cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Konstytucja Marcowa – najgorsza polska konstytucja?

Michał Zoń, 17.03.2021

Akt Konstytucji Marcowej przygotowanej na zaprzysiężenie prezydenta Ignacego Mościckiego, 4 czerwca 1926 r.

Co jak co, ale Polska ma całkiem bogate tradycje konstytucyjne. Dość powiedzieć, że tą pierwszą konstytucją na naszym kontynencie była Konstytucja 3 Maja. Z kolei w XX wieku mieliśmy aż cztery ustawy zasadnicze (nie licząc tzw. małych konstytucji). A jak na ich tle wypada pierwsza konstytucja II Rzeczypospolitej, czyli Konstytucja Marcowa?

Wydaje się, że plusem było, że już trzy lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości mieliśmy swoją ustawę zasadniczą. W III RP na konstytucję trzeba było czekać aż osiem lat. Jednak krytycy Konstytucji Marcowej często podnosili, że tworzono ją w bardzo niesprzyjających warunkach i na chybcika. A mimo to okazała się ona nadspodziewanie żywotna. Prawda, że już w 1926 roku doszło do zamachu stanu, ale sanacja przez dziewięć kolejnych lat funkcjonowała w ramach tej ustawy zasadniczej. Niespodziewany powrót Konstytucji Marcowej nastąpił po 1944 roku, kiedy przywrócił ją PKWN, a zebrany trzy lata później Sejm Ustawodawczy oparł się na niej tworząc Małą Konstytucję.

Wydany przez Związek Ludowo-Narodowy egzemplarz
Konstytucji Marcowej

Ale Konstytucja Marcowa wcale nie należała do ulubionych ustaw zasadniczych Polaków. Najwięcej krytyki zebrała w pierwszych latach funkcjonowania. Zarzucano jej, że była oparta na wzorach obcych. Poza kwestiami związanymi z nazewnictwem nie było tu wiele z tradycji ustrojowej I Rzeczypospolitej. Nie chodzi oczywiście o wprowadzenie demokracji szlacheckiej, ale nie odwołano się np. do modelu podziału kompetencji między władzami. Nie starano się także stworzyć czegoś bardziej odpowiadającego rodzimej tradycji i lokalnej specyfice jak czynił to np. projekt Konstytucji Królestwa Polskiego z 1917 roku. W Konstytucji Marcowej sięgnięto po prostu po rozwiązania z konstytucji III Republiki Francuskiej. I podobnie jak w tym kraju w Polsce w pierwszych latach funkcjonowania Konstytucji Marcowej scena polityczna odznaczała się sporą niestabilnością i chaosem.

Miało to naturalny związek z absolutną dominacją władzy ustawodawczej, a konkretnie Sejmu w ustanowionym trójpodziale władz. Rada Ministrów była całkowicie od niego zależna. Prezydent wyłaniany na siedmioletnią kadencję przez Zgromadzenie Narodowe pełnił funkcję wyłącznie dekoracyjną. Jego decyzje były praktycznie uzależnione od rządu albo parlamentu. Nie są to jednak rozwiązania w jakiś znaczący sposób odbiegające nawet od dzisiejszych standardów. Mamy tu do czynienia z przykładem systemu parlamentarna-gabinetowego, który z pewnymi różnicami wprowadziła przecież Konstytucja z 1997 roku.

Jednak te rozwiązania ustrojowe w połączeniu z wprowadzoną ordynacją wyborczą z doprowadzoną do zupełnej skrajności zasadą proporcjonalności wyborów zafundowały Polsce w latach 1923-1926 ogromną niestabilność polityczną. Do Sejmu dostał się cały wachlarz różnorakich stronnictw, które nie potrafiły dojść do porozumienia i wyłonić rządzącej większości, a sparaliżowany Sejm oznacza ciągły brak rządu i sparaliżowane państwo. W efekcie, w ciągu trzech lat Polska miała aż pięć gabinetów, z który większość upadała po kilku miesiącach.

Taki chory system był dzieckiem politycznych intryg. Najpierw endecja obawiając się, że po prezydenturę sięgnie Józef Piłsudski pozbawiła ten urząd wszelkich znaczących kompetencji, a potem lewica przewidując, że to endecy będą mieli większość w przyszłym Sejmie przeforsowała ordynację, która uniemożliwiała wyłonienie stabilnej większości.

Abstrahując już od dyskusji na temat słuszność bądź nie zamachu majowego, to po przejęciu władzy przez stronników Józefa Piłsudskiego częściowo ten mankament systemu udało się wyeliminować. Nowelizacja konstytucji z sierpnia 1926 roku, która przeszła do historii jako nowela sierpniowa, wzmacniała kompetencje Prezydenta do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy oraz zwiększyła jego uprawnienia w odniesieniu do rozwiązania parlamentu.

Program walki ze zgnilizną moralną i złodziejstwem
na kubku lub torbie do kupienia tylko
w Sklepie Wokulskiego

Konstytucja Marcowa miała jednak również wiele pozytów, przede wszystkich w zakresie praw i wolności obywatelskich. Władza zwierzchnia należała zresztą do Narodu, rozumianego jako ogół obywateli. Ustawa zasadnicza zapewniała wolność słowa, nietykalności mieszkania, tajemnicę korespondencji, wolność prasy i jej rozpowszechniania, wolność religii, choć tu zapewniono religii katolickiej pozycję pierwszej wśród równych. Zagwarantowano także nienaruszalność własności prywatnej, ale zastrzeżono możliwość dokonania wywłaszczenia uzasadnionej „względami wyższej użyteczności” przy zapewnieniu wywłaszczonemu odszkodowania, To otwierało drogę do długo oczekiwanej reformy rolnej. Wprowadzono też zakaz pracy dzieci poniżej 15 roku życia, prawo do ubezpieczeń społecznych i opiekę państwa nad sierotami. Konstytucja zakazywała dyskryminacji ze względu na język, narodowość czy religię. Każdy obywatel miał zapewnione prawo do sądu. Sędziowie zaś byli niezwiśli, podlegli ustawom, a sądy niezależne. Ustrój Rzeczypospolitej miał dopełniać samorząd terytorialny.

Konstytucja w wielu miejscach powielała zatem rozwiązania znane nam z czasów dzisiejszych. Znakiem czasów jest widoczne już od preambuły wyraźne odwołanie do religii katolickiej, zatem o ścisłym rozdziale Kościoła od państwa nie mogło być mowy. Już nawet pomijając stalinowską Konstytucję z 1952 roku, to śmiało można stwierdzić, że Konstytucja Marcowa na pewno nie była wcale najgorsza. Ramy prawne nowego państwa może nie były jakieś rewelacyjne, ale w odpowiednich warunkach dawały szanse na sprawne funkcjonowanie. Niestety, tych warunków ówczesne elity nie potrafiły zapewnić i coś co mogło działać dobrze, działało źle. I nie była to wina samej konstytucji, lecz tych, którzy nie umieli jej z niej korzystać.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA