cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Kościuszkowe Love

Beata Kuźniarowska, 02.01.2018

Tadeusz Kościuszko według Juliusza Kossaka

Tadeusz Kościuszko wielkim bohaterem był. Jego dokonania podkreślają liczne pomniki stawiane na jego cześć, nazwy geograficzne z jego nazwiskiem, kopce, statki, muzea, szkoły czy znaczki pocztowe i wizerunki na numizmatykach. Podziwiać można również obrazy z jego podobizną, oglądać filmy i sztuki teatralne o jego licznych zasługach, a ponadto jego waleczne życie jest tematem zajęć szkolnych na każdym etapie edukacji. Jednakże bardzo mało w tym wszystkim mówi się o życiu prywatnym przywódcy insurekcji 1794 r. Tą jakże istotną dla Kościuszki, a zwykle pomijaną częścią biografii jest np. wielka miłość, która została w brutalny sposób przerwana.

Wielka miłość

Historia nieszczęśliwej miłości Tadeusza zaczyna się w roku 1756, kiedy to jako 10-letni chłopiec mieszkał w Mereszowszczyźnie i uczęszczał do pijarskiej szkoły w miejscowości Lubieszów. Po szkole często spędzał czas na zabawie z Ludwiką i Katarzyną, będącymi córkami Józefa Sylwestra Sosnowskiego, który w późniejszym czasie został hetmanem polnym litewskim. Domy Kościuszków i Sosnowskich usytuowane były w pobliżu, co powodowało, iż Tadeusz mógł bez ograniczeń bawić się z siostrami, a zwłaszcza z Ludwiką z którą bardzo dobrze się dogadywał, chociaż ta była od niego o 5 lat młodsza.

Dwór Merczowszczyzna - miejsce narodzin Tadeusza Kościuszki

Drogi ich jednak po pewnym czasie się rozeszły, aby znowu połączyć po 9 latach. Tadeusz wówczas należał do Korpusu Kadetów Szkoły Rycerskiej, założonej dzięki pomysłowi Stanisława Augusta Poniatowskiego w roku 1765. Kiedy dowiedział się, iż Ludwika przyjechała do Warszawy, pobierać nauki na pensji dla dziewcząt zaczął ją regularnie odwiedzać.

Kościuszko ukończył Szkołę Rycerską (w stopniu kapitana), zaprosił Ludwikę na bal absolwentów, na którym to mocno między nimi zaiskrzyło, jednak zanim się w sobie zakochali, ich drogi po raz kolejny się rozeszły. Tadeusz otrzymał stypendium królewskie, które pozwoliło mu na wyjazd do Paryża i naukę w Akademii Wojskowej szwoleżerów gwardii królewskiej w Wersalu. Natomiast Ludwika w tym czasie powróciła do rodzinnego domu w Sosnowicy.

W roku 1774 Kościuszko powraca do Polski, jednak ma problemy ze znalezieniem zatrudnienia w armii, która w owym czasie była zmniejszona do 10 tys. żołnierzy. Wówczas pomocną dłoń wyciągnął do niego ojciec Ludwiki, który docenił wysokie wykształcenie Tadeusza i zatrudnił go jako korepetytora dla swoich córek, które miał uczyć języka francuskiego, rysunku i historii.

Wspólne spędzanie czasu podczas nauki zrodziło między Tadeuszem a Ludwiką miłość, którą jak wynika z zachowanych dokumentów chętnie celebrowali i każdego 21 maja obchodzili dzień tzw. wspominek, podczas których to wspominali swoje pierwsze wyznanie miłości. Ponadto z dokumentu można dowiedzieć się, iż miejscem spotkań szczególnie ważnym dla dwojga była „kolebka”, w której skrywali się przed matka pani Sosnowskiej.

On rozwinął w niej pierwsze uczucia tkliwe, jako filozof, umiał wybornie dzień cały zapełnić.

Wówczas dla Kościuszki zapanował czas szczęścia w którym jego miłość była w pełni odwzajemniona.

Śmiałe plany i płonne nadzieje

Miłość pomiędzy nimi zauważalna była na całym zamku, przez to szybko rozniosła się wiadomość, iż Kościuszko nie tylko udziela korepetycji Ludwice, lecz także jest coś więcej między nimi. Chodziły nawet wieści, iż wymienili oni już słowa przysięgi. Tadeusz wówczas jeszcze nie wiedział że radosny czas nie potrwa długo, a to wszystko za sprawą ojca Ludwiki.

Ludwika Sosnowska na obrazie Józefa Marii Grassiego

Hetman Sosnowski miał słabość do kart. Grając korzystał z „najrozmaitszych sztuczek”, przez co bardzo często wygrywał duże kwoty pieniędzy. Podczas jednej z takich rozgrywek udało mu się wygrać z księciem Stanisławem Lubomirskim. Temu arystokracie nie do końca podobała się przegrana i oddanie Sosnowskiemu zastawionego dobra, przez co w zamian zaproponował swojego syna Józefa Aleksandra jako męża dla jego córki Ludwiki. Przyjęcie tej propozycji pozwoliłoby Sosnowskiemu na podwyższenie swojego statusu i dostanie się do wyższych sfer, dlatego też od razu się zgodził. Jednak o transakcji, jaką zawarł nie poinformował nikogo, gdyż wiedział że zakochany w jego córce Kościuszko dowiedziawszy się o tym nie dokończyłby mu urządzać parku znajdującego się na wzgórzu ogrodów wersalskich.

Nieświadomi niczego zakochani na znak miłości swojej posadzili dwa drzewa obok siebie: Tadeusz zasadził dąb, natomiast Ludwika sosnę. Kościuszko zauroczony młodą Sosnowską postanowił oficjalnie poprosić o jej rękę. Ojciec Ludwiki uznał to za szczyt bezczelności. Pochodzący z niebogatej rodziny oficer nie był odpowiednią partią dla hetmańskiej córki. Sosnowski powiedział zatem do Kościuszki bolesne dla niego słowa:

synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków.

Hetman Józef Sylwester Sosnowski

Kościuszko po zaistniałym incydencie zdecydował się po osłoną nocy porwać Ludwikę, która wyraziła zgodę na takie posunięcie. Młodzi planowali wziąć ślub w małym kościele w Brusie. Jednak plany te zakończyły się fiaskiem. Co do powodów niepowodzenia występują dwie teoria. Pierwsza z nich mówi o tym, iż Sosnowski dowiedział się o planach Tadeusza i wówczas zawiózł Ludwikę do klasztoru, gdzie miała czekać na ślub z Lubomirskim. Druga z kolei mówi o tym, że Tadeuszowi jednak udało się porwać Ludwikę w październiku 1775 roku, lecz Sosnowski zabrawszy posłusznych sobie Kozaków wyruszył za nimi w pościg, który zakończył się złapaniem zakochanych w lasach koło Orzechowa. Wówczas Sosnowski pobił Kościuszkę i zastraszył go wszczęciem procesu.

Przyszły przywódca powstania wówczas został upokorzony tak mocno, iż długo jeszcze rozpamiętywał zniewagę. Sama Ludwika także bardzo źle zniosła rozłąkę z ukochanym i ślub z obcym mężczyzną. Jej uraz był tak silny, iż nawet po śmierci własnego ojca nie mogła wybaczyć matce, że pozwoliła na taki przebieg zdarzeń.

Miłość aż po grób

Kościuszko utraciwszy nadzieje podjął decyzję o opuszczeniu kraju. Postanowił wstąpić na jakiś czas na służbę saską. Potem wyjechał do Paryża, gdzie dotarła do niego wiadomość, że jego ukochana Ludwika poślubiła Lubomirskiego i przeprowadziła się do jego posiadłości w Równem na Wołyniu. To najpewniej zaważyło na jego dalszym wyjeździe, tym razem do Stanów Zjednoczonych, by dołączyć do walki Amerykanów o niepodległość swego kraju.

Tadeusz Kościuszko na obrazie Jana Matejki "Kościuszko pod Racławicami"

Ludwika pomimo zamążpójścia wciąż kochała Kościuszkę i podczas jego pobytu w Ameryce usiłowała zdobyć na jego temat jak najwięcej informacji. Potem w roku 1788 podjęła starania u samego króla, aby znaleźć zatrudnienie dla polskiego bohatera amerykańskiej wojny. Co ciekawe, powoływała się przy tym na swoją dawną z nim zażyłość.

Z tego okresu zachował się szczegółowy list Ludwiki skierowany do Tadeusza, który wysłała 21 V 1789 roku. Tam możemy odnaleźć m.in. takie fragmenty:

Rzuć okiem, drogi przyjacielu, na datę tego listu, a ujrzysz, że jestem w miejscu wspomnień [...] Pobyt mój tutaj zawsze mnie rozrzewnia i przepędzam całe godziny na rozpamiętywaniu przeszłości [...] W połowie czerwca z Horynki wyjechać mam do Spa [...] jeżeli pan mój i władca, to jest istota, którą mężem nazywamy przyśle mi swoje zezwolenie i pieniądze [...] Rada bym, abyś był przekonany, że w nikim pod słońcem los Twój nie budzi żywszego i prawdziwszego zajęcia niż we mnie. Nie myślę nigdy o Tobie bez pewnego wzruszenia serca i duszy. Rzecz to bardzo prosta - dusza moja nie jest niewdzięczną, a tyś w niej rozwinął pierwsze uczucie tkliwości. Nieszczęścia Twoje zawsze mnie obchodziły i chciałabym własnym szczęściem okupić szczęście Twoje [...] Mów mi dużo o sobie, drogi przyjacielu, co robisz, z kim żyjesz, czy się myślisz żenić. Niechaj żaden z dni Twoich [...] nie upłynie bez wspomnienia o najlepszej Twojej przyjaciółce.

Miłość Ludwiki do Kościuszki trwała nieprzerwanie i kiedy w roku 1794, po klęsce pod Maciejowicami, konwój jeniecki, w którym przebywał Kościuszko, zatrzymał się w Zasławiu, Ludwika wysłała do obozu jednego ze swoich synów, aby wręczył Tadeuszowi ciepłe ubrania, bieliznę, wino oraz książki.

Ludwika Sosnowska pozostała największą miłością Kościuszki i chociaż w swoim późniejszym życiu spotykał się z różnymi kobietami, to zawsze były one w jakiś sposób podobne do tej jedynej.

Tadeusz Kościuszko zmarł w 1817 roku w Szwajcarii. Ludwika żyła jeszcze 19 lat dłużej. Podobno za każdym razem, kiedy słyszała „Poloneza Kościuszki” łzy spływały po jej policzkach. Niezwykłą historię ich niespełnionej miłości poznała jej wnuczka Józefa, która razem z mężem, hrabią Gustawem Olzarem, pojechała do Solury, i przy symbolicznym nagrobku Tadeusza Kościuszki posadziła dwa drzewa – płaczące wierzby.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA