cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Poniedziałek, 22.04.2024

Działyńscy

Antoni Bzowski, 10.10.2017

Tytus Działyński (1796-1861)

Działyńscy herbu Ogończyk byli jedną z tych rodzin, która związała się z zachodnią częścią Polski. Choć trudno zaliczyć ich do pierwszych rodów Rzeczpospolitej, to niewątpliwie znacząco odcisnęli swoje piętno na dziejach ojczyzny.

Dwie linie Działyńskich

Protoplastą Działyńskich miał być żyjący w XV w. Piotr z Działynia (zm. 1494). Działyń położony jest nad Drwęcą w ziemi dobrzyńskiej. Z Kujaw jednak rodzina w XVI w. przeniosła się do Prus Królewskich, gdzie dość szybko zaczęła odgrywać poważną rolę. Wtedy również wykształciły się dwie linie tego rodu. Paweł (1524-1583) — kasztelan słoński, dobrzyński, starosta nieszawski i bobrownicki, był założycielem I gałęzi. Bardziej utytułowana była jednakże II gałąź, której twórcą był jego brat Jan (1510-1583) – wojewoda chełmiński.

Jan w II. poł XVI w. uchodził za jedną z najbardziej wpływowych osób w Polsce, a na pewno w Prusach. To on zainicjował obranie Henryka Walezego królem Polski. Po jego ucieczce przeszedł jednak do obozu prohabsburskiego. W opozycji do Stefana Batorego znajdował się do 1576 r., kiedy to zjednoczył się z nim w walce o ograniczenie przywilejów Gdańska. Jego dwóch z czwórki synów doszło również do dygnitarskich urzędów. Mikołaj (ok. 1540- 1604) był od 1584 wojewodą chełmińskim. Z kolei Stanisław (1547-1617) pełnił funkcję wojewoya malborskiego, a od 1615 r. również chełmińskiego. Później niemal w każdym pokoleniu tej gałęzi rodu Działyńskich możemy znaleźć wojewodów, kasztelanów czy biskupów. Ostatnim przedstawicielem tej utytułowanej linii był wojewoda malborski, Jakub (1709- 1756).

Herb Ogończyk hrabiów Działyńskich
(Wikipedia Commons)

Bardziej żywotna okazała się linia wywodząca się od Pawła. W odróżnieniu od krewnych z drugiej gałęzi, to dopiero w XVIII w. zaczęli oni odgrywać poważniejszą rolę w państwie. Byli też bardziej związani z Wielkopolską, a to za sprawą Józefa (1687-1735), który dzięki korzystnemu związkowi małżeńskiemu z Marianną Potulickich wszedł w posiadanie dużych dóbr w tej prowincji.

Niewątpliwe majątek ułatwił karierę synowi Józefa, Augustynowi (1715-1759). Za Augusta III należał on do stronnictwa dworskiego. W 1750 r. został wojewodą kaliskim, a w 1753 r. odznaczono go Orderem Orła Białego. Kolejne opłacalne dla rodu małżeństwo zawarł Ignacy (1754-1797) ze  Szczęsną Woronicz, dziedziczką potężnych dóbr na Ukrainie. On też założył w Poznaniu lożę masońską Stałość Uwieczniona. Angażował się również politycznie. Uczestniczył m.in. wraz z bratem Ksawerym w obradach Sejmu Czteroletniego. Własnym sumptem wystawił w wojnie 1792 r. pułk kawalerii, którego został dowódcą. Po klęsce wzięty do niewoli trafił aż na Syberię. Doświadczenia tego zesłania odbiły się na jego zdrowiu na tyle mocno, że niedługo po powrocie stamtąd zmarł.

W 1786 r., kiedy już część dóbr Działyńskich znalazła się w Prusach, rodzina za sprawą wspomnianego Ksawerego(1756-1819) uzyskała tytuł hrabiego Królestwa Prus. Nie przeszkadzało to jednak Ksaweremu w walce o uratowanie Rzeczpospolitej. Pozostał on także aktywny politycznie w XIX w. W czasach Księstwa Warszawskiego brał udział w negocjacjach oddłużeniowych w Bajonnie (słynne sumy bajońskie). Po 1815 r. był senatorem w Królestwie Polskim.

Społecznik, filantrop , żołnierz

Syn Ksawerego, Tytus (1796-1861), pan na Kórniku i Konarzewie, o wiele bardziej został jednak zapamiętany przez potomnych niż ojciec, a to za sprawą działalności społecznej. W swoim zamku w podpoznańskim Kórniku zgromadził ogromną kolekcje druków i eksponatów. W tym czasie z braku polskich placówek muzealnych to właśnie arystokraci próbowali zachować dla następnych pokoleń dobra kultury. Tytus Działyński nie ograniczał się jednak tylko do gromadzenia cennych eksponatów. Z jego inicjatywy powstało również wydawnictwo, które wydawało materiały źródłowe i prace naukowe dotyczące polskich dziejów.

Tytusowi także swój obecnych kształt zawdzięcza kórnicki zamek. Przebudowę w stylu romantycznego gotyku dokonał na zlecenie Działyńskiego najsłynniejszy pruski architekt Karl Friedrich Schinkel. Hrabia przez pewien czas jednak utracił swój ukochany dom.

Zamek w Kórniku przebudowany z inicjatywy Tytusa Działyńskiego (foto: Wikipedia Commons)

Gdy w 1830 r. wybuchło powstanie w Królestwie Polski Tytus przedarł się przez granicę i stanął do walki. Spowodowało to konfiskatę jego majątku i wydanie przez władze pruskie zaocznego wyroku śmierci. Po upadku powstania hrabia Działyński nie mógł przez to wrócić do Wielkopolski. Kupił zatem majątek Oleszyce pod Przemyślem. O rodzinnych stronach jednakże nigdy nie zapomniał. Kiedy w 1839r. uzyskał możliwość powrotu nie namyślając się długo wrócił do Kórnika.

Podobnie jak wielu wielkopolskich ziemian Tytus Działyński rzucił się do pracy na rzecz unowocześnienia swojego majątków. Szybko przyniosło to swoje rezultaty. Dochody z dóbr kórnickich zaczęły przekraczać 120 tys. złotych rocznie. Działyński znów oddał się też działalności społecznikowskiej. Od 1841 r. organizował otwarte wykłady naukowo-kulturalne, ale już siedem lat później sytuacja się zmieniła.

Wiosna Ludów w Europie doprowadziła do wybuchu powstania w Wielkopolsce. Tytus w tym czasie nierzadko z własnych środków finansował tworzenie kawalerii powstańczej. Po blisko miesiącu w walk powstańcy wymusili na Prusakach przyznanie Wielkopolsce autonomii. Hrabia podobnie jak większość powstańców uznał to za sukces i wycofał się z walk. Prusacy jednak słowa nie dotrzymali i zaczęli likwidację sił powstańczych. Tytus został aresztowany i trafił na kilka miesięcy do poznańskiej twierdzy.

Po tych doświadczeniach znów wrócił do swojej aktywności na niwie społeczno-kulturalno-naukowej. W 1857 r. założył w Poznaniu Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Z kolei jego żona Celestyna Działyńska (1804-1883) tworzyła w tym samym czasie ochronki dla wiejskich dzieci. W planach hrabia miał powołanie uczelni rolniczej w Kórniku. Zmarł jednak nagle w wyniku wylewu 12 kwietnia 1861 r.

Zmierzch rodu

Jedyny syn Tytusa, Jan Kanty (1829-1880) znawca inżynierii wojskowej,  poszedł w ślady ojca. W trakcie powstania styczniowego był pełnomocnikiem Rządu Narodowego w Wielkiej Brytanii, gdzie zajmował się zdobywaniem broni dla powstańców. Potem brał udział w walkach w kraju. Za swoje zaangażowanie Prusy wydały na niego zaoczny wyrok śmierci i konfiskatę mienia.

Jan Kanty Działyński (1829-1880)

Wobec tego Jan Kanty postanowił wyjechać do Francji. Ożenił się z Izabellą Czartoryską, córką księcia Adama Jerzego. Po amnestii 1869 r. wrócił do Kórnika, w którym kontynuował dzieło ojca gromadząc dzieła muzealne i biblioteczne, oraz angażując się społecznie. W 1872 był współtwórcą Banku Włościańskiego w Poznaniu. Jako prezes Stowarzyszeniem Pomocy Naukowej fundował stypendia dla polskich studentów na emigracji. Był prezesem paryskiego Towarzystwa Nauk Ścisłych. Zmarł niestety bezpotomnie, nie przedłużając rodu Działyńskich.

Warto także wspomnieć o siostrze Tytusa, Klaudynie (1801-1836), która mimo krótkiego życia również czynnie angażowała się w sprawy ojczyzny. W 1825 r. wyszła za mąż za Bernarda Potockiego. Nie przeszkadzało to jej jednak uczestniczyć w powstaniu listopadowym jako pielęgniarka. Po upadku insurekcji wyjechała do Drezna, gdzie pomagała byłym powstańcom. Założyła m.in. Komitet Dobroczynności Dam Polskich. Wspomagała też wydawnictwa emigracyjne.

Uznaję się, że wraz z bezpotomną śmiercią Jana Kantego zakończyła się historia tej wielce założonej dla Polski rodziny. Pozostały po nich cenne pamiątki, jak kórnicki zamek, który możemy podziwiać do dziś. To tam według legendy mamy dziś jedyną możliwość spotkać przedstawiciela rodu Działyńskich. Jest to Biała Dama – Teofila Działyńska (1714-1790), która swego czasu doprowadziła do rozkwitu tamtejsze dobra. Późną nocą przechadza się ona po komnatach i zamkowym parku.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA