cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

„Mocny” znaczy „Wielki”? Czyli dlaczego August II tak naprawdę nosi przydomek „Mocny”

Jakub Wojas, 27.05.2018

Król August II Mocny na obrazie pędzla Nicolasa de Largillire

Ileż to jest opowieści, że August II Sas zwany Mocnym łamał podkowy, wyginał cynkowe talerze, podnosił armaty i powalał byki. Dzięki takim wyczynom miał właśnie zyskać swój przydomek „Mocny”. Inni dodają, że niekoniecznie chodzi o siłę fizyczną, co o „siłę w lędźwiach”, czyli aktywność erotyczną Wettyna, która ponoć przyniosła rezultaty w postaci rekordowej liczby 300 dzieci. Prawda jest jednak inna. Przydomek Augusta II wiązał się ściśle z jego aktywnością polityczną, którą, o dziwo, oceniono bardzo pozytywnie.

Mocne mięśnie, mocna głowa czy mocne lędźwie?

Na początek może trochę legend. August II, jeszcze jako młodzieniec Fryderyk August w 1688 r. miał rzekomo w Madrycie za jednym zamachem odciąć łeb byka. Pyszna historia i oczywiście kompletna bzdura. Wettyn wtedy chorował i nie bawił się w torreadora. Podobna historia miała mieć miejsce w 1709 r. w Toruniu, gdzie król Polski ponoć powalił byka i obciął mu łeb. Jest tylko jedna relacja o tym mówiąca dworzanina Piotra I, Andrieja Nawrota, który po latach opisał to zdarzenie w swoich wspomnieniach. Lecz żadne inne źródła nie potwierdzają tej wersji. Podobną opowieść przytacza Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej” z 1900 r., jednakże nie dotyczyła ona ani Torunia, ani Madrytu tylko Rawy Ruskiej i słynnego zjazdu króla Augusta II i cara Piotra I z 1698 r. W tej publikacji znalazła się też informacja, że Sas w Gdańsku działko, falkonetem zwane, podnosił jak pistolet.

August II Mocny według Marcello Bacciarelliego

W rzeczywistości nadludzka siła fizyczna Augusta II jest mitem. Biograf monarchy Jacek Staszewski przytacza jedynie jedno wydarzenie, które mogłoby wskazywać na to, że Wettyn był mocny fizycznie. W lutym 1692 r. w Berlinie wraz z bratem elektorem Janem Jerzym IV łamał podkowy, zwijał srebrne talerze w rulon i skręcał w śrubę żelazne pręty. Potem dzieła tych popisów wystawiano w berlińskiej Kunstkamerze. Tyle tylko, że jedyna zachowana podkowa z tego widowiska nie nosi śladów złamania, a wiele wskazuje na to, że pozostałe eksponaty były w odpowiedni sposób przygotowane, by można było je z łatwością uszkodzić.

W innym miejscu Staszewski podaje opis młodego Fryderyka Augusta:

(...)niewysoki, przygarbiony, po chłopięcemu chudzielec z wąską, długą twarzą, w której najwięcej miejsca zdają się zajmować oczy. Ani śladu tężyzny fizycznej i siły, którą z woli wątpliwych świadków miał się wówczas często popisywać.

W kolejnych latach król stał się otyły i więcej było w nim tłuszczu niż mięśni. Poza tym monarcha zmagał się z cukrzycą. Prawdą jest natomiast, że August II cieszył się niezwykłą potencją. Co prawda 300 czy nawet 360 dzieci nie jest nigdzie udokumentowane (król przyznawał się jedynie do 9), ale jeżeli miała by być to liczba kochanek to jest ona całkiem realna. Monarcha bowiem oprócz oficjalnych metres lubił sobie w trakcie podróży odbić do jakiejś wsi i tam sobie „poużywać”.

August II miał też niewątpliwie mocną głowę, a to chociażby dlatego, że w wspomnianej Rawie Ruskiej między 10 a 13 sierpnia 1698 r. wypił sam wraz z carem Piotrem I trzy całe beczki węgierskiego wina, a to nie był jedyny trunek tam podawany i nie ostatnia taka impreza naszego króla. Lecz to nie moc w lędźwiach i mocna głowa była przyczyną nadania pierwszemu Wettynowi na polskim tronie przydomka „Mocny”.

Moc panowania

„Mocnym" nazwano Augusta II dopiero sto lat po jego śmierci i to nie w Polsce, lecz w Saksonii. W czasach, gdy Prusy znacząco już dominowały nad pozostałymi krajami niemieckimi saska historiografia starała się wyeksponować okres, w którym to ich państwo było górą. Szukano zatem jakieś historii „ku pokrzepieniu serc”. Dlatego August II został uznany za władcę „Mocnego”, czyli takiego, który nie dał się silnym sąsiadom, wykazał niezwykły hart ducha i mimo przeciwności konsekwentnie dochodził do celu. Pozbawiony polskiego tronu zdołał go odzyskać, utrzymał unię polsko-litewsko-saską, przeprowadził szereg reform i prowadził ambitną politykę zagraniczną. Zatem przydomek „Mocny” był bardziej zbliżony do „niepokonany”, „nie do złamania”, poniekąd nawet „wielki”.

Pomnik konny Augusta II Mocnego w Dreźnie (foto:Frank H. aus B./CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons)

Dosłowne potraktowanie przydomka Augusta II zawdzięcza się z kolei historiografii pruskiej, a konkretnie historykowi Fryderykowi Foersterowi. W 1839 r. w swoje publikacji „Fryderyk August II” wykreował on obraz człowieka o nadludzkiej sile fizycznej, ale marnego władcy, który stoczył w otchłań upadku nie tylko Rzeczpospolitą, ale i Saksonię. Taka wizja miała swój ukryty cel polityczny: pogrążała ona konkurenta Prus i jego dorobek w rywalizacji o prymat w Związku Niemieckim.

Jednak pozytywne postrzeganie panowania Augusta II może nas dziwić. Czasy saskie są bowiem powszechnie u nas uznawane za okres upadku. Lecz w tym obrazie jest sporo przekłamań. Rzeczpospolita za pierwszego Sasa może nie była u szczytu potęgi, ale niewątpliwe miało wtedy miejsce wiele pozytywnych rzeczy, by wspomnieć chociażby o wysokim wzroście gospodarczym czy przeprowadzaniu dotąd niemożliwych reform ustrojowych.

August II Mocny na portrecie autorstwa Louisa de Silvestre'a

Ale najważniejsze w obrazie Augusta II jako „mocnego króla” jest to jak jego panowanie było postrzegane z perspektywy Drezna. Otóż, Saksonia wtedy odnotowywała znaczące sukcesy. Owszem, wojna północna była przykrym doświadczeniem, ale z biegiem czasu wszystko zaczęło iść ku dobremu. Za Augusta II państwo to stało się jednym z najbogatszych krajów europejskich. Powstała wtedy m.in. słynna manufaktura porcelany w Miśni. W Lipsku rekordowe zyski osiągano na tamtejszych targach. Ponadto unia z Rzeczpospolitą pozwoliła temu niewielkiemu krajowi podbudować swoją pozycję międzynarodową. Po 1717 r. komendę nad wszystkimi armiami trzech państw unijnych – polską, litewską i saską skupiono w jednych rękach feldmarszałka Jakuba Fleminga, a to tworzyło już z polskiego króla gracza dysponującego poważną siłą militarną. Być może w Rzeczpospolitej stan wojska nie był najlepszy, ale po reformach w Saksonii tamtejsi żołnierze byli tak dobrze wyszkoleni, że wzbudzili podziw słynnego militarysty, pruskiego króla Fryderyka Wilhelma I. Saksonia tym samym obok Austrii i Prus stała się najważniejszym państwem w Cesarstwie, a odzwierciedleniem tej potęgi było Drezno nasycone przepychem i znakomitymi budowlami późnego baroku.

Dla elektoratu saskiego unia z Rzeczpospolitą stanowiła coś w rodzaju lewarka. Sama Saksonia, choć bogata, nie posiadała potencjału, który by dał jej możliwość odgrywania tak znaczącej roli na arenie międzynarodowej. Było to po prostu jedno z państewek niemieckich, dla którego równorzędnym partnerem może być co najwyżej inne państewko niemieckie, względnie włoskie. Natomiast po zawarciu unii August mógł zawierać, jak równy z równym, układy z carem Rosji, królem Anglii czy cesarzem Austrii. Nawet jeśli Rzeczpospolita miała problemy, to z władcą bogatej Saksonii i rozległej Rzeczpospolitej każdy musiał się liczyć. W ten sposób, tylnymi drzwiami Saksończycy mogli uczestniczyć w polityce europejskiej na najwyższym szczeblu. I choć w państwie polsko-litewskim Mocny często ponosił porażki, to jak zauważa Jacek Staszewski:

Wystarczyło, że August wracał do Saksonii, podejmował różnorodne działania, nawet budzące sprzeciw poddanych, ale przecież w tych działaniach odnosił sukcesy, wyprowadzał konsekwentnie Saksonię na czoło rozwijających się państw europejskich.

Syndrom odwróconych czasów jagiellońskich

Jest to coś co można nazwać syndromem odwróconych czasów jagiellońskich. Panowanie dynastii Jagiellonów w Polsce jest przez nas w znacznej mierze kojarzone z okresem największej świetności – naszym Złotym Wiekiem. Wtedy to przedstawiciele tej rodziny zasiadali na tronach Polski, Litwy, Węgier i Czech. Synowie Kazimierza Jagiellończyka zbudowali zdawałoby się prawdziwe imperium obejmujące obszary między Bałtykiem Adriatykiem i Morzem Czarnym. I warto dodać, że w tym imperium najważniejsza i najbogatsza była Polska.

Wystarczy jednak na ten sam okres popatrzeć z perspektywy Pragi czy Budy. Tam panowanie dynastii Jagiellonów to okres największego upadku, który doprowadził do utraty przez te państwa suwerenności. Zarówno Władysław Jagiellończyk, jak i jego syn Ludwik II rzeczywiście nie byli zbytnio utalentowanymi władcami i znacznie gorszymi od nielubianego u nas Augusta II. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy w Czechach i na Węgrzech panowali Jagiellonowie, to Polska i Litwa mogła rozgrywać tą kartą potęgi dynastii na arenie międzynarodowej poważne partie, a mit imperium jagiellońskiego żyje przecież do dziś w kolejnych odmianach koncepcji Międzymorza. Podobnie jest z czasami saskimi. Dla nas to synonim potężnego kryzysu, a w Saksonii to okres największej świetności, o którym do dziś z rozrzewnieniem wspominają drezdeńscy przewodnicy oprowadzający po pamiątkach po panowaniu tutaj dwóch polskich królów.

Wypadałoby zatem zrezygnować u nas z nazywania Augusta II „Mocnym”. Przecież w Polsce nikt np. Ludwika Andegawena nie nazywa „Wielkim”, co ma miejsce z kolei na Węgrzech. Drugą opcją może być popatrzenie na mocnego króla i jego panowanie nieco przychylniejszym okiem.

 

Zobacz także:

Jak Rzeczpospolita skorzystała na unii z Saksonią za panowania Augusta II Mocnego





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA