cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Kazimierz Wielki –bigamista i seksoholik

Jakub Wojas, 16.02.2018

Portret Kazimierza Wielkiego autorstwa Leopolda Loefflera

Doprawdy niepojętym jest, że Kazimierz Wielki – król, który obok Augusta Mocnego cieszył się w naszej historii największym powodzeniem wśród płci pięknej - nie mógł doczekać legalnego, męskiego potomka. Trzeba jednak przyznać, że próbował, a w swoich zabiegach popełnił nawet bigamię.

Zawsze kiedy jestem obok kościoła św. Katarzyny w Krakowie przypomina mi się niezwykła historia związana z jego powstaniem. Według oficjalniej wersji Kazimierz Wielki ufundował tę świątynię ze względu na swoją pobożność i dlatego, że chciał ofiarować tutejszym mieszkańcom nową bazylikę. Nieoficjalna wersja wskazuje jednak na klątwę, jaką rzucił na króla za jego rozwiązły tryby życia biskup Bodzanta. Władca tak się wściekł, gdy się o tym dowiedział, że kazał utopić biskupiego posłańca, wikarego Marcina Baryczkę. Dopiero poselstwu do papieża Klemensa VI z 1350 r. udało się wyprosić zdjęcie klątwy. W zamian monarcha musiał postawić kilka kościołów, w tym ten świętej Katarzyny.

Jednak przechodząc obok tej świątyni mam zawsze nieodparte wrażenie, że Kazimierz Wielki chce zaświatów dopiec biskupowi. Raptem kilkadziesiąt metrów od bazyliki świeci wieczorami czerwony neon lokalu, gdzie panie publicznie obnażają swoje wdzięki przed mężczyznami... Wystarczy przyjrzeć się życiu fundatora pobliskiego kościoła, by przekonać się, że byłby on tu pewnie stałym klientem.

Szczęśliwe i nieszczęśliwe małżeństwo

Kazimierz Wielki miał 23 lata, gdy w 1333 r. obejmował po ojcu tron krakowski. Był już wtedy żonaty, choć od innych kobiet bynajmniej nadal nie stronił. Kronikarze wspominają o skandalu, jaki wywołał podczas swojego pobyt na dworze w Wyszehradzie w 1329 r. Miał on wtedy uwieść lub, jak mówi inna wersja, zgwałcić dwórkę swojej siostry królowej Węgier, Elżbiety Łokietkówny, która notabene rzekomo była zamieszana w całą intrygę i sama wprowadziła Karę Zach do komnaty brata. Zhańbienie dziewczyny wywołało gwałtowną reakcję jej ojca Felicjana Zacha, który o całym zajściu dowiedział się już po wyjeździe polskiego królewicza i swój gniew skierował na jego siostrę.

Historia Klary Zach I. Obraz Aladára Körösfői-Kriescha

17 kwietnia 1330 r. wkroczył on do królewskiej komnaty i zamachnął się na królową. Ta straciła wówczas cztery palce, a król został raniony w ramię. Zamachowiec niedługo potem padł trupem ugodzony przez dworzanina. W odwecie węgierski władca nakazał wymordowanie rodziny Zachów. Z kolei Klara miała zostać pozbawiona nosa, warg, palców u obu rąk i wystawiona na widok publiczny. Historycy nie mają jednak pewności, czy istnieje związek pomiędzy „romansem" polskiego królewicza a zamachem i czy, aby historia wyszehradzkiej „przygody” Kazimierza nie jest wymysłem późniejszych krzyżackich kronikarzy.

Małżeństwo Kazimierza z córką wielkiego księcia litewskiego Aldoną, po chrzcie nazwanej Anną, powszechnie było uznawane jednak za udane. Wyraźną rysą na tym obrazku był ciągły brak męskiego potomka. Król z tego związku doczekał się dwóch córek – Elżbiety i Kunegundy.

Po śmierci Anny polski władca zamierzał wziąć za żonę Małgorzatę, córkę Jana Luksemburskiego. Niestety, jej śmierć w 1341 r. (w wieku 28 lat) uniemożliwiła ten plan i wybór padł na Adelajdę, córkę landgrafa Hesji. Tu „skoki w bok” polskiego monarchy były bardziej uzasadnione, bowiem jego nowa żona była wyjątkowo brzydka. W końcu Kazimierz miał jej na tyle dość, że wywiózł małżonkę w 1356 r. do zamku w Żarnowcu nad Pilicą.  

Pech bigamisty

Adelajda Heska według Jana Matejki

Do przerwania separacji wzywał polskiego władcę nawet papież Innocenty V, ale już we wrześniu 1356 r. stała się rzecz niesłychana. Ze zjazdu w Pradze król przywiózł… nową żonę. Co więcej, była to zwykła mieszczka Krystyna Rokiczana, wdowa po miejscowym rajcy. Należała ona do tych kobiet, których nie zadowalało bycie „tą drugą”. Za warunek wspólnego pożycia zażądała od Kazimierza ślubu. Ten próbował jakoś zręcznie wyjść z sytuacji i namówił dworskiego kapelana, by udawał przez królewską kochanką biskupa i pobłogosławił związek, co też się stało.

Krystyna poczuła się usatysfakcjonowana, lecz w Polsce wybuchł skandal. Adelajda opuściła kraj, ale król nie mógł z powodów formalnych wystarać się o unieważnienie tego małżeństwa. Na domiar złego Krystyna „przy bliższym poznaniu” okazała się…łysa i chora na świerzb i ją też musiał odprawić. W ten sposób monarcha został sam, tzn. nie był z nikim na stałe związany, gdyż jak podają kronikarze, w każdej miejscowości mieszkały kobiety lekkich obyczajów, z którymi utrzymywał „jawne i publiczne” kontakty podczas swoich podróży po kraju.

W tym okresie zawarł rzekomo znajomość z piękną Żydówką Esterką. Jest to bodaj najsłynniejsza kochanka Kazimierza Wielkiego, choć jej istnienie nie jest do końca potwierdzone. Wykorzystując swoje wdzięki Esterka miała skłonić monarchę do przyjęcia wielu korzystnych dla społeczności żydowskiej decyzji. Często król zabierał ją w podróże do innych miast, stąd w wielu miejscach zachowały się „domy Estery”, gdzie zapewne pomieszkiwała królewska faworyta. Niektórzy przyjmują, że z tego związku narodziło się dwóch synów: Niemierza i Pełka, którzy zostali wychowani w wierze chrześcijańskiej i służyli później na dworze.

Kazimierz Wielki u Esterki. Obraz Władysława Łuszczykiewicza

Poszukiwanie następcy

Kolejne małżeństwo Kazimierz zawarł z córką księcia żagańskiego Henryka Żelaznego, Jadwigą. Aby tego dokonać kancelaria królewska musiał sfałszować bullę papieską, stwierdzającą nieważność małżeństwa z Adelajdą  (to praskie wolano przemilczeć lub, jak niektórzy sądzą, Rokiczana już wtedy nie żyła). Druga żona polskiego władcy uprzejmie jednak doniosła papieżowi, o tym że król Polski ponownie dokonuje bigamii. W rezultacie Kościół małżeństwa zawartego w 1365 r. w Wschowie nie uznawał do 1368 r., kiedy to w końcu papież Urban V zgodził się na ten związek.

Warto podkreślić, że różnica wieku między małżonkami była spora. W chwili ślubu Kazimierz liczył 55 lat, a Jadwiga między 13 a 23. Nawet jednak tak młoda żona nie dała królowi upragnionego syna, lecz znów córki – Annę, Kunegundę, Jadwigę. Sprawa była już wówczas poważna, bowiem brak następcy trony skutkował przejęciem polskiego tronu przez węgierskiego królewicza Ludwika Andegawena. Był to efekt układu z królem Węgier Karolem Robertem, zawartego już na początku panowania Kazimierza. Celem było zyskanie potężnego sojusznika w rozgrywkach z czyhającymi na tron krakowski Luksemburgami. Kto mógł się wtedy spodziewać, że jurny dwudziestolatek będzie miał problem z zapewnieniem sobie męskiego potomka? Lata jednak mijały, syna wciąż nie było, a Węgrzy przypominali co raz o układzie. W 1351 r., gdy podczas wyprawy na Ruś Kazimierz zaniemógł, dowództwo objął właśnie Ludwik. Rycerstwo polskie wówczas przyrzekło wierność ewentualnemu władcy w zamian za gwarancję przywilejów. Sprawa sukcesji stawała się powoli przesądzona.

W 1368 r. Kazimierz próbował jeszcze ratować sytuację usynawiając swojego wnuka, Kaźka słupskiemu. Zapisał mu w testamencie ziemie dobrzyńską, sieradzką, łęczycką i część Kujaw, licząc że to on zostanie nowym królem Polski. Po śmierci Kazimierza Wielkiego w 1370 r. to jednak Ludwik okazał się bardziej zdeterminowany do objęcia tronu krakowskiego. Kaźko zresztą nie wykazywał nawet takich ambicji. Testament zatem obalono, a korona Piastów powędrowała do Andegawenów. Co ciekawe, nie tylko Kazimierz Wielki, ale również Ludwik i Kaźko nie doczekali się męskiego potomka.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA