cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Ilu jest polskich noblistów?

Andrzej Jaworski, 17.11.2020

Medal noblowski

Odpowiedź na tak postawione pytanie wydaje się prosta, ale wcale taka nie jest. Przez lata najczęściej padającą odpowiedzią było sześciu, a po otrzymaniu literackiej Nagrody Nobla przez Olgę Tokarczuk siedmiu. Tymczasem w źródłach anglojęzycznych pada najczęściej liczba 18 laureatów. Jednak jeśli zliczyć wszystkich noblistów pochodzących z polskich ziem, to tych „naszych” noblistów byłoby aż 56.

Nobliści z Ziem Odzyskanych

Taką właśnie liczbę podają Maria i Przemysław Pilchowie w swojej książce Nasi nobliści. nasi nobliści. 56 laureatów znad Wisły, Odry i Niemna. Tak długa lista obejmuje wszystkich noblistów, którzy pochodzą z obszaru terytorium obecnej i dawnej Polski, a także tych, którzy np. przez rodziców mają korzenie sięgające tych ziem. W ten sposób w tym obszernym zestawieniu znajdują się biografie osób, którym nawet przez myśl nie przeszło, że mogą mieć jakiś związki z Polską albo nie byli do Polski przyjaźnie nastawieni. Dotyczy to zwłaszcza niemieckich noblistów, wywodzących się z terenów dzisiejszej zachodniej i północnej Polski. Choć i w tym gronie można znaleźć interesujące przykłady powiązań z naszym krajem.

Więcej informacji o pochodzących z ziem polskich noblistach
można znaleźć w książce Nasi nobliści

Laureat literackiej Nagrody Nobla Gerhart Hauptmann zmarł w 1946 roku w już polskim Jagniątkowie w Sudetach. Wynikało to jednak bardziej z ciągłej niepewnej sytuacji Niemców na tych ziemiach niż propolskiego nastawienia noblisty. Wybitny fizyk Max Born pochodził z Wrocławia, ale już jego ojciec z wielkopolskiego Kępna. Gustaw Born był Żydem, którego rodzina w pewnym momencie wybrała asymilację do kultury niemieckiej, chociaż równie dobrze mogła wybrać opcję polską.

Zresztą Wrocław jawi się jako istne miasto noblistów. Tu obecnie mieszka Olga Tokarczuk, ale z Wrocławiem było związanych aż 13 niemieckich laureatów tej Nagrody. Poza stolicą Dolnego Śląska wyróżnia się również Kraków, w którym po 1996 roku mieszkało w tym samym czasie dwóch laureatów literackiej Nagrody Nobla. Z kolei z Uniwersytetem Warszawskim związanych było aż pięciu noblistów (Skłodowska, Begin, Rotblat, Hurwicz, Miłosz), choć nie każdy z nich zaliczany jest do grona polskich laureatów tej Nagrody.

Niesłusznie pomijani?

Wydaje się, że najłatwiej jest wskazać polskich laureatów literackiego Nobla. Kryterium jest tu pisanie swoich dzieł po polsku i przez to współtworzenie polskiej kultury. Jednakże Izaak Singer – laureat tej Nagrody za rok 1978 poświęcił sporą część swojej twórczości Polsce, a raczej społeczności żydowskiej w Polsce. Sam autor czuł silny związek emocjonalny z krajem swego urodzenia. Nie pisał jednak swoich dzieł po polsku, lecz w jidisz, a potem również po angielsku. Nie pisanie po polsku nie wynikało jednakże z jakiś pobudek ideologicznych, lecz było naturalnym wyborem. Jak wspominał po latach:

Żyłem w Polsce, w kraju moich urodzin, tak jak moi dziadkowie i rodzice ich rodziców. Od stulecia moi przodkowie zamieszkiwali ten kraj, jednak język polski był mi zupełnie obcy, jak hiszpański czy włoski. W polszczyźnie wszystko było nowe: deklinacja, koniugacja i zasady prawidłowej wymowy trudnych polskich wyrazów, których za żadne skarby nie mogłem się nauczyć, zresztą nie umiem ich do dzisiaj. Nie przesadzę, stwierdzając, że polski był dla mnie językiem tak obcym, jak chiński.

Z jednej strony Singer tworzył dzieła kultury żydowskiej, z drugiej Polska wywierała silny wpływ na jego twórczość, a przez to jest to swego rodzaju dopełnienie kultury przedwojennej Polski.

Tadeusz Reichstein

Wielu było noblistów, którzy urodzili się w Polsce, ale w dzieciństwie opuścili te ziemie i w dalszym życiu nie mieli większych związków z krajem pochodzenia. Były jednak wyjątki. Takim przykładem jest Tadeusz Reichstein – laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny z 1950 roku. Pochodził on z rodziny żydowskiej, ale zasymilowanej, a imię dostał na cześć Tadeusza Kościuszki. Gdy miał osiem lat jego rodzina wyemigrowała do Szwajcarii. Reichstein w późniejszych latach odwiedzał Polskę, mimo że podczas wojny zginęli wszyscy jego polscy krewni. Nigdy nie wyrzekł się polskości i z dumą podkreślał swoją narodowość, a od 1994 roku był członkiem Polskiej Akademii Nauk.

Mimo emigracji Reichstein miał polskie obywatelstwa, lecz nie wydaje się to być kryterium decydującym. W przeciwnym razie za polskich noblistów nie należałoby uznawać Henryka Sienkiewicza czy Marii Curie-Skłodowskiej. Problematyczne jest jednak zaliczanie do grona naszych laureatów osób, które były ważnymi postaciami w dziejach innego państwa. Chodzi tu oczywiście o Izrael i dwóch pochodzących z Polski nagrodzonych pokojowym Noblem. Urodzony w Wiszniewie w województwie nowogrodzkim Szymon Peres (Perski) dostał go w 1994 roku, a Menachem Begin, czyli Mieczysław Biegun - absolwent prawa Uniwersytetu Warszawskiego i żołnierz Armii Andersa - w 1978 roku.

Decydującym kryterium powinno być raczej utożsamianie się samego zainteresowanego z Polską lub państwem polskim. Nie zawsze jest to tożsame. Czesław Miłosz uważał się za polskojęzycznego Litwina, jednak jednocześnie utożsamiał się z państwem polskim. Co jednak z tymi, którzy mieli dwie ojczyzny? Tu się pojawia problemem, bowiem wydaje się, że Polska stanęła na stanowisku pewnej zero-jedynkowości. Za polskich uznano tych laureatów, co do których inne państwa nie roszczą sobie praw. Wyjątkiem jest Maria Curie-Skłodowska, ale raczej ze względu na to, że gdy otrzymywała Nagrodę, to Polski nie było na mapach.

Zupełnie inaczej jest z tymi, którzy wybrali i związali swoje życie z innymi krajami, gdy Polska już istniała. Andrzej (Andrew) Schally jest laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny z 1977 roku. Jest on też synem legionisty, adiutanta prezydenta Ignacego Mościckiego, generała Wojska Polskiego Kazimierza Schally'ego. Pochodzi zatem z bardzo patriotycznego domu. Niemniej po wybuchu wojny w wieku niespełna 13 lat opuścił Polskę, by już nigdy na stałe do niej nie powrócić. W 1952 roku Andrzej Schally wyjechał do Kanady, a stamtąd do USA, gdzie ostatecznie osiadł. Jak zaznaczono w książce Nasi nobliści, z czasem zapomniał języka polskiego i gdy w 2017 roku odwiedził swoją dawną ojczyznę, to posługiwał się już tylko językiem angielskim. Jednak rok później został odznaczony medalem „Pro Patria” za zaangażowanie w ratowanie Pomnika Katyńskiego w Nowym Jorku, a to by oznaczało, że Polska coś jeszcze dla niego znaczy.

Leonid Hurwicz
(foto: Dong Oh/CC BY 3.0/Wikimedia Commons)

Kolejnym ciekawym przypadkiem jest Leonid Hurwicz – laureat ekonomicznego Nobla z 2007 roku. Pochodził ze spolonizowanej rodziny żydowskiej. Ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim, ale w 1938 roku (na swoje szczęście) wyjechał kształcić się za granicą: najpierw do Wielkiej Brytanii, potem do Szwajcarii, aż w końcu znalazł się w USA. Dzięki temu uniknął Holokaustu. W latach 90. często odwiedzał Polskę. W jednym z wywiadów stwierdził nawet, że gdyby jego syn miał zainteresowania ekonomiczne, to bez wahania posłałby go na studia do Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Sam Hurwicz spędził w Polsce 19 lat swojego życia, tylko cztery lata mniej od Marii Curie-Skłodowskiej.

Najbardziej jaskrawym przykładem polskiego noblisty, który do polskich noblistów długo nie był zaliczany jest Józef Rotblat – fizyk, założyciel i lider ruchu pacyficznego Pugwash, który w 1995 roku otrzymał pokojową Nagrodę Nobla. Gdy ją odbierał, to na jego życzenie zagrano Polonez heroiczny Chopina. Można tylko zachodzić w głowę, dlaczego Rotblata od tego 1995 nie zamieszcza się na wszystkich listach polskich laureatów, skoro on sam na każdym kroku podkreślał swoją polskość. Pochodził z biednej rodziny żydowskiej. Całkowicie spolonizował się prawdopodobnie w czasie studiów w Wolnej Wierzchnicy. Potem zdobył również doktorat na Uniwersytecie Warszawskim, a tuż przed wybuchem wojny znalazła się na stypendium w Wielkiej Brytanii. Jego żona zginęła w Holokauście. On z kolei w czasie wojny pracował dla Amerykanów przy budowie bomby atomowej, ale ze względów moralnych porzucił tę pracę, gdy okazało się, że Niemcy jej nie zbudują. Gdy stał się już słynnym naukowcem, to twierdził, że jest Polakiem z brytyjskim paszportem. W odróżnieniu od Schally'ego do końca życia płynnie mówił po polsku i angażował się w działalności Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie.

Rotblat coraz częściej jest włączany do rodzimych oficjalnych list polskich laureatów Nobla. Inne państwa najczęściej szeroko tworzą zestawienia własnych noblistów, opierając się na zasadzie kraju pochodzenia. Ale wydawałoby się, że podstawowym kryterium dla stwierdzenia „czyj” jest dany laureat powinna być opinia samego zainteresowanego. Dlatego raczej nie powinno być przeszkód, aby Reichsteina, Schally'ego, Singera czy Hurwicza zaliczyć do grona polskich laureatów Nagrody Nobla.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Marii i Przemysława Pilchów Nasi nobliści. nasi nobliści. 56 laureatów znad Wisły, Odry i Niemna.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA