cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Jakie były alternatywy dla katastrofy 1939 roku?

Jakub Wojas, 01.09.2021

Wojsko Polskie w 1939 roku

Rok 1939 jest niewątpliwie przełomowym w naszych dziejach. Wybuch II wojny światowej i idące za tym konsekwencje odczuwamy do dziś. Nic dziwnego zatem, że do dziś trwają spory na temat decyzji ówczesnych polskich decydentów. Czy można było uniknąć katastrofy?

24 października 1938 roku w Berlinie odbyło się spotkanie ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa z ambasadorem RP Józefem Lipskim. Podczas tej rozmowy szef niemieckiej dyplomacji przedstawił polskiemu dyplomacie konkretną ofertę dalszej współpracy pomiędzy obydwoma państwami. II RP miała dołączyć do paktu antykominternowskiego, Gdańsk zostać włączony do III Rzeszy z zagwarantowaniem w mieście uprzywilejowanej pozycji Polski, a przez Pomorze przeprowadzona by została eksterytorialna linia kolejowa i autostrada do Prus Wschodnich. Niemcy gwarantować miały też nienaruszalność wspólnych granic wraz z przedłużeniem deklaracji o niestosowaniu przemocy z 1934 roku na 25 lat. Pojawiły się także sugestie dotyczące wspólnej działalności na niwie kolonialnej, wojny z ZSRR i przymusowej emigracji przedstawicieli społeczności żydowskiej.

W ten właśnie sposób rozpoczynały się kilku miesięczne polsko-niemieckie negocjacje, których smutnym finałem były strzały z pancernika Schleswig-Holstein w kierunku polskiej placówki na Westerplatte 1 września 1939 roku. Pośród propozycji, jakie padły z ust von Ribbentropa największe kontrowersje budziło przystąpienie do paktu antykominternowskiego. Oznaczało to bowiem zerwanie sięgającego początków naszej odnowionej niepodległości przymierza z Francją. W domyśle była również wojna z ZSRR, do której Rzeczpospolitej też się specjalnie nie paliło. No i wreszcie, to wszystko wiązało się z wejściem Polski do niemieckiej strefy wpływów, gdyż przewidywano wspólne konsultacje kierunków polityki zagranicznej, co dla średniej Polski przy wielkich Niemczech wiązło się z przynajmniej częściową utratą suwerenności. Warszawa chciała zachować status quo. Negocjowała dalej z Berlinem, ale już od stycznia 1939 roku Niemcy słyszeli coraz wyraźniejsze: „Nie”. W odpowiedzi zaostrzała się niemiecka retoryka. W marcu 1939 roku szef niemieckiej dyplomacji mówił:

Albo Polska pozostanie narodowym państwem, współpracując na rozsądnych zasadach z Niemcami […], albo pewnego dnia powstanie marksistowski rząd polski, który następnie zostanie wchłonięty przez bolszewicką Rosję.

Jochamim von Ribbentrop i Józef Beck, Berlin styczeń 1939 r.

Niemcy zaczęli też zmieniać swoje wojenne plany i kierować je w stosunku do Polski, a nie jak pierwotnie zakładano Francji. W sukurs Warszawie, tak wtedy myślano, przyszła jednak Wielka Brytania, która 31 marca 1939 roku udzieliła Polsce jednostronnych gwarancji. II RP nie tylko je przyjęła, ale również przypieczętowała dwustronnym sojuszem, będącym uzupełnieniem odnowionego aliansu z Paryżem. Zdaniem kreatora polskiej polityki zagranicznej, ministra Józefa Becka ten utkany przez niego system przymierzy miał przestraszyć Hitlera.

Przywódca III Rzeszy może wojny na dwa fronty się obawiał, ale założył, że „bezpieczeństwo na wschodzie” zagwarantuje sobie szybkim zwycięstwem. Początkowo w planach niemieckiego kanclerza wojna miała rozpocząć się na zachodzie. Celem ataku miała być Francja. Przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego dawałoby zaś gwarancję, że w wypadku agresji ZSRR Niemcy będą mogły na froncie wschodnim liczyć na polskiego sojusznika. Po pokonaniu Francji i dogadaniu się z Wielką Brytanią Hitler zamierzał poprowadzić nie tylko Niemcy, ale też m.in. Polskę, Węgry czy Rumunię na Sowietów. Dopiero odniesienie tego zwycięstwa miało dać mu upragniony Lebensraum dla narodu niemieckiego.

Niemcy kusząc Polskę sojuszem przeciw ZSRR nie wykazywali się jednak zbytnią zręcznością. Wyrzeczenie się Wolnego Miasta Gdańska wobec znaczenia Gdyni niewiele dla Polski zmieniało, ale polskie społeczeństwo mogło tego nie zaakceptować. Władysław Studnicki sugerował, że Berlin powinien Polsce zaproponować w zamian jakąś formę zwierzchnictwa nad Słowacją. Podobnie, jawne dołączenie do paktu antykominternowskiego wobec silnych w Polsce nastrojów antyniemieckich wiązało się dla władzy z ryzkiem nowego przewrotu rządowego.

Z drugiej strony, kardynalne błędy popełniła też polska dyplomacja. Przede wszystkim odrzucono możliwość sojuszu Niemiec i ZSRR, a na to jak wiadomo zdecydował się Adolf Hitler. Jednocześnie założono, że kanclerz Rzeszy cały czas blefuje i nie zdecyduje się na wojnę, mimo że po rozbiorze Czechosłowacji i przyłączeniu Kłajpedy taką ewentualność trzeba było brać pod uwagę. To że zawiązano sojusze z Francją i Wielką Brytanią wcale o tym nie świadczy. Miały one pełnić przede wszystkim rolę odstraszającą, ale ten straszak był bezzębny. Ani Francja, ani Wielka Brytania nie była zdolna do szybkiego stworzenia frontu na zachodzie w 1939 roku. Dotąd nikt, poza Niemcami, nie przygotowywał się do wojny, a Warszawa ulegając naciskom sojuszników opóźniała mobilizację.

Jednak czy polskie władze mogły wtedy podjąć lepszą decyzję? Finał tej rzeczywistej znamy, a jakie były alternatywy i ryzyka z związane opcjami alternatywnymi?

Inscenizowane na potrzeby propagandowe zdjęcie niszczenia polskiego szlabanu przez niemieckich żołnierzy na przejściu granicznym w Kolibkach, wrzesień 1939 r.

Opcja 1: Polska zawiązuje sojusz z III Rzeszą

Załóżmy, że np. w styczniu 1939 roku Niemcy i Polska odnawiają pakt o nieagresji i w tajnym protokole do niego ustalają warunki współpracy na wypadek wojny z ZSRR. Podpisanie tego układy jest wzmacniane retoryką o przyjaźni między narodami. Lansowana jest teza o powrocie do projektu Europy Ottona III. O pakcie antykominternowskim na razie nie ma mowy. Warszawa zgodziła się na ten warunek, ale odłożyła go w czasie, by lepiej przygotować do tego społeczeństwo.

Wiosną III Rzesza atakuje Francję. Polacy solidaryzują się z Francuzami, ale władze są powściągliwe. Sukcesy armii niemieckiej powodują jednak, że temat ewentualnej pomocy dla Paryża szybko przestaje być aktualny. Podobnie ZSRR w takim układzie nie decyduje się na reakcję. Po upadku Francji. Polska przystępuje już oficjalnie do paktu antykominternowskiego. Do Rzeczpospolitej wkracza Wehrmacht, który wspólnie z Wojskiem Polskim wiosną 1940 roku rusza na wschód.

Oczywiście, jakby to się wszystko skończyło jest zagadką. Pokonanie ZSRR jak wiadomo w rzeczywistości się nie udało. W tym scenariuszu Niemcy mieliby bliżej do Moskwy, ale czy to by przesądziło o zwycięstwie? Trudno rozstrzygnąć. Rozważmy zatem obydwie alternatywy.

Jeżeli Niemcy i ich sojusznicy by wygrali, to Polska uzyskałaby jakąś część zdobycznego tortu. Wiązało się to jednak z ryzkiem. Józef Beck już po wybuchu wojny przekonywał, że gdyby przystał na niemieckie propozycje, to Polacy paśliby niemieckie krowy za Uralem – w domyśle zostalibyśmy stoczeni do roli niewolników. Ponadto, nie było żadnej pewności, że stacjonujący na terytorium polskim Wehrmacht nagle nie zostałby użyty do roztoczenia „większej opieki” nad Polską czy przyłączenia do Rzeszy Pomorza i Górnego Śląska.

Zwolennicy sojuszu polsko-niemieckiego przekonują, że prawdopodobieństwo tego było niewielkie, bowiem Niemcy nadal by potrzebowały polskiego sojusznika, gdyż nie byłyby w stanie samodzielnie utrzymać przejętego po ZSRR terytorium. Dodać jednak jeszcze należy, że zwycięstwo III Rzeszy wiązać się musiało z wprowadzeniem „dobrodziejstw nazizmu” w znacznej części Europy. Dla samej Polski zapewne byłoby to mniej dotkliwe niż sowiecki protektorat w czasach stalinowskich, niemniej hitleryzm niczym dobrym dla ludzkości nie był.

Przy założeniu jednak, że III Rzesza wojnę przegrywa, to głównym ryzkiem jest to, że Polska również znalazłaby się w obozie przegranych. Znów zwolennicy opcji sojuszu z Niemcami wskazują, że II RP mogłaby przecież w porę zerwać ten alians i przystąpić do obozu zwycięskiego. Problem w tym, że nie byłoby pewności, że to by się udało. Przykład Węgier pokazuje, że nie było to takie proste.

Opcja 2: Polska zawiera pozorny sojusz z Niemcami

Przy tym scenariuszu wszystko przebiega identycznie jak w opcji 1 do momentu ataku Niemiec na Francję. Polska wtedy atakuje III Rzeszę, która odtąd musi toczyć wojnę na dwóch frontach. Tutaj pojawia się jednak problem, że po pierwsze, cały ten makiaweliczny plan trzeba by było zachować w tajemnicy, a jak wiadomo Polacy nie należą do ludzi przesadnie dyskretnych, a po zawarciu sojuszu z Niemcami wpływy Berlina nad Wisłą znacząco by wzrosły. Poza tym, trzeba by było przeprowadzić mobilizację i w miarę szybko przygotować się do potężnego ataku nie wzbudzając podejrzeń Niemiec. Co więcej, wojna błyskawiczna we Francji mogła podważyć sensowność takiej operacji. Mogło się też zdarzyć tak, że Wehrmacht zdołałyby szybko wyprzeć Francuzów ze znacznej części kraju, a potem resztę sił przerzucić na front polski. Zagadką byłaby postawa Wielkiej Brytanii, która w żaden sposób nie była w 1939 roku przygotowana do wojny lądowej. W rezultacie istniało poważne ryzyko, że przerodzi się to w powtórkę wojny pozycyjnej z I wojny światowej, z tym że tym razem na taki rozwój wypadków czekał Stalin, który zakładał, że Armia Czerwona ponownie ruszy na Zachód, gdy ten będzie pogrążony w chaosie.

Polska piechota sprzed wybuchu wojny

Opcja 3: Polska od razu szykuje się do wojny i zawiera lepszy sojusz z Francją i Wielką Brytanią  

Przy tym scenariuszu polskie władze od razu zakładają, że odrzucenie niemieckich propozycji zakończy się wojną. Zanim zatem powiemy jednoznaczne „Nie” Berlinowi polska dyplomacja natychmiastowo przystępuje do montowania przyszłej antyhitlerowskiej koalicji, a całe państwo jest nastawione na przyszły konflikt: zwiększenie zbrojeń, zakupów sprzętu, mobilizacja, przygotowanie społeczeństwa etc.

Polska zawiera alians z Francją i Wielką Brytanią, ale na innych zasadach. Wymusza stacjonowanie na polskim terytorium samolotów RAF i jednej francuskiej brygady. Nie była to pomoc, która przekraczała możliwości Paryża i Londynu, a Hitlerowi od razu by pokazywała, że wojna z Polską, to nie będzie lokalny konflikt.

Minus tego jest taki, że w ostatecznym rozrachunku mogło to niewiele zmienić. Jeżeli Hitler zdecydowałby się na wojnę i zawarłby sojusz z Sowietami, to los II RP i tak byłby przypieczętowany, choć pewnie bronilibyśmy się dłużej.

Opcja 4: Gramy obrotowo

Jest to miks poprzednich scenariuszy. Polska zakłada, że wojna jest nieunikniona i od początku 1939 roku na poważnie się do niej szykuje, ale nie przyjmuje brytyjskich gwarancji, nie odnawia sojuszu z Francją i podpisuje pakt o nieagresji z III Rzeszą wraz z tajnym protokołem, ale nie od razu, by przeciągnąć plany wojenne Hitlera jak najdłużej. W momencie niemieckiego ataku na Francję mamy siły zbrojne, które mogą natychmiastowo włączyć się do walki. W tym wypadku cios w plecy niemieckiemu sojusznikowi ma większe szanse powodzenia. Ciągle jednak trzeba liczyć się z ryzkiem chaosu w Europie ze scenariusza 2 i jest to także opcja dużo trudniejsza w realizacji od poprzednich.

Opcja 5: Polska zawiera sojusz z ZSRR przeciwko Niemcom

Pomoc Armii Czerwonej dla rozbieranej przez Niemców Czechosłowacji oferowali Sowieci już w 1938 roku. Warunkiem była zgoda Polski na przejście jednostek sowieckich przez polskie terytorium. Warszawa się na to nie zgodziła, słusznie obawiając się, że jak czerwonoarmiści, gdzieś już wejdą, to trudno ich stamtąd usunąć. Ponadto widziano w tym wstęp do roztoczenia sowieckiego protektoratu. Sojusz z Moskwą był zatem nieakceptowalny. Do niego jednak i tak doszło, ale już w trakcie wojny, i skończyło się to właśnie oderwaniem części terytorium i utratą przez Polskę suwerenności.

Na tle tych scenariuszy decyzje polskich decydentów z 1939 roku nie jawią się aż tak nieracjonalnie. Polska stworzyła koalicję trzech na jednego, co na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem rozsądne. Problem w tym, że brakowało czasu, by ten sojusz stał się realną siłą. Niemniej pewien błąd wydaje się niewybaczany. Si vis pacem para bellum – jeśli chcesz pokój, szykuj się do wojny. Polskie władze konsekwentnie ignorowały sygnały o planach wojennych wobec Polski, sojuszu Hitlera i Stalina, w konsekwencji II RP nie przygotowała się na ten konflikt i weszła do niego jako pierwsza. Rzeczpospolita nie potrafiła rozpoznać rosnącego wokół niej zagrożenia i nie zrobiła wszystkiego by je od siebie oddalić.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA