cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Piątek, 02.12.2022

Spirytyzm po polsku - zabawy w ducha w II RP

Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk, 11.04.2022

Przedwojenny seans spirytystyczny

We wrześniu 1923 roku na Uniwersytecie Warszawskim odbył się II Międzynarodowy Kongres Badań Psychicznych. Głównym tematem konferencji były próby naukowego wyjaśnienia zjawisk niewyjaśnionych. Prelegentom towarzyszyły damy oraz dżentelmeni o zaskakujących umiejętnościach, na katedrze stały słoje z ektoplazmą, a sporym zainteresowaniem cieszyły się wymyślne przyrządy naukowe oraz fotografie astralne. W kongresie uczestniczyli także przedstawiciele polskiego rządu poważnie zainteresowani poruszanym zagadnieniem.

Kongres Badań Psychicznych odbył się w apogeum trwającej od połowy XIX wieku mody na wirujące (a właściwie lewitujące) stoliki i materializację duchów. Seanse spirytystyczne stały się główną rozrywką na salonach Europy i Ameryki, najsłynniejsze media królowały w prasie na równi z gwiazdami filmu i sceny, a naukowcy głowili się nad racjonalnym wyjaśnieniem tych zjawisk. Powstawały rozmaite stowarzyszenia, których członkowie spędzali wieczory, dyskutując o mediumizmie, spirytyzmie i okultyzmie oraz dokumentując na kliszach fotograficznych swoje zjawy.

W Polsce pionierem w badaniach nad mediumizmem i hipnozą był opisywany w jednym z poprzednich rozdziałów Julian Ochorowicz, a jego badania kontynuowało założone w 1920 roku Towarzystwo Badań Psychicznych oraz powstałe rok później Warszawskie Towarzystwo Psycho-Fizyczne. Ponadto w miastach i miasteczkach całej Polski zakładano towarzystwa meta-i parapsychiczne. Pojawiła się stała prasa branżowa o intrygujących tytułach (Światło Zagrodowe, Świt – Wiedza Tajemna, Kurier Metapsychiczny). W jednym z kwartalników w kolegium redakcyj¬nym zasiadał nawet Władysław Reymont, który w młodości był wziętym medium (!), a także wspomniany tu już Ksawery Watraszewski (Franciszek Habdank) – lekarz naczelny Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie.

Więcej historii związanych z polskimi mistykami można znaleźć
w książce Mistycy, prorocy, szarlatani.

W seansach spirytystycznych brali udział nawet tak zdroworozsądkowi ludzie, jak Józef Piłsudski czy Tadeusz Boy¬-Żeleński. I niezależnie od siebie przyznawali, że istnieją sprawy, których nigdy nie udało się wyjaśnić naukowcom. Większość mediów uznawano jednak za sprytnych oszustów czy iluzjonistów.

Jerzy Bujalski (lekarz, minister zdrowia w drugim rządzie Witosa) przyczynił się do zdemaskowania jednej z gwiazd spirytystycznych. Wspólnie ze swoim znajomym, Stefanem Rzewuskim, kontrolował seanse Janusza Fronczka (za jego zgodą) – jasnowidz był rozbierany, przeszukiwany, używano fluoroscencyjnych znaczników na jego ubraniu i przedmiotach mogących lewitować. Przez dłuższy czas nie osiągnięto wyników: fosforyzująca farba blakła, amagnezja niezbędna do wykonywania zdjęć podczas seansów prowadzonych w ciemności zamokła.

Wreszcie na przełomie lipca i sierpnia 1924 roku zdobyto niepodważalne dowody oszustwa. Na jednej z fotografii dało się bowiem zauważyć, że medium trzyma w ręce lewitujący stolik, a na innej „górny koniec jednej z nóżek stolika tkwił w jego zębach”. Fronczek okazał się jedynie świetnym iluzjonistą, który na dodatek używał sztucznej ektoplazmy – pojawiała się na jego brzuchu tylko na tych pokazach, podczas których nie był przeszukiwany. Gdy Rzewuski wreszcie ją pochwycił, okazało się, że była to „delikatna i przejrzysta materia jedwabna (…) uwiązana na zwykłej białej nitce”.

Zdemaskowanie oszusta bardzo jednak zmartwiło Bujalskiego i Rzewuskiego. Obaj panowie mieli bowiem nadzieję, że znajdą niepodważalne dowody na istnienie duchów…

Seans spirytystyczny Jana Guzika w Warszawskim Towarzystwie Metapsychicznym, wrzesień 1927 r.

W latach 30. w całej Europie moda na okultyzm powoli przemijała, co w pewnym sensie wiązało się z wielkim kryzysem i coraz gorszą sytuacją polityczną. Nadal jednak organizowano seanse spirytystyczne, a po śmierci Józefa Piłsudskiego, podczas wieczoru u marszałka Śmigłego-Rydza, usiłowano wywołać ducha Komendanta. Próba zakończyła się sukcesem:

Rzeczą charakterystyczną jest – wspominał seans minister Witold Grabowski – że pewność co do osobistego zjawienia się ducha Marszałka wynikła u uczestników z faktu, że ów duch w sposób bardzo nieparlamentarny wymyślał marszałkowi Śmigłemu, zresztą przedstawiając jego rolę i w związku z tym przyszłość Polski, w bardzo czarnych barwach.

Artykuł jest fragmentem książki Sławomira Kopra i Tomasza Stańczyka Mistycy, prorocy, szarlatani. Tytuł nadany przez redakcję.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA