiska zdanie na temat nowej sytuacji w kraju. W rozmowie z legalną opozycją wygłosił słynne słowa:

Władzy raz zabranej nie oddamy nigdy. […] Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi.

Gomułka nie miał wątpliwości przy zwalczaniu podziemia antykomunistycznego, eliminacji opozycji i utrzymaniu sojuszu ZSRR. Był jednak powściągliwy przy kopiowaniu w Polsce wszystkich wzorców sowieckich w stosunku 1:1. Nie wierzył w sens kolektywizacji rolnictwa, sowietyzację wojska, krytykował postawę dawnych SDKPiL i KPP wobec niepodległości Polski oraz pomysły narzucane odgórnie przez zwierzchników z Moskwy. Jak stwierdził Jakub Berman „zachowuje się jak małe dziecko, które nie wie, na jakim świecie żyje”. Towarzysz Wiesław wdał się tym samym w spór z namiestnikiem Stalina, Bolesławem Bierutem. W efekcie we wrześniu 1948 r. pozbawiono Gomułkę przywództwa w partii, a w 1951 r. trafił do więzienia za „odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne”.

Okazało się, że był to szczęście w nieszczęściu. Gdy 1956 r. po śmierci Bieruta wśród polskich komunistów rozpoczęła się walka o władzę, a w kraju nastroje społeczne wzbierały, to nagle Gomułka, który wyszedł z odsiadki dwa lata wcześniej, był najlepszy kandydatem, by objąć stery państwa.

Dla ludzi jako były więzień polityczny był wiarygodny. Zapowiadał też liberalizację życia społecznego i zerwał ze stalinowską nowomową. Nikt się nie spodziewał, że wiece i przemówienia Gomułki, które rozpalały serca i umysły milionów już niedługo będą przez te same miliony znienawidzone.

 

Październik 1956 r. był najlepszym momentem w politycznym życiu Władysława Gomułki. Nie chodzi tu o przejęcie przez niego kierownictwa w PZPR, lecz o powszechne uwielbienie ludzi, zakończenie epoki stalinizmu i zapobieżenie interwencji sowieckiej, która naprawdę była bardzo blisko. Siły sowieckie już szykowały się do okrążania Warszawy, gdy Gomułka „z pianą na ustach” przekonywał przybyłego do Polski Chruszczowa, że Polsce najbardziej zależy na utrzymaniu sojuszu z ZSRR.

Owszem, Gomułka nie chciał zrywać z Moskwą widząc w niej geopolitycznego gwaranta bezpieczeństwa. Niekoniecznie jednak przyjmował wszystko to, co płynęło z Kremla. Niejednokrotnie potrafił ostro krytykować stanowisko sowieckich towarzyszy publicznie nazywając ich „kacapami”.

Władysław Gomułka i Leonid Breżniew

Polityka zagraniczna była właśnie tą sferą, w której Gomułka osiągnął najwięcej. Miał on swoistą manię na temat zachodniej granicy Polski. Już po wojnie domagał się od ZSRR zagwarantowania jej w specjalnej umowie z Niemcami. Sam tego dokonał dopiero w grudniu 1970 r. Rząd RFN uznał wówczas granicę na Odrze i Nysie, co było niewątpliwym sukcesem I sekretarza.

Zbiegł się on jednak z największą jego porażką. Gomułka wziął odpowiedzialność za masakrę na Wybrzeżu. Uważał, że sytuacja tego wymagała, bowiem „mogli wkroczyć Sowieci”. Wydarzenia 1970 r. były jednak jedynie gwoździem do trumny. Towarzysz Wiesław już w końcówce lat 50. z politycznego idola Polaków stawał się częścią znienawidzonego systemu. Zaczęło się już w 1957 r. od ponownego dokręcenia śruby w niektórych sferach.  Wtedy zlikwidowano opowiadające się za reformami czasopismo „Po prostu”. Rozpoczęto też walkę z Kościołem i wzmocniono cenzurę.

Walka z inteligencją obróciła się szybko przeciwko Gomułce. Wyszydzano jego przemówienia, specyficzny sposób bycia oraz brak elementarnego wykształcenia. I sekretarz też zaczął się zmieniać. Był coraz bardziej szorstki i zamknięty w sobie. Współpracowników często wyzywał (premiera Cyrankiewicza nazywał „łysym ch…”) i rzucał w nich przedmiotami biurowymi.

Początkiem jego końca były wydarzenia marca 1968 r. Choć jego żona sama była pochodzenia żydowskiego, to przemówienia Gomułki krytykujące Izrael i wojnę sześciodniową dały pretekst szefowi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Mieczysławowi Moczarowi do „wycięcia” z partii swoich konkurentów. I sekretarz chcąc uspokoić sytuację w PZPR i nieco zaspokoić ambicje „moczarowców” zaczął roić coś o syjonistycznej V kolumnie. Na to nałożyły się też protesty studenckie. Jeszcze w tym samym roku Gomułka wyraził też zgodę na udział Polski w interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. W oczach Polaków był już kompletnie skompromitowany.

Zapowiedzi podwyżki cen artykułów żywnościowych ogłoszone w grudniu 1970 r. doprowadziły do kolejnych niepokojów społecznych. Krwawe ich uśmierzenie oznaczało koniec politycznej kariery towarzysza Wiesława. Władza potrzebowała bowiem kozła ofiarnego i nowego otwarcia". Tak skomentował ustąpienie I skretarza Mieczysław Rakowski:

Odszedł, nie pozostawiając po sobie najmniejszego żalu. Odetchnęli wszyscy: jego najbliżsi współpracownicy i cały naród.

Władysław Gomułka zmarł na raka płuc w 1982 r. Przed śmiercią odwiedził go jeszcze gen. Wojciech Jaruzelski, który próbował przywrócić, w kontrze do Gierka, dobrą pamięć o towarzyszu Wiesławie. On sam do końca życia starał się bronić swoich dokonań. Wierzył w swoje komunistyczne ideały, ale uznawał się przy tym za Polaka i patriotę. To właśnie dziwne połączenie wyjaśnia wiele motywów jego decyzji.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA