cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Niedoszła ucieczka z Polski Zygmunta III Wazy

Piotr Antoniewski, 10.07.2018

Zygmunt Waza w młodości

Wybór Zygmunta Wazy na tron polski wiązał się z nadzieją szlachty na odnowienie, przynajmniej po kądzieli, dynastii Jagiellonów. Pierwsze wrażenie, jakie zrobił szwedzki królewicz nie było jednak najlepsze. Szybko się też okazało, że może się powtórzyć historia ucieczki Henryka Walezego.

Niełatwa droga do korony

Droga do polskiego tronu dla Zygmunta III Wazy okazała się kręta i wyboista. Spora część szlachty już po śmierci Zygmunta Augusta chciała przedłużenia panowania dynastii Jagiellonów na polskim tronie. Problem był jednak w tym, że w 1573 r. małoletni Zygmunt, syn Katarzyny Jagiellonki, córki Zygmunta I, na samodzielnego władcę nie za bardzo się nadawał. Zdecydowano się zatem na Francuza, Henryka Walezjusza. Rychło wszyscy zaczęli żałować tego wyboru. Obydwie strony doznały szoku kulturowego. Nowy król budził zgorszenie. Otaczał się młodzieńcami, nazywanymi „pieszczotkami”; nosił przekute uszy i to jeszcze, o zgrozo, po dwa kolczyki w każdym uchu; podczas zabaw odsłaniał kobietą łydki, a kurtyzaną podpalał owłosienie w miejscach intymnych. Choć po swojej ucieczce dokonanej, by przejąć opustoszały francuski tron, nie zrzekł się tytułu króla Polski, to w Rzeczpospolitej niewielu za nim tęskniło.

Następny był Stefan Batory, a raczej Stefan Batory i Anna Jagiellonka, którą również królem obrano. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że dosyć już dojrzali władcy są tylko okresem tymczasowym do powrotu ostatniego z Jagiellonów, chociaż po kądzieli. Wybór Zygmunta Wazy nie był jednak formalnością. Przeciwko szwedzkiemu królewiczowi stanęła liczna grupa prohabsburska, która wybrała arcyksięcia Maksymiliana. Oznaczało to podwójną elekcję i wyścig do tronu, w którym ewidentną przewagę miał Habsburg.

Zygmunt musiał przebyć drogę aż z dalekiej Szwecji. Był synem Jana Wazy i Katarzyny Jagiellonki. Jego dotychczasowe życie nie zawsze było usłane różami. Król Szwecji Eryk XIV Szalony wtrącił rodziców Zygmunta wraz z nim do więzienia w zamku Gripsholm. Tam spędził pierwsze cztery lata życia. Wolność przyszła wraz ze śmiercią Eryka, która dała jednocześnie Janowi Wazie szwedzką koronę. Traumatyczne przeżycia odbiły się w sposób naturalny na osobowości przyszłego króla Polski.

Zygmunt Waza z rodzicami na zamku Gripsholm. Obraz Józefa Simmlera

Przyjazd do Rzeczpospolitej tak długo oczekiwanego Jagiellona wypadł co najmniej blado. Ubrany po cudzoziemsku, milczący, trochę dziwak bardziej przypominał nieszczęsnego Walezjusza niż wybitnego Batorego. Kanclerz Jan Zamoyski, gdy zobaczył Zygmunta miał zakrzyknąć:

A cóżeście to za marę niemą przywieźli zza morza?!

Jednak to nie kto inny, jak hetman Zamoyski uratował tron dla młodego Wazy. Wojska arcyksięcia Maksymiliana doszły aż po Kraków, zdobyć go jednakże nie potrafiły. W pościg za najeźdźcą ruszyła armia pod wodzą Jana Zamoyskiego. 24 stycznia 1588 r. pod Byczyną siły polsko-litewskie rozbiły wojska Habsburga. Arcyksiążę znalazł się w polskiej niewoli, a korona dla Zygmunta była już niezagrożona.

Trzeba stąd uciekać

Kanclerz Zamoyski sprawił się również wcześniej. 7 grudnia 1587 r. przygotował uroczysty wjazd nowego króla do Krakowa. Powitały Zygmunta łuki triumfalne i portrety...poprzednika, Stefana Batorego. Jan Zamoyski nie grzeszył przy tym skromnością i sam siebie porównywał do Scypiona. W ten sposób kanclerz chciał dać do zrozumienia, kto tu rozdaje karty. Za Batorego bowiem Zamoyski wyrósł wręcz na swoistego wicekróla, a może raczej nieformalnego współwładcę. Zygmuntowi wychowanemu w warunkach absolutystycznej monarchii, to się nie mogło podobać.

Jan Zamoyski pod Byczyną na obrazie Jana Matejki

I nie tylko to budziło sprzeciw młodego monarchy. W ojczyźnie swojej matki czuł się wyobcowany. Kraj wprawdzie katolicki, ale dający, jego zdaniem, zbyt wiele swobód, innym religiom. Na dworze królewskim natomiast pełne rozprężenie. W czasie uroczystości nierzadko brakowało krzeseł, zapominano i nie przestrzegano dworskich procedur. Najbardziej znana jest sprawa, jak za czasów już Władysława IV dwór nie przywitał króla powracającego z Wiednia, gdyż... wszyscy zaspali.

Do tego wszystkiego dochodził też ustrój, w którym niemal każda kluczowa decyzja musi być podejmowana za zgodą posłów i senatorów. W ustroju tym niebagatelną rolę odgrywał wspomniany kanclerz i hetman wielki koronny Jan Zamoyski, który zawiadywał polską polityką zagraniczną i obronną. W dodatku był to człowiek o tak wielkim ego, że monarcha ledwo to tolerował.

Zygmunt III Waza ok. 1590 r.

Zygmunt próbował to wszystko przerobić na swoją modłę, lecz szlachta do niego i jego pomysłów też była nastawiona sceptycznie. O ile pobożność na granicy dewocji, zamiłowanie do piłki nożnej czy rzemiosła snycerskiego można było uznać za niegroźne dziwactwa, to już ciągoty do tyrani w żadnym razie. By zdyskredytować króla rozpuszczano nawet po kraju plotki, że jest „sodomitą”, czyli homoseksualistą.

Kłamstwa, ograniczona możliwość rządzenia i kanclerz, który chce wszystkim sterować – w takiej atmosferze Zygmuntowi marzył się powrót do kraju rodzinnego, czyli Szwecji. Sprawa nabrała tempa w 1589 r. Najpierw król gdzieś napomknął, że chciałby pojechać do ojca, a 5 sierpnia spotkał się z nim, królem Janem III, w estońskim Rewlu, gdzie wyjawił mu swój zamiar powrotu do rodzinnego domu. Ojciec nie posiadał się z radości, gdyż on sam chciał sprowadzić syna do kraju. Po śmierci żony i wyjeździe dzieci po prostu źle znosił samotność.

Emocje i uczucie synowsko-rodzicielskie jednak przegrały z wielką polityką. Rady obydwu królestw kategorycznie sprzeciwiły się wyjazdowi Zygmunta z Rzeczpospolitej. Szwedzi nie chcieli zadrażniać stosunków z państwem polsko-litewskim, a polska i litewska szlachta nie chciała dopuścić do powtórki z Walezego.

Zygmunt III nie ustawa jednakże w wysiłkach, by pozbyć się polskiego tronu. 20 listopada 1590 r. zawarł umowę z arcyksięciem Ernestem Habsburgiem – swoją droga również ciekawym przykładem wiecznego kandydata do polskiej korony, któremu nigdy nie dane było zwyciężyć na polu elekcyjnym. Umowa z Zygmuntem przewidywała, że gdy Waza się zrzeknie tronu, to za zgodą stanów Rzeczpospolitej sceduje do niej prawa na Ernesta. Jednak zawarcie tam fragmentu, że stanie się to jedynie za zgodą stanów Rzeczpospolitej mogło sugerować, że był to jedynie element gry, jaką król prowadził z Janem Zamoyskim.

Starcie osobowości

15 grudnia 1590 r. podkanclerzem mianowano niechętnego Zamoyskiemu Jana Tarnowskiego. Zamoyski odczytał to jako atak na jego osobę i powiedział na sejmie, że nie ufa już władcy. W domyśle chodziło też o tajne pertraktacje w sprawie korony. Zygmunt III powiedział wtedy zuchwalcowi:

Królem polskim jestem i nie mam ochoty ani nie mogę dzielić z kimkolwiek władzy królewskiej.

Zamoyski na to spokojnie odrzekł:

Królem zostałeś wybrany przez Polaków, a nie tyranem.

W tym momencie monarchę mało szlag nie trafił. Chwycił za rapier i wykrzyczał:

Dłużej dumy tego człowieka nie mam znosić zamiaru.

W ostatniej chwili senatorowie powstrzymali władcę, ten jednak momentalnie się uspokoił i wyszedł z sali.

Paradoksalnie Zygmunt III mógł chcieć sprowokować Zamoyskiego, by pokazać na forum publicznym, że trzeba się liczyć z królem, a kanclerz jest na straconej pozycji na jego dworze. Koniec końców Waza z tronu nie zrezygnował – wręcz przeciwnie. Jego panowanie okazało się jednym z najdłuższych w naszej historii.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA