cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

„Sam sobie pan” Zamoyski

Antoni Bzowski, 24.09.2019

Jan Sobiepan Zamoyski na obrazie z epoki

Rzeczpospolita Obojga Narodów była pełna barwnych osobowości, które potrafiły łączyć w sobie fantazję, przepych, okrucieństwo z oddaniem ojczyźnie. Taką niezwykła mieszankę stanowił m.in. Jan Sobiepan Zamoyski.

Zakochany lubieżnik

Lubił podkreślać, że sam sobie jest panem. Stąd też wziął się jego oryginalny przydomek, który potomnym ułatwia odróżnienie go od jego dziadka – wielkiego wodza i polityka Jana Zamoyskiego. Niektórzy mogą skojarzyć Jana Sobiepana Zamoyskiego z „Potopem” Henryka Sienkiewicza, w którym ten magnat dzielnie broni Zamościa przed Szwedami, ale też ugania się za dwórkami. Ten właśnie drugi aspekt jego życiorysu został niedawno wyeksponowany w powieści „Harem” autorstwa Alex Vastarix i Waldemara Bednaruka. Książka jest niewątpliwie sprawnie napisana, lecz bardziej niż na „Trylogię” Sienkiewicza stanowi odpowiedź na seriale „Wspaniałe stulecie” czy „Zniewolona”.

Opowieść o życiu i tajemnicach alkowy Jana Sobiepana Zamoyskiego
jest kanwą powieści Harem 

Inspiracją dla książki była autentyczna historia haremu, jaki istniał na dworze Jan Sobiepana Zamoyskiego. Słynny barokowy poeta Jan Andrzej Morsztyn ze skrupulatnością wyliczał panny, które z powodu małżeństwa pana na Zamościu musiały zostać odprawione. Sobiepan długo zresztą opierał się jakimkolwiek mariażom. Uległ dopiero w 1658 roku, w wieku niespełna 31 lat,kiedy poślubił 17-letnią Marię Kazimierę d'Arquien, w historii bardziej znaną jako królowa Marysieńka – żona Jana Sobieskiego. W momencie ślubu była ona jednak jedynie dwórką królowej Marii Ludwiki Gonzagi. Zdawałoby się, że ich spotkanie było dziełem przypadku. Zamoyski był zagorzałym rojalistą, szanowanym przez Jana Kazimierza. Jednakże niektórzy szczęściu lubią pomagać. Oczywiście korzystając na tym. Królowa starała się sprowadzić do Polski najpiękniejsze panny, które następnie podsuwała magnatom, tylko po to, by oni oszołomieni ich wdziękami popierali politykę dworu.

Sobiepan był zakochany jak kot w młodziutkiej Marii. Ona już jednak niekoniecznie. Jak komentował to po wielu latach Tadeusz Boy-Żeleński:

Wesoły kompan, hojny, rozrzutny nawet, niedbały, kochający się w grubym zbytku, popularny, ordynarny, klnący rubasznie, pijak i podagryk i niestety coś więcej", nie był pan Jan Zamoyski miłym towarzyszem dla wykwintnej kobiety.

Magnat miał jednak to, dzięki czemu może nie ulegały wszystkie, ale w każdym razie pewna część kobiet na pewno – bajeczny majątek. Formalnie przejął go bardzo wcześnie. W wieku 11 lat osierocił go ojciec – Tomasz Zamoyski. Cztery lata później opuściła ten świat jego matka – Katarzyna Ostrogoska. Niemniej Jan został objęty kuratelą krewnych, którzy do 24. roku życia ograniczali mu możliwość zarządzania rodowymi dobrami. Zapewne wiedziano, co się święci. Janowi zapewniono wprawdzie dobre wykształcenie, które prócz edukacji w założonej przez dziadka Akademii Zamoyskiej, obejmowało też kształcenie we Włoszech i Francji. Młody magnat nabrał wówczas zachodnich manier, poznał języki, był nawet przyjmowany na francuskim dworze. Lecz jednocześnie lubił hulać, pławić się w morzu alkoholu, dobrze zjeść i zabawić się z dziewczętami. Chcąc ulżyć swoim żądzom zalecił trzymać na swoim dworze kilka wiejskich dziewek, które służyły do zaspokajania jego wybujałych potrzeb.

Inną słabością Sobiepana był skłonność do sadyzmu. Dziedzic lubił być panem życia i śmierci swoich poddanych. Swego czasu pewien ksiądz próbował go namówić do zmiany wyroku wobec skazanego. Niewzruszony Zamoyski wtedy odrzekł:

Choćby sama Najświętsza Panienka zstąpiła teraz z nieba i na mękę Ukrzyżowanego błagała, odmówiłbym.

Żołnierz z fantazją

Miał jednak Sobiepan także lepsze oblicze. Był np. miłośnikiem teatru. To na jego dworze 12 lutego 1660 roku odbyła się prapremiera „Cyda” Pierre'a Corneille'a, w przekładzie Jana Andrzeja Morsztyna. W następny roku zaś grano sztukę o „Semiramidzie i Niniwie".

Jan Sobiepan Zamoyski zrobił też pewną karierę polityczną. Co prawda nie tak znakomitą jak jego dziad, ale również został w pewien sposób zapamiętany. W 1649 roku wziął udział w kampanii zborowskiej, a dwa lata później beresteckiej. Już wtedy było widać, że odziedziczył pewne talenty militarne. Swoją drogą jego wierna królowi postawa dała mu urzędy krajczego, a następnie podczaszego koronnego.

Maria Kazimiera d'Arquien - żona Jan Sobiepana Zamoyskiego

Najwięcej jednak królewskiej sympatii zaskarbił sobie podczas najazdu szwedzkiego. W momencie, gdy gro szlachty wypowiedziało posłuszeństwo Janowi Kazimierzowi Sobiepan postanowił pójść na przekór. Zamknął bramy Zamościa przed wojskami Karola Gustawa, co sprowadziło na miasto oblężenie w lutym 1656 roku. Zamoyski odmówił przy tym województwa lubelskiego, 200 tysięcy talarów, a w końcu namiestnictwa całej Polski. Feldmarszałek Arvid Wittenberg usłyszał od niego, że będzie bronił przed nim miasta, choćby to miało kosztować utratę ojcowizny, a nawet życia. Samo oblężenie, zwycięskie zresztą dla Polaków, przeszło do legendy. Sobiepan nakazał na murach potężnej zamoyskiej twierdzy grać orkiestrze. Gdy z kolei król Karol Gustaw próbował wprosić się do Zamościa na ucztę, Zamoyski przyjął szwedzkiego monarchę pod murami, wystawiając suto zastawiony stół, ale dla despektu bez krzeseł. Do dziś taką formę poczęstunku nazywa się „szwedzkim stołem".

Oblężenie Zamościa nie było jedynym wyczynem magnata. Wspomnianego Wittenberga Sobiepan wziął po bitwie pod Warszawą do niewoli. Feldmarszałek miał do śmierci, w październiku 1657 roku, pozostać w Zamościu. A Zamoyski oburzony łupiestwem Szwedów ścigać ich z całą bezwzględnością, m.in. pod Warką. Wystawił też za własne pieniądze chorągwie dragońską i husarską. Po oddaleniu zagrożenia Sobiepan został w nagrodę najpierw wojewodą kijowskim (1658), a następnie sandomierskim (1658).

Jan Sobiepan Zamoyski odszedł z tego świata w wieku 38 lat, w 1665 roku. Dywagowano, że może to być efektem podania trucizny, ale biorąc pod uwagę tryb życia i choroby, to akurat ta śmierć nie powinna dziwić. Wkrótce potem jego małżonka poślubiła Jana Sobieskiego, co wywołało w Polsce i na Litwie skandal. Tajemnicą Poliszynela było zresztą, że hetman od dawna przyprawiał rogi Zamoyskiemu. Maria najwidoczniej nie darzyła większym uczuciem swego pierwszego męża, mimo że była matką czwórki jego dzieci (wszystkie zmarły w dzieciństwie). W listach do kochanka określała go mianem „fujary”. Sobiepan odwdzięczył się wiarołomnej żonie za te zniewagi. Marysieńka, a potem Jan III, do końca swoich dni musieli zmagać się z pamiątką po Janie Sobiepanie Zamoyskim w postaci... syfilisu.

Inspiracją do artykułu była książka Alex Vastatrix i Wadmelara Bednaruka pt. Harem





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA