cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

„Murzynek” - czarnoskóry polski generał

Marcin Dzierżanowski, 26.04.2018

Władysław Jabłonowski

Władysław Jabłonowski zwany „Murzynkiem” był prawdopodobnie pierwszym w świecie zachodnim czarnoskórym generałem. W młodości poznał Napoleona, który czynił mu rasistowskie uwagi, a po latach wysłał go na straceńczą misję. On natomiast, choć nie miał w sobie ani kropli polskiej krwi, był bez wątpienia polskim patriotą, oddanym do reszty sprawom ojczyzny i to za nią walczył oraz „tęskno wzdychał”.

Oficjalnie Władysław Franciszek Jabłonowski był synem generała Konstantego Jabłonowskiego i jego żony Marii Franciszki Dealire. Wystarczyło jednak tylko spojrzeć na urodzonego 25 października 1769 r. w Gdańsku śniadego Władeczka, by zdać sobie sprawę, że coś tu jest nie tak. Mulat?! Gdy obydwoje z rodziców są biali?!

W rzeczywistości dziecko było owocem „przygody” pani Dealire i jej afrykańskiego lokaja. Generał Jabłonowski okazał się na tyle wspaniałomyślny, że nie uczynił dziecka bękartem, wysłanym gdzieś do dalekiego klasztoru, a uznał go swojego syna i dał mu swoje nazwisko. Co więcej, wystarał się o jego patriotyczne wychowanie. Władysław wzrastał w atmosferze polskości i przywiązania do Rzeczpospolitej.

Konstanty Jabłonowski zadbał także o porządną edukację dla syna. Wymarzył mu karierę wojskową, dlatego wysłał go do prestiżowej École de Brienne w Brienne le Château. Tam nasz bohater miał się zetknąć z innym kadetem, Napoleonem Bonaparte. Przyszły cesarz Francuzów nie został jednak przez niego dobrze zapamiętany. Drwił on bowiem z ciemnej karnacji Jabłonowskiego. Nic dziwnego, że nie narodziła się między nimi jakaś większa więź. Zupełnie inaczej było z innym przyszłym wybitnym wodzem, Louisem Nicolasem Douvatem, który stał się serdecznym przyjacielem Polaka.

Napoleon jako uczeń École de Brienne w Brienne le Château

Naukę we francuskiej szkole Władysław zakończył w 1786 r. ze stopniem podporucznika. Rozpoczął wówczas służbę w tamtejszym regimencie kawalerii Royal Allemand. Jego kariera rozwijała się znakomicie. W przeciągu ośmiu lat doszedł do stopnia podpułkownika. Wiadomo, że przyłączył się do Rewolucji Francuskiej, choć nieznane są bliższe szczegóły. Być może to właśnie wydarzenia we Francji uniemożliwiły mu powrót do ojczyzny w czasie wojny w obronie Konstytucji 3 maja. Władysław Jabłonowski nie pozostał jednak bierny po wybuchu powstania kościuszkowskiego. Czym prędzej ruszył do ojczyzny i stawił się w obozie Kościuszki.

Czarnoskóry polski powstaniec bił się ofiarnie pod Maciejowicami i Szczekocinami. Bronił również Warszawy i ocalił przed rzezią mieszkańców Saskiej Kępy. Insurekcja zakończyła się jednakże klęską i nastąpił III rozbiór Rzeczpospolitej. Wielu Polaków postanowiło pogodzić się z losem i zostać lojalnymi poddanymi nowych władców. Bynajmniej nie należał do nich Władysław Jabłonowski. Dołączył on do konspiracyjnej Centralizacji Lwowskiej, która miała prowadzić działalność na obszarze trzech zaborów. W celu pozyskania sojuszników do walki o ojczyznę czarnoskóry patriota wyruszył w tajnej misji do Konstantynopola. Lecz nie udało mu się przekonać Turków do tworzenia polskich sił zbrojnych i zadrażnienia stosunków z Rosją. Szybko jednak szansa na powstanie polskiej armia pojawiła się u boku Francuzów walczących we Włoszech.

Legiony polskie we Włoszech. Obraz Józef Peszki

W 1799 r. Jabłonowski zameldował się u generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Z miejsca został nominowany na generała brygady, choć długo zwierzchnicy francuscy nie chcieli uznać mu tego stopnia. Lecz „Murzynek”, jak go wtedy właśnie nazywali towarzysze broni, szybko zyskał sympatię, ale i uznanie jako bardzo dobry żołnierz. Bił się dzielnie, m.in. pod Bosco i Pasturaną. Następnie walczył w Alpach. W 1801 r. jego stopień generalski potwierdzony został również w armii francuskiej. W tym samym roku został dowódcą 3. Półbrygady, przemianowanej później na 113. Półbrygadę Piechoty.

Nie dane mu było jednak wrócić do ojczyzny. Na osobiste polecenie Napoleona jego jednostka, licząca 2600 żołnierzy została wysłana na karaibską wyspę, San Domingo. Była to francuska kolonia, gdzie od 1781 r. trwał bunt murzyńskich niewolników. Od tego czasu odparli oni kilka interwencji francuskich. Paryż przez jakiś czas akceptował „murzyńską republikę” aż do momentu, gdy w 1801 r. wyspa ogłosiła niepodległość.

Bitwa na San Domingo. Obraz Januarego Suchodolskiego

Interwencją na San Domingo, w której znaleźli się żołnierze Jabłonowskiego dowodził gen. Leclerc. Szybko okazało się, że walka z powstańcami jest niezwykle trudna. Polacy i Francuzi padali ofiarą zasadzek. Upadło morale. Wielu chciało walczyć za waszą i naszą wolność, a ciemiężyć innych. Dochodziło do dezercji i dołączania do buntowników. Najgorsze były jednak choroby, a przede wszystkim żółta febra. Latem 1802 r. zapadł na nią również Władysław Jabłonowski. Wojskowi lekarze w takich warunkach nie wiele mogli mu pomóc.

Dzielny polski generał zmarł 29 września 1802 r. w miejscowości w Jérémie, w zachodniej części wyspy. Zapewne gorzka była to śmierć – daleko od ojczyzny i tłumiąc wolnościowe aspiracje innych. Z San Domingo do kraju powróciło jedynie ok. 350 Polaków.

Naszego czarnoskórego bohatera narodowego uwiecznił w powieści „Czarny generał” Wacław Gąsiorowski, a także Adam Mickiewicz, który w I księdze „Pana Tadeusza” zamieścił taki fragment:

Jak Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie,

Gdzie się cukier wytapia i gdzie w wiecznej wiośnie

Pachnące kwitną lasy; z legiją Dunaju

Tam wódz Murzyny gromi, a wzdycha do kraju.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA