cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Historia Śmigusa-dyngusa

Beata Kuźniarowska, 02.04.2018

Dyngus na przedwojennej kartce pocztowej

Poniedziałek Wielkanocny, nazywany potocznie Lanym Poniedziałkiem, według legendy upamiętnia oblewanie wodą plotkujących żon w Jerozolimie przez ich mężów. W polskiej tradycji najczęściej wodą oblewane są dziewczęta, wśród których pojawia się przekonanie, iż mocne oblanie wodą to zaszczyt, ponieważ najczęściej robili to młodzi kawalerowie. Nieodzownym elementem Lanego Poniedziałku są: piski, wrzaski, uciekanie oraz mokre ubranie. Jak niegdyś mówiono: „Baby polewa się żeby miały szczęście w chudobie, chłopów, żeby mieli je w polu, dziewczyny – do chłopaków".

Wyraz „śmigus”, zdaniem językoznawców, pochodzi od niemieckiego „Schmackostern", czyli smagania. Czasownikiem pochodzącym od tych słów jest też polski wyraz „śmigać”, który może oznaczać zarówno czynność smagania, jak i wprawiania czegoś w dynamiczny ruch. Nazwa ta odnosi się do pogańskiego rytuału, polegającego na uderzaniu się wierzbowymi witkami dla uzyskania zdrowia i płodności. Zwyczaj ten był praktykowany wśród Słowian podczas „Jarych Godów”. Znały go także inne indoeuropejskie ludy. Rytuał miał związek z dawną symboliką wierzby, która w wierzeniach Słowian była drewnem o nadspodziewanej płodności.

Śmigus na ilustracji z Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej
Zygmunta Glogera

„Smaganie się" posiadało swój określony porządek – dziewczęta i kawalerowie smagali się nawzajem w celu zdobycia zdrowia, witalności i płodności. Chociaż słowo „śmigus" ma germański rodowód, to sam zwyczaj jest czysto słowiański. Z biegiem czasu jednak zaniknął on na większości obszaru Słowiańszczyzny.

Podobnie jest z drugim członem ludowej nazwy Poniedziałku Wielkanocnego. Wyraz „dyngus", zdaniem językoznawców, pochodzi również z niemieckiego. Zazwyczaj łączy się on z czynnością „wykupywania się", a także z słowem „dünguuss”, który oznacza kałamarz bądź chlust wody. Rytualne oblewanie się wodą było wprawdzie znane Słowianom od bardzo dawna, lecz podobnie jak w przypadku śmigusa, Polacy z czasem przejęli niemieckie nazewnictwo, które wyparło rodzime nazwy, takich jak: polewanka, lejek, oblewanka. Przetrwały one jedynie w niektórych kulturach ludowych. Pierwotnie śmigus i dyngus były odrębnym zwyczajami, lecz w pewnym momencie nastąpiło ich połączenie w jeden zwyczaj.

Według tradycji w Lany Poniedziałek, zanim zeszło słońce gospodarze wychodzili w pole i święcili ziemię. Miało to wzmocnić glebę po zimie. Z kolei w celu zabezpieczenia przyszłych upraw przed gradobiciem, wbijano w skiby krzyżyki zrobione z palm wielkanocnych.

Historia Śmigusa-dyngusa na ziemiach polskich jednak nie zawsze była kolorowa. Początkowo Kościół krytykował ten wywodzący się z pogaństwa zwyczaj, traktując go jako zabawę, rozpustne obrażanie majestatu Boga. W roku 1420 wyraźnie przestrzegano przed takimi praktykami:

Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podatki, co pospolicie nazywa się dyngować, ani do wody ciągnąć.

Ten pochodzący z XV w. zakaz nie wyplewił jednak tego pogańskiego obrządku. Tradycja oblewania się wodą początkowo była najliczniej praktykowana w środowiskach wiejskich, później zwyczaj ten pojawił się wśród wszystkich stanów, przekształcając się w ogólnopolską tradycję. Potwierdzeniem tego jest relacja księdza Jędrzeja Kitowicza z XVIII wieku:

Była to swawola powszechna w całym kraju tak między pospólstwem, jako też między dystyngwowanymi; w Poniedziałek Wielkanocny mężczyźni oblewali wodą kobiety, a we wtorek i inne następujące dni kobiety mężczyzn, uzurpując sobie tego prawa aż do Zielonych Świątek, ale nie praktykując dłużej niż kilka dni. Oblewali się rozmaitym sposobem. Amandaci dystyngwowani, chcąc te ceremonię odprawić na amantkach swoich bez ich przykrości oblewali je lekko różaną lub inną pachnącą flaszeczką. Którzy zaś przekładali swawolę nad dyskrecyją, nie mając do niej żadnej racyi, oblewali damy wodą prostą, chlustając garkami, szklenicami, dużymi sikawkami, prosto w twarz lub od nóg do góry. A gdy się rozswawolowała kompania, panowie i dworzanie, panie, panny nie czekając dnia swego, lali jedni drugich wszelkimi statkami, jakich dopaść mogli; hajducy i lokaje donosili cebrami wody, a kompania dystyngwowana, czerpając od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli z jakiego potopu(...)

Od XVIII wieku Śmigus-dyngus był już znany w Polsce pod postacią występującą po dziś dzień. Przez to Kościół Katolicki zmuszony był w końcu zmienić swoje podejście do tego zwyczaju. Ksiądz Jędrzej Kitowicz odnalazł w tym rytuale nawet chrześcijański rodowód, przypisując go do Żydów, którzy oblewali wodą osoby, które wspominały o Jezusie Chrystusie lub jako wspomnienie chrztu Polski, kiedy księża polewali ludność wodą święconą.

Dyngus. Obraz Michała Elwira Andriolliego

Lany Poniedziałek to także czas wzajemnego odwiedzania się, zarówno w gronie rodzinnym, jak i lokalnym. Do dziś w niektórych polskich wsiach kultywuje się „chodzenie po dyngusie”, związane z „wykupywaniem sobie pomyślności”. Słowianie zwyczaj ten nazywali „włóczebnym", a wędrujące osoby „włóczebnikami". Gospodarze „wykupywali pomyślność” przez wręczanie wędrującym malowanych jaj i poczęstunku. Jeśli gospodarz w nieodpowiedni sposób przyjął gości, to mógł sprowadzić na swoje domostwo nieurodzaj w polu, choroby i bezpłodność. Ugoszczenie przybyszów miało też zapewnić ochronę przed oblaniem, która czekała na każdego, kto był niegościnny wobec przybyszy.

Warto dodać, że choć aktualnie jedynie w Lany Poniedziałek można lać każdego wodą, to jednak rytuał ten dawniej, tak jak wielkanocne smaganie, trwał co najmniej dwa dni. W pierwszym dniu panny smagały i oblewały kawalerów, w drugim to one były oblewane. Dopiero po pewnym czasie skumulowane to zostało w drugim dniu Świąt Wielkiej Nocy.

Śmigus-dyngus występuje nie tylko w Polsce, ale także w pobliskich krajach z rodowodem słowiańskim. Na Morawach zwyczaj ten nazywany jest szmigrust lub oblevacka, na Słowacji - oblievacka lub kupacka. Oblewanie się wodą praktykowane jest też na zachodniej Ukrainie, a od XVI wieku tradycja ta przyjęła się także na Węgrzech, gdzie do dziś w Lany Poniedziałek oblewa się kobiety wodą i perfumami.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Paweł lexnonomnismoriar@gmail.com
Dodano: Poniedziałek, 02.04.2018 00:29
nie wiedziałem, ciekawy artykuł
Odpowiedz na komentarz

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA