cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Jaki jest sens istnienia monarchii brytyjskiej?

Krystian Skąpski, 17.04.2021

Królowa Elżbieta podczas wizyty w Birmingham w 2012 r.

Monarchia brytyjska jest dziś najsłynniejszą monarchią na świecie. Losy rodziny Windsorów śledzą miliardy ludzi i to nie tylko za pośrednictwem przekazów medialnych, ale również popularnego serialu Netflixa „The Crown”. Wszystko na pokaz, zero prywatności, a gdzie w tym wszystkim jest sens istnienia tej instytucji?

Dwie wojny światowe doprowadziły do zmiecenia wielu europejskich monarchii. Spośród najważniejszych państw Europy, to jedynie w Wielkiej Brytanii się ona ostała, czyli akurat tam, gdzie jeszcze na początku XX wieku koronowana głowa miała najmniejsze kompetencje. Jak się okazało Brytyjczycy wyznaczyli ścieżkę zmian dla kontynentu – od absolutyzmu do monarchii parlamentarnej. Z tym, że już w drugiej połowie ubiegłego stulecia okazało się, że Europa poszła nawet o krok dalej i króla zamieniła na prezydenta. Dumny Albion pozostał jednak w wyznaczonym sobie modelu.

Co więcej, Brytyjczycy zakonserwowali nie tylko instytucję monarchy, lecz także sztywną etykietę i dwór rodem z czasów la belle epoque. Podczas gdy inne monarchie europejskie dostosowywały się do tempa przemian kulturowo-społecznych i rezygnowały z lokajów w perukach, rygorystycznych zasad zachowania, to na Wyspach szło to bardzo opornie. Przedstawiciele rodziny królewskiej nie jeżdżą do pracy na rowerze, nie spotkasz ich na zakupach w spożywczaku czy w trakcie jazdy tramwajem jak to czasem ma miejsce w „nowoczesnych” monarchiach skandynawskich. Tu są twarde reguły, hierarchia, tytuły szlacheckie, dostojeństwo i cześć etc.

Więcej o życiu brytyjskiej rodziny królewskiej można znaleźć
​​​​w książce Elżbieta, Filip, Diana i Megan. Zmierzch świata Windsorów

W konsekwencji ten cały zakonserwowany, choć już z istotnymi wyłomami, świat z początku XX wieku otaczający Windsorów budzi fascynację. Media zrobił z brytyjskiej rodziny królewskiej coś w rodzaju Big Brothera. Czytając kolejne newsy o Windsorach czy oglądając sezony „The Crown” można odnieść wrażenie, że w tej rodzinie nie ma miejsca na prywatne życie. Nie ma wiadomości, listu, zwierzenia, które wcześniej czy później nie wyszłoby na jaw. Możemy pooglądać, jak funkcjonuje w XXI wieku „ostatnia prawdziwa europejska monarchia”. O ile jednak ten cały blichtr był w Europie 120 lat temu chlebem powszednim, to obecnie jest osobliwą atrakcją. Czy zatem nie jest to dzisiaj wszystko żywą emanacją powiedzenia „przerost formy nad treścią”?

Teoretycznie monarchia brytyjska nie jest tylko tanią rozrywką dla gawiedzi. Królowa ma całkiem spore uprawnienia i poza księciem Lichtensteinu chyba największe spośród monarchów europejskich. Sęk w tym, że z nich nie korzysta. Monarcha brytyjski może zawetować ustawę, ale ostatni raz tak uczyniła królowa Anna w 1707 roku. To królowa także wskazuje szefa rządu, ale utarło się, że jest to zawsze lider zwycięskiej partii. W efekcie władczyni zapewnia jedynie ładną otoczkę dla funkcjonującego systemu parlamentarno-gabinetowego. W wielu państwach jej rolę spełnia urząd prezydenta, którego znaczenie ogranicza się do legendarnego „żyrandola” i „przecinania wstąg”. Takie kompetencje mają m.in. prezydenci w Niemczech, Czechach czy we Włoszech. I tu ujawnić się mogą zalety z posiadania własnego króla czy królowej. Prezydent, choćby wybierany przez Zgromadzenie Narodowe zawsze będzie wyborem jednej z opcji politycznych. Monarcha zaś jest apolityczny i jest instytucją spajającą naród, co upolitycznionemu prezydentowi nie zawsze się udaje.

Krytycy instytucji monarchii mogą z kolei podważać sens utrzymywania „bandy darmozjadów”, która nierzadko ani przymiotami umysłowymi, ani moralnymi nie odznacza się na plus na tle społeczeństwa. W rodzinie Windsorów jest to aż nadto widoczne, ale nie tylko tu. Niedawny jeszcze król Hiszpanii Jan Karol odszedł w niesławie skandali towarzyskich, politycznych i gospodarczych. Ale z drugiej strony, to w ramach rodziny królewskiej łatwiej znaleźć osobę, która jednoczy społeczeństwo i zastąpi „czarną owcę”, niż liczyć, że kolejny prezydent będzie lepszy. Poza tym, do utrzymania monarchii brytyjskiej nie trzeba dokładać, bo ona sama na siebie zarabia. Królowa i jej krewni przynoszą Wielkiej Brytanii ponad miliard funtów zysku. Na to składają się dochody z turystyki, sprzedaży pamiątek czy atrakcyjności marki Windsorów.

Zobacz także

 

To wszystko powoduje, że blisko 70 proc. Brytyjczyków jest za utrzymaniem ustroju monarchicznego, a członkowie rodziny królewskiej, zwłaszcza królowa Elżbieta, jej wnuk William i jego żona Kate znajdują się na szczytach rankingu zaufania. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie koniec monarchii na Wyspach. Ona przetrwa, ale czy w takiej formie jak obecnie? Czy uda się skruszyć świat zmurszałej etykiety i sztywnych zasad? Czy Wielka Brytania zbliży się tej materii do Królestwa Szwecji lub Danii? Zmian w tym kierunku próbował już książę Filip, księżna Diana i księżna Megan. Za każdym razem z podobnym skutkiem. Z drugiej strony brytyjska monarchia ciągle puszczała oko do zmieniającego się świata, rozdając np. gwiazdom popkultury tytuły szlacheckie czy zgadzając się na wykorzystywanie wizerunku w medialnych przedsięwzięciach. Nie zawsze były to projekty trafiane, a chłód świata za murami pałacu Buckingham nie pasował do udawanego luzu.

Marek Rybarczyk w swojej książce Zmierzch świat Windsorów sądzi, że jak przyjdzie do panowania Williama, to król w końcu „przesiądzie się na rower”, czyli będzie już przypominał swoich odpowiedników z kontynentu. Jednak to nie wydaje się dobra zmiana. Jeżeli brytyjska monarchia w aż takim stopniu upodobni się do pozostałych, to już nie będzie to samo. Zniknie to, co pociągało w koronie brytyjskiej, cała otoczka przypominająca czasy świetności imperium brytyjskiego. Naturalnie, sztywne zasady funkcjonowania dworu są nie tylko niepotrzebne, a wręcz szkodliwe. Jednak zachowanie pewnego dostojeństwa jest niezbędne. To także jest bowiem symbol, który podnosi prestiż państwa i pokazuje jego wyjątkowość oraz zachowanie wielowiekowej ciągłości.

Artykuł inspirowany książką Marka Rybarczyka Elżbieta, Filip, Diana i Megan. Zmierzch świata Windsorów





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA