cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Polscy Rothschildowie czy Kulczykowie XIX wieku? Wzlot i upadek rodu Kronenbergów

Marcin Dzierżanowski, 28.02.2018

Pałac Kronenbergów w Warszawie

Kronenbergowie byli najbogatszą polską rodziną w XIX w. Banki, huty, kopalnie, koleje, cukrownie – to tylko część ich przedsięwzięć, a przede wszystkim Leopolda Stanisława. To on zbudował imperium finansowe tej rodziny, lecz po jego śmierci wszystko zaczęło się sypać.

Od rabinów do bankierów

Dzieje rodziny Kronenbergów to krótka historia niezwykłej fortuny. Krótka bowiem znane są nam losy jedynie czterech pokoleń tego rodu. Pierwszym noszącym to nazwisko był Samuel (właściwie Lejzor, syn Hirsza; 1773-1826), kupiec, bankier i przedsiębiorca pochodzący z Wyszogrodu. Pod koniec XVIII w. przeniósł się do Warszawy. To właśnie wtedy od władz pruskich uzyskał nazwisko Kronenberg. Prusacy wówczas nadawali nazwiska wszystkim Żydom, gdyż do tej pory członkowie tej społeczności ich nie posiadali. Dlatego też do dziś częste są wśród osób o żydowskich korzeniach niemiecko brzmiące nazwiska. Warto dodać, że „te ładniejsze”, jak np. właśnie Kronnenberg ,mogli sobie „zapewnić” jedynie zamożni przedstawiciele ludności żydowskiej. Wskazywałoby to zatem, że Samuel pochodził ze znaczącej rodziny. Tego samego zdania był historyk Szymon Askenazy, który wskazywał, że była to rodzina rabinacka, ponadto zaangażowana w żydowski ruch oświeceniowy Haskala.

W Warszawie Samuel był właścicielem domu bankowego. Kupił także nieruchomości przy ul. Miodowej i Senatorskiej, gdzie formalnie Żydzi nie mogli się osiedlać. Kronenberg był jednak człowiekiem majętnym, który w dodatku odchodził od tradycyjnego wizerunku Żyda. Zaczął asymilować się w społeczności polskiej, choć wyznania nie zmienił. Zdaniem historyka Andrzeja Żora, Samuelowi dzięki kilku intratnym kontraktom na dostawy dla wojska udało się dorobić całkiem sporego majątku, który przekazał ósemce dzieci. Spośród nich największe predyspozycje do kontynuowania rodzinnego biznesu miał Leopold (1812-1878).

Leopold Wielki

Już w 1833 r. Leopold znalazł się na liście kupców warszawskich, lecz zanim „stanął na własnych nogach” zdobywał wykształcenie (m.in. w Berlinie), praktykował też w niemieckim banku należącym do Salomona Heinego (stryja poety). Po powrocie do ojczyzny zaczął prowadzić rodzinny dom bankowy, który w 1851 r. przekształcił się w dom bankowy „Leopold Kronenberg”. Bankier marzył jednak o ciągłym pomnażaniu majątku. Jednym ze sposobów na to było uzyskanie tzw. monopolu od państwa. Polegało to na wydawaniu przez władze koncesji przedsiębiorcom na określony rodzaj działalności, którym przedsiębiorca miał zarządzać, a państwo w zamian z jego zysków ściągało podatki. Kronenberg wystarał się o monopol tytoniowy i w 1860 r. powstała w Warszawie jego fabryka tytoniu, zatrudniająca 700 robotników. Był to jednak dopiero początek.

Leopold Kronenberg

Największe zyski Leopoldowi przyniosła budowa kolei. W owym czasie w Rosji przy realizacji takich inwestycji przyjęto model zbliżony do znanego nam partnerstwa publiczno-prywatnego. Państwo nie miało zazwyczaj środków na tak kosztowe przedsięwzięcia, jak właśnie budowa linii kolejowych, dlatego rozwiązaniem było powierzanie tego zadania przedsiębiorcom prywatnym w zamian za zarząd tymi liniami po wybudowaniu. Jednakże nawet Leopold nie posiadał aż takich środków, aby sam porywać się na realizację takiego przedsięwzięcia. Dlatego musiał wystarać się o kredyty. A zapewnił je sobie dzięki gwarancjom rządowym udzielonym dla jego inwestycji. W jaki sposób je uzyskał? Możemy się tylko domyślać. Pewną wskazówką jest to, że carska administracja do szczególnie odpornych na korupcję nie należała.

Rozbudowa linii kolejowych spowodowała popyt na określone produkty i surowce, co podyktowało kolejne fazy rozwoju biznesu Kronenberga. Pociągi potrzebowały węgla, zatem Leopold inwestował w górnictwo. Pojawiły się wypadki na kolei, to jego bank oferował ubezpieczenia. Ponadto bankier zakładał cukrownie, tartaki i kupował majątki ziemskie, choć ten ostatni aspekt jego działalności był raczej podyktowany postępującą polonizacją rodziny. W II poł. XIX w. bowiem wielu Żydów zakupowało majątki ziemskie, chcąc niejako w ten sposób dołączyć do warstwy szlachecko-ziemańskiej.

Kronenberg był też niewątpliwie polskim patriotą. Od 1859 wydawał Gazetę Codzienną, przemianowaną dwa lata później na Gazetę Polską. W 1861 r. przewodniczył Delegacji Miejskiej, która miała opanować powstańcze nastroje w Królestwie Polskim. Zrzucano mu wówczas popieranie polityki znienawidzonego margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Leopold z tego powodu musiał nawet na rok opuścić ojczyznę. W rzeczywistości Kronenberg był członkiem konserwatywnego stronnictwa białych, którego działalności intensywnie wspierał finansowo. Jego pomoc dla powstania styczniowego (m.in. w zakupie broni) doprowadziła do przymusowej emigracji po upadku zrywu.

Prócz tego wszystkiego Leopold Kronenberg był mecenasem kultury i wspierał naukę. To on sprowadził z Żytomierza do Warszawy i zatrudnił w swojej gazecie Józefa Ignacego Kraszewskiego. W 1875 założył w Warszawie Szkołę Handlową.

Mimo jednak wyraźnej identyfikacji z polskością Leopold zmienił wyznanie na ewangelicko-ausburskie, a nie na katolicyzm jak część jego rodzeństwa. Trudno orzec, co było przyczyną takiej decyzji. Część badaczy uznaje jednakże, że Kronenberg był „religijnie obojętny”.

Budynek Banku Handlowego Leopolda Kronenberga w Warszawie przy Romualda Traugutta 7/9 (Wikimedia Commons)

Spośród synów Samuela jedynie Leopold miał taki zmysł biznesowy. Jego bracia Henryk (1813-1886) i Władysław (1814-1891) poszli w zupełnie inną stronę. Pierwszy z nich był lekarzem, drugi natomiast urzędnikiem. Ale zięciem Henryka był już Jan Bloch – największy rywal Leopolda, który jednak wcześniej był jego przyjacielem i partnerem biznesowym. Prawdopodobnie przyczyną konfliktu między obydwoma panami był domniemany donos Blocha do carskiej administracji na temat powstańczej działalności Leopolda. Miało to na celu odebranie Kronenbergowi kontraktu na budowę nowej linii kolejowej.

Panowie rywalizowali później niemal we wszystkim. Kronenberg np. postawił sobie za cel wybudowanie najwspanialszej rezydencji w Warszawie, tak aby dopiec Blochowi. W rezultacie w pobliżu Kościoła Ewangelickiego w Warszawie stanął przeogromny i przebogaty pałac, który przyćmiewał wszystkie inne. Do miasta przyjeżdżały nawet specjalne wycieczki, aby go zobaczyć. Po śmierci Leopolda Kronenbergowie uznali jednak, że pałac jest dla nich za duży i zaczęli wynajmować jego pomieszczenia. W czasie II wojny światowej budynek został całkowicie zrównany z ziemią. Dziś na jego miejscu stoi Hotel Victoria.

Kolejne pokolenia

Na głównego dziedzica fortuny Kronenbergów typowano najstarszego syna Leopolda, Stanisława (1846-1894), który podobnie jak ojciec i dziadek miał dryg do interesów, ale też heroiczną młodość. W 1870 r. brał udział w obronie Paryża przed wojskami pruskim, za co został odznaczony Legią Honorową. Po śmieci ojca w 1878 r. przejął zarząd nad rodzinnymi interesami i bardzo dobrze sobie radził.

Stanisław Leopold Kronenberg

Jednak w czasie swojego pobytu w Petersburgu, gdzie starał się o kontrakt na nowe linie kolejowe i rozwijał filie rodzinnego banku, wdał się w romans z Elżbietą Półtoracką, która dla Kronenberga rzuciła nawet męża. Skrzywdzony małżonek nie pozostał jednakże dłużny i oskarżył Stanisława o znęcanie się nad jego i Półtorackiej kilkuletnią córką. Wybuchł skandal, a sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie udało się adwokatom bankiera oddalić bezpodstawne zarzuty, lecz prawdopodnie właśnie od tego czasu zaczęły się problemy zdrowotne Stanisława. Dziedzic fortuny Kronenbergów zmarł w 1894 r. w wieku 48 lat.

Pozostali synowie Leopolda nie mieli już takich umiejętności biznesowych. Władysław Edward (1848-1892) próbował założyć pod Częstochową fabrykę płótna. Realizacja pomysłu okazała się jednak kosztowniejsza niż myślał, dlatego nieukończony obiekt musiał sprzedać za połowę ceny. Po takim blamażu wyjechał do Paryża, gdzie poświęcił się komponowaniu i pisaniu wierszy.

Artystyczne upodobania miał też najmłodszy z synów Leopolda, Leopold Julian (1849-1937). Nikt się nie spodziewał, że to właśnie on będzie musiał pokierować rodzinną fortuną. Starał się z całych sił utrzymać majątek wypracowany przez ojca, lecz jego niespełnionym marzeniem było zostanie muzykiem. Leopold Julian próbował to sobie rekompensować wspieraniem kultury, m.in. był jednym z fundatorów Filharmonii Warszawskiej. Niestety, wyraźnie gorzej sobie radził w biznesie. W 1897 r. rodzinny dom bankowy, założony jeszcze przez Samuela, musiał zostać zamknięty. Kronenbergom przechodziły też koło nosa intratne kontrakty. W końcu ich głównym źródłem dochodu stały się majątki ziemskie, które „wielki Leopold” kupował głównie dla prestiżu. W międzywojennej Polsce fortuna Kronenbergów była jedynie cieniem dawnej świetności.

Ostatnim z głównej linii rodu okazał się być syn Leopolda Juliana, Leopold Jan (1891-1971). Miał on wprawdzie jeszcze dwójkę dzieci (Leopolda Wojciecha i Wandę), ale obydwoje zginęli w 1944 r. (Leopold Wojciech jako żołnierz Armii Krajowej na Kielecczyźnie, a Wanda w nie do końca znanych do dziś okolicznościach). Leopold Jan po wojnie wyjechał do USA, gdzie zmarł w 1971 r. Był on już jednak tylko właścicielem pamiątek po wielkiej fortunie Kronenbergów zapoczątkowanej przez Samuela z Wyszogrodu.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA