cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Jakie tajemnice skrywał marszałek Śmigły-Rydz?

Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski, 28.04.2019

Marszałek Edward Rydz-Śmigły

„Dobry, uczciwy człowiek, świetny wojskowy, który wbrew swojej woli znalazł się w samym środku zawirowań politycznych” – mówią o swoim bohaterze Sławomir Koper i Tymoteusz Pawłowski, autorzy książki „Tajemnice Marszałka Śmigłego-Rydza”.

Napisali Panowie we wstępie do książki Tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza: ,,interesujemy się jego życiem i działalnością już od kilkunastu lat (…). Skąd to zainteresowanie?

Żaden z nas nigdy nie lubił przyjmować bezkrytycznie utrwalonych opinii. Biorąc natomiast pod uwagę fakt, że Śmigły był znakomitym i doświadczonym dowódcą, co udowodnił chociażby w 1920 roku i Piłsudski zdecydowanie go faworyzował, to dlaczego miał popełnić tak zaskakujące błędy w 1939 r.? To wszystko nie trzymało się logiki. Poza tym na swój sposób jest to najbardziej tajemnicza postać II Rzeczpospolitej, o której życiu tak naprawdę niewiele wiadomo. A to już wystarczyło, by pobudzić naszą ciekawość.

W grudniu 1922 r. Józef Piłsudski tak oceniał Śmigłego-Rydza: ,,pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich” oraz ,, (…) nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac Naczelnego Wodza i umiejętności mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa swego i nieprzyjaciela". Czy taka opinia ma uzasadnienie?

Śmigły nie miał okazji wcześniej się wykazać tego rodzaju umiejętnościami, stąd niepewność Piłsudskiego. Wydaje się nam, że we wrześniu 1939 r. udowodnił, że Komendant nie miał racji. Dla wielu zabrzmi to jak herezja, ale najwyraźniej wychowali się w kręgu propagandy  londyńskiej i tej z czasów PRL. Już Józef Goebbels powiedział, że jeżeli kłamstwo powtórzy się sto razy, to staje się prawda. Tak było w przypadku Śmigłego, tylko kłamstwa powtórzono tysiące razy.

Józef Piłsduski i Edward Śmigły-Rydz w czasie wojny polsko-bolszewickiej

Jak oceniają Panowie postawę Naczelnego Wodza Śmigłego-Rydza we wrześniu 1939 r.? Myślę tu zarówno o pierwszej fazie wojny, jak i o rozkazie ,,z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów” oraz decyzji o opuszczeniu granic Polski, podczas kiedy nadal trwała wojna obronna. Był to wyraz rozsądku politycznego, uległości wobec otoczenia czy paniki?

Niestety, podobne opinie są efektem wspomnianej wyżej propagandy. Sikorski i jego otoczenie, podobnie jak komuniści nie mieli powodów, by lubić Śmigłego. Naczelny Wódz od pierwszych dni wojny realizował podstawowe założenia taktyczne, czyli zbrojny odwrót na tzw. przedmoście rumuńskie, by doczekać ofensywy aliantów na zachodzie i samemu rozpocząć kontratak. Cel ten osiągnął, Wehrmacht nie miał sił na dalszą ofensywę, a zaraz musiało się zacząć przerzucanie niemieckich dywizji nad Ren, by bronić się przed Francuzami. Jak wiadomo, do tego nie doszło, gdyż Polskę zaatakowali Sowieci. Natomiast słynny rozkaz po ataku sowieckim, to kolejny przykład negatywnej propagandy. Z reguły publikuje się tylko fragmenty jego rozkazu, który nakazywał uniknąć niepotrzebnych strat  i przedarcie się do państw neutralnych, by stamtąd udać się do sojuszników zachodnich. Podobną bzdurą jest zarzut, że Śmigły nie wypowiedział wojny Sowietom. Od kiedy to wojnę wypowiada Naczelny Wódz, a nie rząd czy parlament? A tak na marginesie, czy Polska wypowiedziała Niemcom wojnę we wrześniu 1939 r.? Nie było takiej potrzeby, gdyż państwo zaatakowane nie musi tego robić. Podobnie było z Sowietami, a cała późniejsza dyskusja jest tylko kolejną próbą zohydzenia sanacji i Śmigłego.

Więcej o życiu marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza można
znaleźć w książce Sławomira Kopera i Tymoteusza Pawłowskiego
Tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza

Zarzut opuszczenia granic państwa to kolejny absurd. Zadaniem Naczelnego Wodza jest kontynuacja walki do zwycięstwa. Z przedmościa rumuńskiego nie dało rady tego zrobić, podchodzili Sowieci. Zatem należało ewakuować armię i przenieść ją na terytorium sojuszników, co gwarantowało porozumienie z rządem Rumunii. Podobnie uczynił głównodowodzący armią serbską w 1915 roku, który pod naporem Niemców, Austriaków i Bułgarów wycofał się z kraju wraz z podległymi oddziałami, by powrócić i wyzwolić go trzy lata później. Podobnie zachowały się władze Norwegii w 1940 roku. Tylko u nas panuje dziwaczne przekonanie, ze Naczelny Wódz powinien polec w walce. A przecież od czasów Termopil i Leonidasa minęło już trochę lat. Głównodowodzący nie jest od strzelenia z karabinu, czy kłucia bagnetem, tylko od dowodzenia armią. I tylko pogorszy sprawę, gdy jak Żółkiewski, Henryk Pobożny czy Warneńczyk zginie na polu bitwy. Poświęci mu się kilka wierzy i piosenek, a to raczej mały zysk. Pod Grunwaldem Jagiełło dowodził bitwą z pewnego oddalenia, a Ulrich von Jungingen walczył w pierwszej linii i zginął. I jaki był wynik tej bitwy?


W 1941 r. Rydz-Śmigły przedostał się nielegalnie z Rumunii, przez Węgry i Słowację do Generalnego Gubernatorstwa. Dlaczego wrócił do Polski, zamiast udać się na Zachód?

Zapewne nie chciał trafić na Wyspę Węży jako internowany, ludzie Sikorskiego mieli wprawę w unieszkodliwianiu wrogów politycznych. Czego miał tam zresztą szukać? Trybunału Stanu, by zrzucono na niego wszystkie rzekome winy? Nikt go tam zresztą nie chciał, a nasi zachodni sojusznicy już wcześniej pokazali, że zależy im na wyeliminowaniu polityków i wojskowych sanacyjnych. Obalenie prezydentury Wieniawy – Długoszowskiego było dostatecznym przykładem.

Znamy plany polityczne czy wojskowe Śmigłego-Rydza w okupowanej Polsce?

Nie, skazani jesteśmy na domysły. Na pewno chciał przejąć kontrolę nad polską konspiracją, miał zresztą w tym duże doświadczenie jako szef POW z czasów I wojny światowej. Czy chciał dogadać się z Niemcami przeciwko Sowietom? Tego nie wiadomo, ale nie jest to wykluczone. W 1941 r. cała Europa była podbita przez Niemców, Wehrmacht stał na przedpolach Moskwy.

Według relacji świadków zmarł na atak serca 2 grudnia. Wielu publicystów podważa jednak zarówno datę jego śmierci, jak i fakt, że była ona naturalna. Skąd te wątpliwości? Czy któraś z wersji o śmierci marszałka Panów przekonuje?

W tym przypadku różnimy się zdaniem. Jeden z nas uważa, że Śmigły faktycznie zmarł na serce 2 grudnia 1941 r., drugi uważa,  że raczej został aresztowany na polecenie Grota – Roweckiego i Sikorskiego i zmarł (lub popełnił samobójstwo) nieco później. Ewentualnie go zamordowano. Ale prawdy nie dowiemy się, dopóki nie uda się przeprowadzić ekshumacji szczątków uważanych z zwłoki Śmigłego ze Starych Powązek. I dlatego uważamy, że jest to konieczne. Jeżeli to nie marszałek został tam pochowany, to podręczniki historii tych czasów należy napisać na nowo. I nie tylko by poprawić datę śmierci Śmigłego.

Edward Śmigły-Rydz w towarzystwie żony, Marty Zalewskiej

W książce poruszają Panowie również wątek prywatny w życiu marszałka. Wspominają o jego wielkiej miłości – Marcie Zalewskiej z domu Thomas. Femme fatale przedwojennej Polski, której poćwiartowane ciało znaleziono w 1951 r. niedaleko Nicei.. Równocześnie z jej mieszkania zginęły wszystkie dokumenty marszałka: listy, zdjęcia i pamiętnik.

To była raczej zła kobieta…. Ale jedyna miłość Śmigłego. Śledztwo w sprawie jej śmierci właściwie nic nie wykazało, mogli ją porwać i zamordować znajomi, którym pożyczała znaczne sumy, handlarze bronią i narkotykami z którymi miała towarzyskie kontakty. I drobna uwaga, zwłoki zidentyfikowano na podstawie bielizny, wprawdzie dość rzadkiej, ale jednak, a głowy nigdy nie odnaleziono. Raczej kiepski rodzaj identyfikacji. 

Jakim człowiekiem był ten największy pechowiec polskiej historii?

Największym pechowcem jeśli chodzi o opinię potomnych. Dobry, uczciwy człowiek, świetny wojskowy, który wbrew swojej woli znalazł się w samym środku zawirowań politycznych. Podczas wojny 1939 r. wszystko zrobił jak należało, a i tak uznano go za winnego klęski. A do tego był nieszczęśliwy w życiu prywatnym, Marta nie była najprzyjemniejszą towarzyszką życia, ale bardzo ją kochał. Poza tym bardzo chciał mieć dzieci, a partnerka nie mogła mu ich dać….

Książkę Słowmira Kopera i Tymoteusza Pawłowskiego Tajemnice marszałka Śmigłego-Rydza wydano nakładem Wydawnictwa Harde.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA