cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Józef Niemojewski – syn księdza, mason i zapomniany bohater

Kamil Byk, 16.07.2018

Generał Józef Niemojewski

Tak się u generała Józefa Niemojewskiego ułożyło, że w swoim życiu został synem księdza, masonem, biznesmenem, ziemianinem, no i dobrym żołnierzem. Miał spore szansę, by znaleźć się w panteonie narodowych bohaterów, na równi z Janem Henrykiem Dąbrowskim, ale trudny charakter mu to uniemożliwił.

Jak zostać synem księdza

Celowo użyłem słowa „został” w stosunku do wyrażenia „synem księdza”, gdyż Józef od urodzenia nim nie był. Przyszły generał przyszedł na świat 4 lipca 1769 r. w wielkopolskim Śremie, w rodzinie Antoniego i Elżbiety z Bojanowskich. Jego ojciec był wówczas szambelanem królewskim oraz doktorem praw, jednak po śmierci żony najpierw rozpoczął studia teologiczne, a następnie przywdział księżowską sutannę. Został kanonikiem katedralny początkowo we Włocławku, a potem w Gnieźnie i Poznaniu. Swoją karierę duchowną zwieńczył probostwem w katedrze gnieźnieńskiej.

Józef Niemojewski w mundurze Kawalerii Narodowej

Jak podkreśla Marek Borucki w swojej książce Bohaterowie polskich powstań narodowych, Antoni mimo swojej kapłańskiej posługi zadbał o wychowanie syna. Józefowi jednak bardziej od spraw duchowych podobały się te militarne. Po krótkim okresie studiów we Wrocławiu wstąpił w 1787 r. do pruskiej kawalerii. Już trzy lata później był porucznikiem tamtejszych huzarów. W tym czasie takie kariery Polaków w pruskim wojsku nie należały do rzadkości. Prusacy cenili Polaków jako doskonałych kawalerzystów, a organizatorem tamtejszych pułków huzarów był inny wielkopolski szlachcic, Jan Bronikowski.

Niemojewski, chociaż przesiąkł do pewnego stopnia kulturą niemiecką czuł się nadal Polakiem. Jeszcze w 1790 r. zgłosił się do służby w polskiej armii. Być może było to podszyte pragnieniem szybszej kariery. Niemojewski bowiem odkupił od Ignacego Bnińskiego stopień rotmistrza w wielkopolskiej 1. Brygadzie Kawalerii Narodowej. Takie praktyki był w tym czasie standardem w naszym wojsku.

Dwa lata później wybuchła wojna w obronie Konstytucji 3 maja z Rosją. Wielkopolska Brygada jednak nie wzięła w niej jakiegoś szczególnego udziału, to też nasz bohater spędził ją najpewniej na nudnej służbie. Po klęsce zwolnił się z wojska i poświęcił się ziemiańskiemu życiu. Założył rodzinę – jego wybranką została Julianna von Klug, Niemka i ewangeliczka, z którą miał aż piątkę dzieci – i gospodarował w rodzinnych majątkach w okolicach Śremu.

Powstańczy bohater

Życie Niemojewskiego diametralnie się zmieniło wraz z wybuchem powstania kościuszkowskiego. Na wieść o insurekcji, w mundurze pruskiego oficera przedostał się on do Warszawy. Tu naczelnik Kościuszko mianował go generałem majorem i dowódcą milicji poznańskiej. Świeżo nominowany generał rychło wrócił do Wielkopolski i w Kościanie oraz Gąbinie proklamował rozpoczęcie powstania przeciw Prusakom. Jako dawny pruski oficer Niemojewski doskonale znał słabości przeciwnika i mimo tego, że dysponował słabszym materiałem żołnierskim udało mu się odnieść niemałe sukcesy.

Więcej o Józefie Niemojewskim i innych, znanych i nieznanych
bohaterach polskich powstań można znaleźć w książce
Bohaterowie polskich powstań narodowych

31 sierpnia 1794 r. pobił oddziały generała Mansteina. Dwa tygodnie później wyparł wroga z Kcyni. Ta akcja kosztowała go jednak spustoszeniem jego dóbr przez Prusaków i porwaniem żony. Niemojewski w odpowiedzi zagroził, że jeżeli jego ukochanej nie wypuszczą, to żony pruskich oficerów i urzędników zostaną oddane na pastwę jego żołnierzy. Groźba poskutkowała.

Po kilku dniach do powstańców wielkopolskich dołączyła dywizja generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Obydwaj panowie nie darzyli się zbytnio sympatią, pomimo że ich życiorysy były całkiem podobne. Dąbrowski też był mocno przesiąknięty niemiecką kulturą, służył wcześniej w saskiej armii. Niemojewski jednak lubił raczej dominować i konkurencje słabo znosił, poza tym wolał, aby to jego zdanie było na wierzchu.

Pomimo tej szorstkiej przyjaźni obydwu panom udało się odnieść sporo sukcesów w Wielkopolsce, ale to i tak nie zmieniło obrazu całej insurekcji. Po klęsce pod Maciejowicami nasz bohater otrzymał rozkaz obrony Warszawy – chronił most na Wiśle przed szturmami nieprzyjaciela. Zadanie wykonał, lecz miasto zdobyli Rosjanie.

Skutki trudnego charakteru

Po klęsce sytuacja generała Niemojewskiego nie była najlepsza. Prusacy położyli łapę na jego majątku, ponadto groziło mu też więzienie. Wyjechał zatem z rodziną do Francji, a następnie do Włoch, gdzie znów się zetknął z Dąbrowskim. Ten doceniając jego wojskowe walory powierzył mu dowództwo III batalionu 2. Legii w Mediolanie. Coś jednak w czasie tej służby nie szło po myśli Niemojewskiego, bowiem gdy w 1799 r. jego żona wystarała się o ułaskawienie ze strony władz pruskich, to generał natychmiast złożył dymisję i wyjechał do Warszawy. Wielu legionowych oficerów uznało to za skandal. Pojawiły się nawet oskarżenia o zdradę, lecz w obronę Niemojewskiego wziął…Dąbrowski. I dopiero po tej interwencji sprawa przycichła. 

Nie wiadomo, co było prawdziwą przyczyną opuszczenia Legionów przez Niemojewskiego, ale trauma okazała się na tyle silna, że generał postanowił przyrzec, że całkowicie zerwa z wojskiem. Wrócił do gospodarowania w swoich majątkach. Dołączył też do Towarzystwa Handlu Czarnomorskiego, a w wolnych chwilach oddawał się modnym wówczas masońskim praktykom.

Wjazd Jana Henryka Dąbrowskiego do Poznania, pędzla Jana Gładysza

Przyrzeczenie zerwania z armią okazało się nie być trwałe. Gdy w 1806 r. Francuzi i Polacy wkroczyli do Wielkopolski Józef Niemojewski natychmiastowo zgłosił swój akces do wojska. Dzięki rekomendacji Dąbrowskiego dostał potwierdzenie od Napoleona stopnia generała brygady i nominację na komendanta wojskowego departamentu poznańskiego. Sformował tam dwie brygady, z czego jednej był dowódcą. Wraz z nią ponownie przyszło mu bić Prusaków, za co otrzymał Krzyż Kawalerski Virtuti Militari.

W Księstwie Warszawskim jego kariera nie rozwijała się jednak tak pomyślnie jak by mogła. Choć nikt nie odmawiał mu talentu, to Niemojewski na każdym stanowisku znajdował wrogów. Trudny i konfliktowy charakter ciągle u niego brał górę.

Podczas kampanii 1812 r. został ciężko ranny. Otrzymał wówczas Krzyż Oficerski Legii Honorowej. Abdykacja Napoleona spowodowała, że wrócił do kraju, a konkretnie Królestwa Polskiego. Zamieszkał w Warszawie, nie pełniąc już żadnej oficjalnej funkcji. W powstaniu listopadowym nie bra udziału ze względu na wiek. Walczyli za to jego synowie.

Po klęsce tego zrywu, w 1833 r. generał przeniósł się do zakupionego majątku w Rokitnicy koło Rypina, gdzie stworzył coś w rodzaju muzeum narodowych pamiątek. Swoje barwne życie zakończył 16 lipca 1839 r.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Marka Boruckiego Bohaterowie polskich powstań narodowych.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA