cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Islamski problem I RP, czyli bunt Lipków

Jakub Wojas, 08.08.2018

Potyczka z Tatarami. Obraz Maksymiliana Gierymskiego

Antymuzułmańskie nastroje spowodowane m.in. przestępstwami dokonywanymi przez wyznawców Allaha nie są tylko domeną naszych czasów. W swojej historii Polska miała już problem ze społecznością islamską i, by było ciekawiej, byli to uchodźcy. Reakcja niewiele różniła się od postawy nam współczesnych. Doprowadziło to do tragedii, ale obydwie strony potrafiły wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.

Islamscy bojownicy Rzeczpospolitej

Historię polskich Tatarów, a raczej Tatarów litewskich przyzwyczailiśmy się postrzegać w sposób bardzo cukierkowy, jako wiernych obrońców Rzeczpospolitej. Bo i owszem do pewnego momentu te relacje układały się wręcz przykładnie. Pierwszych Tatarów sprowadził na Litwę kniaź Witold w 1397 r. Początkowo byli to jeńcy wzięci podczas wyprawy. Z czasem jednak dołączali do nich uchodźcy z obszaru podbitej Złotej Ordy, a także Kazania i Astrachania. Na Litwie osiedlono ich w okolicach Wilna, Trok, Grodna i Kowna, gdzie w zamian za przywileje byli zobowiązani do służby wojskowej.

Jeździec tatarski z XVII w.

Tatarzy litewscy, zwani Lipkami lub Muślimami, byli znani przede wszystkim jako znakomita lekka jazda. Wystawiali swoje chorągwie pod Grunwaldem, w późniejszych wiekach bili się ze Szwedami, Rosjanami, Turakami, a także pobratymcami z Krymu. Wierną służbą odwdzięczali się za przywileje, jakimi cieszyli się na litewskiej ziemi. Później to prawo wspólnej Rzeczpospolitej zapewniało im swobodę wyznania, a rodom kniaziowskim i tzw. Tatarom-kozakom posiadania ziemi, ludności zależnej i nietykalności osobistej, co w znacznym stopniu upodabniało ich do szlachty (choć nie mogli oni uczestniczyć w sejmikach). Część społeczności tatarskiej osiedlała się w miastach. Tam jednak z kolei nie mogli oni należeć do cechu. W szczytowym okresie liczebność Tatarów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów szacowano na ok. 1 proc. ludności całego kraju.

Kończy się tolerancja

Relacje między ludnością, nazwijmy to katolicką a muzułmańska zaczęły się psuć po okresie wojen 1655-1667. Na spustoszonej przez najeźdźców Litwie gwałtownie pogorszyły się warunki życia. Tatarzy nie otrzymawszy często żołdu sami dokonywali jego egzekucji, plądrując wsie i miasteczka. Cześć Lipków migrowała do Korony, gdzie sytuacja się powtarzała. Szczególnie nie ufano im na południowej granicy, która była narażona na ataki Tatarów krymskich. Skutkiem tego był zakaz stawiania na Rusi meczetów.

Im częściej dochodziło do ekscesów z udziałem Lipków, tym bardziej rosły nastroje antymuzułmańskie. Było to też pokłosie ostatnich doświadczeń Rzeczpospolitej, kiedy cały czas trzeba było walczyć z innowiercami: protestantami, prawosławnymi, a w końcu muzułmanami. Uważano, że polityka tolerancji dla obcych spowodowała gniew boży. Aby go uśmierzyć, m.in. wygnano arian (w tym także tych, którzy nie splamili się współpracą ze Szwedami). Jak podawał Janusz Tazbir, każdy zdawał sobie sprawę, że jest to odpowiedzialność zbiorowa, ale ich zdaniem było to jedyne wyjście.

W stosunku do Lipków wygnanie nie wchodziło w grę, aczkolwiek szereg ich praw redukowano. Poza ograniczeniami w budowie meczetów, zaczęto nie dopuszczać Tatarów do sprawowania funkcji dowódczych, a w 1667 r. zmniejszono ich żołd o 3/4. To ostatnie spowodowało, że bunt wisiał już na włosku. Decyzję ostatecznie cofnięto, lecz żołdu i tak nie wypłacono. Niezadowolenie Lipków zaczęło narastać i w 1669 r. król Michał Korybut Wiśniowiecki potwierdził ich przywileje w zakresie nabywania ziemi i zrównaniu w prawach sądowych ze szlachtą. Problem żołdu nie został jednak rozwiązany, a i szlachta nie zawsze z aprobatą patrzyła na takie przymilanie się do muzułmanów. W oddziałach wojskowych często na tym tle dochodziło do niesnasek. Rebelia była tylko kwestią czasu.

Bunt i szybkie opamiętanie

Zimą 1671 r. pierwsze oddziały tatarskie przeszły na stronę turecką. Wiosną 1672 r., w obliczu zbliżającego najazdu Osmanów, do wroga dołączyło już kilkanaście chorągwi tatarskich. Przywódcą tego buntu okazał się rotmistrz Aleksander Kryczyński – dotychczas wierny żołnierz Rzeczpospolitej, walczący z jej wrogami od 1654 r. Po tureckiej inwazji zostaje mianowany bejem Baru, natomiast jego Tatarzy zaczęli pustoszyć ziemie ruskie.

Taniec tatarski. Obraz Juliusza Kossaka

Nie wszystkim jednak służba u Turków przypadła do gustu. Muslimowie służący w armii litewskiej nie zdradzili, z kolei ci, którzy przeszli do Osmanów już w 1673 r. wyrażali swoje niezadowolenie z tej decyzji. Przede wszystkim mierziło ich to, że mają zdecydowanie mniej praw niż mieli w Rzeczpospolitej. Elity szlacheckie także poszły po rozum do głowy i przyznano, że bunt Lipków nie wziął się znikąd. Upoważniony do rokowań z buntownikami rotmistrz i podstoli nowogrodzki Marcin Bogusz miał przekazać od senatorów zapewnienie, że jeżeli Tatarzy zdecydują się wrócić na służbę Rzeczpospolitej, to mają zapewnioną amnestię i wypłatę zaległych żołdów w formie nadań ziemskich.

Meczet w Bohotnikiach
(foto: Hubert Śmietanka/CC-BY-SA2,5/Wikimedia Commons)

Sporo buntowników powitało tę wiadomość z radością, lecz nieugięty pozostawał przywódca rebelii Aleksander Kryczyński. Wydał tym samym na siebie wyrok śmierci z rąk propolskich spiskowców. Władzę na zamku w Barze przejął wówczas jego syn, a już w 1674 r. twierdza ta skapitulowała przed armią Sobieskiego. Odtąd chorągwie tatarskie zaczęły stopniowo przechodzić na stronę polską.

Proces ten nasilił się po traktacie w Żurawnie z 16 października 1676 r., który przewidywał swobodny wybór przez Tatarów kraju, w którym mogą się osiedlać. Niedługo potem Sejm uchwalił amnestię, a następnie zatwierdził dawne przywileje tatarskie, w tym możliwość odbudowy zniszczonych meczetów. Na Tatarów spłynęły także nadania ziemskie za zaległy żołd. W 1679 r. Jan III Sobieski wydzielił im część dóbr królewskich w ziemi brzeskiej, kobryńskiej i grodzieńskiej.

Pojednanie

Od tego momentu wszystko wróciło do normy. Ostatni buntownicy powrócili do Rzeczpospolitej po traktacie karłowickim z 1699 r., kończącym wojny z Turakami. Później nie notowano już wśród tej społeczności żadnych przejawów zdrady. Wręcz przeciwnie. Lipkowie wystawiali swoje chorągwie i pułki pod Wiedniem, w obronie Konstytucji 3 maja, w wojnach napoleońskich, powstaniach, a w końcu, w II RP. Do dziś społeczność ta żyje na obszarze Podlasia, m.in. w Kruszynianach i Bohotnikach – w miejscowościach nadanych jeszcze przez króla Jana III Sobieskiego.

Paradoksalnie bunt Lipków uśmierzył nastroje antymuzułmańskie wśród szlachty. Potrafili oni uderzyć się w pierś, przyznać się do błędu i naprawić szkodę. Zdano sobie sprawę, jak dobrymi żołnierzami są Muslimowie, a także, że ich wersja, nieradykalnego islamu w żaden sposób nie zagraża wspólnemu państwu. Lipkowie natomiast dopiero w tureckim despotyzmie uświadomili sobie, że szlacheckie przywileje, jakimi się cieszyli w Rzeczpospolitej i przejęta kultura szlachecka zrobiła z nich de facto Polaków wyznania muzułmańskiego.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA