cookies

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujące z nami podmioty. W przeglądarce można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego portalu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie cookies możesz również opuścić naszą stronę. Więcej informacji w naszej polityce prywatności (https://kurierhistoryczny.pl/polityka-prywatnosci,7).

Czeka - kwiat bolszewickiej rewolucji

Szymon Zalewski, 07.11.2017

Kolegium Czeka, na środku Feliks Dzierżyński, 1922 r.

Pisali wiersze, prowadzili intelektualne dysputy, chcieli zmieniać świat…Nie jest to opis jednego z Klubów Inteligenta, lecz tak wyglądała Czeka pod kierownictwem Feliksa Dzierżyńskiego. Z drugiej jednak strony ci sami ludzie byli często w większości psychopatami i sadystami.

Mordowanie dla dobra gospodarki

Czeka, czyli Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem oficjalnie została powołana 20 grudnia 1917 r. Na jej czele stanął zasłużony działacz Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy – Feliks Dzierżyński, nazywany Żelaznym Feliksem czy, jak czynił to Lenin, Feliksem Dobre Serce.

Na początku do głównych zadań Czeka należało umacnianie świeżej bolszewickiej władzy. Krwawo rozprawiano się nawet z najmniejszymi przejawami oporu wobec nowego porządku. Ponadto organizacja Dzierżyńskiego zajmowała się... odbudową gospodarki. Tę misję wykonywano jednak w dość specyficzny sposób.

Bolszewicy dokonują grabieży w jednym z monasterów w Moskwie, 1925 r.

W przeciągu 10 lat Czeka zorganizowała system obozów pracy przymusowej nazywanej Gułagami, które oprócz eliminowania niepożądanych elementów zaczęły przynosić dochody do budżetu państwa. Inną metodą pozyskiwania środków była konfiskata dóbr „burżujów”, banków czy zakładów pracy. Kontrrewolucjoniści zazwyczaj tracili cały swój majątek na rzecz Czerwonoczajki. Po pewnym czasie „chłopcy Dzierżyńskiego” przywłaszczali nawet ubrania po zabitych. Pomagał w tym specjalnie opracowany schemat dokonywania egzekucji. Skazanego rozbierano przed śmiercią do naga i zabijano w piwnicy lub garażu. Jego odzież z kolei staranie składano i pakowano, a następnie wysyłano w paczkach do wyznaczonych miejsc. Tym sposobem np. Lenin stał się swego czasu szczęśliwym posiadaczem garnituru, paska i szelek. Z kolei bielizna najczęściej trafiała do oddziałów wojskowych. Naturalnym łupem były również złote zęby czy zegarki.

Uśmiech czekisty

Feliks Dzierżyński – szlachcic litewski, syn lekarza, w pracy nie tylko lubił otaczać się swoimi rodakami, lecz także osobami o podobnym pochodzeniu społecznym. Dlatego też w kierownictwie Czeka nie brakowało osób z inteligenckim rodowodem. Wymowny przykładem jest Martins Łacis, łotewski prozaik, poeta i dramaturg, przy okazji również okrutny funkcjonariusz policji politycznej mający słabość do masowych egzekucji. Swoje talenty artystyczne wykorzystywał też w pracy w Czerwonoczajce. W 1920 r. stworzył w Kijowie fałszywy brazylijski konsulat, w którym grał rolę konsula. Za ogromne pieniądze wydawał wizy zainteresowanym, a następnie ich aresztował już jako czekista. Życie tym sposobem straciło co najmniej 5 tys. osób.

Feliks Dzierżyński wśród swoich podwładnych

Oficerowie Czeka wydawali także własne tomki wierszy. W 1921 r. powstał antologia wierszy pt. „Uśmiech czekisty”.  Zebrane dzieła doskonale odzwierciedlały stan duszy podwładnych Żelaznego Feliksa. W zamieszczonym tam wierszu Aleksandra Eiduka można było przeczytać:

Nie ma większej radości, nie ma piękniejszej muzyki

Niż chrzęst łamanych istnień i kości.

Dlatego właśnie, gdy zmęczenie pojawia się w naszych oczach

I pasja burzą zaczyna w piersi wzbierać,

Chciałbym napisać na waszym wyroku

Zdecydowane słowa: "Pod ścianę! Rozstrzelać!"

Legendą Czeka był z kolei inny poeta Jakow Blumkin. Nazywano go „Nieustraszonym Naum”. Wsławił się zabiciem 6 lipca 1918 r. niemieckiego ambasadora hrabiego Wilhelma von Mirbach-Harffa. Choć formalnie była to „prywatna inicjatywa” mająca się przyczynić do zerwania traktatu brzeskiego, to Blumkin nie poniósł za to większej kary. Służył potem gorliwie w strukturach Czeka, jednocześnie obracając się w artystycznym światku. Był poliglotą, pisał wiersze, przyjaźnił się z Osipem Mandelsztamem czy Siergiejem Jesieninem.

Z artystycznych zamiłowań słynął też Wacław (Wiaczesław) Menżyński – Polak, następca Dzierżyńskiego na stanowisku kierownika Czeka. Władał rzekomo kilkunastoma językami. Był tłumaczem dzieł Oskara Wilde’a. Kto by pomyślał, że ten człowiek doprowadzi na przełomie lat 20. i 30. do największej rozbudowy aparatu represji. Notabene to Menżyński w 1929 r. wydał rozkaz rozstrzelania Blumkina za rzekome związki ze znienawidzonym wówczas Trockim.

Szaleństwo  mordów

W latach 1918-1921 trwała największa faza mordów w imię walki z kontrrewolucją. Niektórzy w jej trakcie wykazywali się wręcz szaleńczą nadgorliwością. W Piotrogrodzie nijaki Gleb Bokij rozstrzelał 1300 mężczyzn i kobiet (limit wyznaczony przez Dzierżyńskiego wynosił 500 osób). Sam Bokij był człowiekiem o wielu zaburzeniach psychicznych. W Kuczynie założył on bowiem coś na kształt specjalnej grupy, do której należeli jego podwładni, przyjaciele, a także nieletnie córki i prostytutki. Wszyscy oni uczestniczyli w orgiach, a następnie dla zabawy dokonywali przypadkowych rozstrzeliwań.

Zresztą przypadek często też oficjalnie decydował kto był kontrrewolucjonistą. Niekiedy tylko większe znaczenie miały osobiste antypatie określonych czekistów do danej grupy społecznej. W celu uzasadnienia tych praktyk czasami uciekano się do wykrywania wymyślonych spisków. Bywało jednak też tak, że wystarczyła przynależność do z pozoru niegroźnej organizacji, jak np. klub tenisa ziemnego, którego członków rozstrzelano na polecenie Dzierżyńskiego.  

Pluton egzekucyjny Czeka, 1919 r.

Inaczej było na froncie. Tam panowała zasada, że rozstrzeliwano co 10 wycofującego się żołnierza. To był sposób na podniesienie morale i zapobieżenie załamań linii obrony. Sam Lenin sugerował, żeby zrezygnować z rozstrzeliwań na rzecz publicznego wieszania, co miało mieć większe oddziaływanie psychiczne.

Jednak Czeka miała także wymyślniejsze techniki pozbawiania życia. Na Krymie białych oficerów przywiązywano parami do desek i palono żywcem. Z kolei w Odessie dochodziło do odzierania ze skóry.

Takie tendencje do sadyzmu bardzo często wynikały z obciążeń psychicznych czekistów. Michaił Kiedrow, zasłynął z osobistego utopienia dwóch białych oficerów. Planował też wymordowanie kilku miast na północy Rosji. Na krótko został zdjęty ze stanowiska i trafił do szpitala psychiatrycznego. Co ciekawe, życie w podobnym miejscu zakończył jego ojciec. Po wyjściu z zakładu Kiedrowa jednak ponownie przyjęto do Czeka. Zajął się tym razem oczyszczaniem obszarów wokół Morza Kaspijskiego. Jako lekarz z wykształcenia od 1934 r. kierował Wojskowym Instytutem Medycznym, a potem Instytutem Neurochirurgii. Rozstrzelano go w 1941 r.

Czeka często werbowała w swoje szeregi osoby nie tylko inteligentne, ale mające już coś na sumieniu. Pochodzący z inteligenckiej rodziny Michaił Frinowski  w 1917 r. zabił w okrutny sposób rosyjskiego generała-majora, co uznano za najlepszą rekomendację do pracy w sowieckich służbach. Do pracy w Czerwonoczajce rekrutowano też osoby z nizin, dla których praca w aparacie bezpieczeństwa była prawdziwym awansem społecznym. Oni zawdzięczali systemowi wszystko, więc musieli być mu wierni.

Czekiści nie byli jednak ludźmi bez uczuć. Udział w masowych rozstrzeliwaniach mocno odbijał się na ich psychice. Normą były załamania nerwowe, pogłębianie się zaburzeń psychicznych czy choroby alkoholowe. Dlatego Dzierżyński był zdania, że młody człowiek może służyć w Czeka maksymalnie dwa lata, gdyż potem będzie z nim już tylko gorzej.

Pomimo tego bolszewicy uznawali służbę w Czeka za coś niezwykłego. Bano się ich, ale też podziwiano. Wielu czekistów było prawdziwymi fanatykami, którzy poświęcili wszystko dla realizacji, ich zdaniem, wyższej idei.

Źródła:

  1. Donald Rayfield, Stalin i jego oprawcy, Warszawa 2009.
  2. Mleczin Leonid, Ojcowie terroru, t. 1, Dzierżyński, Mienżyński, Jagoda, Warszawa 2003.
  3. Orlando Figes, Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891–1924, Wrocław 2009.
  4. Richard Pipes, Rosja Bolszewików, Warszawa 2007.




Komentarze

Udostępnij ten artykuł
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu

Skomentuj artykuł

Przedłuż subskrypcję, aby dodać komentarz.

Polecane artykuły
pokaż wszystkie artykuły
Reklama
Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2017 Kurier Historyczny. Projekt i wykonanie:logo firmy MEETMEDIA