cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Jak Tatarzy uratowali Rzeczpospolitą w czasie potopu

Jakub Wojas, 28.09.2021

Karol X Gustaw w walce z Tatarami w bitwie pod Warszawą na obrazie Johanna Filipa Lemke

Relacje Polski z Chanatem Krymskim w XVII wieku nie jawią się najlepiej. Tatarzy regularnie najeżdżali ziemie Korony, uczestniczyli w wyprawach tureckich przeciwko Rzeczpospolitej, a w 1648 roku wspomogli powstanie kozackie Bohdana Chmielnickiego. Jednak w trakcie potopu było inaczej. Ich postawa okazała się kluczowa dla odparcia przez państwo polsko-litewskie szwedzkiego najazdu.

Sojusz polsko-tatarski

Rok 1655 kojarzy się zazwyczaj wyłącznie z potopem szwedzkim. Jednak sytuacja Rzeczpospolitej w tym czasie była dużo gorsza. Polska i Litwa walczyły wówczas także z nawałą moskiewską od wschodu, która wspomagała Kozaków Chmielnickiego. W tych zmaganiach państwo polsko-litewskie miało nieoczekiwanego sojusznika. W kwietniu 1654 roku, niedługo po zawarciu ugody perejasławskiej między Moskwą a Kozaczyzną od Chmielnickiego odwrócił się jego dotychczasowy sojusznik, chan krymski. W Bakczysaraju doszło do podpisania między Islamem III Girejem a reprezentującym polskiego króla, strażnikiem wielkim koronnym Mariuszem Stanisławem Jaskólskim umowy sojuszniczej Rzeczpospolitej i Chanatu. Przywódca Tatarów niedługo później pożegnał się z tym światem, według miejscowego przekazu otruty przez ukraińską nałożnicę, ale jego następca, Mehmed IV Girej okazał się bardzo przywiązany do idei polsko-tatarskiego aliansu.

Z Tatarami przy boku nie udało się odnieść wielkich sukcesów w 1654 roku, co więcej to Kozacy zaczęli pustoszyć ich ziemie i do Rzeczpospolitej przybyło wielu zbiegów z Chanatu. Przełomowa okazała się jednak jesień 1655 roku, gdy ruszyła wielka wyprawa chana. Działo się to w momencie, kiedy wiele miast i zamków w Koronie i na Litwie poddało się już Szwedom, ostatkiem sił bronił się Kraków, a od wschodu napierały wojska moskiewsko-kozackie. Nie udało się im zdobyć Kamieńca Podolskiego, ale Zaporożcy dotarli pod Lwów i Lublin. Miast tych jednak również nie zajęli. Od Lwowa Chmielnicki odstąpił otrzymując okup, lecz w drodze powrotnej w okolicach Jezierny ordy tatarskie pod wodzą samego chana Mehmeda Gireja wsparci przez oddział Piotra Potockiego z Kamieńca Podolskiego otoczyli Kozaków i Moskali. Hetman zaporoski został zmuszony do zerwania sojuszu z Moskwą i obiecał wspomóc Rzeczpospolitą w walce ze Szwecją, a Rosjanie uratowali życie jedynie dzięki okupowi. Chmielnicki wprawdzie nie miał zamiaru dotrzymywać układu, ale była to klęska jego wyprawy, którą to chan skwapliwie wykorzystał do celów propagandowych. Dzięki temu wieść o zwycięstwie pod Jeziorną dotarła do szerokiego grona szlachty. Ważniejsze było jednak uwolnienie od wrogów sporej części południowej Polski. Podczas gdy reszta Rzeczpospolitej była zajęta przez Szwedów, Rosjan albo Kozaków, to między Lwowem a Kamieńcem Podolskim utrzymywała się władza Jana Kazimierza. Jak pisał Stanisław Herbst:

Chociaż Tatarzy w końcu 1655 roku nie dali bezpośredniej pomocy przeciw Szwedom, jednak działaniami swymi zapewnili podstawę terytorialną dla regularnej wojny obronnej na przełomie 1655/1656 roku.

Potyczka Kozaków z Tatarami, obraz Józefa Brandta

Tatarzy na Mazurach

Ale ordyńcy zaangażowali się również w wojnę ze Szwedami. Chan wysłał na pomoc Janowi Kazimierzowi 2000 Tatarów budziackich pod wodzą Subchan Gazi Aga. Do lata 1654 roku był on podskarbim, a następnie zarządcą Budziaka. Uchodził za przeciwnika propolskiej polityki. W obozie królewskim pojawił się w lipcu 1656 roku. W bitwie pod Warszawą tatarskie oddziały pod jego wodzą atakując w Bródnie tabory szwedzkie o mało nie uśmierciły samego Karola Gustawa. W październiku tego samego roku, pod Prostkami poddani chana wzięli do niewoli księcia Bogusława Radziwiłła. Wkrótce potem Tatarzy, dotąd przecież nieznani w tej części kraju, przystąpili do pustoszenia Prus Książęcych – dotychczasowego szwedzkiego sojusznika.

Według Sienkiewicza, ostać mieli się jedynie ci, którzy znali polską mowę, ale w rzeczywistości ordyńcy nie zwracali uwagi na takie niuanse. Ofiarą tatarskiego najazdu padło starostwo ełckie, dużą część piskiego oraz skrawki ryńskiego i oleckiego. Poza Ełkiem, zdobytym przez wojska litewskie orda nie wkroczyła do żadnego miasta. Z kolei już 16 października Subchan Gazi opuścił granice elektorskiego państwa i kierując się na południe spustoszył Podlasie. Najczęściej uważa się, że powodem tego postępowania był zatarg z hetmanem Aleksandrem Gosiewskim o księcia Bogusława Radziwiłła. Hetman chciał go uchronić od niewoli tatarskiej i oddać rodzinie. Zarządca Budziaka ani myślał na to przystawać. Ostatecznie wojewoda ordy budziackiej dał się przekonać za 15 tys. talarów okupu od Radziwiłłów.

Wojna psychologiczna

Nie da się ukryć, że 2 tys. ordyńców to nie jest liczba, która powaliła Szwecję na kolana. Tatarzy sprawdzali się nie w walnych bitwach, a wojnie szarpanej i operacjach dywersyjnych. Najważniejszy był jednak efekt psychologiczny. Pośród szwedzkich czy pruskich żołnierzy, którzy dotychczas nie mieli styczności z ordą krążyły niestworzone historie na temat okrucieństw, jakie mogą spotkać z tatarskich rąk. Wystarczyła zatem tylko plotka, że zbliżają się Tatarzy, by wywołać u przeciwnika panikę. Choć czambuły zawitały do Prus Książęcych tylko na kilka październikowych dni, to potem mieszkańcy tych ziem widzieli ordyńców w każdym następnym najeździe wojsk polskich czy litewskich.

Taniec tatarski. Obraz Juliusza Kossaka

Efekt strachu przed Tatarem działał również na stronę polską. Jak podaje Sławomir Leśniewski w „Potopie. Czas hańby i sławy 1655-1660”:

Kiedy w grudniu [1655] szlachta zaczęła gremialnie powracać pod sztandary prawowitego władcy i zawiązywały się kolejne konfederacje, wszystkim opieszałym grożono chanem, który każdego, kto pozostanie w domu „jako nieprzyjaciela znosić będzie” – i argument ten rzadko pozostawał bez echa. Tym bardziej że Mehmed Girej rozesłał na terenie południowo-wschodnich województw groźnie brzmiące uniwersały zawierające swoisty „karomierz” dla odstępców i dekowników. Strach przed tatarskimi represjami okazywał się skuteczniejszy od najpiękniej brzmiących patriotycznych apeli.

Może jednak zastanawiać, dlaczego dotychczasowy wróg tak ofiarnie zaangażował się w ratowanie Rzeczpospolitej? W 1655 roku w czasie pobytu w Bakczysaraju podczaszego chełmskiego Jana Szumowskiego, posła króla Jana Kazimierza ustalono, że głównym przeciwnikiem Tatarów będą Kozacy i Moskwa, ale chan wesprze polskiego monarchę posiłkami w walce ze Szwecją. Chanatowi zależało na utrzymaniu Rzeczpospolitej, ale przede wszystkim chciał osłabić Zaporożców i cara. 

Mapa Rzeczpospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego do kupienia tylko w Sklepie Wokulskiego

Powód był prozaiczny. Wystarczy bowiem spojrzeć na mapę. Chanat Krymskim przed wybuchem powstania Chmielnickiego graniczył z Rzeczpospolita i Moskwą, z czego ta pierwsza była znacznie silniejsza. W interesie Tatarów było zatem osłabienie państwa polsko-litewskiego, by nie stanowiło ono dla nich zagrożenia. Jak wiadomo za panowania Władysława IV poważnie rozpatrywano atak na Krym. Sytuacja się zmieniła, gdy rebelię kozacką wsparła Moskwa. Wówczas Chanatowi groził powrót do sytuacji sprzed 1648 roku, ale w wersji, gdzie to Moskwa powiększona o Ukrainę stanowi główne zagrożenie. W interesie Bakczysaraju było zatem posiadanie najlepiej dwóch słabych i skłóconych ze sobą sąsiadów. By uniknąć dominacji jednego nad drugim trzeba było zawsze wspierać stronę słabszą. Upadek Rzeczpospolitej w wyniku naporu wrogów w latach 1654-1656 groził zachwianiem równowagi geopolitycznej. Dlatego Mehmed Girej uważał, że utrzymanie państwa polsko-litewskiego leży w jego żywotnym interesie. Tę samą politykę kontynuował zresztą również patron Krymu - Imperium Osmańskie, które wspierało w XVIII wieku niepodległość Rzeczpospolitej w obawie przed dominacją Rosji.

Znamienne też jest jak doszło do końca aliansu polsko-krymskiego. Na początku lat 60. XVII wieku wojska polskie i litewskie, wsparte przez Tatarów wyparły już niemal z całości swego terytorium Szwedów, Siedmiogrodzian i Rosjan. Rzeczpospolita nawet wyprawiał się kolejny raz w kierunku Moskwy. W takiej sytuacji elita krymska coraz częściej zaczęła podważać zasadność dalszego trwania w sojuszu z państwem polsko-litewskim. Chan Mehmed Girej był jednak innego zdania. Dlatego w 1666 roku doszło do jego obalenia, a już w następnym roku Tatarzy znów skumali się z Kozakami i na południowym-wschodzie Królestwa Polskiego ponownie rozgorzała wojna. Można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA