cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Piłsudski nas wszystkich

Jakub Wojas, 05.12.2017

Marszałek Józef Piłsudski

Józef Piłsudski jest dla Polaków, czymś na kształt świeckiego świętego. Jest jedną z tych niewielu postaci z XX-wiecznej historii Polski, którą szanują obie strony współczesnego sporu politycznego. Jeżeli już się pojawia konflikt wokół osoby Marszałka, to głównie na tle tego, kto jest bardziej godny do odwoływania się do jego spuścizny.

Wszechogarniający kult

W wigilię Święta Niepodległość poszedłem do kiosku kupić jedną z lokalnych gazet. Ulica, którą podążałem przyozdobiona była w barwy narodowe i wizerunki Józefa Piłsudskiego. Postać Marszałka znajdowała się również na okładce wspomnianej gazety. Zresztą tego dnia większość czasopism przygotowała teksty związane z Piłsudskim, podobnie jak internetowe serwisy informacyjne. Natomiast repertuar radiowy powiększył się o „I Brygadę” z znamienną frazą „..a z nami był nasz drogi Wódz”. Powoli domyślałem się, kogo mogę zobaczyć w lodówce.

W sumie nie powinno mnie to dziwić. Piłsudski zawładnął zbiorową wyobraźnią Polaków na temat naszego losu w początku XX w. Jeśli mamy jakiekolwiek skojarzenia z rewolucją 1905 r. to pojawia się wśród nich Józef Piłsudski. Podobnie jest z I wojną światową, odzyskaniem niepodległości, wojną polsko-bolszewicką, a w końcu całą II RP. To właśnie Marszałek jest twarzą, a może raczej ikoną tych wydarzeń.

Józef Piłsudski z oficerami I Brygady na wołyńskim froncie w 1916 r. Zdjęcie to często jest porównywane do sceny z filmu Fight Club z Bradem Pittem.

Tylko przecież nie on jeden uczestniczył w tych wydarzeniach. Nie on jeden walczył wówczas o Polskę, a następnie tę Polskę tworzył. Nie był również człowiekiem bez skazy. Jego autorytarne ciągoty, choć w jego epoce dość łagodne, byłby dziś nie do przyjęcia. O ile jeszcze kreatywne interpretowanie konstytucji się zdarza tu i ówdzie, to trudno sobie wyobrazić, aby ktoś dzisiaj wsadził do ciężkiego więzienia po pokazowym procesie byłego premiera i czołowych polityków opozycji.

Chociaż jakby się nad tym dłużej zastanowić...

Niemniej to do Piłsudskiego odwołują się dzisiaj wszyscy, niezależnie od barw politycznego sporu. W 2011 r., w czasie apogeum rządów Platformy Obywatelskiej, z okazji 11 listopada tygodnik „Polityka” przygotował okładkę z Marszałkiem z nagłówkiem „Patrz, Piłsudski na nas z nieba”. Niedługo później pojawiła się odpowiedź tygodnika „Do Rzeczy”, który również zamieścił na okładce wizerunek Komendanta, co było zapowiedzią artykułu Piotra Semki, streszczającego się w stwierdzeniu: „o wy niegodni, nie macie prawa odwoływać się do tradycji Marszałka”.

„Naczelnik” i „mąż opatrznościowy”

Fascynacje Piłsudskim i jego spuścizną w dzisiejszym obozie rządowym są aż nadto widoczne. Jarosława Kaczyńskiego określa się nawet czasami „Naczelnikiem”, bo podobnie jak Marszałek rządzi krajem z cienia. Sam Prezes stwierdził kiedyś w wywiadzie, że jego największym marzeniem jest bycie „emerytowanym zbawcą narodu”, a to miejsce w historii Polski do tej pory było zarezerwowane dla jednego człowieka - dawnego lokatora dworku Milusin w Sulejówku. Zresztą cały obóz Zjednoczonej Prawicy, nazywany czasami grupą rekonstrukcyjną sanacji, doszedł do władzy z hasłami „dobrej zmiany”, które sprowadzało się do podobnych celów, co ich przedwojennych odpowiedników: uzdrowienia życia publicznego.

Niemniejszym naśladowcą Marszałka jest jednak też główny oponent Jarosława Kaczyńskiego. Słynny przyjazd Donalda Tuska pociągiem na przesłuchanie do prokuratury w Warszawie wyraźnie nawiązywał do przyjazdu Piłsudskiego z 10 listopada 1918 r. Również podobnie jego zwolennicy odczytali pojawienie się przewodniczącego Rady Europejskiej na ostatnich obchodach Święta Niepodległości. Jak pisano na Twitterze: „Piłsudski w 1918 r. przybył z Magdeburga do Warszawy, tak jak w 2017 Tusk z Brukseli”. Porównać można także ostatni tweet Donalda Tuska, w którym bił na alarm i zwracał uwagę na prorosyjskie działania obecnego rządu z wystąpieniem Piłsudskiego z 7 sierpnia 1927 r., gdy zalecał, aby w czasach kryzysu strzec się agentur.

Powitanie Józefa Piłsudskiego na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie, 12 grudnia 1916 r.

Wielu przeciwników obecnej władzy liczy, że „król UE” niczym mąż opatrznościowy wróci, by znów objąć stery państwa jak Komendant w 1926 r. I sam zainteresowany wyraźnie próbuje wzmacniać ten wizerunek. Ciekawostką jest, że Donald Tusk poświęcił nawet Józefowi Piłsudskiemu, a raczej jego wizerunkowi w sanacyjnej propagandzie, swoją pracę magisterską.

Piłsudski – tak, wypaczenia – nie

Piłsudskim niczym totemem posługują się również obydwa ścierające się ze sobą środowiska inteligenckie. Zaryzykowałbym nawet, że to strona liberalno-lewicowa częściej sięga po postać Marszałka. To przecież Gazeta Wyborcza zastanawia się „jak Piłsudskiego odzyskać”. Sam Adam Michnik niedawno pokusił się o porównanie Jarosława Kaczyńskiego do Józefa Piłsudskiego konkludując to stwierdzeniem, że „chciałby różnicę, jaka jest między tymi postaciami w dolarach, bo wtedy o nic by się już nie martwił”. Z kolei „salonowy” historyk Andrzej Friszke w wywiadzie dla Newsweeka dostrzega wprawdzie podobieństwa w sposobie działania obydwu panów, lecz oburza się na samą myśl o przyrównaniu Kaczyńskiego do Piłsudskiego. Częstą  opinią jest w tych kręgach jest, że „gdyby Piłsudski żył, to by kaczyzm zwalczał.” 

Oczywiście, środowisko to dostrzega i piętnuje grzechy Piłsudskiego i sanacji, ale jednocześnie nie odrzuca samej postaci Marszałka. Czasami usprawiedliwia się to tym, że „takie były czasy” albo „to był przecież Piłsudski”. Najczęstsza postawa jest jednak taka, jaką wyraził profesor Tomasz Nałęcz w jednym z wywiadów. Uznał, że „wielkość Piłsudskiego bierze się z jego zasług dla narodu przed 1926 r.” Nie przeszkadza to jednakże w wydawaniu przez osoby z tego obozu kolejnych apologetycznych publikacji o Komendancie i jego dziełach. Można to podsumować parafrazą słynnego niegdyś w tych kręgach hasła: „Piłsudski – tak, wypaczenia – nie”.

Józef Piłsudski na moście Poniatowskiego 12 maja 1926 r.

Jeżeli się Komendant już spotyka zajadłą krytyką to bardziej z środowisk prawicowych, neoendeckich. Jednak jest to ewidentna nisza. Rafał Ziemkiewicz, który patronuje antypiłsudczykowskiej krucjacie, a raczej krucjatce, twierdzi że obecna popularność postaci Marszałka jest wynikiem przeciwstawiania się propagandzie PRLu, która oczerniała wszystko co przedwojenne. Dlatego też opozycja demokratyczna, a potem całe społeczeństwo miało wziąć w kontrze do tego na swoje sztandary symbol II RP, czyli właśnie Piłsudskiego. Po części jest to prawda. Nienawiść wobec komunizmu i nostalgia za czasami przedwojennymi na pewno pomogła w reaktywacji kultu Marszałka, ale nie był to jedyny, a nawet najważniejszy czynnik.

Piłsudski to bowiem nie tylko symbol, ale też wybitny polityk, żołnierz i mąż stanu, który pozostawił po sobie całkiem sporą spuściznę. Marszałek był akuszerem większości najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski I poł. XX w. O ile można marginalizować jego rolę w latach 1905-1917 to już od 1918 do 1921 r. stworzenie struktur niepodległego państwa i „wyrąbanie granic” w znacznej mierze jest jego zasługą. Jego idee: budowa silnej państwowości, porozumienie ze wschodnimi narodami, walka z nacjonalizmem, sprzeciw wobec sowieckiej i niemieckiej potęgi, asertywna polityka zagraniczna, zwalczanie patologii państwowych były bardzo popularne zarówno za jego życia, jak i teraz.

Spuścizna Marszałka jest jednak na tyle pojemna, że traktuje się ją jako coś w rodzaju supermarketu, w którym każdy wybiera to, co mu się podoba. Janusz Palikot składając swego czasu wieńce pod pomnikiem Piłsudskiego mówił o jego antyklerykalizmie. Paweł Kukiz sprowadzał swój program wyborczy do słynnego cytatu z Marszałka: „bić k*wy i złodziei”. Na Piłsudskiego stylizował się Lech Wałęsa tworząc swój wizerunek męża opatrznościowego, a nawet własny BBWR (tym razem jako Bezpartyjny Blok Wspierania Reform). Na postać Komendanta powoływali się także zarówno Lech Kaczyński, jak i Bronisław Komorowski.

Józef Piłsudski w 1929 r.

Najbardziej żywe są idee Komendanta w dziedzinie polityki zagranicznej. Stały się nawet jej paradygmatami. To co pozostało namacalnego po Piłsudskim, to bowiem pewna przeróbka jego koncepcji federacyjnej oraz prometeistycznej dokonana przez Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego pod nazwą koncepcji ULB – wspierania niepodległościowych dążeń narodów między Polską a Rosją i utrzymywanie sojuszu z nimi. Tzw. giedorycizm, w którego duchu m.in. prezydent Kwaśniewski wspomagał prodemokratyczne zmiany na Ukrainie, prezydent Kaczyński walczył o bezpieczeństwo energetyczne dla całego regionu Europy Wschodniej, a minister Radosław Sikorski inicjował w Unii Europejskiej Partnerstwo Wschodnie, przeżywa dziś poważny kryzys. Stosunki z głównym elementem tej układanki, czyli Ukrainą, której wagę w geopolityczny rozdaniu niejednokrotnie podkreślał sam Piłsudski, mamy dziś nie najlepsze. Jednak to wcale nie oznacza, że rządzący dystansują się w polityce zagranicznej od wskazań Marszałka. Odkurzony został bowiem projekt Międzymorza – budowy sojuszu państw między Niemcami a Rosją. Dziś przybrał on formę Trójmorza, czyli zbliżania gospodarczego tego obszaru.

Od Piłsudskiego nie uciekniemy

Za sukcesem Piłsudskiego stoi też „niewybieralność” jego głównego konkurenta. Środowisko liberalno-lewicowe nie może wziąć sobie za patrona ojca nacjonalizmu Romana Dmowskiego. Komendant był głównym wrogiem narodowców, dlatego jeszcze przed wojną popierały go kręgi zbliżone do dzisiejszej Gazety Wyborczej np. Wiadomości Literackie. Zresztą same środowisko piłsudczyków nigdy nie było jednolite ideologiczne. Piłsudski był bowiem dla wszystkich. Dla lewicowców to stary towarzysz Wiktor, wielce zasłużony dla PPSu. Dla konserwatystów i ziemian to szlachcic z wąsem z Wileńskiego. Dla centrowych demokratów skuteczna zapora przed faszystami spod znaku Dmowskiego. Dla nich wszystkich zaś Komendant był nierzadko jedynym wspólnym mianownikiem.

Józef Piłsudski na obrazie Jacka Malczewskiego

Piłsudski był poniekąd produktem swoich czasów. Uchodził za nadczłowieka w znacznej mierze dlatego, że jeszcze w okresie Młodej Polski szukano właśnie takiej osoby - wodza, który poprowadzi cały naród do niepodległości. Doskonale to uchwycił Andrzej Wajda w swojej ekranizacji „Wesela”, gdzie umieścił postać Piłsudskiego jako Wernyhorę, który daje Gospodarzowi złoty róg.

Komendant z kolei nadawał się idealnie do powierzonej mu roli ojca narodu. Widziano w nim Króla Ducha z dramatu Słowackiego i mickiewiczowskiego „44” z Dziadów. Żaden inny polityk polski tamtego okresu nie miała takiej charyzmy, która potrafiła elektryzować i stawać się posłusznym. Owszem Daszyński, Dmowski czy Witos byli dobrym, być może wybitnymi politykami, ale czy mogli odgrywać taką rolę faktycznego króla Polski? Szczerze wątpię.

Na Piłsudskim wzorowali się jednak zagraniczni politycy i wojskowi, jak Charles de Gaulle czy Douglas MacArthur. Mieli oni honor osobiście poznać swego idola. W Polsce rolę zbliżoną do Marszałka odegrał jedynie Jan Paweł II, uchodzący właśnie za pewnego nadopiekuna Polaków. Reszcie polityków pozostała jedynie marne naśladownictwo.

Niektórzy uważają, na czele z wspomnianym redaktorem Ziemkiewiczem, że kult Piłsudskiego jest czymś szkodliwym, bowiem stale liczymy na to, że zjawi się właśnie jakiś nadczłowiek, który wszystko za nas załatwi. Marszałka nie powinniśmy dziś jednak taktować jako młodopolskie wezwanie do poszukiwania wodza, lecz jako symbol sprawnej państwowości, porozumienia ze wschodnimi narodami, sprzeciwu wobec nacjonalizmowi czy skutecznej polityki obronnej i zagranicznej. Natomiast to czego dokonał za życia Komendant i to jaka aura się wytworzyła się wokół niego powoduje, że od Piłsudskiego nie uciekniemy. Marszałek pozostanie najważniejszym symbolem tamtego okresu pierwszych dekad XX w. Dlatego walka pod czyimi szandarami znajdzie się „nasz drogi Wódz" będzie trwała nadal.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA