cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Polska kolonia w Brazylii –ambitny plan i wielka kompromitacja

Krystian Skąpski, 27.04.2021

Stan Parana w Brazylii, ok. 1930 r.

W XIX wieku Brazylia stała się jednym z głównych kierunków polskiej emigracji. Już w 1876 roku w Paranie założono pierwszą polskojęzyczną szkołę. Kilkanaście lat później w Kurytybie i Rio de Janeiro powstały Towarzystwa Polskie. Potem dochodziły do tego kolejne placówki oświatowe, tytuły prasowe i instytucje. W czasach II RP uznano, że jest to doskonałe zaplecze dla stworzenia tu polskiej kolonii.

Imperium Ligi

W międzywojennej Polsce bardzo mocno propagowano tematykę morską, a wraz z nią politykę kolonialną. Prym wiodła w tym Liga Morska i Rzeczna, która w 1930 roku przekształciła się w Ligę Morską i Kolonialną. To od tego czasu, gdy jednocześnie szefem Ligii został gen. Gustaw Orlicz-Dreszer – bohater Legionów, słynny kawalerzysta – organizacja odniosiła największe sukcesy. LMiK wprost nawoływała do objęcia przez Polskę jakiś zamorskich posiadłości. Sama organizacja dawała też przykład realizacji mocarstwowej polityki. Przedstawicielstwa Ligii funkcjonowały w USA, Maroku, Austrii, Czechosłowacji, Australii, we Francji i Mandżukuo.Organizacja swoją działalnością nie ograniczała się tylko do promocji idei polskich kolonii, ale również lobbowała na ich rzecz w rządowych kręgach i przedstawiała propozycje dalekich podbojów.

Więcej na temat życia znanych i mniej znanych w II RP można znaleźć
w książce Blaski i cienie II Rzeczypospolitej

Mimo że dziś to wszystko wydaje się dosyć groteskowe, to przed wojną LMiK miała niemałe sukcesy. Oczywiście, żadnych kolonii nie udało się zdobyć, niemniej sprawy morskie zainteresowały wielu Polaków. Liga wydała ponad 250 książek związanych z tym tematem. Jej miesięcznik „Morze” osiągał nakład 228 tysięcy egzemplarzy, a „Polska na Morzu” nawet 370 tysięcy. Do tego dochodziły również periodyki: „Szkwał” i „Sprawy Morskie i Kolonialne”. LMiK posiadał do tego sieć bibliotek, obejmującą 16 tysięcy tomów, kilkaset czasopism branżowych i 30 filmów oświatowych. Jakby tego mało, Liga prowadziła także ośrodki szkoleniowe dla młodzieży nad jeziorem Narocz na Wileńszczyźnie i nad Jeziorem Żarnowieckim (od 1937 roku). Wprawiano tu młodych do marynarskiego fachu. Podobne cele przyświecały kursom żeglarskim w Rewie i Jastarni. LMiK odpowiadała również za organizację Dni Morza, które stały się de facto ogólnopolskim świętem. Śmiałym, bardzo potrzebnym, ale niezrealizowanym niestety pomysłem było wybudowanie kanału łączącego dorzecze Wisły z dorzeczem Dunaju, co by dawało Polsce dostęp do portów nad Morzem Czarnym i ułatwiło eksport polskiego węgla.

Nieudany raj

Nie udało się też najważniejsze przedsięwzięcie Ligii, czyli założenie polskiej kolonii gdzieś w świecie. Prób było kilka i jedną z najbardziej obiecujących była właśnie Brazylia. Tutaj wszystko wydawało się być już gotowe. Tylko do 1914 roku przybyło do Brazylii 120 tysięcy mieszkańców zaboru rosyjskiego. Emigracja była kontynuowana po odzyskaniu niepodległości. Liga postanowiła to zainteresowanie Brazylią wykorzystać i skierować zmierzających tam emigrantów w konkretne miejsca. LMiK nabyło najpierw 30 tysięcy, a potem jeszcze kolejne 23 tysiące hektarów brazylijskiej ziemi. W stanie Parana miało powstać miasto Morska Wola. W tym celu wydzielono kilkadziesiąt działek po 600 metrów. Ponadto w stanie Espirito Santo zakupiono dodatkowe 170 tysięcy hektarów. Docelowo Liga zamierzała rzekomo nabyć 2 miliony hektarów ziemi , a następnie połączyć polskie osiedla linią kolejową. W ten sposób na terytorium Brazylii doszłoby do powstania faktycznego polskiego regionu.

Od sierpnia 1935 roku do Brazylii zaczęli przyjeżdżać pierwsi osadnicy. Sądzili, że jadą do Ziemi Obiecanej, a na miejscu czekały ich rozczarowania. Tragiczne warunki do życia, zabójczy klimat, zła komunikacja między osadami to tylko niektóre z problemów kolonialnych pionierów. Przybyły do Brazylii poeta i działacz ludowy z Jasła Wojciech Breowicz pisał:

Okropne warunki higieniczne w szałasach, choroby tropikalne, jad wężów i pająków – poczynił głębokie szczerby w szeregach naszego ludu. Niedobitki, których nie powalił pierwszy wstęp do „raju”, wbijał w mogiły najdroższych grubo ciosane krzyże, żegnały się ciężko znakiem krzyża, symbolem chłopskiej męki, zaciskały zęby i darły się przebojem w coraz głębszy las.

Polska osada Itapreussu w stanie Parana w Brazylii, 1928 r.

Pomimo to ludzie próbowali się w jakiś sposób zorganizować. Polskie szkolnictwo na tym terenie było całkowicie prywatną inicjatywą. Mieszkańcy osad składali się na połowę pensji nauczyciela, który drugą połowę swojego wynagrodzenia odpracowywał w inny sposób np. organizując zajęcia pozaszkolne. Dodatkowo, pedagodzy prowadzili również własne gospodarstwa. W polskich miejscowościach w Brazylii działały też ośrodki kultury i organizacje społeczne. Z drugiej strony, wśród brazylijskich Polaków szybko powstały dwie zwalczające się frakcje: lewicowa i prawicowa. Stąd życie tej społeczności było naznaczone wieloma kłótniami.

Koniec marzeń

Wskutek w znaczniej mierze działań propagandowych Ligi Morskiej i Kolonialnej do Brazylii w latach 30. XX wieku przybyło około 40 tysięcy Polaków. Ogólnie polska społeczność w tym kraju wzrosła do 200 tysięcy. LMiK uznało, że początki są wprawdzie trudne, ale osadnictwo daje nadzieje na pojawienie się na mapie polskiej kolonii. Kres tym marzeniom przyniosły decyzje władz Brazylii zaniepokojonych niekontrolowaną imigracją. W 1938 roku władze brazylijskie doprowadziły do likwidacji ponad 200 polskich szkół i 335 stowarzyszeń. To skutecznie zahamowało wszelkie tendencje polonizacyjne w stanie Parana.

Warszawa wobec tych wydarzeń przeszła obojętnie, a Liga Morska i Kolonialna nie mając narzędzi do interwencji musiała odpuścić. Tak kończył się kolejny sen o posiadłościach kolonialnych Rzeczypospolitej. Polacy w Brazylii, mimo utrudniania im kultywowania polskich tradycji, przetrwali. Do dziś można spotkać w tym kraju miejscowości, w których da się jeszcze usłyszeć polską mowę.

Artykuł powstał w oparciu m.in. o książkę Sławomira Kopera Blaski i cienie II Rzeczypospolitej





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA