cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Królowa Marysieńka – prawdziwa władczyni?

Piotr Antoniewski, 03.11.2020

Portret Marii Kazimiery d’Arquien autorstwa Jacoba Ferdinanda Voet

Królowe Marysieńkę, czyli Marię Kazimierę d’Arquien primo voto Zamoyską, secundo voto Sobieską, pamięta się najczęściej jako uroczą i piękną żonę króla Jana III. Tymczasem była ona też wytrawnym politykiem, który miał niemały wpływ na bieg spraw w Rzeczypospolitej.

Francuska agentka wpływu

W ogóle samo pojawienie się Marii na ziemiach polsko-litewskich było związane z pewnym zmyślnym planem politycznym królowej Ludwiki Marii Gonzagi – małżonki najpierw Władysława IV, a potem Jana Kazimierza. Pochodząca z Francji monarchii wybierając dwórki do swojego otoczenia kierowała się kryterium urody. Piękne Francuzki miały zawrócić w głowie polskim magnatom i związać ich z tronem. Taką rolę miała też chrześniaczka królowej – Maria d’Arquien. Przyszła żona Jana Sobieskiego pojawiła się w Polsce już w wieku 4 lat - w 1645 roku, jednak jej gwiazda rozbłysła po ponownym przyjeździe w 1653 roku. Wtedy to Jan Andrzej Morsztyn tak pisał o niej:

W kupę się zeszły w tym anielskim ciele dowcip i rozum nie mniej pewnie święty.

Marysieńka zachwycała urodą i już w wieku 14 lat zawróciła w głowie chorążemu koronnemu Janowi Sobieskiemu. On ją wtedy jedynie zobaczył, ale była to miłość od pierwszego wrażenia. Nie Sobieskiemu jednak była przeznaczona piękna Francuzka, przynajmniej jeszcze nie teraz. Królowa wybrała dla niej potężnego magnata Jana Sobiepana Zamoyskiego. Ale najłagodniej to ujmując, dla Marysieńki nie był to najszczęśliwszy wybór.

Losy przyszłej królowej Marysieńki jako żony Jana Sobiepana
Zamoyskiego są kanwą powieści Dom gejsz

Losy małżeństwa Marii i Jana Zamoyskich są kanwą powieści Waldemara Bednaruka i Alex Vastatrix Dom gejsz. Jest to kontynuacja powieści Harem, która z kolei przedstawiała słabość Sobiepana do wiejskich dziewek. Tytułowy harem, francuska żona nakazał jednak odprawić, ale to i tak nie zmieniło usposobienia Zamoyskiego. Sobiepan nadużywał alkoholu, wydawał krocie na uciechy i bywał brutalny wobec żony. Ta nauczyła się władać szablą, co stanowiło dla niej pewne zabezpieczenie i  próbowała nawet uznać męża za niepoczytalnego. Tragicznego obrazu małżeństwa dopełniała przedwczesna śmierć córek tej pary. Wpływ na to miał syfilis, jakim Jan zaraził żonę.

W tych trudnych chwilach pocieszenie Marysieńce dawała znajomość z sąsiadem, którym był… Jan Sobieski. Mieszkał w pobliskich Pilaskowicach. Para prowadziła ożywioną korespondencję. Wynika z niej, że Sobieski wyraźnie liczył na rychłe skonsumowanie tej znajomości, ale Marysieńka była wierna przysiędze małżeńskiej. Gwoli ścisłości wypada dodać, że choć przyszły król żywił prawdziwą miłość do pani Zamoyskiej, to wcale nie odżegnywał się od kobiecego towarzystwa i w swoim Jaworowie sam utrzymywał własny harem. To się jednak zmieniło, gdy doszło między nim do spotkania w maju 1661 roku w czasie sejmu w Warszawie. Wtedy w kościele karmelitów Sobieski miał przysięgać Marysieńce miłość i że nie pojmie żadnej innej kobiety, tylko ją.

Zobacz także:

Jak wyglądało życie pierwszego męża Marysieńki i...

żywot i jej drugiego małżonka

Wielka miłość hetmana

Marzenie Sobieskiego ziściło się po niespełna 7 latach. 7 kwietnia 1668 roku pijaństwo i syfilis doprowadziło do kresu 38-letniego życia Jana Sobiepana Zamoyskiego. Niedługo po tym para miała intymną schadzkę w królewskim pałacu na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Tam nakryła ich królowa Ludwika Maria. Hetmanowi zaczęła grozić śmiercią, jeżeli natychmiast nie pojmie za żonę jej dawnej dwórki. Choć ciało Zamoyskiego dopiero co położono w grobie, to Sobieski długo się nie zastanawiał. 5 lipca 1668 roku nuncjusz apostolski, przyszły papież Innocenty X połączył węzłem ślubnym tę parę. Wywołało to skandal z powodu złamania tradycji rocznej żałoby, ale w karierze Sobieskiemu to nie przeszkodziło. Tym bardziej, że Ludwika Maria miała celowo zaaranżować całą tę sytuację, by na stale związać przyszłego hetmana z dworem i to się powiodło.

Portret królowej Marii Kazimiery w stroju koronacyjnym

Sobieski szybko wpadł pod pantofel żony. To on był wyraźnie tą stroną, której bardziej zależy, a Marysieńka to wykorzystywała, m.in. dla wspieranie francuskiego kandydata do tronu Kondeusza. Jednocześnie nadal olśniewała urodą, co doprowadzało przyszłego króla do obłędu. Hetman wąchał jej poduszki, całował jej portrety, domagał się bransoletek z jej włosami, a na listach do niej padały krople łez z tęsknoty. Z powodu wypraw wojennych rozłąki małżonków bywały długie, co tylko potęgowało ową tęsknotę.

Dzięki tej słabości wpływowego magnata Marysieńka mogła przeforsowywać swoje pomysły. Próbowała doprowadzić do usunięcia z tronu Michała Wiśniowieckiego na rzecz kandydata francuskiego. Gdy ten nie zyskiwał większego poparcia postawiła na męża, którego już prześmiewczo nazywano hetmanem Derkin (od d’Arquien).

Życie Marysieńki po ślubie z Sobieskim nie było jednak wyłącznie usłane różami. W 1669 roku urodziła martwe bliźniaki, a trzy lata później zmarła córeczka i w tym samym roku matka przyszłej królowej. Do tego dochodziła obawa o życie męża. Marysieńka trwożyła się nie tylko, że hetman polegnie w walce z czambułami tatarskimi, ale że się zaziębi, czego dawała wyraz w listach. To wszystko spowodowało, że pani Sobieska popadła w depresję,  z której wyciągnęło ją dopiero zwycięstwo chocimskie, które utorowało mężowi drogę do tronu.

Kto tu rządzi?

„Właściwie ona rządzi państwem” – tak pisał o królowej Marysieńce nuncjusz apostolski Andrea Santa Croce. Sobieski nadal szaleńczą zakochany, w nadal pięknej, mimo upływu lat żonie, kierował się w polityce jej wytycznymi. Maria miała autoryzować tajne przymierze męża z Ludwikiem XIV zawarte w Jaworowie w 1675 roku. Jan III zapraszał ją także na rozmowy z posłami z innych państw. Była profrancuska, ale zaakceptowała sojusz z Habsburgami w 1683 roku.

Fragment portretu królowej Marii Kazimiery z dziećmi autorstwa Jerzego
Szymonowicza Siemiginowskiego

Nie można jednak powiedzieć, że myślała tylko o sobie. W opinii wielu tworzyli z królem zgraną parę. Wobec niego rzekomo nigdy nie była tak kapryśna i nieznośna jak potrafiła być wobec innych. Królowa lubiła flirtować z innymi mężczyznami, ale mąż zawsze stał na pierwszym miejscu. A powodzeniem cieszyła się długo. Wyjątkową trwałość swojej urody rzekomo zawdzięczała przywiązaniu do higieny, a zwłaszcza długich kąpieli. Dużą wagę przykładała też do przyszłości rodziny i tu przyszło największe rozczarowanie.

Najstarszy syn Jakub, w którym upatrywano następcę tronu szybko popadł w konflikt z rodzicami, a skandale z jego udziałem na trwale zniechęciły do niego szlachtę. Po tym jak w 1695 roku królewicz zlecił nieudane zabójstw urzędnika królewskiego, Jakub uciekł na Śląsk. Wrócił po śmierci ojca, ale nie żeby opłakiwać zmarłego tylko, by przejąć spadek. Zajął Wilanów i gdy do rezydencji zaczął zbliżać się orszak jego matki, to zamknął bramy i oznajmił, że nie podzieli się majątkiem.

Tymczasem Marysieńka nadal liczyła, że jakiś Sobieski zasiądzie na tronie, jeśli nie Jakub, to może drugi w kolejce Aleksander. Już w 1692 roku zawarła z dyplomatami Ludwika XIV układ. Królowa miał doprowadzić do zerwania sojuszu z Habsburgami w zamian za wsparcie dla jednego z jej synów w trakcie elekcji. Jednak gdy w 1696 roku przyszło do realizacji obietnicy, to Francuzi wycofali się rakiem. W złości Marysieńka wtargnęła do siedziby francuskiego ambasadora i wyniosła stamtąd swój portret, a następnie nakazała odesłać podarki, jakie otrzymała od francuskich dyplomatów.

Po tej porażce i upokorzeniu Maria Sobieska wyjechała wraz z synami Aleksandrem i Konstantym do Rzymu. Jej kapryśna natura, którą odnotowywano już w czasach zamojskich dawała o sobie znać pod koniec życia ze zdwojoną siłą. W Wiecznym Mieście królowa popadła w konflikt z kardynałami, którzy nie chcieli podczas wizyt u niej zdejmować biretów. Wyjechała zatem do Francji, ale po akcesach w Warszawie Ludwik XIV nie chciał jej widzieć na swoim dworze. Królowa Marysieńka zmarła 30 stycznia 1716 roku w zamku Blois. Przyczyną śmierci był prawdopodobnie syfilis, który otrzymała od pierwszego męża i którym sama zaraziła drugiego małżonka.

Artykuł inspirowany książką Waldemara Bednaruka i Alex Vastatrix Dom gejsz.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA