cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

„Poślice” w Sejmie – pierwsze Polki z mandatem poselskim

Michał Zoń, 25.07.2019

Zofia Moraczewska (siedząca trzecia po prawej) wraz z grupą posłanek Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem

W 1919 roku Polki nie tylko mogły po raz pierwszy pójść do urn, ale również pierwszy raz zostać wybrane do parlamentu. Był to ewenement na skalę europejską, jednak już w Polsce naturalna konsekwencja procesów dziejowych.

Kobiety w polityce

Polki już w czasach Rzeczpospolitej szlacheckiej posiadały całkiem samodzielną pozycję. Paradoksalnie ich rola wzrosła jeszcze bardziej w okresie zaborów. To na kobietach spoczywało prowadzenie majątków ziemskich, gdy ich właściciele zostali zesłani na katorgę czy zmuszeni do emigracji. Od tego był już tylko krok do zaangażowania politycznego. Można tu przypomnieć choćby o żałobie w latach 60. XIX wieku, gdy kobiety demonstracyjnie ubierały czarne stroje, co było wyrazem sprzeciwu wobec represji carskich. Wiele niewiast zaangażowało się także w ruch socjalistyczny i nawet jako członkinie organizacji bojowej uczestniczyły one w rewolucji 1905 roku.

Więcej informacji na temat pierwszych polskich posłanek można
znaleźc w książce Posełki. Osiem pierwszych kobiet

Na scenie politycznej II RP kobiety pojawiły się już w 1918 roku. Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, utworzona w październiku posiadała w swoim składzie trzy panie: Zofię Kirkor-Kiedroniową (siostrę Władysława i Stanisława Grabskiego), Dorotę Kłuszyńską i Marię Sojkową. Nie one to jednak dostały się do Sejmu Ustawodawczego. W wyborach 1919 roku startowało dwadzieścia dziewięć kobiet, wybranych natomiast zostało osiem: Gabriela Balicka, Irena Kosmowska, Maria Moczydłowska, Jadwiga Dziubińska, Zofia Moraczewska oraz po wyborach uzupełniających w Wielkopolsce i na Pomorzu Franciszka Wilczkowiakowa, Zofia Sokolnicka oraz Anna Anastazja Piasecka.

Każda z nich miała swoją „działkę”. Gabriela Balicka - doktor na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu w Genewie, nauczyciel akademicki – szkolnictwo wyższe. Jadwiga Dziubińska - dyrektorka szkoły „Pszczelin" w Otrębusach – edukacja. Zofia Sokolnicka - jedna z założycielek Zjednoczenia Polskich Kobiecych Towarzystw Oświatowych w Rzeszy Niemieckiej – prawa Polaków za granicą. Irena Kosmowska – polityka zagraniczna. Franciszka Wilczowiakowa – sytuacja najuboższych. Anna Piasecka – również edukacja. Maria Moczydłowska - równouprawnienie kobiet i mężczyzn, sprawy społeczne. Centralna rola przypadła zasłużonej działaczce socjalistycznej, żonie premiera Jędrzeja Moraczewskiego - Zofii Moraczewskiej, która zahaczyła swego czasu nawet o tekę ministra.

Uszczypliwości i sukcesy

Odrodzona Polska miała początkowo nie lada problem z kobietami w ławach poselskich. W sali plenarnej powszechnie je ignorowano rozpoczynając mowy od słów: „Panowie Posłowie”. Jak twierdzi Olga Wiechnik w swojej książce Posełki. Osiem pierwszych kobiet, poniekąd wynikało to faktu, że nie wiedziano, jak nazywać kobiety, które uzyskały mandat poselski. Dzisiaj używana nazwa „posłanki” rywalizowała na łamach prasy z „posełkami”, „poślicami” czy „kobietami-posłami”. Złośliwych uwag nie szczędzili też koledzy z Sejmu. Roman Dmowski, który sam dał Gabrieli Balickiej wysokie miejsce na liście wyborczej, mawiał, że kobiety dzielą się na niewiasty, które nie wiedzą nic i wiedźmy, które wiedzą wszystko. Mówiono również, że reguły starszeństwa nie powinny obowiązywać w parlamencie, bo kobiety nigdy nie podadzą swojego wieku.

Gabriela Balicka

To były jednak mało znaczące drobiazgi, o wiele ważniejsze było usunięcie dyskryminacyjnych przepisów prawa. Chociaż pierwsze posłanki reprezentowały różne ugrupowania połączył je postulat zmiany norm prawa cywilnego, opartego na kodeksie Napoleona zrównujących je z dziećmi i niepełnosprawnymi, oraz nakazującymi posłuszeństwo mężowi. Ponadto w agendzie znalazło się m.in. wprowadzenie możliwości dysponowania przez kobiety własnymi pieniędzmi, likwidacja przepisów o utracie obywatelstwa polskiego przez kobiety, które wyszły za mąż za cudzoziemców czy przyznania urzędniczkom dodatku drożyźnianego, niwelującego skutki inflacji, a przyznawanego jedynie mężczyzną na stanowiskach urzędniczych.

Ponadto pierwsze posłanki reagowały na liczne apele kobiet z całej Polski dotyczące prześladowań, dyskryminacji, problemów społecznych. Za znaczący sukces kobiecej części Sejmu Ustawodawczego uchodzi tzw. lex Moczydłowska - przygotowany przez poseł Marię Moczydłowską projekt ograniczający spożycie alkoholu. Celem ustawy była oczywiście walka z alkoholizmem, lecz powodem do podjęcia tej inicjatywy była chęć ograniczenia przemocy domowej wobec kobiet, za którą nierzadko stał alkohol. Jadwidze Dziubińskiej z kolei udało się doprowadzić do utworzenia w każdym powiecie szkoły rolniczej dla kobiet, co otwierało przede wieloma z nich nowe perspektywy rozwoju. Dotychczas panie pracowały na roli, ale żadnego wykształcenia w tej materii zdobyć nie mogły, co sprowadzało ich do roli prostych robotnic.

To wszystko były realne zmiany, które wprowadzano dzięki kobietom w Sejmie. Dla wielu z nich nie była to ostatnia kadencja. Irena Balicka sprawowała mandat łącznie przez 16 lat. Zofia Moraczewska była jeszcze posłanką z list BBWR po 1930 roku. Pojawiły się również nowe twarze. W Sejmie następnej kadencji było dziewięć kobiet, a w kolejnym osiem, co stanowiło ok. 2 proc. wszystkich posłów. Niby niewiele, ale w porównaniu z innymi państwami całkiem sporo. Nie należy jednakże mieć przy tym złudzeń: polityka w II RP była domeną mężczyzn, ale stopniowo też zyskiwała znaczące kobiece akcenty.

Artykuł został oparty m.in. na książce Olgi Wiechnik Posełki. Osiem pierwszych kobiet





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA