cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Protest Reytana

Michał Wojciechowski, 25.10.2017

Obraz Jana Matejki "Rejtan - Upadek Polski"

Tadeusz Reytan, leżący przed dygnitarzami Rzeczpospolitej, wyrażający swój sprzeciw wobec haniebnej zgody na I rozbiór Polski, jest jednym z najbardziej znanych symboli patriotyzmu i walki o ojczyznę do samego końca. Nie była to jednak beznadziejna walka. Za racjami Reytana stało całkiem sporo argumentów prawnych.

Sprawiedliwy pośród łotrów

Sejm z 1773 r. był dla mocarstw rozbiorowych Rzeczpospolitej szczególnie ważny. Austria, Prusy i Rosja chciały stworzyć pozory legalności dla swojej aneksji ziem Polski i Litwy, dlatego zwołany sejm miał dokonać oficjalnej cesji zagarniętych w poprzednim roku terytoriów. W tym celu Rosjanie i Prusacy stworzyli fundusz, nazywany gadzinowym, który umożliwiał przekupywanie polsko-litewskich dygnitarzy i posłów.

Pierwszym na liście łapowników był kuchmistrz królewski Adam Poniński. Nie bez powodu został on marszałkiem konfederacji na ten sejm. Dzięki zawiązanej konfederacji decyzje podczas obrad miały zapadać większością głosów, a nie jednomyślnie, kiedy byle poseł mógł krzyknąć „veto”.  A ryzyko, że tak się może stać było całkiem spore. Wśród posłów, prócz łapowników, zdrajców i kanalii zdarzali się też prawdziwi patrioci. Jednym z nich był Tadeusz Reytan.

Majątek w Hruszówce na obrazie Napoleona Ordy

Pochodził on z zamożnej rodziny szlacheckiej, wywodzącej się z Hruszówki w województwie nowogródzkim. Niewiele wiadomo o jego przedsejmowej aktywności. Na pewno nie grał wtedy pierwszych skrzypiec w rozgrywkach politycznych na wysokim szczeblu. Sejm z 1773 r. był bowiem pierwszym w życiu 31-letniego wówczas Reytana.

Nie pozwalam!

Obrady sejmowe rozpoczęły się zgodnie z planem 19 kwietnia 1773 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Na początku poseł krakowski Stanisław Łętowski ogłosił powstanie konfederacji, która uniemożliwiała skorzystanie z prawa liberum veto. Kiedy jednak przekazywał laskę marszałkowi Ponińskiemu, jeden z posłów głośno zaprotestował. Był to Tadeusz Reytan.

Twierdził on, że według obowiązującej w Rzeczpospolitej zasady alternaty, przewodzenie obradom tego sejmu powinno przypaść jakiemuś Litwinowi, a Ponińskiemu, który pochodził przecież z Mazowsza, czyli Korony. Co więcej, poseł nowogrodzki argumentował również, że sejm nie może zostać skonfederowany. Nie dopełniono bowiem wymogu zamieszczenia o tym informacji w uniwersale królewskim, w którym była zresztą mowa o sejmie wolnym. Reytana szybko poparł inny litewski poseł, Samuel Korsak.

Tadeusz Reytan

Poniński niewiele sobie z tego robił. Nie zważając na krzyki protestujących sięgnął po laskę marszałkowską. Tadeusz Reytan nie dawał jednak za wygraną i natychmiastowo chwycił laskę marszałkowską litewską, mówiąc przy tym, że skoro Poniński może być samozwańczym marszałkiem, to on też.

Zarządzono przerwę. Na Reytana spadła fala krytyki. Poseł Młodziejowski prosił go uspokojenie, bo sprowadzi „zgubę na siebie i na kraj”. Na drugi dzień sejm konfederacyjny skazał go jako „wzburzyciela pokoju powszechnego i buntownika przeciw ojczyźnie" na konfiskatę dóbr. To jednak nie złamało nowogródzkiego posła, a wręcz przeciwnie. Już od rana wraz z Samuelem Korsakiem jawnie występował przeciwko konfederacji i „karciarzowi”, jak nazywano Ponińskiego, uniemożliwiając mu otwarcie obrad.

Do słynnej sceny uwiecznionej na obrazie Jana Matejki doszło 21 kwietnia 1773 r. Tego dnia Reytan od świtu próbował dostać się do króla, by przekonać go do swoich racji. Królewskie straże skutecznie jednak zatarasowały mu drogę do sali poselskiej. Nagle do niego i Korsaka przyłączył się Stanisław Bohuszewicz, poseł miński.

Tymczasem monarcha za zamkniętymi drzwiami uznał bezprawną konfederację i razem z Ponińskim wysłał Marcina Lubomirskiego i Stanisława Łętowskiego, by ogłosili tę nowinę reszcie posłów. I właśnie wtedy, gdy wspomniani wychodzili z sali, Reytan zastawił im drogę krzycząc: „Nie odchodźcie na miłość Boga i ojczyzny”. Następnie upadł na podłogę i wołał, że lepiej, żeby go zdeptali.

Na krótko Reytana poparli też inni posłowie, których jednakże straże uspokoiły kolbami karabinów. Do wieczora w sali protestowali już tylko Reytan, Korsak i Bohusiewicz. Sprzedajni posłowie próbowali prośbą i groźbą skłonić trzech Litwinów do zakończenia protestu. Poniński zaproponował Reytanowi nawet 2000 dukatów za przyłączenie się do konfederacji, na co litewski szlachcic odpowiedział, że da 5 000, żeby tylko ten zrzekł się funkcji marszałka konfederacji. To i tak była łagodna reakcja, gdyż w podobnych sytuacjach sięgał po szablę. Pewnie z tego powodu Stanisław August twierdził, że nowogródzki poseł przeżywa jakiś kryzys nerwowy.

 

Trzech szlachciców poddało się dopiero po 36-godzinnej głodówce, gdy otrzymali zapewnienie, że nie muszą przystępować do haniebnej i bezprawnej konfederacji. Reytan uzyskał też gwarancję uchylenia nałożonej konfiskaty.

Bohater czy wariat?

Sejmowy sprzeciw Reytana stał się w Warszawie bardzo popularny. Poseł z nowogrodzkiego zaczął uchodzić za prawdziwą gwiazdę i żywy symbol patriotyzmu. Adam Poniński zaniepokojony takim obrotem spraw chciał niepokornego posła „uciszyć” i w maju 1773 r. wysłał do niego żołnierzy. Ten jednak przepędził ich szablą, a potem udał się do pruskiego generała Ruperta Scipio von Lentulusa z prośbą o ochronę, którą nieoczekiwanie uzyskał. W następnych dniach przechadzał się demonstracyjnie po stolicy w obstawie pruskich huzarów.

Po zakończeniu obrad sejmu Tadeusz Reytan wrócił w rodzinne strony. Sejmowe wydarzenia niestety odbiły się mocno na jego psychice. Według rodzinnych przekazów 19 marca 1775 r. popadł obłęd. Krewni mieli go trzymać odtąd w zamknięciu. Życie zakończył 8 sierpnia 1780 r. w Hruszówce, popełniając samobójstwo przez połknięcie rozbitego szkła. Wedle legendy zrobił to po ujrzeniu rosyjskich żołnierzy pod swoim domem.

Jego protest nie poszedł jednak na marne. Przykład dzielnego posła z województwa nowogródzkiego był inspiracją dla twórców Konstytucji 3 maja i następnych pokoleń Polaków i Litwinów. Co najważniejsze, był to też jeden z dowodów na bezprawności aktu rozbiorów Rzeczpospolitej, przez co w 1918 r. Polska mogła się „odrodzić”, a nie „powstać” jako nowy twór.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA