cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Czy wywiesić flagę w Święto Pracy?

Łukasz Gajda, 01.05.2018

Pochód pierwszomajowy zorganizowany przez Polską Partię Socjalistyczną w Krakowie, 1936 r.

W kultowym serialu „Alternatywy 4” jest taka scena, gdy „gospodarz domu” Stanisław Anioł rozmawia z dzielnicowym, którego zagrał reżyser serialu Stanisław Bareja. Milicjant upomina Anioła o konieczności wywieszenia flagi na 1 maja i jej ściągnięciu do wieczora 2 maja, żeby „nie wypłowiała”. Dzisiaj raczej sytuacja jest odwrotna. Flaga jeśli jest już wywieszana to od 2 maja, natomiast Święto Pracy stało się zbyt kontrowersyjne.

„Niech się świeci 1 maja” – z tym hasałem, a także z pochodami, czerwonymi sztandarami i komunistycznymi dygnitarzami na trybunach kojarzy się wielu z nas Święto Pracy. Z tego też względu, jako symbol „czasów słusznie minionych”, w III RP wyraźnie nie może znaleźć dla siebie miejsca. Niby jest to święto państwowe, ale władze jakoś szczególnie go nie obchodzą. Jedynie dogorywająca lewica, gdzieś się krząta na jakiś mikro pochodach, na których pojawiają się lewaccy fanatycy albo osoby, które chcą sobie przypomnieć ZMP-owską młodość.

 

Kościół obchodzi tego dnia wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika, ale nie jest to święto nakazane. Dla większości Polaków 1 maja to jedynie pierwszy dzień „majówki” - długiego weekendu, wypoczynku w gronie rodzinnym, najlepiej przy grillu. Nie ma w tym nic złego, ale spośród majowej triady: Święto Pracy, Dzień Flagi i Święto Konstytucji 3 maja, to ze względu na swoją przeszłość właśnie 1 maja stał się jeśli nie zbędny, to niewygodny. Lecz niekoniecznie musi się tak być.

Święto Pracy nie tylko kojarzyć się może z trybuną pod Pałacem Kultury i tłumami wiwatującymi na cześć Bieruta czy Stalina. Święto Pracy zanim stało się kompletnie czerwone było po prostu biało-czerwone. Po raz pierwszy zaczęto je „obchodzić” na ziemiach polskich w 1890 r., czyli w rok po jego ustanowieniu przez II Międzynarodówkę na pamiątkę krwawo stłumionej demonstracji robotniczej w Chicago. Pierwsze obchody wiązały się z walką o godziwą pracę i płacę. W Polsce dochodziło jednak do tego coś jeszcze. Była to walka o niepodległość ojczyzny. Oczywiście, nie wszystkie partie lewicowe podnosiły ten postulat, ale najważniejsza z nich, czyli Polska Partia Socjalistyczna, jak najbardziej tak. A na przełomie XIX i XX w. PPS był nawet tym ugrupowaniem polityczny, które najsilniej o to zabiegało.

Przywódcy PPS (w środku Józef Piłsudski) na kongresie II Międzynarodówki w Londynie, 1896 r.

PPS, na którego linię programową w tej części przemożny wpływ miał Józef Piłsudski, dokonał dzięki swojej działalności w tym okresie rzeczy, która być może przeważyła o tym, że Polska mogła się odrodzić po 1918 r. Socjaliści polscy połączyli bowiem ze sobą trzy elementy, które już np. dla Róży Luksemburg czy Feliksa Dzierżyńskiego były ze sobą kompletnie sprzeczne: religię katolicką, walkę z wyzyskiem i walkę o niepodległość. Pierwszomajowi demonstranci z czasu chociażby rewolucji 1905-1907 szli najpierw na mszę, a potem na demonstrację na rzecz 8-godzinnego dnia pracy i przeciw carskiemu uciskowi wobec ojczyzny.

Była to rzecz tak prosta, że wręcz genialna: kościół-praca-ojczyzna. Zresztą ten sam schemat wykorzystano także w czasach Solidarności. Jednak wcześniej w żadnym zrywie narodowym lud nie chciał pójść za „panami”. Zaczęło się to zmieniać, gdy „panowie” połączyli właśnie walkę o Polskę z walką o godziwe życie. Dalsza konsekwencją tego było to, że hasła rewolucji bolszewickiej nie znalazły w Polsce poklasku. Polskich robotników „zaprogramowanych” przez pepesowców nie interesował żaden internacjonalizm. Boleśnie się o tym przekonał Lenin, który nie doczekał się w 1920 r. wzniecenia tutaj czerwonej rewolty. Było wręcz odwrotnie. Bolszewicy musieli się bić nie tylko z „panami”, lecz z całym społeczeństwem.

Dlatego też 1 maja nie musi się kojarzyć z pochodami, na których nosi się wizerunki Lenina i Stalina, ale bardziej może z antycarską demonstracją, w której brał udział np. Józef Piłsudski; z polskimi robotnikami, którzy oprócz haseł socjalnych wznosili także hasła niepodległościowe. Warto zatem uczcić Święto Pracy wywieszeniem biało-czerwonej flagi, aby tak upamiętnić z sukcesem zakończony wysiłek na rzecz zaszczepienia idei niepodległości Polski w szerokich masach społeczeństwa.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA