cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Rabunki, orgie i bratanie się z Niemcami, czyli jak II RP przejmowała Pomorze

Krystian Skąpski, 02.09.2021

Wkroczenie polskich żołnierzy na rynek w Starogardzie Gdańskim, 29 stycznia 1920 r.

Na początku 1920 roku Polska przystąpiła do przejmowania Pomorza. Zwieńczeniem tego procesu były słynne zaślubiny z morzem dokonane przez gen. Józefa Hallera w Pucku. Jednak pierwsze zetknięcie się mieszkańców tych ziem z odrodzonym państwem polskim było nie najlepsze, a i później było niewiele lepiej.

Powrót do macierzy

Kiedy powstańcom wielkopolskim udało się wyzwolić swoją dzielnicę, szybko pojawiły się plany rozszerzenia tej akcji również na Pomorze. Wywiad powstańczy szacował, że wśród Kaszubów i Kociewiaków może być około sześciu tysięcy i to dość dobrze wyszkolonych weteranów Wielkiej Wojny. Ponadto liczono, że Błękitna Armia gen. Józefa Hallera przybędzie do Polski przez Gdańsk. Po wyładowaniu w porcie jednostka miała przystąpić do zajmowania miasta. Byłby to jednocześnie sygnał do rozpoczęcia powstania w całym regionie, które dodatkowo zostałoby poparte przez Wielkopolan.

Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Armia Hallera nie przypłynęła statkami z Francji do Gdańska, lecz została wysłana drogą lądową – pociągami przez Niemcy. Powstańcy wielkopolscy musieli z kolei stawić czoło kontrofensywie niemieckiej, a w końcu okazało się, że traktat wersalski przyznaje Polsce Pomorze Gdańskie, choć bez Gdańska, zatem powstanie było już wtedy zbędne.

Powitanie polskich żołnierzy w Bydgoszczy, styczeń 1920 r.

Mieszkańcy tego regionu, mimo że przez blisko 150 lat żyli poza Polską, to byli przywiązani do idei Rzeczpospolitej. Na korzystne w tej materii dla nich rozstrzygnięcie konferencji paryskiej wpływ miał działacz kaszubski Antoni Abraham, który przybył do stolicy Francji na czele czteroosobowej delegacji Kaszubów, by lobbować na rzecz przyłączenia Pomorza do odrodzonej Polski.

Wysiłki i marzenia sporej części ludności kaszubskiej ziściły się na początku 1920 roku. Wkraczających polskich żołnierzy powitano entuzjastycznie. Entuzjazm szybko jednak opadł, gdy ci sami wojskowi przystąpili do zarządu tymi ziemiami. Dla rekrutów i oficerów z Galicji czy Kongresówki Kaszuby był całkowicie obce. Tu nic nie przypominało ich rodzinnych stron: zbyt niemiecko, w dodatku ludzie mówiący jakiś dziwnym językiem... „Czy to są w ogóle Polacy?”

Wszystko tchnie złowrogą nienawiścią ku polskim władzom

W lipcu 1920 roku na Pomorze przybyła komisja poselska, by zbadać panującą tu sytuację po przejęciu tego regionu pół roku wcześniej. W sporządzonym z tej wizyty „Sprawozdaniu Komisji Pomorskiej” rysuje się wręcz tragiczny obraz skutków kilkumiesięcznego funkcjonowania tych terenów w granicach Polski. Jak pisano już na pierwszych stronach:

Po lewej stronie Wisły, zwłaszcza w północnych powiatach, rozgoryczenie, niechęć i wprost wrogie stanowisko do Państwa dosięga punktu kulminacyjnego.

Więcej o losach Kaszubów i Kaszubów można przeczytać
w książce Kaszëbë. Jest to reporterska opowieść,
w której zwłaszcza w pierwszej części świetnie przybliżone
są kwestie tożsamości kaszubskiej i polsko-kaszubskiej.

W dalszej części wskazywano m.in., że w powiecie puckim i wejherowskim „wszystko tchnie złowrogą nienawiścią ku polskim władzom”. Autorzy raportu wprost zaznaczali, że...

wojsko, witane z nieopisanym uwielbieniem jako oswobodziciele z jarzma pruskiego, zaczęło tę skromną cichą, pracowitą ludność traktować jak naród pobity, zachowywało się jak w okupowanym kraju.

Niewątpliwe do tego przyczyniło się odesłanie pochodzących z tych ziem oficerów i zastąpienie ich wojskowymi z innych rejonów Polski, którzy w ogóle nie rozumieli specyfiki regionu, a w dodatku wykazywali się często samowolą czy dokonywali nawet przestępstw. Dla przywiązanych do idei państwa prawa Kaszubów był to szok.

Jakby tego było mało polscy oficerowie bratali się z... miejscowymi Niemcami, którzy według autorów raportu, ukrywali w domach cały arsenał, a wielu z nich było zaangażowanych we wrogie dla Polski działania. Tymczasem nasi żołnierze...

przestawają z Niemcami hakatystami na przyjaznej stopie (…) prowadzą romanse z Niemkami, całują je publicznie po rękach, urządzają z nimi przechadzki, wycieczki i przesiadują godzinami w pierwszorzędnych restauracjach i kawiarniach.

Pochodzący z biednych części Polski żołnierze byli pod wrażeniem poziomu życia ludności Pomorza. W czasach pruskich był to jeden z najbiedniejszych regionów, ale w II RP Kaszuby znalazły się w czołówce najlepiej rozwiniętych. Wojskowi zatem masowo wykupywali towary ze sklepów, które potem z zyskiem sprzedawali w Kongresówce. To doprowadziło do drożyzny i kłopotów z aprowizacją na Pomorzu. Czasem uciekano się do rekwizycji bez pokwitowań, czyli zwykłej grabieży okolicznej ludności. Nieraz w takich sytuacjach dochodziło do pobić kaszubskich gospodarzy.

Nie mniejsze oburzenie powodowały ekscesy obyczajowe polskich żołnierzy. Konserwatywni i bogobojni Kaszubi nie akceptowali sprowadzania do kwater oficerów prostytutek z Warszawy przedstawianych jako „siostry” lub „kuzynki”. W „Sprawozdaniu Komisji Pomorskiej” wskazywano również na ciekawe zabawy kadry oficerskiej:

W hotelach i kwaterach urządzają oficerzy orgie pijackie z podejrzanymi kobietami, które rozbierają się do naga, tańczą, śpiewają.

Posłowie z komisji byli jeszcze skłonni przymknąć oczy na towarzystwo panien lekkich obyczajów, gdyby wojskowi podczas tych zabaw przynajmniej starali się unikać zgorszenia, używać zasłon i firanek w oknach. Ale czasami żołnierze zabierali się też za kaszubskie dziewczęta:

Rzeźnikowi Belau w Pucku wykradł pewien sierżant córkę. Kapelan wojskowy udzielił w kościele ślubu bez poprzedniego obowiązkowego ślubu cywilnego. Żołnierze wartowali przed bramą kościelną, by nie dopuścić ojca do kościoła.

Kaszubscy separatyści

Rządy wojskowe na Pomorzu stały się głęboką zadrą w relacjach Kaszubów z państwem polskim, ale niejedyną. Po włączeniu do Rzeczpospolitej pogorszyła się sytuacja materialna mieszkańców tego regionu. Cała prowincja straciła swoje naturalne rynki zbytu w miastach niemieckich. Łączność z Polską w początkowym okresie była bardzo ograniczona. W pierwszym miesiącach Kaszuby i Kociewie były właściwie odcięte i zdane na własne zasoby, które nie były największe.

Uroczystość zaślubin Polski z morzem w Pucku, 10 lutego 1920 r.

To wielkie rozczarowanie Polską doprowadziło do wytworzenia się pewnego rodzaju odrębności wśród Kaszubów. Pojawiły się nawet nieliczne apele o włączenie poszczególnych gmin czy powiatów do granic Wolnego Miasta Gdańska. Były to jednak skrajne przypadki. „Separatyzm” kaszubski najczęściej ograniczał się do postulatów autonomii. 26 maja 1926 roku delegacja kaszubska złożyła na ręce wojewody pomorskiego projekt autonomii administracyjno-gospodarczej dla ziem zachodniej Polski. Jak pisano:

W sprawach pomorskich do nas, Pomorzan należy pierwszy głos.

Takie apele władze w Warszawie przyjmowały bardzo nieufnie. Obawiano się, że Kaszubi to „ukryta opcja niemiecka”. Był to jednak mylny trop. Kaszubi z innych wprawdzie względów, ale nie chcieli powrotu swego regionu do Niemiec. Nawet najskrajniejsi ówcześni kaszubscy separatyści deklarowali swoją lojalności wobec państwa polskiego i gotowość do stanięcia w jego obronie w wypadku wojny. Jak stwierdzał bowiem jeden z tych najbardziej radykalnych przedwojennych kaszubskich działaczy, Feliks Marszałkowski:

Separatyzm kaszubski, krótko mówiąc, jest niczym więcej, jak sprawą odrobiny ciepła i sprawą prawdziwego uczucia.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Tomasza Słomczyńskiego Kaszëbë.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA