cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

Czy Stanisław August Poniatowski był zdrajcą?

Jakub Wojas, 17.01.2021

Stanisław August Poniatowski z klepsydrą. Obraz Marcello Bacciarelliego

Na powyższe pytanie nie ma łatwej odpowiedzi. Ale nie dlatego, że ocena panowania ostatniego króla Polski wzbudza kontrowersje. Bardziej dlatego, że niedostępne archiwa rosyjskie mogą skrywać jeszcze pewne tajemnice tego monarchy.

Dla wielu Stanisław August Poniatowski będzie byłym kochankiem carycy Katarzyny, który przez nią został usadzony na polskim tronie. I to samo w sobie jest czymś obraźliwym dla niegdyś tak potężnego państwa. Podążając tym schematem to ostatni król to sługus Rosji, który nie potrafił sprzeciwić się rozbiorom. Miękka faja, czy jak głosi tytuł jednego z popularniejszych filmików na polskim youtubie, ciota na polskim tronie, która szybko skapitulowała przed gniewem carycy. Poddał Polskę, gdy jeszcze mogła walczyć. Abdykował w zamian za spłatę długów. Wydawał masę publicznych pieniędzy na zbytki.

Stanisław August Poniatowski

Na przeciwległym biegunie panuje opinia, że Stanisław August to polityczny realista, koryfeusz polskiego Oświecenia, mecenas artystów, reformator i wizjoner. Współpracował z Rosją to fakt, ale w tamtym momencie był to najlepszy sposób by zachować państwo jako całość. Kład nacisk na wzmocnienie państwa i był inicjatorem reform administracji, wojska, a w końcu w znacznej mierze to on napisał Konstytucję 3 Maja. Przystąpił do konfederacji targowickiej, ale w momencie, gdy uznał, że w starciu z Rosją nie ma już żadnych szans. Z kolei jego abdykację można przecież uznać za nic znaczący gest.

Spór na tej płaszczyźnie oceny panowania Stanisława Augusta wydaje się być nie do rozstrzygnięcia. Dla jednych kolaborant to kolaborant. Dla drugich ważniejsze, że stworzył dzieła, z których jesteśmy dumni.

Zastanówmy się jednak, nieco po piłatowsku, a cóż to jest zdrada? Za zdrajcę niewątpliwie uznamy osobę, która współpracuje lub działa na rzecz wrogów ojczyzny, ale czy w każdym wypadku? A jeżeli ktoś robi to by uchronić ojczyznę od większych kataklizmów. Dla niektórych już sam akces króla do konfederacji targowickiej jest równoznaczny ze zdradą. Jednak król we własnym mniemaniu czynił to by ratować ojczyznę. Uważał, że wojna w obronie Konstytucji 3 Maja jest przegrana, więc należy prosić zwycięzców o litość, by zachować państwo. Dziś wiemy, że było to myślenie naiwne, lecz wtedy wielu uważało to za racjonalne działanie. Tak uważał m.in. dzisiejszy patron wielu szkół i ulic Hugo Kołłątaj.

Zdrady nie należy mylić z głupotą. Działaniem haniebnym, ale czynionym z myślą o dobru ojczyzny, które w ostatecznym rozrachunku tego dobra nie przynosi. Za zdrajcę uznamy osobę, która w imię wyłącznie własnego interesu działa na szkodę ojczyzny. Takim wzorem metra jest pod tym względem kuchmistrz wielki koronny Adam Poniński. To że brał pieniądze z ambasady rosyjskiej w czasach, gdy niemal wszyscy z establishmentu brali (włącznie z królem) to jeszcze nic. Wielu uważało, że Rzeczypospolita musi prowadzić prorosyjską politykę, bo nie ma lepszej alternatywy geopolitycznej, a pieniądze to jedynie przyjemny dodatek do patriotycznych działań. Gorzej, że Poniński bardziej realizował rosyjskie interesy w Rzeczypospolitej niż czynił to rosyjski ambasador. Kuchmistrz odpowiadał za organizację i przeprowadzenie I sejmu rozbiorowego, pacyfikował wszelkie tendencje do prowadzenia niezależnej polityki, był płatnym agentem rosyjskim podczas Sejmu Wielkiego donosząc praktycznie na wszystkich, regularnie też defraudował publiczne pieniądze. Grzechy ojca dosięgły także pierworodnego syna. Adam Poniński junior chcąc zmazać winy rodziciela dzielnie bił Rosjan i w 1792 roku, i 1794 roku. Ale gdy doszło do klęski pod Maciejowicami, to niesłusznie posądzono go zdradę. Bo przecież jaki ojciec taki syn.

Stanisław August Poniatowski w stroju koronacyjnym

Wydaje się, że Stanisław August nie miał mentalności Ponińskiego. Ale czy na pewno? W latach 80. ubiegłego stulecia prof. Jerzy Łojek miał ku temu spore wątpliwości. Przyczyną tego była treść listu posła saskiego Johanna J. Patza z 14 czerwca 1794 roku, a w niej znalazła się taka oto informacja:

W depeszy, pisanej jeszcze w kwietniu 1792 roku, przed pierwszą rocznicą Konstytucji 3 Maja, [rosyjski ambasdor] Bułhakow miał zapewnić imperatorową, jakoby porozumiał się z polskim królem i uzgodnił z nim, że [w wypadku interwencji Rosji] ze strony wojsk polskich, których naczelnym wodzem jest monarcha, niczego nie trzeba będzie się obawiać.

Patz informował także, że król złożył u warszawskiego bankiera Teppera weksle. 2 marca 1792 roku Stanisław August otrzymał za nie 32 400 dukatów. Łojek sugerował, że mógł to być zadatek za jego „odpowiednią” postawę w trakcie zbliżającej się z Rosją wojny. Jak pisał wybitny historyk, gdyby była to prawda to...

Stanisław August stawałby w rzędzie zdrajców, którego winy przewyższałyby zdecydowanie przestępstwa króla francuskiego Ludwika XVI, jak wiadomo, straconego na gilotynie.

Jednakże był moment, w którym ostatni król Polski rzeczywiście mógłby się obawiać losu Ludwika XVI. 18 kwietnia 1794 roku powstańcy zdobyli pałac ambasadora rosyjskiego Iosifa Igelstroma. Znajdujące się tam archiwum zostało częściowo zniszczone przez uciekających dyplomatów, ale też sporo zostało. Dokumenty natychmiast zabezpieczyła Deputacja Rewizyjna. Te najważniejsze złożono w Wydziale Interesów Zagranicznych Rady Najwyższej Narodowej. Miano je dokładnie zbadać, także pod kątem dostarczenia pod stryczek kolejnych zdrajców. Jednak nie starczyło na to czasu. W listopadzie 1794 roku, gdy gen. Suworow szturmował Warszawę archiwum ukrył członek Rady Michał Kochanowski. Rosjanie ich nie zdołali odnaleźć, ale po 1863 roku ślad po nich zaginął.

By rozstrzygnąć, czy poseł saski pisał prawdę czy przekazał jedynie zmyśloną plotkę trzeba by było przeczesać archiwa rosyjskie, co jak wiadomo proste nie jest. Na obronę ostatniego króla wypadałoby dodać, że do momentu jednak przedwczesnej kapitulacji i przystąpienia do konfederacji targowickiej armia koronna stawała dzielny opór. Z litewską było inaczej, bowiem na jej czele stał książę Ludwik Wirtemberski, który rzeczywiście okazał się zdrajcą i bardziej udawał walkę, niż realnie walczył. W tym samym czasie Stanisław August ustanawiał order Virtuti Militari dla bohaterskich żołnierzy i stawał na rzęsach, by zapewnić dobrą aprowizację dla armii.

Brak wystarczających dowodów nakazuje zastosować wobec ostatniego króla domniemanie niewinności. Pozostaje jednak otwarta kwestia oceny jego panowania. Można się spierać, czy Stanisław August Poniatowski był słabym i nieudolnym władcą, lecz nawet jego najbardziej zajadli krytycy nie są w stanie udowodnić, że działał wyłącznie z myślą o osobistych korzyściach, a ojczyznę, którą panował miał za nic. Na podstawie tego, co dziś wiemy trudno zatem uznać go za zdrajcę.





Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA