cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Polska cyrylica, czyli jak Rosjanie chcieli zmienić język polski

Tomasz Boruta, 03.02.2021

Widok na sobór św. Aleksandra w Warszawie

Po klęsce powstania styczniowego na Polaków spłynęły kolejne represje. Tym razem nie miały one wyłącznie charakteru politycznego i gospodarczego, lecz także społeczny. Petersburg postanowił bowiem zmienić Polaków w Rosjan. Zaczynała się rusyfikacja. Jednak zanim rozkręciła się ona na dobre podjęto się realizacji pewnego eksperymentu.

Grażdanką po polsku

W 1865 roku w Petersburgu został wydany ze specjalnym przeznaczeniem na „rynek polski” „Elementarz dla dzieci wiejskich”. To, że Rosjanie wydają polski elementarz i w dodatku tuż po stłumieniu antycarskiego powstania może dziwić, ale to tylko pozory. Jak pisał przed I wojną światową historyk Aleksander Kraushar, książka ta była wyrazem szatańskiego pomysłu. Rzeczywiście, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w istocie w tym pomyśle maczał swoje palce książę ciemności. Publikacja, która już niedługo potem stała się podręcznikiem w szkołach elementarnych uczyła bowiem polskie dzieci języka polskiego, ale z zastosowaniem grażdanki, czyli współczesnej odmiany cyrylicy – alfabetu staro-cerkiewno-słowiańskiego.

Transliteracji polskiej wersji alfabetu łacińskiego dokonał rosyjski slawista Aleksander Hilferding oraz dwóch polskich językoznawców: Stanisław Mikucki i Jan Papłoński. Ale eksperci nie ze wszystkim sobie poradzili. Polska grażdanka nie miała swoich odpowiedników „ą” i „ę”, pozostawiono je zatem w zapisie łacińskim. Z kolei „rz" zastąpiono „р". „Ś", „ć" i „ź" stało się „с", „ц" i „з" uzupełnionymi o miękkie znaki, a „ó" było odtąd „ô".

Poza elementarzem do szkół trafiły również pisane po polsku, lecz cyrylicą: „Chrestomatja wiejska", czyli wybór poezji polskich poetów, w którym znalazły się utwory m.in. Jana Kochanowskiego, Adama Mickiewicza czy Antoniego Malczewskiego. W 1867 roku wydano także „Krótki zbiór historii Starego i Nowego Testamentu"

Cerkiew św. Tatiany Rzymianki w Pałacu Staszica

Cały projekt polskiej grażdanki był realizacją pomysłu Komitetu Urządzenia w Królestwie Polskim. Na jego czele stał Nikołaj Miltin, któremu przypadła początkowo realizacja reformy włościańskiej, a później stworzenia z nich „lepszych" Polaków. Polska cyrylica powstała bowiem z myślą o chłopach. W założeniach pomysł ten miał wszelkie szanse powodzenia. Dzięki carowi polski chłop zyskał wolność od obciążeń feudalnych. Był polskojęzyczny, ale pisać i czytać najczęściej nie umiał. Wydawało się zatem, że jest to doskonały materiał na stworzenie nowego Polaka – przywiązanego do Rosji i lojalnego wobec cara. W ten sposób chciano wbić klin między lud, szlachtę i kler, których objęły represje.

Prawosławni socjaliści

Do tego doszło też zaplecze ideologiczne całego projektu. Zwolennikami i realizatorami tego pomysłu byli słowianofile. Ich zdaniem Rosja ma misję dziejową zjednoczenia pod swoim zwierzchnictwem wszystkich krajów słowiańskich. Rosja jest przy tym ośrodkiem cywilizacyjnym odrębnym od reszty Europy. Nad Wołgę nie dotarło prawo rzymskie, nowinki rewolucji francuskiej, które zdaniem słowianofilów doprowadziły do atomizacji europejskich społeczeństw. W Rosji religia prawosławna i tradycja utrwaliła więzi społeczne i uchroniła przed zwodniczymi nowinkami z Zachodu.

W ideologii słowianofilów ważną rolę odgrywała Polska. Był to „słowiański Judasz”, którego elity już za Mieszka I i Bolesława Chrobrego zaprzedały się Zachodowi i próbują niszczyć prawdziwą tożsamość tej części kontynentu. Ale zdaniem słowianofilów odparcie Polaków z Moskwy w 1612 roku pokazało wyższość kultury rosyjskiej nad zachodnią. Po dwóch i pół wieku przyszła zaś okazja, by sprowadzić Polskę na właściwe tory. Niczym syn marnotrawny miała ona wrócić do źródła prawdziwej Słowiańszczyzny, której nosicielem jest Rosja.

Przedstawiający ideologiczne podstawy podejmowanych działań Jurij Samarin w artykule „Współczesny pogląd na sprawę polską” pisał, że rząd rosyjski w imię zgodnego współżycia wszystkich narodów słowiańskich powinien podjąć bezwzględną walkę z polonizmem złączonym z katolicyzmem. Należało Polaków oderwać od łacińskich wpływów, a celem działań powinien być lud. Według słowianofilów to w nim należało szukać źródeł słowiańskości Polaków. Dla rosyjskich ideologów niezwykle ważna była bowiem wspólnota gminna – obszczina. Za czasów Rusi jej funkcjonowanie miało opierać się na kolektywnym użytkowaniu ziemi i lasów, zbiorowej odpowiedzialności i rozstrzyganiu sporów na podstawie niepisanych, zwyczajowych praw. Nad wszystkim z kolei czuwała Cerkiew. Było to przeciwieństwo Zachodu, gdzie państwa tworzono na zasadach podboju innych plemion oraz wprowadzaniu bezdusznego prawa. Na Wschodzie zaś kwitły oparte na miłości bliźniego wspólnoty.

Pejzaż wiejski - obraz Antoniego Gramatyki

Ważnym elementem tej ideologii była też niechęć do własności prywatnej, jako źródła egoizmu i zrywania relacji międzyludzkich. Z tych pozycji dostawało się także kapitalizmowi, przez co słowianofilów nazywano czasem złośliwie „prawosławnymi socjalistami”.

Polska Ludowa

Wedle rekomendacji słowianofilów, Komitet Urządzający przeprowadził falę represji, która dotknęła Kościół katolicki. Wielu duchownych wyjechało przymusowo zwiedzać Syberię, większość klasztorów zamknięto, a majątki kościelne konfiskowano. Jednocześnie w Kraju Przywiślańskim zdecydowano się na przeprowadzenie reformy włościańskiej na lepszych warunkach niż w innych częściach Rosji. Ponadto samorząd gminny przekazano w ręce chłopskiej wiejskiej gromady. W zamierzeniach chłopi mieli mówić po polsku, ale myśleć po rosyjsku w kategoriach słowiańskiej wspólnoty. Taka miała być nowa ludowa Polska.

Projekt słowianofilów miał jednak wielu przeciwników, którzy uważali go za zbyt łagodny wobec Polaków. Zwolennicy kursu twardej rusyfikacji uważali, że chłop jest doskonały materiałem do pełnej rusyfikacji, a nie tylko „reslawizacji”. Po kilku latach to właśnie te głosy przeważyły. W 1879 roku kuratorem warszawskiego okręgu szkolnego został Aleksander Apuchtin. Wszystkie przedmioty, poza religią, miały być od tego momentu prowadzone po rosyjsku, a pomysł wprowadzenia polskiej grażdanki został ostatecznie porzucony. Niemniej niewątpliwie w Królestwie Polskim wykształciła się pewna grupa dzieci, która umiała pisać polską cyrylicą.

Już na sam koniec warto zwrócić uwagę na pewne podobieństwa. Wyłączając z tego elementy religii prawosławnej, to podobne cele co XIX-wiecznym słowianofilom przyświecały sowieckim ideologom po II wojnie światowej: tworzenie ludowej Polski, pozyskanie chłopów do idei socjalizmu, niechęć do własności prywatnej, zantagonizowanie ludu i elit, i w końcu stworzenie wrażenia braterstwa między Polską a ZSRR. Jak widać historia lubi się powtarzać.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA