cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Francuska legia znad Wisły

Kamil Byk, 13.10.2017

Rekonesans lansjerów w Hiszpanii. Obraz Juliusza Kossaka

5 kwietnia 1807 dekretem Napoleona utworzona została Legia Polsko-Włoska, lepiej znana jako Legia Nadwiślańska. Dzięki swoim brawurowym wyczynom szybko zdobyła ona sławę bodaj najskuteczniejszej i najodważniejszej jednostki armii cesarza Francuzów.

Z ziemi włoskiej do hiszpańskiej

Miejscem formowania Legii był Wrocław. Jej trzon mieli stanowić weterani Legionów Dąbrowskiego. Z Włoch przybyło jednak jedynie 1350 piechurów i 600 kawalerzystów, a nie jak się spodziewano 2,8 tys. żołnierzy. Ci, którzy dotarli do stolicy Dolnego Śląska byli jednakże doskonałymi wojakami. Boleśnie się o tym przekonali Prusacy. 15 kwietnia 1807 r. natknęli się oni na zmierzających do Wrocławia dawnych kawalerzystów Dąbrowskiego. Polscy ułani rozbili ich w jednej szarży.

Dowodzenie nad Legią powierzono gen. Józefowi Grabińskiemu. Trzy pułki piechoty kolejno objęli pułkownicy: Józef Chłopicki, Szymon Białowiejski i Piotr Świderski. Lansjerami dowodził płk Jan Konopka. Miejsca werbunku ich oddziałów rozmieszono w różnych miastach Śląska. Piechotę formowano we Wrocławiu, Brzegu i Nysie. W Korfantowie z kolei tworzono pułk ułanów. Oprócz żołnierzy z Włoch, w jednostkach tych znaleźli się m.in. ochotnicy z Wielkopolski, a także śląscy autochtoni i to niekiedy pochodzenia niemieckiego. Pod względem społecznym wśród oficerów dominowała drobna szlachta, natomiast szeregowymi bywali często synowie chłopscy. W sumie Legia osiągnęła stan 8750 żołnierzy.

Żołnierze Legii Nadwiślańskiej. Obraz Jana Chełmińskiego

Wbrew woli legionistów, którzy liczyli na podporządkowanie armii Księstwa Warszawskiego, ich oddział poszedł na służbę króla Westfalii Hieronima. Trwało to jednak bardzo krótko. Bonaparte pomny swoich doświadczeń z walk we Włoszech niezwykle cenił polskich żołnierzy. Wolał zatem, żeby weterani od Dąbrowskiego wykonywali nadal zadania bezpośrednio zlecone przez francuskie dowództwo. Dlatego już w marcu 1808 r. Legia znalazła się na żołdzie Cesarstwa. Wtedy też została przemianowana na Legię Nadwiślańską i wysłana do Hiszpanii.

Pod murami Saragossy

Na Półwyspie Iberyjskim Legię rozdzielono między różne brygady armii napoleońskiej. Razem Polacy walczyli jedynie w czasie oblężenia Saragossy w 1808 r. Tam rodziła się ich sława, choć sama bitwa okazała się niezwykle trudna. Miasto było doskonale obwarowane. Posiadało aż 40 tys. obrońców i to nie tylko partyzantów czy żołnierzy, ale też zwykłych mieszkańców. Wszyscy zaangażowali się w walkę przeciw okupantom.

By złamać opór wroga Polacy dokonywali wówczas regularnych mordów, a także licznych gwałtów. Nieprawdą jest jednak, że gwałcili zakonnice, co opisał na kartach „Popiołów” Stefan Żeromski. Niemniej brali udział w rzeziach ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci. Należy jednakże przy tym pamiętać, że okrucieństwo Polaków i Francuzów wynikało ze stosowania takich samych metod przez partyzantów hiszpańskich. Warte również podkreślenia jest to, że polscy żołnierze nie torturowali swoich jeńców, co było normą w oddziałach francuskich.

Oblężenie Saragossy na obrazie Januarego Suchodolskiego

Legioniści wzięli udział w dwóch oblężeniach Saragossy – od 15 czerwca do 13 sierpnia 1808 r. oraz od 20 grudnia 1808 do 20 lutego 1809 r. W walkach odznaczył się szczególnie 1. Pułk Legii Józefa Chłopickiego. To właśnie ten oficer miał wyrosnąć na nieformalnego pierwszego żołnierza Legii Nadwiślańskiej. W 1809 r. Chłopicki dostał nominację na generała brygady i do 1812 r. odznaczał się w wielu bitwach i potyczkach na Półwyspie Iberyjskim.

Wąsacze i piekielni jeźdźcy

Zwykli żołnierze Legii również mieli wówczas znakomitą renomę. Wrażenie robili już samym wyglądem i sposobem bycia. Wśród nich panowała moda na noszenie brody i wąsów, które dodawały powagi i świadczyły o doświadczeniu danego legionisty. Zdarzały się nawet przypadki doklejania sztucznego zarostu przez tych wojaków, którzy nie mogli poszczycić się własnym.

Największą sławę w czasie walk Hiszpanii zyskali ułani. Miejscowi nazywali ich Los Infernos Picadores – Piekielni Jeźdźcy. Dowódcy francuscy wręcz rywalizowali o pozyskanie pod swoje skrzydła naszych lansjerów. Do jednej z najsłynniejszych zwycięstw polskich ułanów należała szarża pod Albuerą. 16 maja 1811 r. płk Jan Konopka na czele 7. Pułku Ułanów Nadwiślańskich rozbił całą, liczącą ponad 1,6 tys. żołnierzy brygadę angielskiej piechoty. Polacy jako jedyni w czasie walk w Hiszpanii zdobyli wtedy angielskie sztandary. Napoleon po bitwie przyznał wielu Polakom Legie Honorowe, a awans na generała brygady dostał dowódca pułku. Natomiast Anglicy na pamiątkę starcia z naszymi ułanami wprowadzili do swoich oddziałów kawalerii czapki wzorowane na polskich rogatywkach.

Ułani 7. Pułku Lansjerów Legii Nadwiślańskiej zwani Piekielnymi Jeźdźcami

Ułani Nadwiślańscy brali udział w blisko 500 akcjach zbrojnych na Półwyspie Iberyjskim. Szczególnie dramatyczny przebieg miała walka pod Yevenes. 24 marca 1809 r. Hiszpanie otoczyli tam kwaterujące polskie oddziały. Ułani znaleźli się w pułapce. Przeciwko sobie mieli kilka regimentów jazdy. W dodatku znajdowali się w przełęczy, co znacząco utrudniało możliwość wydostania się. Drogę ucieczki wyrąbała jednak 8. „karny” szwadron, złożony z największych awanturników, a nierzadko też zwykłych kryminalistów. Wyjście z potrzasku kosztowało życie 43 żołnierzy, a 47 dostało się do niewoli. Najbardziej bolesna dla ułanów okazała się jednakże utrata proporca pułkowego. Lecz to zmotywowało Polaków jedynie do dalszej walki, czego srodze później żałowali Hiszpanie i Anglicy.

Gdy w 1812 r. wybuchła wojna z Rosją, na Moskwę wyruszył szwadron 7. Pułku Ułanów oraz sformowany w 1811 r. we Francji, 8. Pułk Ułanów. Towarzyszyły im trzy pułki piechoty Legii Nadwiślańskiej. W trakcie tej wyprawy legioniści walczyli m.in. pod Smoleńskiem, Borodino, wkroczyli także do Moskwy. Zabójczy dla nich, podobnie jak dla reszty Wielkiej Armii, okazał się odwrót. W czasie pięciomiesięcznej kampanii rosyjskiej Legia Nadwiślańska straciła ok. 5 tys. żołnierzy i to głównie podczas przemarszów w ekstremalnie ciężkich warunkach.

W walkach w Księstwie Warszawskim uczestniczyło już tylko kilkuset żołnierzy Legii. Szczątki jednostki biły się jeszcze w kampanii 1813 r. oraz w 1814 r. we Francji. Legioniści brali udział m.in. w bitwie pod Lipskiem, obronie Drezna oraz obronie Soissons. Po klęsce Napoleona ci, którzy przeżyli wrócili do ojczyzny. Taki był smutny koniec jednej z najlepszych jednostek wojen napoleońskich.

Nie dla wszystkich jednak wojaczka się skończyła. Niektórzy byli żołnierze Legii Nawiślańskiej, jak gen. Chłopicki, robili później kariery w armii Królestwa Polskiego. Potem uczestniczyli w powstaniu listopadowym, gdzie przyszło im wykorzystać umiejętności zdobyte na polach bitew całej Europy.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA