cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Piątek, 02.12.2022

Dlaczego lwy na Cmentarzu Orląt były zakryte?

Jakub Wojas, 05.04.2022

Lwy pod pomnikiem Chwały na Cmentarzu Orląt we Lwowie, lat 30. XX w.

20 maja 2022 roku władze Lwowa zdecydowały o ponownym odsłonięciu rzeźb. Artykuł przedstawia przyczyny i przebieg sporu wokół nich.

Już od kilku lat lwy na Cmentarzu Orląt we Lwowie są zasłonięte płytami paździerzowymi. Sprawa kładzie się cieniem na relacjach polsko-ukraińskich i często jest wykorzystywana przez przeciwników współpracy z Ukrainą. Oburzonym na fakt zakrycia lwów często umyka jednak to, dlaczego akurat te posągi zostały zasłonięte.

Cmentarz Orląt we Lwowie upamiętnia polskich obrońców miasta z lat 1918-1920. Powstał w 1924 roku, ale po II wojnie światowej, z wiadomych przyczyn, był zamknięty i niszczał. W 2005 roku nastąpiło powtórne otwarcie odnowionej już nekropolii. Wydawało się, że to happy end, ale nie. W grudniu 2015 roku na Cmentarzu pojawiły się rzeczone lwy. Ich powrót to efekt wysiłków Fundacji Dziedzictwa Kulturowego. Zgodę na ich postawienie wydała ukraińska konserwator zabytków Lila Onyszczenko. Lwy miały zostać poddane renowacji, a do tego czasu zostały zasłonięte płytami paździerzowymi.

Lew z tarczą z herbem Lwowa, lata 30. XX w.

Powtórne pojawienie się lwów zaniepokoiło lwowską Radę Obwodową. Zwrócono uwagę, że posągi mogą być wykorzystywane politycznie przez „polskie koła radykalne”. Ponadto zaznaczono, że rzeźby pod Pomnikiem Chwały na Cmentarzu Orląt postawiono nielegalnie, gdyż bez zgody władz samorządowych. Powoływano się przy tym na umowę z 2005 roku o renowacji nekropolii, gdzie nie przewidziano powrotu tych posągów „jako symbolu polskiej okupacji miasta”. Rada Obwodowa zwróciła się zatem do policji o sprawdzenie, czy lwy nie mają charakteru antypaństwowego.

Od czasu rzeźby stoją przykryte niesławnymi płytami, które kilka razy zostały one usunięte. W marcu 2019 roku zerwała je wichura. W lipcu 2018 roku uczyniła to grupa Polaków, za co jeden z nich został ukarany grzywną. W grudniu tego samego roku tym razem czwórka Polaków ponownie próbowała je zdemontować. Jednak do zasłonięcia lwów paździerzem są zobowiązane nie władze ukraińskie, lecz Polskie Towarzystwo Ochrony nad Grobami Wojskowymi.

Cóż takiego kontrowersyjnego jest w tych lwach? Przed wojną na trzymanych przez nich tarczach znajdowały się inskrypcje: „Zawsze wierny” i „Tobie Polsko”. Ponadto herb Lwowa i polski Orzeł. I szczerze powiedziawszy, trudno się dziwić, że taki napis na Ukrainie może budzić kontrowersje. Wyobraźmy sobie, że np. we Wrocławiu postawiono przedwojenny pomnik, gdzie znalazłoby się „Wrocław zawsze wierny – Tobie Germanio”. Raczej nie wzbudziłoby to entuzjazmu. Ale sęk w tym, że nikt nie zamierza przywracać na lwach kontrowersyjnego napisu. Został on zdarty jeszcze w czasie II wojny światowej. Problem może stanowić jednak też przedwojenny herb miasta w duecie z polskim Orłem. Lecz Orła też już nie ma i rzekomo nikt nie zamierza go przywracać.

Lew z polskim Orłem, lata 30. XX w.

Lwowska Rada Obwodowa zachowała się wręcz alergicznie. Cóż, poczuła się zignorowana, że pomysł nie został z nimi skonsultowany i obawiała się, że będzie to przejaw polskiego rewizjonizmu. Na Ukrainie jeszcze do niedawna w podręcznikach to Polska, a nie Rosja jawiła się jako główny wróg. Wizja zatem odebrania Lwowa przez Polaków jest tam traktowana całkiem serio. Przypomnijmy, że gdy lwy ponownie pojawiły się na Cmentarzu, to lwowscy samorządowcy, jako ci, z którymi tego nie uzgodniono mogli nie wiedzieć, co znajdzie się na tarczach. Jednak po tylu latach pata w grę może wchodzić zwykły brak zaufania, że Polacy niby mówią, że napisów nie będzie, a nagle się pojawią, tak samo jak w 2005 roku ustalono, że lwów nie będzie, a aż tu nagle wróciły...

W każdym razie wstrzymanie renowacji zaogniło wzajemne relacje. Podobnie jak przedłużający się brak decyzji, co dalej z posągami. Jest to o tyle frustrujące, że lwy trzymające puste tarcze lub tarcze z herbami Lwowa są po prostu symbolem miasta – niegdyś polskiego, a dziś ukraińskiego.





Udostępnij ten artykuł

,

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA