cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Piątek, 19.08.2022

Szlakiem krzyżackich zamków – z Torunia do Brodnicy

Marcin Dzierżanowski, 10.10.2017

Zamek w Golubiu (foto: Wikipedia Commons)

Podbój przez Krzyżaków ziem plemion Prusów nie byłby możliwy bez budowy sieci warowni, które stanowiły punkty wypadowe do opanowywania kolejnych obszarów. W naszym przewodniku ruszamy szlakiem krzyżackich zamków. Na początek zamki w Toruniu, Golubiu i Brodnicy.

Początkiem naszej wyprawy jest Toruń. To tutaj powstała jedna z pierwszych warowni państwa krzyżackiego. Zaczęto ją wznosić już w latach 50. XIII stulecia. W odróżnieniu od innych krzyżackich kasztelów toruński zamek zbudowano na planie podkowy, a nie jak czyniono to później, regularnego czworoboku.

Stąd rycerze zakonni wyruszali na podbój kolejnych terenów zamieszkanych przez plemiona Prusów. Przez lata była tu siedziba komtura. Wiadomo, że w suchej fosie zamku odbył się w 1404 r. turniej rycerski między rycerzami polskimi a krzyżakami. Okazją do jego rozegrania była wizyta króla Władysława Jagiełły u wielkiego mistrza Konrada von Jungingena. Początkowo wygrywała strona krzyżacka, kładąc niemal wszystkich rycerzy polskich, poza Dobrogostem z Oleśnicy. Gdy rycerz ten na prośbę króla, w celu ratowania honoru Polaków, przystąpił do boju to odmienił losy turnieju, pokonując całą drużynę krzyżacką.

Ruiny toruńskiego zamku (foto:Wikipedia Commons)

Kres zamczysku przyniosła wojna trzynastoletnia. Pierwszym aktem tego konfliktu było właśnie zdobycie tej warowni przez toruńskich mieszczan w lutym 1454 r. Potem Rada Miasta zdecydowała się ją rozebrać. Ruiny zamku uporządkowano dopiero w 1966 r.

Najlepiej zachowała się wieża Gdanisko, czyli średniowieczna toaleta. Projektowano jej w taki sposób, aby nieczystości mogły spadać do fosy, w tym wypadku Strugi Toruńskiej. Sama nazwa krzyżackiego ustępu nawiązywała oczywiście do Gdańska, za którym Zakon nie przepadał. Można dodać z wzajemnością, gdyż administracja krzyżacka i jej fiskalizm dusiła możliwości rozwoju miasta.

Golub-Dobrzyń położony jest ok. 40 km od Torunia. Tutejszy zamek znacząco odbiega od wizerunku warowni krzyżackich. Arkady i niewielkie wieżyczki po bokach nadają mu szczególny rys renesansowy. Warownię w Golubiu jako siedzibę komtura zaczęto wznosić na pocz. XIV w. Początkowo, podobnie jak Toruń, była to baza wypadową do podboju kolejnych ziem, a także broniła przed atakami ze strony Królestwa Polskiego i Mazowsza.

Polakom udało się zdobyć golubski kasztel latem 1410 r. Został on wówczas przekazany rycerzowi Niemiście ze Szczytnik. Niedługo on się jednak nim cieszył, bowiem już w październiku tego samego roku siły zakonne, składające się głównie z części inflanckiej Zakonu, czyli Kawalerów Mieczowych odbiły Golub.

W 1422 r. wybuchła wojna golubska. Nazwa ma związek z faktem, że jej najważniejszą batalią było oblężenie i zdobycie zamku przez siły Władysława Jagiełły. Wojna trwała jedynie 2,5 miesiąca i zakończyła się klęską Krzyżaków. Najwięcej na niej skorzystała jednak Litwa, gdyż Zakon zrzekł się m.in. Żmudzi. Polska zyskała jedynie drobne nabytki terytorialne, ale bez Golubia. Warownia trwale w rękach polskich znalazła się dopiero po jej zdobyciu w 1454 r. Po 1466 r. znajdowała się tu siedziba starosty niegrodowego ziemi michałowskiej.

Portret Anny Wazówny

Poza Krzyżakami największe piętno w dziejach zamku odcisnęła siostra Zygmunta III, Anna Wazówna. To ona w latach 1616-1623 zamieniła średniowieczny zamek w renesansową rezydencję. Królewna przybyła na te ziemie w 1611 r. Wcześniej mieszkała na Wawelu. Musiała go jednak opuścić ze względu na pogłębiający się konflikt między nią a bratem i bratową, Konstancją Austriaczką. Powodem było protestanckie wyznanie Anny, rzekomo trudne do zaakceptowania przez królewską parę gorliwych katolików.

Formalnie starostwa w Brodnicy i Golubiu Anna otrzymała od Zygmunta III już w 1604 r. Wazówna miała do dyspozycji dwie warownie – zimą przebywała w Brodnicy, a latem w Golubiu. W obydwu tych miejscach zapisała się bardzo dobrze w pamięci okolicznych mieszkańców. Prowadziła aktywną działalność naukową i kulturalną. Sfinansowała m.in. wydanie obszernego „Zielnika” Szymona Syreńskiego. Jako pierwsza na ziemiach polskich miała też uprawiać roślinę tytoniową. Zmarła w Brodnicy 6 lutego 1625 r. w wieku 57 lat. Według legendy można ją jeszcze spotkać, gdy krąży nocą jako duch po komnatach golubskiego zamku.

Późniejszy najazd szwedzki i pożary mocno odbiły się na kondycji warowni. W prawdziwą ruinę popadł dopiero pod zarządem pruskim. Początkowo mieściły tu się urzędy, jednak potem miejscowi dzierżawcy nieumiejętnie zarządzali budynkiem. W II. poł. XIX w. miesiło się tu więzienie, a potem szkoła. Przed ruiną zamek uchroniła decyzja z 1913 r. cesarza Wilhelma II o podjęciu prac zabezpieczających. Całkowitej odbudowy warownia doczekała się jednak dopiero w latach 60. XX w.

Wieża zamku w Brodnicy (foto: Wikipedia Commons)

Z Golubia wyruszamy do oddalonej o 30 km Brodnicy. Tutaj w centrum miasta znajduje się wieża i fragmenty czternastowiecznego zamku. W 1410 r. po zwycięstwie pod Grunwaldem warownię zdobyły siły polsko-litewskie. W zarząd dostał go wówczas wojewoda sandomierski Mikołaj z Michałowa. Była to nagroda za jego niezwykłą postawę w trakcie zdobywania kasztelu. W jednej z komnat rycerz miał wtedy natrafić na olbrzymi skarb – klejnoty, kosztowności, przedmioty liturgiczne. Mikołaj nie przywłaszczy go sobie, lecz oddał królowi, który z kolei przekazał te dobra katedrze wileńskiej i wawelskiej.

Po 1454 r. zamek był w rękach polskich. Brodnica stała się wówczas siedzibą starostwa. Jedyną pamiątką po tym jest chorągiewka na wieży zamkowej z herbami Wazów, Gotlandii i Szwecji umieszczona tam za czasów Anny Wazówny.

Upadek zamku nastąpił wraz z najazdem szwedzkim w 1655 r. Mocno ucierpiała warownia zaczęła stopniowo popadać w ruinę. Po I rozbiorze Prusacy rozpoczęli rozbiórkę zamku, którą przerwała dopiero decyzja króla Fryderyka Wilhelma IV w 1842 r. Wówczas jednak pozostała już właściwie jedynie 50-metorwa wieża. Prace zabezpieczające resztki zamku trwały przez ponad sto lat. Dziś wieża stanowi punkt widokowy, a w piwnicach umieszczane są wystawy związane z historią zamku.

Informacje praktyczne:

Pomiędzy miastami najlepiej poruszać się samochodem, względnie autobusami PKS, których niestety nie ma zbyt wiele.

Jeżeli ktoś planuje co najmniej dwudniową wycieczkę to warto zanocować na zamku w Golubiu-Dobrzyniu. Pokoje w różnym standardzie od kilkudziesięciu (Dom Turysty) po kilkaset złotych (Hotel Zamek). Niedaleko mieści się również ośrodek jazdy konnej.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA